Styczeń 1970
Dolina Godryka, Kuźnia "Wrota Muspelheimu"
Dolina Godryka, Kuźnia "Wrota Muspelheimu"
Początek roku to dla wielu osób idealny czas na postanowienia noworoczne czy wszelkie zmiany w doczesnym życiu. Większość układa sobie jakieś listy lub złożone plany, które mają pomóc w realizacji założonych przedsięwzięć.
O ile dotychczas, Nordgersimowie raczej trzymali się z dala od dużych zmian w swoim żywocie, tak pod koniec poprzedniego roku podjęli decyzję, że "już czas". Jak postanowili, tak też zrobili - styczeń 1970 miał być dla nich największą zmianą na przestrzeni ostatniej dekady. W celu zwiększenia zysku, zleceń i renomy dla Islandzkiej sztuki kowalstwa zdecydowali się przenieść z rodzinnego warsztatu do Wielkiej Brytanii, co było dla nich zmianą o 180 stopni. Te dwa kraje łączyło tylko tyle, że oba były państwami wyspiarskimi - nie miały żadnych większych podobieństw. I to właśnie martwiło Hjalmara najbardziej.
Jak tam będzie? Jak zareagują na Dagura? Jak zareagują na mnie? Te, jak i wiele innych pytań czy niepewności, spędzały sen z powiek młodszemu z kowali na przestrzeni kilku ostatnich tygodni. Ostatnią tak wielką zmianą w życiu Björna, była wyprowadzka do Szwecji kiedy rozpoczął pobieranie nauki w Durmstrangu. Przenosiny do kraju z podobnymi tradycjami i kulturą było dla Hjalmara ciężkie. Co w takim razie się stanie po przeprowadzce do Anglii?
Jeszcze kilka godzin przed oficjalnym pożegnaniem z rodziną, młody Nordgersim zastanawiał się czy może powinien spróbować przekonać ojca do tego aby pozostali w domu. W głowie szykował już sobie nawet pewną drogę argumentacji - że w zasadzie to nie jest tak źle albo że ta zmniejszona liczba zamówień to tylko chwilowe. Prawda była jednak taka, że ostatni rok dał im się dosyć mocno we znaki, chyba w każdym możliwym aspekcie. Hjalmar nie do końca rozumiał z czego to wynikało. W końcu rzemieślników mieli fachowych, usługi świadczyli na najwyższym poziomie, a i cen nie mieli zbytnio wygórowanych - zawsze miał przeświadczenie, że podchodzą uczciwie do wyceny oferowanych przez siebie towarów.
Klamka jednak już zapadła, a ojciec wraz z synem stali już przed ich nowym nabytkiem - kuźnią "Wrota Muspelheimu - Dagur & Hjalmar Nordgersim" położoną w Dolinie Godryka, nie aż tak daleko od Londynu - A więc to tutaj - stwierdził, spoglądając na kartkę z adresem. Nie było mowy o pomyłce. Żaden inny budynek w okolicy nie miał, aż tak wysokiego progu - Nasz nowy dom... - dodał bez większego przekonania jako, że najchętniej dalej siedziałby na Islandii w towarzystwie rodziny i wszystkich przyjaciół. Teraz zostali sami - ojciec i syn.