22 czerwca 1971, noc, las nieopodal Londynu
Pierwsze ataki Śmierciożerców
Stanley, Vespera, Chester & Oleander
Pierwsze ataki Śmierciożerców
Stanley, Vespera, Chester & Oleander
Każdy kogoś zna. Każdy coś słyszy. Nic więc dziwnego, że informacja o grupce mugolackiej młodzieży, która miała zamiar świętować zakończenie roku szkolnego, dotarła do uszu Vulturisa. Czy istniała lepsza okazja na zwieńczenie kolejnego semestru, niż akompaniament alkoholu, ogniska i Śmierciożerców? Zapewne tak, chociaż na ich nieszczęście, nie wszyscy będą w stanie się o tym przekonać po dzisiejszej nocy. A matka im pewnie nie raz powtarzała - "wróć przed 22 do domu...". I teraz przyjdzie im zapłacić najwyższą cenę za niesłuchanie się własnych rodziców.
Ilość imprezowiczów była ciężka do określenia. Nigdy nie było pewności ile osób może się pojawić. Stanley sam pamiętał jak za czasów młodości wyglądały takie imprezy - część zaproszonych się pojawiała, część nie, a jeszcze jedna grupa to były przypadkowe osoby, które się po prostu przypałętały.. Swój plan uzgodnił wraz z Rookwoodem, który zapewnił go, że na miejscu zjawi się kilka dodatkowych osób. Co by nie mówić, ucieszył się na taki obrót spraw, wszak las który mieli odwiedzić był bardzo duży, a im więcej było popleczników, tym z większą ilością ofiar mogli zakończyć dzisiejszy wieczór lub nawet noc, jeżeli postanowiliby przedłużyć swoje polowanie do poranka. Nie wspominając nawet o ewentualnej pogoni za uciekinierami - nie mogli im ot tak odpuścić i puścić do domu po wszystkim.
Godzinę spotkania ustalił na 22, czyli porę kiedy większość młodzieży już się zebrała albo właśnie zmierzała w celu świętowania. Stanley był już na miejscu około 15 minut przed czasem. Wiedział, że może liczyć na Chestera i ten, tym samym go nie zawiedzie - koniec końców ich współpraca nie była tylko i wyłącznie widoczna w kwestii działań Czarnych Szat ale również pracy w Ministerstwie. Borgin przywdział swoją szatę oraz maskę, a następnie oczekiwał na resztę towarzyszy, będąc schowanym pod jednym z drzew, które idealnie maskowało jego obecność w tym miejscu, dając swój cień.
- Tutaj - odparł kiedy zauważył pierwszą osobę ubraną w podobne do swoich szaty, wyjawiając tym samym gdzie się znajduje oraz informując o tym, że osoba, która się właśnie tutaj przeniosła, nie została w żadnym stopniu oszukana. Cała akcja była prosta do przeprowadzenia - tak się przynajmniej wydawało Vulturisowi. Kto by się koniec końców spodziewał, że zwolennicy Czarnego Pana mogą zaatakować podczas zwykłej, niewinnej imprezy po środku lasu? Oni w końcu nie szukali żadnej zabawy, a jedynie ofiar - Za chwilę powinna przybyć reszta. Mamy jeszcze czas - większość już się zebrała i rozpoczęła huczną zabawę. Kilka osób jednak krąży gdzieś po okolicy i powoli zatacza na imprezę - poinformował pierwszego wspólnika, zerkając na swój zegarek ale nie ruszając się ze swojego miejsca, które nadal było na lekkiej górce przy drzewie. Ta pozycja pozwalała Stanleyowi na obserwację lasu oraz małej polany na której mieli się stawić jego kompani.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972