Jej brązowe ślepia nieczęsto już przesuwały spojrzenie z twarzy swojego niespodziewanego, ale jakże interesującego towarzysza, który okazał się prawdziwą żyłą złota oraz informacji na tematy, którą Pandorę interesowały. Jego słowa i świadomość o tym, czym się zajmował, sprawiały, że myślami wracała do jęczącej Marty oraz jednej ze swoich rozmów z Hjalmarem, którą mieli podczas jego wizyty w Turcji przed dwoma laty.
- Twoja praca brzmi fascynująco. To chyba najciekawsza posada w Ministerstwie. - westchnęła na jego słowa z delikatnym wzruszeniem ramion, zupełnie jakby przez moment zastanawiała się nad możliwością odbycia u niego stażu, żeby jej wszystkiego o tych duchach nauczył. Była to myśl krótka i ulotna, bo zdawała sobie sprawę, że do takich zajęć należało mieć predyspozycję oraz talent, których Pandora raczej nie miała. Chętnie rozmawiałaby z duchami, poznając ich historię, dopytując o to, jak takie życie wyglądało. A może jednak nie życie, a zwykła egzystencja bez fizycznych doznań? Musiały tęsknić za jedzeniem i piciem, zwłaszcza te stare duchy, które nie miały okazji próbować tylu wspaniałych rzeczy, które odkryto w ostatnich stu latach. Zaskakujący nadal był dla niej fakt, że duchy miały akta i cały swój dział.
- Wydaje mi się, że bycie duchem jest bardzo nieszczęśliwe. Obserwując świat i zachodzące w nich zmiany, tęskniąc za cielesną powłoką i wszystkim tym, czego doświadczyli lub nawet nie doświadczyli za życia. Myślisz, że to może być jeden z powodów, że duchy są złośliwe, że są takie, jak Irytek? - zapytała z zaciekawieniem, nie mogąc powstrzymać kolejnego pytania, za które zaraz posłała mu przepraszające spojrzenie oraz uśmiech. Na pewno musiał mieć jej dosyć, ale gdy mówił tak interesująco, co miała niby zrobić, jak nie drążyć tematu? Była ciekawa z natury i gadatliwa. - Nawet jeśli nie kontroluje ciała lub raczej ma z tym trudności, czy wiek nie czyni go potężniejszym, nie ułatwia mu opętania? Mogą opętać każdego człowieka? Sebastian, przepraszam, ale mnie bardzo interesuje to, co opowiadasz i nie mogę Cię tak nie wykorzystać, skoro już na siebie wpadliśmy. Mogę za to obiecać, że się odwdzięczę!
Zgarnęła za ucho kosmyk włosów, który uciekł gdzieś, jak zwykle, mając zakłopotaną i odrobinę zawstydzoną minę. Dopiero teraz na kilka dłuższych chwil przeniosła wzrok na jeden z obrazów, chociaż teraz ciężko było Prewettównie skupić się na sztuce, gdy w głowie miała same duchy, egzorcyzmy i inne rzeczy, o których jej opowiadał z takim zaangażowaniem. Musiał lubić swoją pracę, musiał oddać temu serce, bo w innym przypadku, nie mógłby prawić w taki sposób. Ludzi z pasją słuchało się najlepiej, nawet jeśli o tej pasji miało się stosunkowo niewielkie pojęcie.
- Jesteś dobry w swoim fachu? Jak tak, to się wcale tym nie denerwuję i Ty będziesz wystarczający. - odparła swobodnie na jego słowa, chociaż gdyby wolał przyprowadzić kogoś jeszcze, nie miałaby nic przeciwko. W końcu Macmillan znał się na tym dużo lepiej. Nie wierzyła jednak, że kapliczka ściągnęłaby na nich kataklizm i że jakikolwiek duch chciałby kogoś takiego, jak Pandora opętać. Wykończyłby się nerwowo.
Ulżyło jej, że odrobina luzu i swobody wkradała się w mężczyznę, co sprawiało, że i ona przestawała się powstrzymywać, będąc po prostu Pandorą bez gryzienia się w język lub tłumienia gestów uśmiechem. Nigdy nie miała problemu z ludźmi, była pełna empatii oraz zwykle kontrolowała sytuację, mając jakiś wrodzony talent do sprawiania, że dobrze się przy niej czuli — nie tak duży, jak jego do egzorcyzmów, ale zawsze coś! Znając Pandorę i o antykwariaty miałaby mnóstwo pytań.
- Czyżby odwiedzała dziewczynę, którą obwiniała o swoją śmierć? Dużo z nią rozmawiałam. W sumie jej historia jest bardzo tragiczna, smutna. Wszystko było przed nią. Trochę mnie dziwi, że chciała zostać w zamku i patrzeć na to, czego nie mogła już doświadczyć. Zawsze opowiadała o chłopcach, których podglądała w kąpieli. - zaśmiała się, wracając pamięcią znów do dziewczyny w okularach i dwóch kitkach, która zamieszkiwała szkolną toaletę. - Z drugiej strony, to naprawdę.. Um, nietypowe miejsce do mieszkania. Marta jest uwiązana z Hogwartem, czy zgodziła się dobrowolnie? Jeśli oczywiście możesz mi to zdradzić. Obiecuję, że nikomu nie powiem!
Przyłożyła palec do ust i puściła mu oczko, podkreślając bezpieczeństwo sekretu. Oczywiście nie miałaby za złe, gdyby nie mógł jej takich informacji udzielić, Ministerstwo zabezpieczało się stosem protokołów.
Na jego słowa, pokręciła szybko głową. - No coś Ty, nie ma sprawy! Przepraszam, mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości pytaniem. - ściągnęła brwi w zaniepokojeniu, bo nie chciała popsuć mu humoru. Nie miał za co jej przepraszać, to ona powinna, jak już. Zadawała zbyt dużo pytań, ale o tym już mu mówiła i nie było sensu kolejny raz.
Poprawiła się na ławce, przytakując i zastanawiając się nad tym, co powiedział. Siła woli, chęć życia... Czyli medytowanie nie było takie bezsensu, mogło pomóc, jeśli kiedyś istniałaby szansa, że opęta Cię jakiś duch. Zrobiła łyka herbaty, wcześniej dmuchając w papierowy kubek, a aromat naparu wpadł jej do nozdrzy, wywołując uśmiech na jej twarzy. To była taka mała rzecz, która sprawiała jej dużo radości.
- A więc duchom najłatwiej przejąć ludzi, którzy się już poddali. - mruknęła pod nosem cicho, nie zadając mu jednak żadnego pytania. Jej głowa odwróciła się w jego kierunku, gdy znów zaczął mówić. Jego rozbawione parsknięcie sprawiło, że było jej trochę mniej głupio o to, że zapytała go wcześniej o cos, co mogło sprawić mu przykrość. - Takie nietypowe przypadki rozwijają, podobnie jest ze schematami lub projektami mechanizmów. Ej, to źle, jak ktoś jest w gorącej wodzie kąpany? - zapytała z ciekawością, pozwalając sobie nawet na krótkie roześmianie się, zanim upiła znów herbaty. Chciała mu trochę dać odetchnąć od tych duchów, żeby nie okazało się, że Sebastian będzie drugą osobą, która nazwie ją wariatką.