• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.05.1972] Skorpiony wolą dupków - Augustus Rookwood & Avelina Paxton

[10.05.1972] Skorpiony wolą dupków - Augustus Rookwood & Avelina Paxton
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#1
19.07.2023, 20:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2023, 19:30 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Augustus Rookwood - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Avelina Paxton - osiągnięcie Piszę, więc jestem

10 maja 1972 roku, Sklep Eliksiry Ravena

Przez ostatnie dni, niemalże o każdej porze dnia wspominałem swoją rozmowę z Aveliną Paxton w przeklętym Hyde Parku. Mierziło mnie to. Nie dawało spokoju. Nie potrafiłem przejść do porządku dziennego, wiedząc, że się przed nią otworzyłem, wyciągnąłem pomocną dłoń, a ona zbeształa to krótko, jak gdyby była smarkiem z Hogwartu. Nie była. Dorosła. Wyrosła na piękną kobietą, więc czemu musiała być taką... Uparta idiotka! W Ministerstwie Magii sprawdzałem pobieżnie dokumenty, ale nie wydawało mi się by to zgłosiła. Głupia.
Łatwo więc wywnioskować, że nie miałem ochoty się z nią spotykać, rozmawiać z nią, a najbardziej to nie preferowałem na nią patrzyć. Ściskało mnie w jelitach, kiedy myślałem o czymś podobnym, więc zapewne odwlekałbym to spotkanie, ale niestety kończyły mi się zapasy. Musiałem się ukorzyć.
Pomimo wcześniejszych ustaleń, postanowiłem sam wybrać miejsce spotkania. Publiczne. Najbardziej oczywiste. Trudno. Opracowałem plan, dzięki któremu nie musieliśmy spotykać się na osobności, tylko przekazywać sobie informacje odnośnie zamówienia, jak i towar w aptece z eliksirami, gdzie też Avelina pracowała. Tyle. Kropka. Starałem się o niej więcej nie myśleć, choć wciąż po wnętrzu mojej czaszki odbijały się jej ostatnie słowa do mnie. Odrzuciła propozycję mojej przyjaźni. Wolała bym była dupkiem.
Zacisnąłem dłonie w piersi, wstając od biurka i właściwie z tego też miejsca teleportując się na ulicę Pokątną. Pogoda była podobna, więc niezbyt można było złapać lekkiego oddechu. Raczej naciągnąć tą groźbą, która wisiała w powietrzu. Poprawiłem swój płaszcz oraz włos, po czym skierowałem się do Ravena.
Nie przywdziewałem uśmiechu. Pozostawałem poważny, próbując zapanować nad nadchodzącą wściekłością. Byłem pewien, że się pojawi, jak tylko ją ujrzę, więc odetchnąłem głęboko i wszedłem do środka, swobodnie, gdyż było późne popołudnie, jeszcze w godzinach otwarcia. Przy kontuarze stała jakaś baba, więc zmierzyłem ją wzrokiem i rzuciłem krótkie:
- Dzień dobry.
Klientka zasłaniała mi osobę Aveliny, więc poruszyłem się niespokojnie, uciekając wzrokiem na ściany wypełnione po brzegi różnymi specyfikami. Udałem, że się nimi zaciekawiłem niemiłosiernie, choć tak naprawdę nazwy wygrawerowane bądź odręcznie nakreślone na buteleczkach jakoś niespecjalnie... Nic mi nie mówiły. Mimo to wyprostowany jak ta struna, skrzyżowałem dłonie za swoimi plecami i przestępowałem z nogi na nogę, dalej wędrując swoim wzrokiem po półkach.
Poczułem stres, kiedy usłyszałem jej głos. Zrobiłem głęboki wdech i wydech, za nimi kolejną serię. Obiecałem sobie, że zachowam fason. Jak chciałem, potrafiłem. Może inaczej, jak się odpowiednio postarałem, to dawałem radę.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#2
19.07.2023, 21:31  ✶  

Avelina starała się zrobić te eliksiry najlepiej jak potrafiła. Była nawet u zaufanego zielarza po składniki. Nigdy nie robiła nic na odwal, a zwłaszcza, że robiła je dla Rookwooda. Miała zamiar pokazać mu, że nadal była idealna we wszystkim, że nadal była silna I niezależna, że pomimo tamtego rozstania nie rozpadła się na kawałeczki. Była w pracy, a ludzie przychodzili I wychodzili. Czuła się zestresowana, ponieważ wiedziała, że niedługo miał ją odwiedzić Rookwood, a od ostatniego spotkania próbowała o nim nie myśleć. Wkurzało ją to, że znowu pojawił się w jej życiu, a miał przecież zapomnieć, miał się nie zbliżać. Czemu to robił? Dlaczego postanowił na nowo wkraść się w jej życie. Nie byli już w szkole, nie byli nastolatkami, którzy nie wiedzieli czego chcą od życia. Sprawiał, że w jej głowie pojawiła się splątana nić, a której nie potrafiła rozplątać. Żołądek wywracał jej fikołki, gdy tylko myślała o tym, że znowu będzie dane stanąć jej na przeciw niego. Chciała go odpychać w nieskończoność, a nie wiedziała, czy będzie potrafić i jak długo wytrzyma.

Jego bliskość spowodowała, że do jej głowy na nowo wróciły stare uczucia, które zaczęła niepotrzebnie rozgrzebywać w ostatnim czasie. Mieli o sobie zapomnieć, każde z nich miało iść swoją drogą, ale teraz? Teraz nie potrafiła sobie z tym poradzić. Wszystko do niej wracało ze zdwojoną siłą. Bała się, że zaczną się budzić w niej te same emocje, które towarzyszyły, gdy razem spędzali noce w Hogwarcie na rozmowach i pojedynkach słownych. Za każdym razem, gdy słyszała dźwięk dzwoneczka nad drzwiami dostała krótkiego ataku serca myśląc, że to on. W końcu dotarł na miejsce, powiedział dzień dobry i czekał. Avelina starała się chować za swoją klientką, której sprzedawała maść na czyraki i kilka opatrunków na poparzenia słoneczne, ponieważ czuła, że niedługo będą upały. W końcu kobieta wyszła, a ona została sama z Rookwoodem w sklepie. Spojrzała na niego niepewnie czując jak serce bije jej zdecydowanie za szybko. Cicho westchnęła.

– Dzień dobry – odpowiedziała mu cicho i sięgnęła pod ladę kładąc odpowiednią ilość flakoników na blacie. Starała unikać patrzenia mu w oczy znowu zagryzając wargę, bo nadal była zdenerwowana jego ponownym pojawieniem się w jej życiu. – Musisz zapłacić tyle, ile ci wysłałam w liście – dodała jeszcze. Ta cisza powodowała, że nawet jej to przeszkadzało.

Gdy wyciągnął dłoń po mikstury nim pomyślała złapała jego dłoń ściągając na siebie jego uwagę. Nie wiedziała czemu to zrobiła, ale czuła, że powinna. Patrzyła na niego gryząc się z myślami. Oddychała zdecydowanie zbyt szybko, ale jej twarz niewiele zdradzała. Przede wszystkim zmieszanie, niepewność i delikatny strach.

– Chciałam cię przeprosić… – szepnęła ze ściśniętym gardłem. Nie chciała go wtedy urazić, nie chciała go zranić, ale nie potrafiła sobie poradzić z jego powrotem, gdy w głowie nadal miała ich pożegnanie. Jak mógł jej to zrobić? Tamtego dnia ją tak rozszarpał emocjonalnie, że nie potrafiła pojąć, co go skłoniło do tego pieprzonego zamówienia.

Cieszyła się, że pojawił się w jej życiu, ale nie potrafiła mu tego okazać. Bała się, że nie przetrwa kolejny raz jeśli go straci.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#3
19.07.2023, 22:31  ✶  
Kiedy ciężko było opanować emocje, patrząc komuś w oczy, najlepiej było wbijać wzrok w czoło tej osoby. Tego zamierzałem się trzymać, co też z reguły robiłem w spotkaniach z ojcem jeden na jeden, kiedy już teoretycznie powinienem zwracać na niego sto procent swojej uwagi, a przy okazji panować nad sobą i za wiele nie myśleć ani też nic nie zdradzać. Szczególnie paniki. A czoło to czoło... Mogłem sobie wyobrażać, że znajduje się na nim tatuaż przypominający coś relaksującego albo dziura, taka śmiertelna rana. Czy chciałem sobie wyobrażać, że Avelina Paxton jest martwa? Niekoniecznie. Spróbuję to pierwsze.
Zamarłem, kiedy baba wyłaziła. Wywróciłem oczami, bo kupowała plastry na oparzenia, jak zła pogoda miała się w najlepsze i nie zamierzała odpuścić bynajmniej do końca miesiąca. Przynajmniej do końca trzeciego tygodnia. Cóż, miała wszelkie prawdo do zawracania dupy ekspedientce w aptece. Podobnie jak ja.
Wziąłem ponowny oddech, głęboki. Niech diabli, nie byłem na to gotowy, ale wystarczyło, że będę taki jak przed ojcem. Zrobię, co trzeba, i sobie stąd pójdę.
Rozplotłem dłonie, które spoczywały na moich plecach, po czym niby to niespiesznie podszedłem do lady. Stałem prosto, poważny, z lekko uniesionym podbródkiem. Me usta przedstawiały wąską linię i... Czoło. Obserwowałem jej czoło.
- Dzień. Dobry - odparłem ponownie, sztywno, w ramach powitania. Odchrząknąłem delikatnie i kilka razy zamrugałem oczami. Choć bardzo kusiło mnie by zerknąć na jej oczy, a potem wargi, zbeształem się w myślach i ponowiłem słowo czoło. Było moją mantrą.
- Obawiam się, że nie dostałem od ciebie listu. Nieistotne - odparłem i odpowiedziałem, tym samym ucinając temat.
Wyjąłem z połów płaszcza mieszek z pieniędzmi i położyłem na blacie, ni to delikatnie, ni agresywnie. Wraz z mieszkiem wyciągnąłem etui na eliksiry, bo zamierzałem oczywiście zabrać swoje zamówienie. Czym prędzej, nim ktoś się napatoczy. Niestety, jej delikatny dotyk mi to uniemożliwił. I Grindewald trąbki strzelił, bo drgnąłem jak poparzony i spojrzałem w jej oczy by odczytać, o co jej chodziło. Ni chuja, nie miałem pojęcia. Po prostu patrzyła. Mogła tylko patrzeć, ale niestety się odezwała...
Można powiedzieć, że zamarłem. Albo zmarłem i zastygłem na stojąco. Danse macabre było z tą dziewuchą. Ale dobra, czoło i Ojciec.
- Nie mam czasu na zabawy i gierki, Avelino - odparłem chłodno, strącając jej dłoń. Świetnie, bo nie musiałem patrzeć jej w oczy ani chociażby w czoło. Avelina Paxton nigdy nie była i nie będzie moim ojcem, więc zająłem się rozwijaniem etui oraz pakowaniem flakoników. Nieco trzęsły mi się dłonie, ale powtarzałem sobie, że jestem spokojnym czarodziejem i że jestem tu w sprawach służbowych.
Odpowiednio zabezpieczałem eliksiry przed teleportacją. Szło mi to mozolnie, ale nie mogłem się pospieszać, szczególnie że zawartość jednego z nich przyda mi się dziś wieczorem na bezsenność.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
19.07.2023, 22:58  ✶  

Widząc jak sztywny był, jak oschły i podły w swojej obojętności poczuła się tak jakby ktoś uderzył ją w twarz z pięści. Cofnęła się zaciskając dłoń na swoim ubraniu. Czy on czuł dokładnie to samo, gdy ona się tak zachowywała wobec niego? Patrzyła na niego będąc totalnie w szoku, ponieważ nie pamiętała, aby on kiedykolwiek był, aż tak podły. Z każdym jego słowem, gestem, drżeniem dłoni czuła się tak jakby ktoś obijał ją obuchem po całym ciele. Zagryzła znowu wargę, zaczęła ją zębami skubać będąc pełna w nerwach. Nie wiedziała, co miała mu powiedzieć, jak się zachować. Nie tak wyobrażała sobie to spotkanie. Nie tak wyobrażała sobie rozmowę z nim. Czemu nie mógł być tym sarkastycznym dupkiem, tylko podłym skurwielem?

Czas.

To czas sprawia, że ludzie się zmieniają. Zaczynała być na niego wściekła, ponieważ nie rozumiała czego od niej oczekiwał –  że wróci do jej życia, a ona rzuci się na niego jak wtedy, gdy miała czternaście lat, że powie mu iż jest szczęśliwa, że do niej wróci? Wściekłość zaczynała malować się w jej oczach jak obraz wprawionego malarza. Była przez niego zraniona, to przez niego nie ułożyła sobie cholernego życia z innym mężczyzną, to przez niego tkwiła w tej pieprzonej aptece i to przez niego wyglądała tak, a nie inaczej. Nie mogła pojąć jego rozumowania. Wraca po ponad dziesięciu latach, uśmiecha się do niej, proponuje pieprzoną przyjaźń., a ona ma mu po prostu na to pozwolić? Łasić się jak nadobna dziewica niewydymka?

– A pierdol się – mruknęła i zabrała z lady mieszek z pieniędzmi. – A myślisz, że ja mam ochotę na gierki? Jedyną osobą, która tutaj gra i manipuluje jesteś ty! – warknęła czując bezradność w swoim sercu.

Gierki, zabawy! Kurwa! Czy on do reszty postradał zmysły? To on przychodzi z troską do niej, to on zaczął wysyłać jakieś sygnały, których nie była w stanie zrozumieć. Mieli o sobie zapomnieć i gdy jej już się prawie to udało, gdy myślała o tym, aby zacząć układać sobie życie on się pojawia i atakuje absurdami!

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#5
20.07.2023, 19:23  ✶  
Ścisnąłem jedną z buteleczek tak, że dziw, że nie pękła mi w rękach. Może szkoda, że tak się nie stało, bo odwróciłoby to moją uwagę od smarkatego zachowania Aveliny Paxton. Nie wiem za jaką księżniczkę się uważała, ale najwyraźniej tą będącą w centrum jebanego wszechświata. Spojrzałem na nią w taki sposób, że nie musiało mi wiele brakować do mocy spojrzenia bazyliszka. Miała farta, że nie zamieniła się w przeklęty posążek.
Już chciałem otwierać swoje usta, ale zbeształem się w myślach. Miałem nad sobą panować, więc podniosłem do oczu trzymaną butelkę, a kiedy tylko trzykrotnie przeczytałem jej opis, upewniając się, że to był eliksir na uspokojenie, wychyliłem połowę zawartości. Resztę niespiesznie wpakowałem do etui, czekając aż zacznie działać. Czułem jak powoli robiło mi się lżej. Tego potrzebowałem.
Na chwilę się zawiesiłem w czasie i przestrzeni, patrząc na klatkę piersiową Aveliny. Nie wbijałem w nią wścibskiego spojrzenia, tylko odliczałem piętnaście delikatnych wdechów i wydechów. Skupiłem się na tym całkowicie, więc gdy podniosłem wzrok na jej oczy, można powiedzieć, że byłem poniekąd zrelaksowany, przynajmniej biorąc poprawkę na to, że przebywałem w otoczeniu Paxton. Przy niej nie można było być zrelaksowanym w pełnym tego słowa znaczeniu.
Była wściekła. Nie rozumiałem jej wściekłości. Nic nie zrobiłem, oprócz wcześniejszego zainteresowania jej kunsztem oraz stanem fizyczno-psychicznym po incydencie, a teraz brakiem zainteresowania, które właściwie sama sobie życzyła, chcąc bym był, hmm, DUPKIEM.
- Nie rozumiem, co masz przez to na myśli - zacząłem w miarę spokojnie, starając się mierzyć słowa. Zmarszczyłem brwi, bo mówiłem szczerze. Zero gierek. Może nawet przez moje słowa przebijał się pewien smutek, że mogłem zranić Paxton, mimo że tego nie chciałem? Albo dlatego że zostałem źle przez nią zrozumiany? Myślałem, że doskonale się znamy, ale najwyraźniej się myliłem. Może za bardzo się zmieniliśmy? Cóż, to się okaże.
- Wyszedłem z inicjatywą przyjaźni, gdyż potrzebuję tych eliksirów, a jesteś w tym dobra. Zapewniam, że nie bawię się tobą ani nie manipuluję. Niby czemu miałbym!? Mogę składać zamówienia i płacić za towar jak normalny klient, tylko potrzebuję dyskrecji z częścią tych zamówień. Jeśli masz z tym problem, to zrozumiem i sobie pójdę, poszukam kogoś innego - kontynuowałem, chcąc wyjaśnić to nieporozumienie. Chciałem jej nawciskać, że jest niedojrzałą nastolatą, że z tego nie wyrosła, ale do niczego by to nas nie zaprowadziło. Niezależnie od tego, co mi się po nocach śniło, między nogi również nie zamierzałem jej zaglądać.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#6
20.07.2023, 19:47  ✶  

Obserwowała go, a wściekłość na jej twarzy nie znikała. Dłonie zaciskała na swoim ubraniu patrząc na niego spod byka. Chciała mu nawrzucać, chciała, aby on na nią nakrzyczał, aby jej powiedział, co tak naprawdę myśli, ale zamiast tego nafaszerował się eliksirem uspokajającym. Ave wycofała się bardziej, jakby nie chciała mieć z nim do czynienia, ale jednocześnie nie chciała tego tak zostawiać. Chciała go powstrzymać, aby nie pił tego eliksiru teraz, nie gdy chciała z nim porozmawiać, ale nie ruszyła się. Przyglądała uważnie jego rysom twarzy, zachowaniu, próbowała go zrozumieć, ale nie była w stanie.

Wtedy zaczął mówić, a mówił totalne bzdury, które tylko ją mocniej denerwowały i powodowały u niej ochotę na wycofanie się. Jak mógł jej nie rozumieć, jak mógł nie widzieć tego jak się zachowywał? Był ślepy, czy jak? Pokręciła głową z niedowierzaniem nie spuszczając z niego wzroku. Trans, w który wpadł po wypiciu napoju sprawił, że mocniej zagryzła wargę. Wkurzało ją to jak się na nią patrzył. Nie chciała, aby to robił. Obeszła ladę i stanęła przed nim. Dźgnęła go palcem w klatkę piersiową, a na jej twarz wróciła obojętność, chłód – taki sam jakim on ją potraktował.

– Posłuchaj – zaczęła – nie wiem, czy te eliksiry przeżarły ci mózg, czy ktoś go wyprał, ale próbowałam o tobie zapomnieć. Tak jak sobie obiecaliśmy. Oczekujesz, że jak pojawisz się w moim życiu znowu to ja przyjmę cię z otwartymi rękami? – mówiła spokojnie, powoli, cicho, z obojętnością, ale pewnego rodzaju zacięciem. – Nie chce znowu się czuć tak jak wtedy, nie chce znowu czuć tego… – złapała się za serce, ale zamilkła. Nie dokończyła myśli. Jakby szukała w głowie odpowiednich słów, ale ostatecznie nie znalazła. – Wyjdź – odwróciła się do niego plecami i ciężko westchnęła – mogę je dla ciebie robić, ale wymyśl jakiś inny sposób na odbiór ich, a teraz wyjdź – głos jej lekko zadrżał, zamknęła oczy czując się naprawdę źle, ale nie chciała znowu płakać. Nie pamiętała kiedy ostatni raz płakała z powodu mężczyzny.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#7
20.07.2023, 20:31  ✶  
Bez sensu. Nie chciałem do tego wracać, podobnie jak i ona. Może właśnie dlatego na moment zamknąłem oczy by wyrzucić z głowy wspomnienie naszego ostatniego spotkania w Hogwarcie. Przeszedł mnie dreszcz, jeszcze większy niż wtedy, kiedy dźgnęła mnie palcem. Długo wtedy czekałem na Vesperę, chcąc zniknąć z powierzchni ziemi, a też zostawiłem po sobie ścianę ubarwioną moją krwią z poździeranych knykci. To byłe słabe. Nie mogłem sobie pozwalać na słabości. Dlatego piłem eliksiry by zachowywać spokój, nie drzeć mordy w aptece i zachować w niej ład oraz porządek. Swoją drogą, gdyby ktoś zmarł wśród mieszaniny różnych wywarów, ciekawie byłoby ustalać ostateczną przyczynę zgonu.
Potem Avelina śniła mi się niemalże każdego wieczoru. Często odchodziła, przez co budziłem się w nocy zlany potem. Teraz potrafiłem śnić o niej lekko i przyjemnie, ale to nic nie znaczyło, bo nie mogło niczego znaczyć. Tak, jak to sobie wtedy omówiliśmy, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. A przynajmniej tak sądziliśmy, gdyż postanowiłem zaburzyć tę obietnicę. Może niepotrzebnie to zrobiłem. Avelina mogła mieć rację.
- Myślę, że powinnaś przemyśleć swoje uczucia - kontynuowałem, dalej oczywiście warząc słowa. Nie mogłem jej powiedzieć, że marzyłem o niej niemalże każdej nocy, że noc poślubną spędziłem, wyobrażając sobie jej twarz, jej ciało w moich ramionach. To było niepoprawne. To było złe. Nie byłem takim... Sam nie wiedziałem, czemu nie mogłem wymazać sobie jej z głowy. Przestać o niej myśleć. Szczególnie kiedy traktowała mnie tak, jak mnie traktowała. Niezbyt przychylnie.
Włożyłem ręce do kieszeni płaszcza by nie pokusiło mnie do niczego nieodwracalnego. Zamierzałem zachować profesjonalizm, więc nie mogłem macać jej warg po raz drugi. Teraz już się nie wykręcę.
- Przy czym nie jestem odpowiednią osobą, w którą powinnaś je lokować, Avelino - odparłem ze smutkiem. Bardzo pragnąłem być odpowiednią osobą, ale los wybrał inaczej, co już niejednokrotnie nam udowodnił, a mi właściwie udowadniał to każdego dnia. Mogło mnie ocalić jedynie błogosławieństwo ojca, ale nic z tego. Prędzej nadszedłby koniec świata aniżeli przyzwoliłby mi na miłość do kobiety półkrwi. Sam nie chciałem być zdyskredytowany w szlachetnym towarzystwie, poza tym miałem żonę i trójkę dzieci. Rodzina była dla mnie ważna. Moje życie poszło w zdecydowanie innym kierunku i nie miałem już możliwości powrotu.
- A te eliksiry... Potrzebuję odbioru osobistego, więc mniemam, że mam sobie pójść i nie wracać...? - zapytałem, chcąc się upewnić. Podobało mi się to, że po eliksirze niewiele czułem, właściwie nic, oprócz obojętności, wyprania i kilku delikatnych emocji - smutku, współczucia, wspomnienia złamanego serca. Przynajmniej nie cierpiałem bardziej. Było w porządku.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#8
20.07.2023, 20:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2023, 21:03 przez Avelina Paxton.)  

Ona też nie chciała wracać do tego, co było kiedyś, ale sam ją do tego zmusił i nie było odwrotu. Musiał pogodzić się z konsekwencjami swoich czynów. Sama nie raz o nim śniła. Często śnił się jej wtedy z łazienki – jak był blisko niej, jak ją prawie przytulał, jak miał twarz na wysokości jej twarzy, ale nie chciała pamiętać tych snów, nie chciała pamiętać tego jak bardzo ją kiedyś kręcił. Starała się to wyrzucić z głowy, zgnieść w zarodku, aby nie cierpieć bardziej. On miał żonę i dzieci, nie powinna nawet myśleć, że miałaby szansę. Prędzej skończyłaby ze złamanym sercem, więc wolała walczyć z tym z całych sił, a on jej tego nie ułatwiał. Wręcz sprawiał, że czuła się jak podły, czarny charakter, który nie ma uczuć i niszczy biednego Rookwooda.

Jak mógł jej to robić, dlaczego jej nie pomagał? Wolał jej pokazać, że to ona źle zrobiła odrzucając jego propozycję przyjaźni, udowadniał jej, że jest podłą, złą żmiją, a wcale taka nie była. Po prostu bała się, że logika z jej życia nagle zniknie, bo nie była w stanie wyjaśnić tego, co do niego czuła.

Przemyśleć swoje uczucia? Już dawno to zrobiła, ale logika nie była w stanie ich jej wyjaśnić, więc każdą niewiadomą wrzucała do szufladki i wyrzucała klucz. Nie jest odpowiedni, ale dlaczego tak kurczowo chciała go zatrzymać w swoim życiu? Dlaczego chciała egzystować w jego otoczeniu? Dlaczego to było tak trudne do wyjaśnienia? Wiedziała, że było to nieodpowiednie uczucie, ale jak rozwiązać ten problem?

Słyszała jego smutek i to łamało jej serce jeszcze bardziej. Objęła się ramionami nadal stojąc do niego tyłem. Nie miała siły patrzeć na niego, w jego smutne, dobre oczy. Tym razem władała nią wściekłość, ponieważ Augustus nie był w stanie jej zrozumieć i strach, że w końcu odkryje co ona do niego naprawdę czuje, a potem już będzie za późno, aby się wycofać I zrobi coś okropnego, coś złego. Zaufa mu i zniszczy komuś życie, a tego nie chciała. Wiedziała, że jeśli pozwoli mu wejść do swojego życia to nie zniszczy tylko siebie, ale całą jego rodzinę, wszystko na co tak ciężko pracował.

– Chciałabym, aby było inaczej – szepnęła z trudem wypowiadając swoje myśli na głos. Krótko, tak bardzo w jej stylu, ale w całym tym zdaniu pierwszy raz usłyszał jej pragnienie i myśli.

Chciała się odwrócić, nawet drgnęła, ale był to błąd, więc zawahała się stojąc nadal tyłem do niego. Tak będzie bezpieczniej. Mieli być wobec siebie bezpieczni.

– Dam ci znać listem – odpowiedziała w końcu. Nie chciała, aby wychodził, ale nie była w stanie go zatrzymać.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#9
20.07.2023, 22:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2023, 22:38 przez Augustus Rookwood.)  
Zacisnąłem dłonie w pięści, wciąż skryte w kieszeniach płaszcza. Z jednej strony czułem ulgę, że stoi do mnie tyłem, bo nie musiałem na żywo oglądać emocji, które nią targały, aczkolwiek wyobraźnia - to była ta druga strona - podpowiadała mi, co mogło się tam malować. Równie dobrze mogła bezgłośnie ronić łzy, gdzie na samą taką myśl krajało mi się serce. Nie chciałem tego. Nie znosiłem patrzeć na Avelinę w takim stanie, ale nie mogłem nic na to poradzić. Niezależenie od tego, jak bardzo bolały mnie ramiona, wszelkie fizyczne gesty względem niej nie wchodziły w grę. Zacząłem pluć sobie w brodę, że tu przyszedłem, prosząc ją o przysługę. Nie była na to gotowa - o tym nie pomyślałem, bacząc jedynie na to, co ja czułem i czego pragnąłem. Egoista.
Dłonie zaciśnięte w pięści swędziały mnie niemiłosiernie, pulsowały, prosiły się o to by zrobić cokolwiek. Tak nie mogło być. Ale musiało być.
Zerknąłem w kierunku drzwi, czy nikt się tam nie czaił pod sklepem ani też nie zaglądał przez okno. Nikogo w pobliżu nie było i chwała. Ten obraz, nas obojga, w tej pozycji musiał być osobliwy. Kto wie, co przypadkowy przechodzeń by z tego wyciągnął? Cała paletę barwnych ploteczek.
Przełknąłem głośno ślinę, nie spodziewając się takiego wyznania z ust kobiety. Wróciłem do niej spojrzeniem. Stała dalej odwrócona do mnie plecami. Miałem nieodparte wrażenie, że płacze, choć jej głos się jeszcze nie łamał. Przynajmniej nie tak bardzo.
Zacisnąłem wargi, próbując walczyć ze sobą, z tymi informacjami i emocjami. Byłem odurzony, więc nie była to jakaś wymagająca walka, ale... też byłem bardziej otwarty. Spokojny, smutny, wyrozumiały i takie tam. Myślę, że mimo wszystko nie mogłem wygrać z tym, co cisnęło mi się na usta. Życie.
- Również chciałbym, aby było inaczej - powtórzyłem za nią, a mój umysł przyspieszył, podsuwając mi różne scenariusze, w których przenosimy się tym marzeniem, wypowiedzianym tak głośno, do równoległego świata, gdzie faktycznie wszystko jest inaczej i możemy być wszyscy uradowani, szczęśliwi. Niestety, rzeczywistości nie zmieniały słowa, tylko czyny, a też nie na wszystko można było mieć wpływ. Chyba że było się cudotwórcą, Ministrem Magii albo Voldemortem... Aczkolwiek oni również mieli ograniczone pole do manewru.
- Będę czekał na ten list - dodałem jedynie, tak cicho, że zniżyłem się do tonu szeptu. Chyba jednak emocje wygrywały z eliksirem uspokajającym albo po prostu miałem chrypę.
Cóż, nie miałem co tak stać, więc odwróciłem się w kierunku lady by pozbierać swoje rzeczy. Ostrożnie wyciągnąłem ręce z kieszeni i przy okazji - oczywiście trzykrotnie - zweryfikowałem, czy miałem różdżkę na swoim miejscu. Zająłem się zabezpieczaniem fiolek. Nie chciałem żadnej zgubić ani potłuc, więc dwukrotnie weryfikowałem, czy wszystko w porządku spięte.
Miałem wrażenie, że jakoś zmalałem, ale to była wina lekko przygarbionych ramion. Ręce mi opadały? Chyba na niesprawiedliwość świata.
- Avelino... - zacząłem, na chwilę zerkając w jej kierunku. - Wybacz, masz rację. Nie powinienem był się odzywać, pojawiać ponownie w twoim życiu. To było egoistyczne - odparłem, niezależnie od tego, czy na mnie spojrzała, czy też nie.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#10
20.07.2023, 23:00  ✶  

Czuła ulgę, że mężczyzna jej nie dotknął, nie zrobił kroku w jej stronę, że stał w odpowiedniej odległości, że dał jej ten komfort i szanse na logiczne myślenie. Zdawała sobie sprawę, że dla niego to też jest trudne. Ta relacja była okropnie ciężka i trudna. Nie ułatwiała im relacji nawet jeśli chcieli prowadzić między sobą tylko biznes. Z jej ust wydostało się ciężkie westchnięcie i cały czas próbowała powstrzymać łzy, ale ta jedyna rzecz była łatwiejsza niż wcześniej myślała. Chyba powoli godziła się z ich losem, że nie dane jest im się przyjaźnić, ponieważ ukrywają swoje prawdziwe emocje, że nie mogą wyrzucić z siebie prawdziwych emocji, bo były nieodpowiednie. Przesunęła dłonią po twarzy próbując uspokoić rozszalałe emocje. Chciałaby się z kimś spotkać, chciałaby komuś o tym powiedzieć, ale nie wiedziała komu. Nie chciała nikogo obarczać swoimi problemami zważając, że w ostatnim czasie wiele osób miało inne problemy, a nie te głupie sercowe.

Zamknęła mocniej oczy zaciskając dłonie w pięści. Nie mogła się ruszyć, zmuszała swój umysł do tego, aby nie odwrócić się. Zmuszała się, aby pozostać obojętną, pozostać w tym miejscu, w którym stała, bo wiedziała, że jak się obróci to logika zniknie, a teraz tylko ona ją ratowała przed popełnieniem głupiego błędu. tak bardzo chciała mu powiedzieć, co czuje, tak bardzo chciała wyrzucić z siebie swoje emocje, a zamiast tego zaciskała zęby, pięści i oczy, aby spróbować przenieść się do innej rzeczywistości, aby tylko nie być tu z nim. Czemu nagle nie miała klientów? Czemu tu było tak pusto? Czemu wszechświat pozwalał jej być znowu z nim w jednym pomieszczeniu sam na sam?

Słyszała jak zbiera swoje rzeczy, jak ogarnia się do wyjścia. Trwało to wieki, a ona nic nie zrobiła. Zerkała tylko na lustro, w którym widziała jego całą sylwetkę. Wcześniej unikała patrzenia tam, ale nie mogła się dłużej powstrzymywać. Był idealnie rozdarty, a ona to widziała choć nie chciała. Spojrzała na niego jeszcze, gdy wymówił jej imię. Zagryzła znowu wargę i spojrzała na niego smutno.

– Nie byłam gotowa... – odpowiedziała cicho – ale to nie jest zły błąd. Po prostu jesteśmy w nieodpowiednim miejscu w istnieniu – dodała i patrzyła na niego z uwagą – odezwę się niedługo jak to przemyślę – odwróciła się znowu do niego plecami i oparła dłonie o blat czekając na magiczny dzwoneczek, który powiadomi ją, że ten opuścił aptekę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2420), Avelina Paxton (1988)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa