18.07.2023, 10:56 ✶
Rachunek sumienia po miłosnym rytuale
Darcy Lockhart nie bez powodu trafił do Slytherinu. Może na to nie wyglądał, może mało kto by go o to podejrzewał, ale młodzieniec był sprytny. I ta przebiegłość doprowadziła go do Munga, na Dział Zatruć.
Panicz Darcy nie wiedział, co się z nim dzieje i się nad tym nie zastanawiał. Ktoś o nieco innym charakterze może uznałby, że nagłe obsesyjne rozmyślanie o dziewczynie, która jeszcze pięć dni temu była dla ciebie wyłącznie koleżanką, jest odrobinę dziwne. I że jeszcze dziwniejsze jest nieprzyjemne uczucie w żołądku i nagła pewność, że ta dziewczyna cię zdradza – chociaż nigdy nie byliście razem, nawet przez pięć minut, ba, żadne z was nie rozważało takiej opcji! Nie powiązał tego wszystkiego z wiankiem, ze słupem majowym, z magią ognisk i z Voldemortem, który zrobił coś, co tę magię zniekształciło. Nie było normalne, że nagle kochał do szaleństwa – bo był podatny na taką magię – kogoś, kogo niedawno tylko lubił. Lockhart nie rozważał jednak dziwności całej sytuacji, a zamiast tego opracował genialny Plan. Był człowiekiem szukającym prostych rozwiązań. Chciał spotkać się z Eunice Malfoy (całkowicie wypadł, że w ogóle nosiła jakieś inne nazwisko, to w końcu był tylko moment, nic ważnego), a głupio było mu nagle do niej pisać, nie obracali się też w tych samych kręgach, więc pozostawało mu jedno…
Podstęp.
Pytając i podsłuchując dowiedział się, którego dnia i o jakiej godzinie Eunice na pewno będzie na dyżurze. Ukradł z szafki w łazience różany olejek matki. A nałożył go obficie tu i ówdzie, trochę na rękę, trochę na ramię, trochę na szyję. Był alergikiem. W zetknięciu z bukietem róż kichał. W zetknięciu ze specyfikami różanymi – dostawał wysypki. A że teraz postarał się, aby warstwa była całkiem spora, czerwonawe ślady wyglądały na tyle poważnie, że w pełni usprawiedliwiały wizytę w szpitalu. Dokładnie na jej oddziale.
Poza tym swędziały jak diabły, ale miłość wymagała poświęceń.
Wolałby rzecz jasna pokazać się Eunice w lepszym stanie, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, to cię ma. Postarał się zresztą, by mimo plam wyglądać jak najlepiej. Spędził pół godziny nad fryzurą, tak aby włosy wyglądały na pozostawione w niedbałym, uroczym nieładzie. Założył najlepszą (jedwabną!) koszulę. Upewnił się dziesięć razy, że buty na pewno ma czyste. Ćwiczył przed lustrem miny. I kiedy już był gotowy, teleportował się do Londynu, by następnie udać się do Munga, na odpowiednie piętro i zacząć rozglądać się tam za Eunice…