• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[03/1972] Prywatka - Desmond & Oleander

[03/1972] Prywatka - Desmond & Oleander
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#31
12.08.2023, 00:36  ✶  
Czuł, jak elastyczny materiał golfu wyślizguje mu się z palców, kiedy Oleander zaczął się odsuwać. Zaskoczyło go to na tyle, że przez parę sekund stał w bezruchu i wpatrywał się w jego oczy z niekrytą złością.

Widział w tych ciemnych oczach tę samą dziwną radość, co wcześniej, minuty przed tym, jak go uderzył. Obecna sytuacja znowu  jakiś sposób sprawiała Oleandrowi przyjemność i tym razem niepokoiło go to w dokładnie identycznym stopniu, ale radził sobie z tym trochę lepiej - poniekąd był już przygotowany na coś takiego. Wiedział w końcu, że Oleander jest zboczeńcem.

Ale i tak chciał go zobaczyć na kolanach. Im większy opór czuł z jego strony, tym bardziej tego pragnął. Jeszcze przed chwilą nawet o tym nie myślał, lecz teraz? Po tym, co właśnie powiedział?
Aż skręcało go w środku z frustracji, widać to było po tym, jak zaciskał usta, kiedy patrzył mu w twarz. Najgorsze w tym wszystkim było, że nie mógł go już uderzyć, bo wtedy na pewno nigdy nie zrobiłby tego, czego tak teraz od niego chciał. Musiał się hamować, chociaż nawet nie miał pewności, czy nagroda faktycznie nadejdzie.
– Za co – burknął. – Za co niby to ty mnie sprowokowałeś. To twoja wina.
Gdy mówił, widać było, że się waha. To, co wcześniej było nie tak, znowu przypomniało o sobie. Z zażenowaniem zauważył, że jego frustracja nie była tylko ciężka i paląca. Była też przyjemna.
Diva
I felt my heart crack -
slowly like a pomegranate,
spilling its seeds.
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
Muzyk; kompozytor, pianista
Burza czarno-srebrnych loków, blade lico, gwiazdozbiory piegów. Oleander jest młodym mężczyzną o 183 centymetrach wzrostu i nienagannej posturze. Jego oczy zmieniają kolor w zależności od nastroju, dnia, pogody, miesiąca - lawiruje pomiędzy odcieniami z pomocą metamorfomagii. Dłonie ma smukłe, palce długie. Nosi biżuterię i kolczyki, ale zazwyczaj tylko wieczorami bądź na występy. Gustuje w perłach, złocie i szafirach. Na pierwszy rzut oka uśmiechnięty, pełny życia i pasji młody człowiek, który nie stroni od tłumów i rozgłosu.

Oleander Crouch
#32
12.08.2023, 00:36  ✶  
Nie było to pierwsze jego rodeo. Co prawda jeszcze nikt wcześniej nie przyznał mu się, że ekscytuje go śmierć - cokolwiek mogło to znaczyć, Oleander miał na ten temat parę myśli i każda wydawała się równie przerażająca co ekscytująca. W jakiś sposób dziwiła go własna reakcja na tę sytuację, ale też nie podważał jej specjalnie, pozwalał płynąć i delektował się tymi momentami, które przynosiły satysfakcję.

Frustracja, jaka wyraźnie malowała się w ekspresji Desmonda była zrozumiała. Jej widok ucieszył Croucha, sprawił, że poczuł falę satysfakcji.
Oczywiście, że to, o co musimy zawalczyć i zdobyć, wydaje się niedostępne, wzbudza emocje, pomyślał, bo wiedział, że wyzwania ekscytowały go równie mocno. Co prawda był tego o wiele bardziej świadomy niż sfrustrowany, zdezorientowany i rozzłoszczony Malfoy. Nie zamierzał odpuszczać, bo poza paletą negatywnych emocji, te przyjemniejsze zdawały się wychodzić na powierzchnię. Tak jak Desmond sprawdzał granice, tak Oleander testował wody. Obydwaj musieli wiedzieć jak daleko bądź głęboko mogą zajść.

– No jak za co? – zapytał jakby to była największa oczywistość. Wyraz jego twarzy wciąż był lekko nadąsany, pomimo ekscytacji jaką budziło w nim wodzenie za nos, swego rodzaju kuszenie – Fakt. Do uderzenia cię sprowokowałem, przyznaję się. Ale później byłem całkiem szczery, przecież tego właśnie chciałeś. Mimo to zdecydowałeś się potraktować mnie jak brudną ścierę. Przeproś, nie powtórzę tego trzeci raz. – zdecydował się wyłożyć karty na stół, chociaż oczywiście nie w całości. O wiele lepiej było pozostawić niektóre słowa w strefie domysłów gnieżdżących się pomiędzy jedną, a drugą wypowiedzią.


“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#33
12.08.2023, 00:37  ✶  
Słowa Oleandra oburzyły go, ale jeszcze bardziej oburzył go jego ton. Był twardy, kategoryczny, poniżający; przypomniał mu ton jego ojca. To był pierwszy raz, kiedy mówił do niego w ten sposób. Spoglądał na niego i nie mógł uwierzyć, jak pewny siebie był, jak bezczelny, po tym wszystkim, co się dzisiaj zdarzyło.

Kusiło go, żeby pozwolić mu na to wszystko, żeby podporządkować się jego woli. Żeby mu ulec. Gdzieś głęboko czuł, że mogłoby to okazać się zaskakująco przyjemne, kojące. Co właściwie miał do stracenia, skoro sam już przyznał, że przesadził? Wiedział, że i tak będzie musiał go przeprosić, prędzej czy później.
Jeśli była na tym świecie osoba, której mógłby powierzyć nawet krztynę kontroli nad sobą, to był nią on. Po dzisiejszej nocy miał właściwie tylko większą pewność, że nigdy nie naraziłby go na krzywdę. Mógł mu zaufać. Ale nie chciał, dalej był obrażony na niego za to, jak bardzo był dziwny, spaczony, wykolejony. I jak bardzo próbował zarazić go tym. To była kolejna jego metoda na wciągnięcie go w tę chorą dekadencję.

Nienawidził tego, jak kuriozalna i pokrętna była obecna sytuacja. Nigdy nikt nie przygotował go na coś takiego, nigdy nie dostał żadnej instrukcji rozwiązania takiego problemu. Męczyło go to i stresowało, nie potrafił podjąć żadnej decyzji.
Ostatecznie porzucił myśl o przepraszaniu go, ale postawił krok w jego kierunku. Stali twarzą w twarz.
– Nie jak brudną ścierę. – Jak degenerata, którym przecież był. – Dalej jesteś moim przyjacielem.

Przez chwilę patrzył na niego niepewnie, jakby zamarł wpół gestu. Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale nie mógł się zmusić. Potrzebował jeszcze drugiej próby, zanim rzeczywiście wymówił jakiekolwiek słowa:
– Chcę żebyś został ze mną tutaj – jego głos był suchy i zachrypły. – Umyjemy się zjemy i. Możesz wybrać. Gdzie chcesz spać.

Pozwolił mu na więcej, niż by przypuszczał, ale tylko na tyle, na ile potrafił bez czucia odrazy do samego siebie.
Diva
I felt my heart crack -
slowly like a pomegranate,
spilling its seeds.
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
Muzyk; kompozytor, pianista
Burza czarno-srebrnych loków, blade lico, gwiazdozbiory piegów. Oleander jest młodym mężczyzną o 183 centymetrach wzrostu i nienagannej posturze. Jego oczy zmieniają kolor w zależności od nastroju, dnia, pogody, miesiąca - lawiruje pomiędzy odcieniami z pomocą metamorfomagii. Dłonie ma smukłe, palce długie. Nosi biżuterię i kolczyki, ale zazwyczaj tylko wieczorami bądź na występy. Gustuje w perłach, złocie i szafirach. Na pierwszy rzut oka uśmiechnięty, pełny życia i pasji młody człowiek, który nie stroni od tłumów i rozgłosu.

Oleander Crouch
#34
12.08.2023, 00:38  ✶  
Ton przyjaciela wcale nie był przepełniony skruchą, ale podświadomie, Oleander czuł, że gdzieś się tam znajdowała. Mętlik w głowie jak i w emocjach bardzo mocno zasłaniał mu faktyczny obraz sytuacji - mimo o wiele większego doświadczenia w strefie romantycznej czy erotycznej, też wydawał się odrobinę nieswojo.

W pierwszej chwili mózg podpowiedział mu, że to tylko ułuda - kłamstwo. Nie mógł jednak patrzeć na Desmonda - na jego jasnoniebieskie oczy, krótko przycięte blond włosy, bladość twarzy i lekko zadarty nos - i kontynuować tej teorii. Automatycznie mu wybaczył, nawet jeżeli nie usłyszał słowa ‘przepraszam’ dosłownie, a zaproponowana opcja zakrawała o dziwną litość.

Znów byli tak blisko siebie, ponownie poczuł jak serce mu przyspieszyło. Uciekł wzrokiem do kołnierza koszuli, jej najwyższego guzika, grdyki, tylko po to, aby zaraz wrócić nim do twarzy Malfoya.

– Dobrze – zgodził się, wkładając w głos znajomą miękkość. Jego ramiona opadły lekko, nie był już tak spięty, przygotowany do cofnięcia się lub odwrócenia na pięcie i wyjścia.

Twardy i kategoryczny ton zniknął. Dogadali się. Więc Oleander nie widział powodu, aby dalej stawiać warunki. Nie chciał tego robić, nie z Desmondem, ale wiedział, że jeżeli na początku nie postawiłby granicy, to później też nie byłby w stanie. Chciał dla niego dobrze, a to czasem wiązało się z bardziej szorstkimi metodami.

– Mogę cię dotknąć? – dopytał ciszej, chociaż nie niepewnie. Nie proponował już zmiany ciała, a zarazem też płci, chociaż w głębi brązu tęczówek dało się dostrzec pewną podprogowość tej propozycji.


“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#35
12.08.2023, 00:38  ✶  
Nie umknęło mu to, gdy spojrzenie Oleandra spłynęło z jego twarzy w dół. Walczył z obrzydzeniem, kiedy zorientował się, w jaki sposób patrzy na jego szyję. Znał ten wzrok i znał ten wyraz twarzy - widział je nie pierwszy raz. Nawet dzisiaj patrzył tak na niego wielokrotnie a zdarzało mu się to od lat. Patrzył tak na niego w szkole, przy znajomych, i kiedy się odwiedzali, przy rodzicach. Sama myśl o tym go stresowała, on naprawdę nie miał wstydu. Dlaczego Maya nie mogła widzieć w nim tego, co widział Oleander?

Ten wywalczony kompromis między sobą a sobą wcale nie zaowocował taką przyjemnością, jakiej spodziewał się po prawdziwych przeprosinach. Tak czy siak, poczuł ulgę, kiedy ton przyjaciela złagodniał. Nie płakał już, nie krzywił się tak z bólu, więc nie obawiał się już o jego bezpieczeństwo w takim stopniu, jak jeszcze przed chwilą, ale pewien niepokój nie opuszczał go.
Miał wrażenie, że znacznie lepiej rozumiał, co chłopak może czuć, niż potrafił zmusić się do przyznania przed sobą. Nie był w stanie też w jakikolwiek sposób przekazać mu tego, że go rozumie. Czuł się dziwnie odcięty od tego, co działo się wewnątrz niego samego, i od całej rzeczywistości poza nim.

Gdy usłyszał jego słowa, odruchowo odsunął się o pół kroku.
– Nie możesz – odpowiedział pośpiesznie, jakby bał się, że wraz z pytaniem wyjdzie też z inicjatywą (ludzie często tak robili). Dopiero później pomyślał o tym, że Oleander powinien poznać powód jego decyzji, żeby nie wrócili przypadkiem do poprzedniego stanu sytuacji. – Nie teraz to za dużo jak wezmę prysznic.
Miał nadzieję, że do tego czasu nie wytrzeźwieje do końca. Właściwie zastanawiał się, czy nie napić się jeszcze po kolacji. Już czuł nadchodzące wyrzuty sumienia i wiedział, że będzie tylko gorzej, że trzeźwość praktycznie go sparaliżuje.
Diva
I felt my heart crack -
slowly like a pomegranate,
spilling its seeds.
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
metamorfomag
zawód
Muzyk; kompozytor, pianista
Burza czarno-srebrnych loków, blade lico, gwiazdozbiory piegów. Oleander jest młodym mężczyzną o 183 centymetrach wzrostu i nienagannej posturze. Jego oczy zmieniają kolor w zależności od nastroju, dnia, pogody, miesiąca - lawiruje pomiędzy odcieniami z pomocą metamorfomagii. Dłonie ma smukłe, palce długie. Nosi biżuterię i kolczyki, ale zazwyczaj tylko wieczorami bądź na występy. Gustuje w perłach, złocie i szafirach. Na pierwszy rzut oka uśmiechnięty, pełny życia i pasji młody człowiek, który nie stroni od tłumów i rozgłosu.

Oleander Crouch
#36
12.08.2023, 00:39  ✶  
Nie wykonał żadnego ruchu, choć w jego spojrzeniu można było dostrzec cień bólu. Nie była to agonia sprzed chwili, ani piekące cierpienie zmieszane z podnieceniem, które odczuwał po uderzeniu w twarz. Paleta emocji Croucha wydawała się niesamowicie rozbudowana, zawsze taka była. Każda z emocji miała odpowiedni odcień, często mieszała się z innymi barwami.

Nie wiedział co ma powiedzieć, więc patrzył na Desmonda dłuższa chwilę, pozwalając ciszy w pomieszczeniu nabudowywać się nieprzyjemnie. Chyba był po prostu zdezorientowany, ewentualnie czuł w jakimś stopniu niespójność odczuwanych przez przyjaciela emocji, chociaż niekoniecznie był tego świadomy.

Przymknął oczy, czując nieprzyjemny chłód wilgotnych od łez powiek.

– Idź pierwszy. Najwyżej zasnę na kanapie i rano się umyję. – podsumował, chociaż wiedział, że sen nie nadejdzie szybko. Chciał dać sobie chwilę na złapanie oddechu, na… Właściwie nie wiedział na co. Czuł się zawieszony w przestrzeni, nie mogąc wykonać kroku do przodu, ani się cofnąć. Dopiero zaczynało go to męczyć, a już wiedział, że będzie to nieznośnie wiercące dziure w głowie uczucie.

Był wykończony. Bardziej niż po nieprzespanych nocach pełnych libacji i gimnastyki w satynowej pościeli. Bardziej niż po największym wysiłku fizycznym, czy najdłuższej lekcji grania na fortepianie.

Koniec sesji


“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desmond Malfoy (5771), Oleander Crouch (7095)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa