Rozliczono - Avelina Paxton - osiągnięcie Piszę, więc jestem
05.06.1972
Uczucia się unormowały, tęsknota za obcym mężczyzną minęła, ale wróciła za Rookwoodem i to ją okropnie przerażało. Była na siebie wściekła, że wszystkie wspomnienia z nim spotęgowały wraz z jego pojawieniem się w jej życiu. Jego oczy, jego głos, zapach, dotyk. On nigdy nie waha się, aby ją dotknąć, nie waha się przed zawstydzeniem jej, nie waha się przed zrobieniem wszystkiego, aby ją wkurzyć. Czuła się tak jakby straciła kontrolę nad swoim życiem, nad uczuciami, nad myślami. Nadal była wobec niego oschła, ale bardziej przyjazna niż na początku maja. Przestała z nim walczyć, przestała go odpychać; nie oznaczało to jednak tego, że otwierała przed nim ramiona. Avelina nie była łatwą osobą, nie była kimś kto z szerokim uśmiechem na ustach pozwoli mu wkraść się do jej serca. Wylewała na siebie ogrom zimnej wody pod postacią myśli o jego żonie i rodzinie, którą dawno temu założył zapominając o jej istnieniu. Gdyby mu na niej zależało poczekałby na nią, nie patrzył by na powinności, byłby z nią prawda? To co czują to po prostu zauroczenie, fascynacja i pożądanie, któremu nie mogli się poddać jako nastolatkowie. Teraz to się po prostu na nowo w nich obudziło, kilka razy się spotkają i zobaczą, że nie są dla siebie, kilka razy popatrzą i zobaczą swoje niedoskonałości, których nie znieśliby, gdyby byli razem.
– Na Merlina, o czym ty myślisz? – zapytała siebie stojąc przed lustrem w swoim pokoju. Miała na sobie czarną sukienkę sięgającą poniżej kolan, włosy upięte w kok, na szyi srebrny naszyjnik jej matki z motywem księżyca i gwiazd, do tego srebrne bransoletki. Czerwone szpilki i paznokcie pomalowane w tym samym kolorze. Delikatny makijaż i standardowo karminowe usta, które były pełne i pociągające. Nie wiedziała dlaczego się tak stroiła, ale tego od niej oczekiwał. Chciał, aby była piękna i żeby odwdzięczyła się za ratunek od klątwy. Chciała mu też pokazać, że nie jest tą zawstydzoną dziewczynką z łazienki, która będzie się rumienić, gdy tylko na nią spojrzy.
Przeniosła się pod wskazaną restaurację, która wyglądała bogato, pięknie i drogo. Zabolał ją lekko brzuch. To wyglądało jak idealne miejsce na randkę. Dlaczego jej to robił? Dlaczego chciał ją tak dręczyć? To Rookwood, czego się po nim spodziewasz? Wzięła kilka głębokich wdechów i spojrzała na kłębiące się chmury na niebie. Londyn. W końcu weszła do środka, przekazała mężczyźnie imię i nazwisko na jakie została złożona rezerwacja i usiadła we wskazanym miejscu. Była kilka minut przed czasem, chciała mieć przewagę i na niego czekać, nie chciała przychodzić jako druga. Wolała już usiąść, aby nie wykazał się typową męskością oraz ogładą i nie odsuwał jej krzesła.