Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III
30 maja 1972
Od jutra amnezjatorzy mieli zacząć usuwać mugolom pamięć. Wszystko, co się zaczynało, musiało mieć swój koniec, taka już była kolej rzeczy, a jednak wielu czarodziejów uważało, że jest to w pewien sposób niesprawiedliwe. Kwitnące, zupełnie nowe i o wiele głębsze niż wcześniej relacje, jakie nawiązali ze swoimi sąsiadami, miały się tak po prostu z dnia na dzień zakończyć - jak mieli się z tym pogodzić? Z udawaniem, że nie przeprowadzili tych wszystkich rozmów, że nie zapoznali się tak dobrze, że nie zacieśnili dotychczasowych więzi. Słońce i Księżyc wznoszące się ponad ich głowami stały się pretekstem do bezpośredniejszych, zakazanych w świetle Międzynarodowego Kodeksu Tajności rozmów.
Zaraz to wszystko zniknie, przepadnie, jakby nigdy nie miało miejsca. Wy jesteście zbiorem ludzi, którzy postanowili zatańczyć na zgliszczach tych wspomnień.
Tego wieczoru, w majowej scenerii Doliny Godryka, wszechświat postanowił otworzyć swe cuda przed waszymi oczyma, ale doświadczyliście ich tylko wy. Ci, którzy zdecydowali się zebrać wokół rozpalonego na skraju Doliny pożegnalnego ogniska. Słońce powinno właśnie schować się za horyzontem, a zachodnie niebo zapłonąć odcieniami pomarańczu i różu, malując niepowtarzalny obraz na tle szczytów wysokich dębów, zamiast tego pozostało na swoim miejscu. Nie da się stosownie opisać tego, co doświadczaliście - wokół panował półmrok, ale widzieliście wszystko tak wyraźnie, jakby ktoś nałożył wam na oczy filtr. Noc wkroczyła powoli, przywodząc ze sobą ciszę. Sklepienie zaczęło się wypełniać gwiazdami, pojawiały się jedna po drugiej, jak białe klejnoty na niebieskoszarym tle. Tuż obok słońca pojawił się księżyc w pełni i wtedy to do was dotarło - widzieliscie wszystko tak, jak do tej pory widzieli to wyłącznie niemagowie. Nastał jeden z tych momentów, w których czuło się, że wszyscy jesteśmy częścią czegoś większego, czegoś wykraczającego poza nasze rozumienie świata - rzeczywistość była wielka, szeroka, nieskończona, to co widzieliście i znaliście, było tylko jej częścią, było waszą małą rzeczywistością.
Zastana scena: kilka stołów ułożonych w podkowę, obstawionych różnymi krzesłami, które biesiadujący przynieśli ze swoich domów. Biały obrus, już w niektórych miejscach poplamiony, chociaż przyjęcie jeszcze się nie rozpoczęło. Kilka potraw, talerzyków, ciast i ciasteczek przyniesionych specjalnie na tę okazję, w fantazyjnych, czasami śmiesznych kształtach. Wszystko przygotowane w domach, z lokalnych zbiorów. Przyniesiony został również alkohol: nalewka z pigwówek i piwo z beczki po winie, smakujące tak cierpko jak się tylko dało. Mogliście swobonie się tym częstować.
W tle: ognisko. Nie tak wielkie jak podczas Beltane, poza tym... niewielu chciało w ogóle rozpalać dzisiaj ogień, bo wspomnienia sabatu wciąż ciążyły niektórym na umysłach jako wielka trauma. Inni korzystali z tego w najlepsze - bo to wreszcie była okazja do spojrzenia w ogień tak, żeby ich nie przerażał. Chcieli tańczyć w rytmie wygrywanym na lutni, na której zwykle popisywał się okoliczny grajek, w wiankach z kwiatów i chwastów zebranych z przyległej polany.
Ale jeszcze nie zaczęli, bo godzina, o której wszyscy mieli się tutaj zebrać, dopiero wybiła.
Zapraszam do udziału. Jest to sesja bez zagrożenia zdrowia i życia postaci, jej koncepcją jest zamknięcie w temacie większej liczby osób i porozmawiania. Za pełny udział uczestnicy otrzymają okazjonalne odznaki oraz będą mogli odebrać odznakę za osiągnięcie Eutierria, jeżeli jeszcze jej nie posiadają.
Tura wejściowa trwa do 4 października.
Jedzenie przyniesione przez graczy