• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[marzec 1972] Castiel & Heather

[marzec 1972] Castiel & Heather
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#1
11.11.2022, 14:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.10.2024, 00:03 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Z powodów losowych dzisiejszego dnia osobiście stawił się przed drzwiami domu Heather. Dotychczas zapraszał ją albo do banku Gringrotta - jego głównego miejsca pracy - albo do posiadłości Flintów gdzie miał swój kąt, gdzie nikt nie mógł przeszkodzić w rozmowie. Nie zdarzyło się jeszcze aby miał pofatygować się bezpośrednio aż tutaj, do swojej klientki. Trudno jednak sklasyfikować ją w to miano skoro zajmował się łagodzeniem efektów ciążącej na niej klątwy. Wyleczenie jej wciąż nie było możliwe. Z tego co się dowiedział... ale o tym mógł opowiedzieć Heather osobiście. Co nieco odkrył i żałował, że nie są to wieści przez nią upragnione.
Kilkukrotnie zapukał do drzwi jej mieszkania, mając nadzieję, że dziewczyna otworzy mu osobiście. Rozmawianie z jej rodzicami przysparzało mu trochę stresu. Im mniej osób w jego towarzystwie tym pewniej się czuł. Trzy osoby to już zdecydowanie za dużo aby mógł się w pełni skoncentrować. W dłoni dzierżył niedużą czarną walizeczkę, w której oprócz standardowego wyposażenia Łamacza Klątw znajdowało się ubranie na przebranie. Sophia zrobiła mu psikusa i wcisnęła do środka strój kąpielowy, sugerując, że w razie czego będzie mógł popływać z Heather. To wpędzało go w zakłopotanie jednak w Sophie nie wywoływało to poczucia winy. Nie wyjął tego stroju kąpielowego bo wiedział, że to sprowokowałoby ją do jeszcze gorszego żarciku.
- Cześć, Heather. - wyciągnął w jej stronę dłoń. Dużo wcześniej prosił o porzucenie formalności skoro widywali się już w przeróżnych sytuacjach a różnica wieku między nimi była banalna. Zerknął w kierunku podłogi w jej mieszkaniu jakby szukając śladów zalania, a dopiero po chwil omiótł wzrokiem jej twarz. Gniew wywoływał wariacje wodne w jej okolicy.
- Teleportowałem się tak szybko jak mogłem. Kto cię doprowadził do furii, że przywołałaś powódź? - choć słowa mogłyby uchodzić za żartobliwe to ton głosu Castiela był poważny. W trakcie kiedy rudowłosa miała streścić mu swój dzień, on myślami zastanawiał się na ile bezpieczne byłoby zaoferowanie dziewczynie przeniesienia bliżej portu. Tamtejsze domy były magicznie zabezpieczone przed przemoknięciem i istniałyby małe szanse niszczenia mienia. Z drugiej strony jeśli dopuścić Heather do jeziora, wody, rzeki... nie byłby do tego przekonany. Dziewczyna powinna mieć cały czas uspokajające towarzystwo, które trzymałoby ją z dala od większych zbiorników wodnych. To był trudny choć fascynujący przypadek i było to widać w jego spojrzeniu.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
11.11.2022, 22:30  ✶  
Klątwa żywiołów, cóż nie była błogosławieństwem Merlina. Heather radziła sobie z nią jakotako, bardziej tako niż jako. Przy jej dość wybuchowym charakterze panowanie nad nią bywało naprawdę trudne. Nie mogła sobie pozwalać na taką niesubordynację, szczególnie, że pracowała w BUMie, gdyby coś takiego przydarzyło się jej na służbie, mogłaby wylecieć, nie chciała tego. Wystarczy, że wyrzucili ją już z Harpii, potrzebowała tej pracy. Może nie ze względów finansowych, jednak miała świadomość, że rodzice się na nią wkurzą, jeszcze odetną jej pieniądze, jeśli nie zagrzeje dłużej tego miejsca.
Co dzisiaj wyprowadziło ją z równowagi? Gadanie matki na temat tego, że źle się prowadza, że powinna znaleźć sobie lepsze towarzystwo od tych wszystkich biedaków, którymi się otaczała. Mogła unikać tych fotoreporterów, ale nie sądziła, że zrobią jej zdjęcia, jak upija się ze swoimi przyjaciółmi do nieprzytomności. Powinna trochę bardziej uważać. No, ale była młoda, musiała się wyszaleć, kiedy jak nie teraz? Do matki nie do końca docierały te argumenty. Jakoś tak wyszło, że wybuchła. Pękła, a jej pokój ponownie zalała woda. Dobrze, że rodzice mieli wykupione porządne ubezpieczenie od zalewania okolicznych sąsiadów.
Usłyszała pukanie do drzwi. To musiał być Flint, którego rodzice wynajęli do tego, by pracować z nią nad działaniem klątwy. Otworzyła mu drzwi i wpuściła mężczyznę do środka. Uśmiechnęła się promiennie, gdy go zobaczyła. Dobrze wyglądał, zresztą jak zawsze. Heather trochę się zawstydziła, dlaczego pracownik wynajęty przez jej rodziców musiał być takich przystojny? Nie do końca mogła się skupić w jego towarzystwie, no ale trudno.
- Cześć Castiel.- Głos jej trochę drgnął. Uścisnęła jego dłoń na przywitanie. - Nie zgadniesz!- Właściwie było to dość oczywiste, bo zazwyczaj jej wybuchy były związane z komentarzami rodzicielki. - Matka, znowu zaczęła ględzić, nie wytrzymuje z tymi jej komentarzami. Nie wiem, czy widziałeś Czarownicę, ponoć zrobili mi jakąś sesję w nieodpowiednim momencie.- Nie żeby ją to specjalnie ruszało, zdecydowanie gorzej znosiła to wszystko Jane.
- Co masz w tej walizce?- Zaciekawił ją przedmiot, który trzymał w dłoni, czyżby jakieś nowe cuda, które miały pomóc z jej klątwą? Nawet jej to nie przeszkadzało, że była obiektem eksperymentów. Może przyda się na coś nauce!
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#3
13.11.2022, 11:15  ✶  
Uderzył go ten powitalny uśmiech. Zachowywała się jakby naprawdę cieszyła się na jego widok, mimo że nie dostrzegł na jej twarzy ulgi. To go speszyło, jak wiele rzeczy na tym świecie. Ukrył to jednak za spokojnym uśmiechem i delikatnym acz stanowczym uściśnięciem jej dłoni. Wszedł do środka pomieszczenia i z uprzejmością zdjął buty, a następnie lekki płaszcz.
- Moja siostra czyta ten magazyn, ja nie miałem tej okazji. Jak się domyślam, napisali same głupoty tylko po to, aby uzyskać wyższe zyski sprzedaży? - do czasopism podchodził ze sporą rezerwą. Miał nadzieję, że nigdy tam nie trafi; zdecydowanie wolał starego, dobrego Proroka Codziennego, którego czytał namiętnie dzień w dzień.
- Może się o ciebie zmartwiła? - wskazał zgrabnie dziewczynie inny punkt widzenia jej konfliktu. Wbrew wszelkim oczekiwaniom Castiel nie bał się jej zdenerwować. Nie miał tego oczywiście na celu jednak wierzył, że poradzi sobie w przypadku wybuchu klątwy. Mimo wszystko wolał rozmawiać z bardzo wesołą Heather bo wtedy miała większą szansę zapanować nad tym, co ją trawi.
- W tej walizeczce jest coś dla ciebie i dla twojej klątwy. - odparł nieco łagodniej. - Mogę? - wskazał na stolik, przy którym zamierzał się lekko rozłożyć. Dwa pstryknięcia zasygnalizowały otwarcie się walizki. Wyciągnął z niej pudełko kandyzowanych owoców i skierował je w stronę dziewczyny.
- Na niespokojne wody i sztormy najlepiej działa śpiew jednak w twoim przypadku pomyślałem, że odrobina trójglicerydów może w tym pomóc. To bardzo prosta i tania sztuczka na poprawę nastroju. Bardzo polecam. - spodziewać by się można po Łamaczu Klątw jakichś mikstur, tajemniczych zaklęć a tu proszę, zaczął od czegoś banalnego.
- Czy właściciele wspólnoty mieszkaniowej zainwestowali w końcu w zaklęcia przeciwpowodziowe? Twoi rodzice dostali ode mnie specjalne pismo w zeszłym miesiącu, które miało pomóc przekonać właścicieli do tego wydatku. - co prawda znajdowali się w środku Londynu i takie czary były bardzo niepotrzebne jednak posiadanie mieszkanki z taką klątwą sporo zmienia.
- Dotarłem do pewnych zapisków dotyczących twojej klątwy. Zajęło mi to trochę dużo czasu ale teraz przynajmniej wiemy na czym stoimy.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#4
14.11.2022, 00:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2022, 00:37 przez Heather Wood.)  

Zamknęła drzwi za mężczyzną, skoro już wszedł do środka. Jej rodziców nie było obok, zapewne mieli coś ważniejszego do zrobienia, niż zajmowanie się klątwą swej jedynej córki. Nie oszukujmy się byli bardzo zapracowanymi osobami, ojciec większość czasu spędzał w sklepie, a matka musiała pojawiać się w wielu miejscach, wszyscy bowiem byli ciekawi jej opinii na temat nowych zawodników quidditcha. Przed wyjściem z domu zdążyła ją jednak tak zirytować, że Heath wybuchła i klątwa ponownie przejęła nad nią władzę. Nikomu się nic nie stało, bo zdarzyło się to w jej pokoju, który był na jej osobistym piętrze kamienicy, w której mieszkała z rodzicami. Miała szczęście, że byli bogaci, inaczej - gdyby musiała dzielić z kimś pokój mogłaby go skrzywdzić.

Czy były to głupoty? W każdej plotce znajdowała się jakaś część prawdy, przecież nic nie brało się znikąd. Heather nie należała do osób, które się dobrze prowadzały. - Głupoty, może trochę, może nie, ale matka podchodzi do tego zbyt emocjonalnie i wtedy ja zaczynam zachowywać się jak ona.- Wood była narwana i zdecydowanie walka z tą cechą charakteru nie przychodziła jej zbyt łatwo, o ile w ogóle można było nazwać walką to, że praktycznie nic zmieniła od kiedy dowiedziała się, że ma klątwę. Temperament miała równie ognisty, co kolor swoich włosów. -Jestem już dorosła, nie musi się o mnie martwić.- Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, a mina jej zrzedła, czyżby również Castiel był w tym sporze przeciwko niej?

- Jasne, nie krępuj się.- Pokazała ręką na stolik. Sama zaś szła tuż za nim, ciekawa, co znajduje się w środku. - Jakie kolorowe, ciekawe, czy są równie smaczne, co ładne.- Nie czekając na ponowne zaproszenie sięgnęła po pudełko kandyzowanych owoców i je otworzyła, włożyła sobie coś różowego do buzi. - To chyba truskawka?- Zadała pytanie, choć skąd on właściwie mógł to wiedzieć. - Chcesz trochę?- Nie chciała być niemiła, może też miał ochotę się poczęstować.

- Tak właściwie to nie wiem, starzy się mieli tym zająć. Jak wiesz, teraz rozwijam swoją karierę w BUMie, więc nie mam aż tyle czasu na pierdoły.- Może nie był to szczyt jej marzeń, może wolała zawodową pracę w sporcie, no ale aktualnie nie miała nic innego. Może jeszcze jej się uda wrócić do bycia szukającą. Kolejne słowa nieco ją zaciekawiły, zbliżyła się do mężczyzny i spoglądała na niego uważnie. - Czego ciekawego się dowiedziałeś, hmm?- Da się pozbyć tego paskudztwa? To było aktualnie najważniejsze pytanie.

Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#5
14.11.2022, 20:17  ✶  
Choćby chciał to nie mógł wtrącać się w rodzinne konflikty. Nie tylko wychowanie nie pozwalało na takie wścibstwo ale i nie był pewien czy umiałby jej pomóc. Niejako go tutaj zatrudniono, przyszedł tu służbowo i starał się okazać najwyższą uprzejmość. Samą Heather znał słabo, miał okazję poznać ją dopiero kiedy poproszono go o pomoc. Jeśli patrzeć przez pryzmat jej aparycji to nie podejrzewałby ją o tak gorący temperament.
- Sęk w tym, że gdy zaczynasz się wściekać to wyzwalasz falę niewidzialnej i nietykalnej energii pobudzającej wodę do adekwatnego odreagowania. Jesteś ściśle emocjonalnie związana ze swoją klątwą a takie są najtrudniejsze do wycofania. Nie będę owijać w bawełnę ale w chwili obecnej jedyne, co możesz zrobić w tej kwestii to próbować nad tym zapanować. - odmówił grzecznie poczęstowania się przyniesionym łakociem. Cały jest dla niej po to, aby w trakcie rozmowy nie doszło przypadkiem do wyzwolenia magii wody. Podniósł wzrok na dziewczynę kiedy zabezpieczenie otoczenia przed zalaniem nazwała "pierdołą" i okazała jawnie ignorancję względem efektów ubocznych swoich nerwów. Nie pochwalał takiej postawy ale należało pamiętać, że jest tutaj służbowo i nie odpowiada za cudzy poziom zainteresowania powikłaniami klątwy, wpływającymi na otoczenie.
Wyciągnął z walizki niedużą książkę z wściekle żółtą (puchońską, zużytą) zakładką i odsłonił ją na stronie przedstawiającej trzy różne posągi, na których widniał symbol wody zaraz obok napisów w dziwnym języku.
- Źródło tej klątwy nie jest w tobie, a w którymś z tych posągów. Wspominałaś, że to od niego się zaczęło. Tak więc według wielu badań ten szczególny rodzaj klątwy może odwrócić w głównej mierze zniszczenie posągu... a to nie jest proste bo jeśli takowy należy do kogoś bądź znajduje się na cudzych włościach to samowolka jest prawnie niewskazana. - położył starą książkę na stoliku i poprawił zegarek na nadgarstku.
- Nie ma na to zaklęcia leczniczego. Słyszałem o istnieniu amuletów i pierścieni, których kamienie szlachetne nieznacznie osłabiają działanie niektórych pomniejszych klątw. Póki co najwięcej możesz zdziałać ty - wskazał na nią dłonią - ... jeśli popracujesz nad oddechem kiedy coś lub ktoś zaczyna doprowadzać cię do furii. - domyślał się, że nie tego oczekiwała od klątwołamacza. Nie mógł jednak obiecywać cudów. Są takie klątwy, których zneutralizowanie wymaga wielu lat ćwiczeń, wyrzeczeń i leczenia - dlatego są tak niebezpieczne, a zawód niełatwy.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
15.11.2022, 15:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.11.2022, 15:54 przez Heather Wood.)  

Aparycja Heather... cóż, jej niemalże czerwone włosy, wiecznie rumiane policzki, ogniki w oczach zdecydowanie mogły świadczyć o jej równie gorącym temperamencie. Wystarczyła iskra, aby się uruchomiła. Jednak mężczyzna znajdujący się tuż przed nią miał prawo tego nie wiedzieć, w końcu praktycznie się nie znali. Najwyraźniej nie oglądał też meczy quidditcha, bo gdyby mu się zdarzyło to potrafiłby to wywnioskować po jej zachowaniu na boisku.

- Zdaje sobie z tego sprawę, jednak nie tak łatwo jest panować nad emocjami, szczególnie, kiedy ktoś przypieprza się do Ciebie o byle pierdołę.- Nie znosiła, gdy ktoś ją krytykował, a jej matka uważała to chyba za swoje ulubione zajęcie. Nie ma się co dziwić, że ciągle dochodziło między nimi do spięć, a Heather czasem po prostu nie potrafiła się uspokoić, bo to były rozmowy podobne do tych ze ścianą. Ciekawe po kim panna Wood miała ten charakter... Co do powikłań związanych z klątwą, nie przejmowała się nimi specjalnie, przecież stać ją było na to, żeby płacić za ewentualnie wyrządzone szkody, szczególnie w przypadku jak ten - kiedy dochodziło do wyzwolenia klątwy w domu, nikomu tym krzywdy nie robiła, może matka trochę zmokła, ale należała jej się nauczka.

Obserwowała mężczyznę, kiedy wyciągał książkę z walizki. Ciekawe, czego interesującego się dowiedział. Ona sama wiedziała już co nieco na temat klątwy, jednak nie były to wszystkie informacje. - Tak, ktoś z mojej rodziny musiał dotknąć tej nieszczęsnej kupy gruzu, przez co ja jestem takim odmieńcem, szkoda, że nie pomyślał o tym, jakie to może mieć konsekwencje na dalsze pokolenia.- Widać było, że nie jest specjalnie zadowolona z tego cudu, którym została obdarowana.

- Jakie też jest prawdopodobieństwo, że zniszczenie posągu spowoduje zniknięcie klątwy?- Była ciekawa, jakby się uparła to pewnie znalazłaby ten posąg i go zniszczyła. - Skąd wiadomo, że po prostu kolejne osoby nie zostaną przeklęte, a wszystkie te, które już zostały obdarowane tym przekleństwem nadal nie będą go miały?- Heath nie lubiła gdybać, zdecydowanie dużo bardziej doceniała fakty.
[a]- Musiałabym się chyba obwiesić tymi amuletami od stóp do głów, chociaż wątpię, że to by pomogło.- Znała siebie i wiedziała w jaki sposób postępuje. - Może powinnam zacząć medytować..- Skomentowała, chociaż sama jakoś średnio widziała siebie w takiej sytuacji, ale jeśli trzeba będzie to spróbuje. W domu mogła sobie wybuchać, nie chciała jednak skrzywdzić kogoś na ulicy zupełnie przypadkiem.

Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#7
15.11.2022, 19:55  ✶  
Nie czytał "Czarownicy", nie oglądał quidditcha tylko siedział w pracy albo z nosem w książkach. Nie udzielał się towarzysko ku niezadowoleniu rodziny. Wiele rzeczy mu umykało bo zdawał się żyć we własnym świecie. Dużo obserwował, to fakt; jednak odnosiło się to głównie do szczegółów twarzy, mimiki, westchnień, modulacji głosu. Analizował, dodawał dwa do dwóch i wnioskował. Przy Heather tego nie robił i nie wiedział dlaczego. Być może w pewnym stopniu nieświadomie go peszyła. Była taka barwna, rzucała się w oczy wizualnie i miała przy tym donośny głos. W tych sporadycznych rozmowach z nim nie wybuchała nagle gniewem i nie zsyłała na świat powodzi. Czasami był wyjątkowo ślepy i durny.
- Chyba rozumiem. Kiedy coś denerwuje do tak silnego stopnia... nie wyobrażam sobie nawet jak musi to być dla ciebie trudne. - wymsknęła mu się szczera doza empatii względem dziewczyny. Miał ochotę na potwierdzenie tych słów ścisnąć delikatnie jej ramię ale przecież nie wypada naruszać sfery fizycznej dziewcząt i kobiet. Ograniczył się zatem do krótkiego acz intensywnego spojrzenia co w jego odczuciu miało okazać nieme zrozumienie.
- To wyjątkowo uparta klątwa. Ciężko jest wymazać to z genów choć istnieją źródła wspominające, że im dalej pokolenie nasączone klątwą tym ta słabnie... ale o tym nie chcesz słyszeć. Staram się znaleźć dla ciebie niezbędne konkrety. - rozmasował dłonią kark i zerknął przez chwilę przez okno.
- Nie ma stuprocentowej gwarancji, że to się powiedzie. Czysto hipotetycznie zakładając, że zniszczenie posągu przerwie działanie klątwy... to prawdopodobnie dla przyszłych pokoleń. To, co już jest we krwi i w organizmie może tam zostać i dopiero z czasem osłabnąć. - nie były to wesołe wieści. Nie czuł się dobrze kiedy je przedstawiał. Dlaczego nie miał żadnej wesołej nowiny, dobrych wiadomości po których następuje odetchnięcie pełne ulgi? Posłał jej przepraszające spojrzenie ale wolał (i musiał) przedstawiać jej gorzką prawdę. Niepotrzebne są tu słodkie kłamstewka.
- W środku lata twoja obecność może być pożądana. - próbował, nieudolnie ale próbował wskazać choćby najmniejszą zaletę tej klątwy. Kiedy tylko usłyszał co powiedział to miał ochotę pacnąć się w sam środek czoła.
- Przepraszam, Heather. Po prostu nie mam dla ciebie żadnych pozytywnych wieści a wierz mi, chciałbym takie mieć. - może to ten moment aby jednak zapaść się pod ziemię i nie wychodzić z tego zacisza ciemności i samotności skoro nie wychodzi mu najprostsza (w dodatku służbowa) rozmowa.
- Mogę pomóc ci zlokalizować ten posąg. - może to?
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#8
15.11.2022, 23:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.11.2022, 23:55 przez Heather Wood.)  

Heather potrafiła się zachować. Przynajmniej czasami. Jeśli chodzi o obecność Castiela - to nie miała okazji, aby zaprezentować mu swoich wahań nastroju. Nie miała najmniejszego powodu do tego, aby przy nim wybuchać. Był zawsze spokojny, wyrozumiały, mówił do niej spokojnym tonem. Traktował ją jak dorosłą osobę i nie oceniał. Niczego więcej nie potrzebowała do tego, aby egzystować wśród ludzi bez ataków klątwy. Jednak nie wszyscy zachowywali się w ten sposób, a Wood nie znosiła, kiedy ktoś przy niej stawiał na swoim i nie dawał jej dojść do głosu - to wtedy przede wszystkim klątwa zaczynała przejmować władzę nad jej ciałem.

- Tak, to wszystko z nerwów. Chciałabym się nauczyć nad tym panować, wiesz?- Wood spoglądała na mężczyznę niepewnie, co było dosyć dziwne w jej przypadku. Może wreszcie zaczęła mówić szczerze? W końcu wypadało, aby się wreszcie przed kimś otworzyła. Dlaczego mu zaufała? Wydawał się jej być kompetentną osobą, jeśli chodzi o temat klątw, a że ta jej była w pewien sposób powiązana z jej nastrojem, to może powinna opowiedzieć o tym co czuje. - Tylko mój temperament, to też nie jest łatwa sprawa.- Piła już herbatki na uspokojenie, jednak i one nic nie dawały. - Ja naprawdę nie chce nikogo skrzywdzić, bo tutaj, w domu, niech się dzieje co chce. Stać nas na to, żeby remontować kamienicę co chwilę, na biednych nie trafiło, ale jak tylko pomyślę o tym, ilu niewinnych ludźmi mogłabym skrzywdzić, to mam ochotę zamknąć się na zawsze w swoim pokoju i z niego nie wychodzić.- Czy tak nie byłoby prościej? Przynajmniej by nie ryzykowała, że kogoś skrzywdzi.

- Ciekawe, czy jest ona równie uparta co ja...- Zażartowała. Nie miała w zwyczaju wpadać w taki melancholijny nastrój, także próbowała trochę zmienić atmosferę tego spotkania. Trochę przerażało ją to, jak ckliwie się zrobiło, jeszcze chwila i zaczęłaby płakać, a na pewno nie chciała, żeby Flint widział ją zapłakaną. Nie, żeby jej zależało na tym, żeby zawsze wyglądać przy nim dobrze, choć może trochę. Miał takie ładne włosy, i coś w tych oczach, poruszyła głową bo chyba zbyt długo się w niego wpatrywała, a nie chciała zostać przyłapana na gorącym uczynku, przeniosła spojrzenie na swoje buty.

Westchnęła ciężko słysząc jego kolejne słowa. Spodziewała się takiej odpowiedzi, aczkolwiek gdzieś głęboko, bardzo głęboko miała jeszcze resztki nadziei, która w tym momencie zgasła. Będzie więc musiała już żyć z tym darem, który ogromnie uprzykrzał jej życie. - Czyli zawsze taka będę.- Głos jej zadrżał, choć tego nie chciała. Musiała pogodzić się z wyrokiem. - W sumie, to spodziewałam się tego, nie wiem dlaczego czuje aż takie wielkie rozczarowanie.

- Gorzej zimą...- Próbowała pociągnąć żart, ale chyba średnio jej to wyszło. - Nie masz za co mnie przepraszać, przecież to nie Twoja wina, jesteś tylko posłańcem z informacją.- Oczywiście, że nie miała mu tego za złe, ktoś musiał jej wyjaśnić, jak wygląda cała sprawa. - W sumie, jeśli nie sobie, to innym pomogę.- Odparła kiedy usłyszała propozycję związaną z lokalizacją posągu.

Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#9
17.11.2022, 18:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2022, 18:39 przez Castiel Flint.)  
Chyba potrzebował tej jednej łagodnej nuty w jej głosie aby "odetchnąć" ale tak wewnątrz siebie. Naprawdę chciał jej pomóc - nie powinna się z tym męczyć i tym stresować. Za każdym razem zalewała go krew kiedy uzmysławiał sobie, że niewiele może zrobić. To dlatego próbuje osiągnąć coś niemożliwego - nie tylko "leczyć" efekty klątwy ale całkowicie je niszczyć, doszczętnie, tak aby zostało po nich tylko blade wspomnienie.
- Zajmuję się tylko twoją klątwą - wiem, ale jeśli mógłbym jeszcze jakoś po... - zaciął się kiedy zdał sobie sprawę, że na wpół świadomie próbował wyjść z relacji służbowej i oferować "więcej" niż wymaga tego kodeks pracy. Uciekł wzrokiem i wyraźnie zrobiło mu się niezręcznie.
- Wybacz. - wydusił z siebie i miał nadzieję, że zgodnie oboje będą udawać, że te słowa nie miały miejsca. Castiel był bardzo czuły na punkcie konwenansów i tego co wypada robić a co nie. Zdecydowanie potrzebował rozrywki i ujrzenia drugiej twarzy świata gdzie można buntować się i być sobą bez patrzenia na zasady i maniery.
- Nie daj się zamknąć w sobie przez klątwę. Jesteś w stanie sobie z nią poradzić. Jesteś młoda, pełna energii i sił. Możesz to opanować do takiego stopnia, że jedynie herbata zabulgocze w twojej filiżance kiedy ktoś podniesie ci ciśnienie. Jestem pewien, że to w sobie wypracujesz. - złapał jeden oddech zanim kontynuował, a ta charakterystyczna pauza zdradzała obecnosć pewnego rodzaju napięcia w powietrzu.
- Mówisz, że jesteś uparta. Pokaż tej klątwie, że nie ma z tobą szans i nigdy więcej nad tobą nie zapanuje. - rzadko mógł wypowiedzieć takie słowa, bardzo rzadko. Wiele klątw było w stanie zniszczyć czyjeś życie bądź utrudnić je do stopnia wegetacji. W sytuacji Heather była szansa na zrównoważenie... póki nie zostanie odnaleziony ten posąg. Muszą dowiedzieć się czy jego zniszczenie faktycznie zakończy działanie wodnych klątw.
Poczuł na sobie jej intensywniejsze spojrzenie i nieświadomie wstrzymał oddech, ale nie odwzajemniał się tym samym bo po prostu nie umiał utrzymywać tak długo wzroku w czyichś tęczówkach. Kiedy zadrżał jej głos to musiał przyzna sam przed sobą, że cierpiące kobiety budziły w nim coś dziwnego - taką żądzę odnalezienia rozwiązania za wszelką cenę. W jego oczach kobiety były zdecydowanie delikatniejsze i bardziej kruche od mężczyzn. Tak został wychowany i tak je widział w kwestii fizyczności. Jeśli zaś chodzi o umysł i wolę to mogłyby zadziwić niejedną osobę.
- Nie będziesz zawsze "taka". - zmarszczył trochę brwi i powoli, bardzo ostrożnie zamknął książkę. - Będziesz lepsza niż teraz bo sobie z tym poradzisz, Heather. Ja wciąż będę szukał rozwiązania i jeśli znajdę chociażby pojedynczy schemat, który mógłby osłabić działanie tej klątwy to od razu wyślę do ciebie swojego patronusa, aby nie bawić się w papirologię. - zapewnił i powoli, niespiesznie schował tom do walizki, której wieko również zostało cicho zamknięte.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#10
21.11.2022, 15:34  ✶  
Heather miała ten sam problem. Nie potrafiła się pogodzić z tym, że tak naprawdę nie ma żadnego wpływu na tę klątwę. No, może poza panowaniem nad emocjami, ale to wydawało jej się być w tym momencie niesamowicie trudne. Była młoda, uważała, że to nie jest czas, aby zaczęła się przejmować swoim postępowaniem. Czuła się trochę, jakby coś ograniczało jej wolność i zdecydowanie jej się to nie podobało.[/a]

- Tak, jesteś tutaj na zlecenie moich rodziców, przecież nie dlatego, że mnie lubisz. Nikt od Ciebie tego nie wymaga.- Zauważyła jego zmieszanie, ona zaś nie zamierzała oczekiwać więcej niż to, za co płacili jej rodzice. W końcu była to zwyczajna usługa, jak każda inna. Nie, żeby nie chciała, żeby zaczął patrzeć na nią inaczej niż tylko jako element swojej pracy. - Nie mam czego wybaczać Castiel, dobrze wiem, jak to wygląda.- Heather w przeciwieństwie do mężczyzny, który stał przed nią nie miała problemów z konwenansami. Zawsze mówiła to, co myślała. - Jakbyś chciał, kiedyś możemy się spotkać po pracy. Wtedy może będziesz miał możliwość trochę mnie poznać.- Wbiła wzrok w swoje buty, bo chyba nie powinna tego mówić. Z drugiej jednak strony, czy wtedy również nie analizowałby jej zachowania? W dalszym ciągu zapewne traktowałby ją jako obiekt doświadczalny.

- Będę musiała nad tym popracować, ostatnio byłam z moimi przyjaciółmi na krótkim spacerze. Oczywiście skończył się tak, że wybuchłam, na całe szczęście nikt tego nie widział.- Postanowiła wspomnieć o sytuacji, która miała miejsce, gdy z Cameronem i Charlesem przesadzili z alkoholem. - Boję się, że kiedyś będę miała przez to kłopoty.- Co jeśli wtedy, w tym nieszczęsnym parku byliby mugole?

Wood spoglądała na Castiela z zainteresowaniem. Czuła do niego pewien respekt, to wszystko co mówił, brzmiał jakby miał z tym wszystkim doświadczenie. - Mam nadzieję, że to co mówisz to prawda. Chciałabym w siebie aż tak wierzyć.- Miała jednak wątpliwości. Zresztą wszyscy wiedzieli, że ma problemy z panowaniem nad sobą. Nikt nie potrafił tego zmienić, nawet ona sama.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (2318), Heather Wood (2303)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa