• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1.07.72] Może będzie nudno, a może tam zginiemy

[1.07.72] Może będzie nudno, a może tam zginiemy
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
14.10.2023, 00:03  ✶  
Brenna wchodząca do Biura Aurorów nie była rzadkim widokiem. Pakowała się tu regularnie – najczęściej, żeby dopaść Patricka o jakąś sprawę, do której albo on potrzebował widmowidza (ewentualnie kogoś dostatecznie szalonego, by się wmieszać w coś po godzinach), albo ona jakiegoś aurora, któremu oficjalnie przypisze się śledztwo niepasujące do Brygady. Czasem, żeby dopaść Ashling, zostawić na biurku Alastora jakieś jedzenie, ewentualnie podrzucić coś Lucy. Tym razem skierowała się prosto do biurka Moody’ego.
– Tym razem to niecne przekupstwo – oświadczyła, kładąc przed nim pudełko z lunchem i podpierając się o blat. Przesunęła wzrokiem po najbliższej okolicy, odruchowo sprawdzając, kto jest w zasięgu słuchu i ktoś, chociaż w gruncie rzeczy nie chciała przecież robić niczego nielegalnego. To znaczy, trochę tak i trochę nie. Sprawa napaści na mugolaka Cane’a w rezerwacie New Forest – nie przez śmierciożerców wprawdzie, ale ewidentnie przez sympatyków – do której doszło w nocy parę dni temu, została zgłoszona oficjalnie. I również oficjalnie Brenna była w to wciągnięta, jako ta osoba, która gościła wtedy przypadkiem u Laurenta Prewetta, właściciela rezerwatu.
Oficjalnie więc Biuro Aurorów prowadziło śledztwo w sprawie, więc gdyby wyszło, że w tym mąci, nie byłoby to takim problemem, gdyby…
…tak, właśnie.
Miała jakiegoś aurora.
Nieoficjalnie, nie powinna się specjalnie wtrącać i nie powinna w ogóle mieć informacji, jakie przekazał jej Cane’, ale pewne rzeczy po prostu nie musiały trafiać do oficjalnych raportów.
– Potrzebuję jakiegoś aurora, a wykorzystałam już miesięczny przydział dręczenia Patricka i może ogłosić stanowczy protest – powiedziała, pochylając się nieco, by móc zniżyć głos. Tak naprawdę to… chyba nie chciała Stewardowi jeszcze bardziej dokładać po Beltane. Poza tym w tej chwili mieliby trochę problem, gdyby oboje na raz popełnili samobójstwo, więc chyba powinni trochę rzadziej działać w takich sprawach w duecie. – Odnośnie ostatniego napadu w New Forest. Może być bardzo, bardzo nudno i postoimy sobie nic nie robiąc, a może spróbują nas zabić. Jeśli dasz się przekupić sałatką za narażanie głowy, to szczegóły na zewnątrz.

@Alastor Moody


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#2
16.10.2023, 11:00  ✶  
Moody tonął w papierkowej robocie, której tak zwyczajnie, po ludzku, nienawidził. To, że pałał do niej wielkimi pokładami niechęci nie znaczyło oczywiście, że się od niej migał, robił ją powoli lub wykonywał ją źle, oj nie - był w tym dobry, wiedział co dokładnie napisać w raporcie, żeby magowie z Wizengamotu wzięli sobie sprawę do serca i to właśnie było jego zgubą. Bo jak się było w czymś dobrym, to się tego dostawało więcej i inni często prosili cię o pomoc, a on przecież nie odmawiał nigdy i teraz, chociaż wyjątkowo wolałby być gdzieś indziej, siedział i zapoznawał się z kolejnymi dokumentami, żeby wesprzeć w tym jedną ze swoich koleżanek. Gdyby wybór należał do niego, byłby teraz na patrolu, zamiast tego kończył wypełniać ostatnią rubrykę, kiedy Willow ucinała sobie drzemkę na kanapie za jego plecami.

Brenna zastała go więc przy jednym z morza biurek, podpierającego podbródek na ręce, pochylającego się nad ostatnimi słowami spływającymi na pergamin, na którym następnie przybił swoją pieczątkę. Alastor Moody, Auror. Jak to dumnie brzmiało. Wielu dałoby się pociąć za to, żeby siedzieć na jego miejscu, a on się tutaj tak niemożebnie nudził... Ale może to i lepiej, że się nudził, a nie zastanawiał nad sensem istnienia w świecie po ataku na Beltane.

Leniwie podniósł spojrzenie w górę, ale kiedy jego oczy zetknęły się z oczami Brenny, uśmiechnął się przyjaźnie.

- Dzięki - powiedział od razu, ale kiedy nie wybiegła z pomieszczenia pięć sekund po przekazaniu mu pudełka, mimowolnie zmarszczył brwi. - Longbottom, dam ci - zdaniem absolutnie nikogo - ważną lekcję życia, jak kogoś zapraszasz na randkę to nie mówisz mu z marszu, że cały czas był zapasową opcją. - Bujając się na krześle, ułożył dłoń na klatce piersiowej i udał, że coś go tam zabolało, ale po chwili już stał na równych nogach, zbierając z blatu swoją odznakę i różdżkę, a później zakręcił kałamarz. - Mam się przebrać w mundur? - Nie potwierdził tego, że chce iść, bo w gruncie rzeczy nie odmówił nikomu odkąd zaczął tutaj pracować. Prędzej ktoś odmawiał za niego, bo widział jak rzadko Moody wracał do domu.

@Brenna Longbottom


fear is the mind-killer.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
16.10.2023, 13:05  ✶  
Zazwyczaj faktycznie wbiegała i wybiegała, żeby zrobić dziesięć innych rzeczy. Często zresztą zostawiając pudełko na pustym biurku z jakimś liścikiem (żeby nie uznał, że ktoś obcy chce go otruć), bo Alastor był na patrolu, kogoś przesłuchiwał albo robił jeszcze inne, alastorowe rzeczy, w które Brenna nigdy nie wnikała. Bywało zresztą, że podrzucając jedno pudełko, zabierała to z poprzedniego dnia, bo Moody akurat wylądował gdzieś na jakiejś dobowej akcji, ale był w końcu aurorem i to jednym z tych, o których mówiło się Zaangażowani. To że została przy biurku mogło więc faktycznie wydać się dziwne...
- Cholera, czemu nikt dotąd mi nie powiedział? - powiedziała Brenna, udając szczerze zaskoczoną tą radą, jakby Moody własnie odkrył przed nią prawdę objawioną, mogącą zmienić całe jej życie. - To naprawdę bardzo wiele wyjaśnia. Może to sobie zapiszę. Albo nie wiem, wyryję na ścianie w pokoju, żeby na pewno zapamiętać. Jeszcze jakieś rzeczy, o których koniecznie powinnam wiedzieć, ale siedziałam pod kamieniem, kiedy wszyscy inni się ich uczyli? - spytała, cofając się, kiedy Moody wstał. - Nieee, lepiej nie zwracać na siebie uwagi. Odznaka w kieszeni wystarczy.
I wzmianka w raporcie, że był tam auror.
Wsunęła dłonie do kieszeni marynarki, wędrując ku wyjściu z siedziby BUM jako pierwsza. Dopiero kiedy opuścili tę bardziej zatłoczoną część biura, i nie trzeba było przepychać się w tłumie ludzi, zrównała się z nim i podała mu karteczkę z wypisanym adresem do teleportacji. Wędrowała właśnie w stronę punkty aportacyjnego.
- Chodzi o atak na mugolaka, Cane'a... informatora, ehem - wymruczała bardzo cicho. Informatora nie Ministerstwa rzecz jasna, a Zakonu. - Parę dni temu, w New Forest.
Mężczyzna mieszkający w pobliżu rezerwatu uciekł na jego teren, gdzie - wedle oficjalnej wersji - wpadł na właściciela, Laurenta Prewetta i Brennę. I gdzie usiłowało go dopaść dwóch mężczyzn, których tożsamości wciąż nie ustalono, chociaż jeden z nich zgubił w lesie różdżkę i być może aurorzy nawet ją znaleźli (ale tego już Brenna nie mogła wiedzieć, w końcu nie ona prowadziła śledztwo.)
- Cane do mnie napisał, że jego dotychczasowy współpracownik teraz nagle dziwnie się zachowuje, nie chce z nim rozmawiać i tak dalej, a w sumie to i w tamtym dniu nagle odwołał spotkanie... warto byłoby to sprawdzić i hm, wolę to zrobić osobiście, bo cholera wie, co tamten wie - powiedziała ostrożnie, wciąż bardzo cicho. Cane wprawdzie nie wiedział wiele o Zakonie Feniksa, ale jeśli jego kumpel był niewinny i po prostu przestraszony, a zauważył, że Cane przyjmował czasem dziwne zlecenia, Brenna nie chciała, by powiedział o tym na przykład Chesterowi Rookwoodowi.

@Alastor Moody


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#4
11.11.2023, 18:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2023, 18:34 przez Alastor Moody.)  
Usłyszawszy, że podłapała żart, Moody kontynuował swoją gadaninę, zdradzając przy tym, że był w całkiem dobrym jak na niego nastroju.

- Oh tak, przerobiłem tego w życiu wiele. Jak chcesz kogoś oczarować, to zacznij od śmiesznych trików, a nie od statystyk. Nie musisz od razu mówić ile zapełniłaś cel w Azkabanie. Najlepiej działa zawsze otwieranie piwa o płot. Szczególnie kiedy to jest ten kapsel, który się odkręca.

Chciał zapytać jakoś dowcipnie, czy nie miała kogoś na oku, skoro zadawała takie pytania, ale prawdę mówiąc, absolutnie nigdy nie widział jej idącej z kimś za rękę, uznał więc, że zwyczajnie nie wypadało mu pytać, bo mógł nieświadomie nastąpić jej na odcisk, a posiadał w sobie jakieś minimalne zdolności wyczucia sytuacji. Beltane nie było łaskawe dla nikogo.

Mówiąc to wszystko, zbierał jeszcze z biurka dokumenty nad którymi pracował. Nie tłumaczył się z tego, bo uznał za oczywiste to, że nie mógł tak po prostu zostawić tego na blacie i odejść. Mógł co najwyżej (co też zrobił) machnąć różdżką żeby przyspieszyć schnięcie atramentu na ostatnim zapisanym pergaminie i zagadać ją jakąś głupotą, zanim podaży za nią korytarzem prowadzącym do atrium.

- Mhm. - Nie skomentował w żaden sposób lekkiego niedopowiedzenia, bo ukryty przekaz uznał za oczywisty. - Wpiszę się tylko na listę wyjść. - Zamknął teczkę, do której wpakował wszystkie papiery, po czym odwrócił się w kierunku tej wcześniej wspomnianej Willow i ruszył w jej kierunku. Stuknął ją tym w czoło kilka razy, po czym podał jej całość do rąk własnych. Zanim wrócił do Longbottom, zamienił ze śpiącą Aurorką kilka zdań i faktycznie wpisał się do dziennika wejść i wyjść. Daleko mu było do najbardziej obowiązkowego człowieka w Biurze, ale zwykle o takich rzeczach nie zapominał, to nawet go czasami napełniało dumą.

New Forest budowało w nim oczywiste skojarzenia jeżeli chodziło o osoby. To nie było coś z czym chciał się z nią dzielić, ale uśmiechnął się do tego wspomnienia, więc kiedy stanął z nią wreszcie ramię w ramię na korytarzu, wyglądał na niego bardziej uradowanego niż chwilę wcześniej. Nawet mimo sytuacji, w której rozwiązaniu miał jej pomóc.

- Zapomniałem zgasić światełko nad biurkiem - przypomniał sobie nagle. A taki był przed chwilą dumny z siebie, że o niczym nie zapominał, bo się wpisał w ten papier... Ale nie cofnął się, nie miał takiego zamiaru, liczył na to, że go ktoś w tym wyręczy, on zamierzał porzucić jednak-nie-do-końca uporządkowane stanowisko na rzecz pomocy Longbottom, która... Ubrała to wszystko w dosyć dramatyczne słowa. Jeżeli nie rozwinęła historii od razu, to dopytał ją sam o to, dlaczego rozważała coś tak skrajnego jak ich śmierć - co dokładnie wydarzyło się w New Forest?

@Brenna Longbottom


fear is the mind-killer.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
15.11.2023, 23:02  ✶  
– Statystyki to nawet nigdy nie próbowałam, bo nie zapełniłam tyle cel w Azkabanie, co ty. Chyba że sięgałabym po inne liczby, na przykład… ile razy w tym miesiącu wpadłam do jakiegoś rowu, spadłam ze schodów albo coś takiego, ale nie jestem pewna, czy to na kimś zrobiłoby wrażenie. I chyba sprawa jest przegrana, bo kurde, nie umiem otwierać piwa o płot – westchnęła cierpiętniczo. Po czym przystanęła, czekając cierpliwie aż Alek wpisze się do księgi, porozmawia z Willow i zrobi wszystko, co jeszcze zrobić mógł. A na słowa o światełku uśmiechnęła się lekko. – Póki to nie kociołek na ogniu, to nie jest tak źle.
Brenna tak naprawdę nie zakładała, że zginą, ale miała skłonności aby, po pierwsze, spodziewać się wszystkiego, po drugie niekiedy trochę wyolbrzymiać w swojej paplaninie. Niektórzy mieli wrażenie, że mówiąc o takich rzeczach tak beztrosko, bagatelizuje zagrożenie… chociaż w istocie traktowała takie rzeczy bardzo poważnie.
Ale nie lubiła być poważna na co dzień. Inni byli poważni za nią.
Nie rozwinęła sprawy, póki tkwili na korytarzach Ministerstwa. Dopiero gdy aportowali się pośród drzew, na skraju wioski gdzieś na południowym wybrzeżu Anglii – zaledwie kawałek drogi od rezerwatu New Forest – wsunęła dłonie do kieszeni i zerknęła najpierw ku rozrzuconym po okolicy zabudowaniom, a potem na Alka. Wprawdzie Laurent zgłosił sprawę do Biura Aurorów, ale wątpiła, by Moody sprawdzał absolutnie każdy raport, jaki tam trafiał. Pewnie robił to tylko z tymi, o które ktoś go poprosił, czy powinien to robić on, czy nie.
– Mówiąc w skrócie, jakichś dwóch patałachów postanowiło zaatakować Cane’a. Nie śmierciożercy, bo nie mieli tych jakże gustownych szat i stylowych masek, więc w teorii po prostu ktoś mógł chcieć go wygryźć z interesu, ale podejrzewałabym, że mogą… sympatyzować. Ma pracownię w pobliżu, uciekł do New Forest i tam pomógł mu młody Prewett – wyrecytowała Brenna. W swojej paranoi oczywiście wiązała całą sprawę ze śmierciożercami, ale równie dobrze mogli to być rywale w interesach, przypadkowi czarodzieje, nie lubiący mugolaków albo ludzie, którzy dopiero chcieli zostać zwolennikami Voldemorta i uznali, że przyniesienie głowy mugolaka to dobry sposób na udowodnienie swojej wartości. Opcji było wiele i starała się żadnej nie wykluczać, póki nie mieli dowodów. – Cane pracował z jednym czarodziejem półkrwi, Benem. Napisał mi, że ten teraz nagle dziwnie się zachowuje, a już i przed samym atakiem nagle odwołał spotkanie. Może tylko się boi, że sam się narazi, a może to on go z jakichś powodów wystawił? Albo nawet sam zaatakował? Dość mocno się przyjaźnili, a przynajmniej Cane tak sądził, a że Cane był w sieci Zakonu… to na wypadek, gdyby chłopak czegoś się domyślał, nie chciałabym, żeby Bena przesłuchała jakaś nieodpowiednia osoba.


@Alastor Moody


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (787), Brenna Longbottom (1187)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa