Laurencie,
Chciałbym się z Tobą spotkać. Daj mi znać, jaki termin Ci pasuje.
Zaproponowana przez Ciebie data i godzina, odpowiadają mi.
Chciałbym zaprosić Cię do siebie. Mam nadzieję, że to nie będzie problem.
Mieszkam na Alei Horyzontalnej.
![[Obrazek: 95d2a6be96822749cf05e777388d9bf25c7c9f8e.gif]](https://64.media.tumblr.com/cb39096f22490449ce8b7bd8a9e92dcf/e8cefd97277fd265-37/s540x810/95d2a6be96822749cf05e777388d9bf25c7c9f8e.gif)
Kochany Laurencie,
czy znowu w ciągu dnia czułeś się obserwowany? Czy to było już po tym, jak od Ciebie wyszłam?
Nie będę się tą sprawą zajmowała, bo jestem jedną z poszkodowanych osób. Ale mogę zapisać notatkę, nieoficjalną, że śnił Ci się ten drugi.
Jak się czujesz? Mam nadzieję, że nie czujesz się na nowo zagrożony, że nie wróciło tamto. Chcesz albo potrzebujesz się zobaczyć?
Kochany Laurencie,
Rozumiem. Zastanawiałam się po prostu czy po takim odstępie czasu jak to wystąpiło u Ciebie, czy to uczucie obserwowania nadal będzie wyczuwalne, czy coś się zmieni. U mnie było to właściwie na drugi dzień, dlatego nie byłam pewna, czy okoliczności i odczucia są takie same. Ale najwyraźniej tak. Cieszę się, że nic Ci się nie stało i naprawdę mam nadzieję, że to już koniec tego wariactwa.
Trudno żeby Ci służyło. W końcu z jakiegoś powodu przeniosłeś się do New Forest, prawda? Ta potrzeba z niczego się nie wzięła. Jeśli o mnie chodzi, to kiedyś się zastanawiałam, ale później co innego zajęło mi myśli i nigdy do tego nie wróciłam. Mam zresztą swoje mieszkanie, tylko stoi nieużywane, kupiłam je kiedyś na „aaa w razie czego żeby było”, chociaż to raczej nie jest w miejscu, w którym chciałabym ostać na stałe, za to lepiej takie awaryjne lokum niż żadne. Ciągle mam z tyłu głowy, że muszę przenieść tam więcej swoich rzeczy, żeby nie było tam tak pusto, ale wiecznie co innego jest na piedestale. Skąd to zastanowienie? Refleksja po powrocie do Keswick? A co z New Forest?
Interesowały.
Jutro mam czas, aby skorzystać z propozycji i zagościć na popołudniowej herbacie.
Czy będzie Ci pasować?
Drogi Laurencie,
Będę. Przychodź śmiało.
Kochany Laurencie,
mam nadzieję, że sowa złapie cię szybciej niż później. Sprawa wygląda tak, że niestety było tak, jak się można było tego spodziewać, niestety. Śmierciożerca był jeden i wyglądało to tak, jakby kierował się do stajni – nie wiem, czy się pomylił, czy zwiedzał. I nie rozumiem dlaczego pojawił się w tylko w pojedynkę.
Nic się nikomu nie stało, nie narobił żadnych szkód, zdołaliśmy go powstrzymać, niestety uciekł. Sprawdziliśmy cały teren, również pod kątem magii, pod tym względem jest tutaj bezpiecznie. Natomiast skoro pojawił się jeden i nic nie wskórał, to naprawdę uważam, że to może się powtórzyć. Powiadomiłam już Biuro Aurorów.
Proszę, nie ignoruj tego. Ciągle jestem na terenie rezerwatu, gdybyś chciał się tutaj udać i potrzebowałbyś jakiejkolwiek pomocy z czymkolwiek. I prawdopodobnie będę tutaj do wieczora, albo nocy, na wszelki wypadek. Pewnie powinniśmy porozmawiać, zamiast kontaktować się listownie.
PS. Duma był grzecznym chłopcem i ładnie się słuchał, ale pewnie już za Tobą tęskni.
PS2. Powinni Ci wypłacić odszkodowanie w tej głupiej gazecie, a typowi należy się wylanie z roboty na zbity pysk. To już nie są złośliwostki dziennikarzy, tylko realne narażanie kogoś na zagrożenie życia i zdrowia. Sama bym go rozszarpała, gdybyś mi pokazał tego geniusza. Powiedz tylko słowo.