Opuściłem na moment wzrok z Paxton, by przechylić głowę w kierunku Lorraine, skrytej gdzieś za Krukonką. Najwyraźniej odzyskała głos po tym wstrętnym pisku prawdziwego tchórza i, cóż, postanowiła nie błyskać inteligencją, tylko rzucać idiotyzmami. Bo przecież wcale nie widziałem, że majstrują przy roślinach i że miały ich pełno w rękach. Ba!, zapewne w środku nocy pomagały psorce w ogródku, czyż nie? O tej porze! Całkowicie normalne.
- Nie jestem debilem, Malfoy. Poza tym, jeśli chcesz się upierać przy swoim, mogę poprosić psorkę zielarstwa o inwentaryzację, skoro wszystko jest na swoim miejscu - rzuciłem całkowicie obojętny na te jej argumenty. Wiedziałem, byłem wręcz przeświadczony o tym, że ze mną Lorraine Malfoy nie wygra, choćbym miał się nawet posunąć do przemocy. Najwyraźniej próbowała myśleć podobnie, bo właśnie leciała w naszym kierunku doniczka. Avelina jej nie widziała, a nie miałem pojęcia, jakiego Malfoy ma cela, więc... Musiałem ewidentnie zainterweniować, bo ani ja, ani Paxton nie mogła nią oberwać. Karanie jednym, ale uszczerbki na zdrowiu to drugie. Nie chciałem, żeby cokolwiek stało się Avelinie, bo dalej dostarczała mi eliksiry. A ja, cóż, osobiście również nie chciałem by moja twarz uległa jakiemukolwiek odkształceniu. Za bardzo lubiłem na nią patrzeć w lustrze.
Uniosłem więc różdżkę, żeby niewidzialną ścianą zmusić doniczkę do upadnięcia w połowie drogi do nas. Zrobiłem to tak szybko, że jeśli się powiodło, to moja różdżka zostawała zaraz skierowana na Lorraine, która najwyraźniej chętna była do małego pojedynku.
- Widzę, Paxton, że znalazłaś przyjaciółkę, równą sobie wariatkę - stwierdziłem rozbawiony, zerkając bardziej na Lorraine niż na Avelinę, ale wystarczy tylko jeden krok Aveliny jeszcze w moim kierunku, a nie będę taki dobroduszny. - Dwie na jednego? - zapytałem z ciekawością, czy naprawdę zamierzają wkopać się w jeszcze większe tarapaty. Cóż, ja chętnie się wyżyję. Ostatnio nie czułem się za dobrze. Psychicznie.
Na kształtowanie niewidzialnej ściany, by Lorraine nie miała zbyt dużej satysfakcji z tą doniczką
Slaby sukces...
Sukces!