• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów

[8-10.06.1972r.] Posiadłość Mulciberów
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#11
31.12.2023, 18:31  ✶  

Może i każdy z nich miał swoje życie, to jednak o pewnych wartościach rodzinnych się nie zapomina. Tutaj akurat mieli tylko siebie jako bracia, bo nawet siostrę im gdzieś wywiało. I nawet jeżeli dzieliła ich odległość, kontakt ze sobą mieli i sobie pomagali. Richard nie widział powodu, dla którego miałby już przestać być pomocnym bratem, kiedy w tej chwili widział co się z Robertem dzieje. Był skłonny do porzucenia swojej pracy w Norwegii i zamieszkać na dłużej w Londynie.

Robert potwierdził jego słowa, lecz jak Richard mówił dalej widział, że brat z alkoholem zaczyna przesadzać. I to zapewnienie, że Robert nie potrzebuje opiekunki. Brew Richarda uniosła się ku górze, ale zaraz obie zmarszczył. Dla sprawdzenia jego pracy umysłowej, zadał jeszcze jedno pytanie, ale w tym samym czasie, obserwując poczynania brata. Zabrał ręce i skrzyżował je na klatce piersiowej, stojąc z boku i po prostu patrząc. Skoro nie potrzebował opiekunki, to na pewno sobie poradzi. Sprawnie naleje alkoholu do szklanki. Wypije i odleci na tym jebanym fotelu ojca.

To co jednak widział Richard, było wstydem. I dobrze, że tylko on tutaj był i nikt więcej. Nie dość, że Robert rozlał, ledwo utrzymywał karafkę, strącił szklankę, gdzie ta potłukła się, młodszy Mulciber westchnął. Nie reagując na jego przekleństwa.

- Właśnie widzę. Świetnie Ci idzie. Opiekunki to może nie potrzebujesz. Ale brata już tak.
Stwierdził, ale oklasków raczej bratu nie dał. Podszedł do niego, wziął jego rękę i przerzucił sobie przez ramię.
- Zaprowadzę Cię do Twojej sypialni. I nawet nie waż mi się protestować.
Rzekł stanowczo. Jak mu Robert zacznie cyrk odwalać, to siłą go zaciągnie do jego pokoju. A miał naprawdę dużo ciekawych pomysł jak tego dokonać. W najgorszym wypadku, zamknie go w piwnicy z Henriettą, gdzie wspólnie będą dochodzić do siebie. Drugą ręką objął go w pasie. Zabrał jego różdżkę i schował do tej magicznej kieszeni, gdzie miał swoją. Nie zostawi tego przedmiotu na widoku w gabinecie. Chwycił go za przerzuconą rękę i obszedł z nim biurko powoli. Jeżeli Robert próbował coś sam iść, to raczej na marne i musiał przyznać, że sam nie dojdzie tam, gdzie by chciał. Richard także potrafił być uparty. Tyle że robił to dla dobra swojego brata.

Koniec końców, czy były protesty, zaprowadził Roberta do jego sypialni. Szło to długo i opornie, gdyż trzeba było pokonać stopnie na schodach. A Richard nie opanował jeszcze teleportacji łącznej. Byłoby znacznie szybciej.

W komnacie Roberta, Richard posadził brata na jego łóżku, zgarniając ręcznie narzutę i pomagając się mu położyć. Nie dość, że schlał się, to jeszcze był mocno osłabiony przez klątwę. Połączenie jednego z drugim nie było dobrym pomysłem. Może próbował uśmierzyć ból, jaki nadal odczuwał? Dlaczego mu tak niewiele mówi?

- Odpoczywaj. Zajmę wszystkim aż dojdziesz do siebie.
Zapewnił go dla uspokojenia. Jego różdżkę położył na szafce nocnej, aby miał pod ręką. Zdjął mu buty i przykrył narzutą.
”Co ja z Tobą mam… Same problemy ostatnio.” - dopowiedział sobie w myślach.
Zostawił Roberta samego, kierując się pierw na dół do gabinetu. Tam trzeba zrobić odpowiedni porządek, aby nie jebał alkoholem.
- Selar! Belenos!
Zawołał skrzaty, stojąc przy biurku, gdzie poprawił opakowanie chusteczek w szufladzie i domknął ją. Po czym zgarnął z blatu biurka karafkę oraz swoją szklankę odstawiając na swoje miejsce. Wezwane skrzaty pojawiły się tak szybko jak potrafiły, na zawołanie Richarda.
- Słucham, Panie?
Odezwał się Belenos, jako ten bardziej może odważniejszy od swojej towarzyszki? Mulciber spojrzał na nich, a potem na cały bałagan przy biurku. Wrócił spojrzeniem do nich.
- Robert odpoczywa i radzę nie wchodzić do jego pokoju, póki kogoś nie zawoła. Na dwa dni, wolałbym, aby nie przyjmował gości. Jest zmęczony podróżą i musi odpocząć. Poza tym, sprzątnijcie ten bałagan.
Wskazał na biurko, gdzie był rozlany alkohol, a na podłodze roztrzaskana szklanka, która narobiła charakterystycznego hałasu. Skrzat zrozumiał i teleportował się po potrzebne materiały do sprzątania. I kiedy wrócił, ze skrzatką zajęli się sprzątaniem. Richard pozostał, aby dopilnować ich pracę, żeby czasem nie odkryli coś, czego nie powinni. Mieli tylko ogarnąć bałagan, jaki po sobie pozostawił Robert. Nic więcej. Znaleziony korek trafił na swoje miejsce. Richard spojrzał na zawartość alkoholu, ale nie dolewał sobie. Jedynie zapalił papierosa. Potrzebował tego nałogu bardziej niż chlania. Musiał być trzeźwy jako jedyny z ich dwojga.

Gdy skrzaty skończyły, Richard zostając znów sam w gabinecie, dopalił papierosa i zabrał ze sobą znalezioną wcześniej szatę, zamykając gabinet. Udał się do siebie, gdzie na łóżko rzucił czarną szatę. Przejrzał swoje ubrania, jakie tutaj miał, szukając czegoś konkretnego. Jako że miał wszystko idealnie poukładane, znalezieni konkretnego szalika męskiego na lato nie stanowiło problemu. Nie wiedział, czy Robert taki ma, ale może mu się przydać. Richard dostał od kogoś za coś, ale go nie nosił. Może bratu się przydać. Ciemny granat. Jedwab. Jakby sprowadzony był z innego kraju. Mniejsza o to. Zabierając ze sobą szatę, w jakiej Robert tutaj wrócił, wszedł do jego pokoju, aby sprawdzić czy spał. Złożony szalik zostawił mu na szafce nocnej, aby miał czymkolwiek zakryć ślad na karku. Noszenie golfów w ciepłe dni, może nie być wygodne, ale to od niego już będzie zależało.

Czarną szatę złożył odpowiednio i schował ją głęboko w szafie. Później powie Robertowi gdzie jest i niech zrobi z nią co uważa. Zamknął szafę, rzucił okiem na brata, jakby chciał się upewnić, że śpi. Skrzaty miały zakaz wchodzenia, aby nie zobaczyły śladu na karku Roberta. Jeszcze tego by im brakowało. Lewe przedramię brata pewnie też nie było zakryte a zaklęcie maskujące, mogło nie działać.

Miał już wyjść, ale rozejrzał się jeszcze po jego pokoju, wzrok zatrzymując na jednym z obrazów.


Rzut Z 1d100 - 60
Sukces!
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#12
31.12.2023, 18:50  ✶  

Na ścianie znajdywał się pejzaż. Nie był przypadkowy krajobraz, nie było to też z całą pewnością jedno z dzieł, które lata temu wykonane zostały ręką Ethel Mulciber. Zidentyfikowanie tego, co obraz przedstawiał, nie stanowiło wielkiego problemu. Richard potrzebował jedynie na dłużej zawiesić na tej pracy oko. Ring of Kerry. Irlandzki szlak turystyczny, na który pierwszy raz trafili jako nastolatkowie. Zabrani w te okolice przez wuja, mogli podziwiać jej niewątpliwe piękno.

Z Pierścieniem Kerry, wiązały się jedne z nielicznych pozytywnych wspomnień, które odnoszą się do czasów młodości zarówno Roberta jak i Richarda. Z dala od ojca i niewiele lepsze, zdominowanej przez niego matki, mogli odetchnąć pełną piersią.

Przynajmniej przez chwilę.

O ile w pierwszym momencie, pejzaż nie wydawał się w żaden sposób nietypowy, wystarczył drugi rzut okiem, aby zainteresować się nim bardziej. Coś było nie tak. Coś wyglądało jakby... dziwnie?

Jeśli Richard zdecyduje się podejść nieco bliżej, uważniej to zbadać, zorientuje się, że za obrazem znajdywało się ukryte przejście. Dokąd prowadziło? Co Robert tutaj ukrywał? Czy faktycznie chciał to sprawdzać? Wtykać nos w jego sprawy?

Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#13
31.12.2023, 21:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2024, 21:30 przez Richard Mulciber.)  

Ring of Kerry. Irlandzki szlak turystyczny. Obraz podobny, do dzieł malowanych, przez matkę. Jedno z niewielu wspomnień, z tych przyjemnych, do których chciało się wracać. W których mogli być z dala od ojca. Richard od niego uwolnił się zaraz po swoim ślubie. Nie musiał oglądać go codziennie. Nie musiał słuchać jego uwag, kazań i poniżania. Szkoda było mu jedynie brata i matki, że musieli znosić tyranię ojca.

Obraz był duży. Przy nim nie było żadnej komody czy coś. Ktokolwiek go malował, miał dużo czasu na jego stworzenie. Obraz najpewniej zaklęty magią. Dzieła jego matki też były wspaniałe. Miała talent, dziedziczony po swojej rodzinie. Przynajmniej jedno z jej dzieł Richard miał u siebie w domu w Norwegii. Jako pamiątkę rodzinną.

Patrząc na tutejsze dzieło, wspominając dawne czasy, coś mu jednak w nim nie pasowało. Nieczęsto bywał w pokoju brata, gdyż nie wchodził bez potrzeby. Podszedł bliżej, jakby chciał dostrzec w nim jakieś szczegóły. Rzucił spojrzenie na śpiącego brata, po czym znów na obraz. Dotknął ramy, spojrzał z boku. Niby wyglądało, jakby chciał coś poprawić, lecz czy to faktycznie był tylko obraz, czy przejście jak te w Hogwarcie? Cofnął rękę. Nie jego własność, nie powinien tam zaglądać. Z drugiej strony, jak ma pomóc bratu, skoro ma on przed nim ciągle tajemnice? Dotknął ponownie ramy, sprawdzając czy to się jakoś otwiera. Czy to potrzebuje hasła? Hasło to zawsze jakieś zabezpieczenie. Jeżeli ten obraz go nie miał... To Robert jest kompletnym idiotą.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#14
01.01.2024, 21:56  ✶  

Kiedy ręka znalazła się na ramie, obraz jakby... poruszył się? Nieznacznie. Pierwszy kontakt nie był na tyle długi, żeby mieć w tym aspekcie pewność. Czyżby była to kwestia zmęczenia? Richardowi coś się przywidziało? Drugie podejście pozwoliło mu upewnić się, że miał racje. Coś było tutaj na rzeczy. Ring of Kerry wreszcie zniknęło, a w jego miejscu, na płótnie, pojawił się napis.

Mniej więcej na wysokości oczu Richarda, widniało teraz zwyczajne: podaj hasło.

Tylko tyle i nic więcej. Nie towarzyszyła temu żadna podpowiedź. Nie było żadnej wskazówki. Powinno być to jednak w pełni zrozumiałe. Skoro Robert chciał w tym miejscu coś ukryć, dlaczego miałby pozwolić komukolwiek dostać się do środka? Ułatwić to? Nie byłoby to w interesie starszego z bliźniaków Mulciber.

Od Richarda zależało teraz co z tym fantem zrobi. Spróbuje odgadnąć hasło? Złamać zabezpieczenia chroniące pomieszczenie znajdujące się za ukrytym przejściem? Albo może... może warto byłoby sprawdzić czy podobne przejścia nie znajdywały się również w innych częściach budynku? Wszak odkąd tylko pamiętał, kamienica była pełna obrazów. Mniejszych oraz większych. Przede wszystkim były to prace ich matki, Ethel, ale... czy faktycznie miały stanowić wyłącznie element dekoracyjny?

Może były czymś więcej - czymś, z czego Robert korzystał po dziś dzień?

Jak wiele tajemnic nadal skrywał jego brat?

Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#15
01.01.2024, 22:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2024, 23:48 przez Richard Mulciber.)  

Minęło sporo lat, kiedy widział obrazy wymagające wejścia przez podanie hasła. Często widać magiczne, poruszające się. Nic nadzwyczajnego. Ale Richard nie spodziewał czegoś takiego mieć w ich rodzinnym domu. Za dzieciaka nie dostrzegł dziwnych ukrytych miejsc. Może ich nie było? Przez lata nie mieszkał tutaj. Jedynie sporadycznie, na kilka dni. Dopiero w tym miesiącu, postanowił zatrzymać się na dłużej.

Po dotknięciu ramy obrazu, coś się zmieniło. Zmarszczył brwi aby spojrzeć ponownie. Pejzaż zniknął. Na jego miejscu pojawiło się stwierdzenie, co powinien uczynić. Podać hasło. Jednak Robert nie był taki głupi. Zabezpieczył przejście hasłem, jak w dormitoriach Hogwartu. Nie zgadniesz, nie wejdziesz.

Patrząc na napisane słowa, często jak ktoś chce coś ukryć, zwykle za hasła podaje coś, z czym jest najbardziej związany. Dla niego łatwe do zapamiętania. Imię ukochanej osoby. Imię syna, córki. Matki? Ojca nie brał pod uwagę. Co jest cenne dla Roberta? Tylko dwie opcje nasuwały się Richardowi po myśli. Imiona, choć nie musiały to być nawet one. Mógł być nawet najprostszy przedmiot. Choćby cygaro.

Richard mógł zgadywać. Stwierdził jednak, że nie będzie tego ostatecznie robił w obecności śpiącego brata. Nie będzie łamał jego zabezpieczeń, jeżeli mieli sobie ufać. Pytanie tylko, jak to teraz z tym zaufaniem jest między nimi? Robert nie mówił mu wszystkiego.

Młodszy Mulciber wyjął różdżkę i machnął na obraz zaklęciem rozpraszającym, takim co by wycofało ukazanie napisu. Takie zaklęcie musiało zadziałać, gdyby Robert próbował skorzystać z tego przejścia, ale niespodziewanie, ktoś mógłby zakłócić jego spokój. Wycofanie, na powrót ukrycie słów i ukazanie krajobrazu, musiało działać przez proste zaklęcia. Skoro taki obraz był tutaj. To czy w tej kamienicy nie było ich czasem więcej? Pierwsze co na myśl Richardowi przyszło, to gabinet. Opuścił sypialnię brata, zamykając drzwi. Skierował się na powrót do gabinetu, gdzie zamknął za sobą drzwi. Rozejrzał się po obrazach, czy znajdzie tutaj taki sam lub podobny, inny co wyda mu się podejrzany. Po prostu, chciał wiedzieć.

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#16
02.01.2024, 10:06  ✶  

Rzucanie zaklęcia nie było konieczne. Ledwie tylko Richard się oddalił, fizyczny kontakt z ramą został przerwany, podziwiany wcześniej pejzaż zaczął z wolna wracać na swoje miejsce. Napis zniknął, stał się niewidoczny, znów wszystko wyglądało tak jak wcześniej. Przed jego oczyma znajdywało się wyłącznie zapierające dech w piersiach Ring of Kerry.

Najwyraźniej obaj z bratem wiązali z tym miejscem pozytywne wspomnienia.

Decyzja o skierowaniu kroków do gabinetu była logiczna. Robert spędzał tutaj wiele czasu. Stosunkowo często były to całe dnie. Jeśli któreś z pomieszczeń miało skrywać jakieś jego sekrety, to te stanowiłoby najbardziej sensowny wybór. Wszystko znajdywałoby się na wyciągnięcie ręki. Starszy z bliźniaków mógł swobodnie korzystać z przedmiotów ukrytych w danym miejscu bądź schowku.

W przeciwieństwie do innych pomieszczeń, w gabinecie nie znajdywało się wiele obrazów czy innych dekoracji. Panował tu prawdziwy minimalizm. Na ścianie po prawej stronie od wejścia, widniało tylko jedno dzieło. To samo od wielu lat. Richard mógł pamiętać, że w tym samym miejscu znajdywało się ono jeszcze w czasach, kiedy mieli z Robertem zaledwie po kilka lat.

Tym razem autora pomylić się nie dało i niewątpliwie była nim sama Ethel. Identyfikacje ułatwiała znajdująca się na boku sygnatura. Stanowiło ją imię, połączone z panieńskim nazwiskiem matki. Na obrazie, który Richard posiadał w Norwegii, widniał taki sam podpis. Swoich dzieł kobieta nigdy nie sygnowała nazwiskiem Mulciber.


Wykonaj rzut na percepcje, aby określić czy zobaczysz tutaj coś więcej.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#17
02.01.2024, 15:49  ✶  

Myślał, że potrzebne będzie rzucenie zaklęcia, aby cofnąć wyświetlenie napisu na obrazie, ale wystarczyło puścić ramę i się cofnąć. No cóż. Szybsze działanie, niżeli wymachiwać różdżką. Tak czy inaczej jak już wyjął, to schował. Opuścił pokój brata i udał się w takim wypadku do gabinetu. Jednego z najczęściej odwiedzanych pomieszczeń i będącego miejscem pracy jego bliźniaka. Robert wsiąkł tam po ojcu. Richard z kolei nie miał takiego stałego pomieszczenia do przebywania w nim godzinami w samotności. Korzystał z każdego dostępnego w tym domu. Gabinet własny miał w swoim domu za granicą. W tej posiadłości, to chyba jedynie jego pokój mógł stanowić własny azyl do odpoczywania i pracy. Choć skromny, nie posiadający za wiele rzeczy. Brakowało w nim także stolika z alkoholem i szklankami. Odkąd wyjechał, jego pokój pozostawał pusty. Bez właściciela. Czekający jakby na jego powrót. Zadbany tylko pod względem czystości i porządku przez skrzaty. Większość jego rzeczy pozostawała w Oslo, w mieście gdzie zamieszkał, w późniejszym czasie kupując dom, jako swoją prywatną posiadłość Mulciberów w Norwegii.

W gabinecie, rozejrzał się na nowo, mimo że znał go na pamięć, to może coś jednak umknęło jego głównej uwadze. Ten jeden obraz. Na którego teraz spojrzał. Bo przecież to ich szukał. Tym razem dzieło jego matki. Dostrzegł znajomy mu podpis. Skupił na nim swój wzrok, chcąc coś dostrzec. Może tak samo jak w przypadku tego, co widział u Roberta w pokoju, także wystarczy dotknąć ramy?


Rzut na Percepcję
Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#18
02.01.2024, 22:17  ✶  

Wyglądało na to, że choć obraz posiadał innego autora, całość funkcjonowała w ten sam sposób. Ewentualnie był to sposób mocno zbliżony. W chwili, kiedy dłoń Richarda spotkała się z drewnianą ramą, pejzaż zaczął przesuwać się, następnie zaś znikać. Na jasnym, niemalże białym tle, pojawił się napis. Początkowo słabo widoczny, zyskiwał jednak z każdą kolejną sekundą. Stawał się coraz wyraźniejszy.

Tutaj również konieczna okazała się znajomość hasła bądź przełamanie zaklęć, które zabezpieczały znajdujące się w tym miejscu przejście. Samo zlokalizowanie wejścia do ukrytego pomieszczenia, może skrytki, nie pozwalało na to, aby tak po prostu dostać się do środka. Widać osoba, która to stworzyła - kim ona była? - na tyle, na ile była w stanie, zadbała o bezpieczeństwo. Czy ich matka, Ethel, poza malarstwem posiadała jeszcze inne talenty, które dotąd Richardowi nie były znane? Albo może... może to ojciec komuś zapłacił? Zlecił wykonanie zabezpieczeń? Ich autor po prostu wykorzystał prace, których w kamienicy było multum? Ostatnią opcją było przypisanie tego samemu Robertowi, ale... na ile mogło to być prawdopodobne?

I co ważniejsze - czy Richard faktycznie potrzebował to wiedzieć? Rzeczywiście chciał odkryć co znajdywało się po drugiej stronie? Ciekawość stanowiła wszak pierwszy krok do piekła, a tam bywało czasem dość gorąco. A także duszno.

Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#19
03.01.2024, 03:43  ✶  

Obraz, którego ramę dotknął, zachował się tak samo jak ten w pokoju brata. Pejzaż zniknął, a pojawiły dość znane słowa o podaniu hasła. O tyle dobrze, że napis a nie gadająca postać, jak w Hogwarcie. Skoro napis nie od razu stał się wyraźny, to czy znaczyło o jego wieloletniości? Jak dawno rzucono na niego zabezpieczenia? Czy jeszcze jak żyła matka?

Richard zastanawiał się, stojąc i patrząc na napis. Drugą ręką oparł się o biodro. ”Myśl Richard. Znasz swoją rodzinę... Tylko matka albo Robert mogli ustawić zabezpieczenie.” - mówił do siebie w myślach. Przekonanym, jakoby tylko oni byli do tego zdolni. Ojciec nie miał takiej wiedzy. Ale jeżeli nie matka i brat, to czy wynajmowałby kogoś do tego? Miałby komu zapłacić? Ojciec miałby takie znajomości?
Według Richarda z rodziny to tylko matka i brat według niego, miały genetyczny dar zaklinania obrazów czy ich tworzenia. Robert z tego względu, że mógł od pół roku zakuwać pieczętowanie. Kto wie, czy nawet nie ćwiczył tworzenie obrazów. Jakkolwiek to w ogóle nazywali fachowo. Cokolwiek w tej dziedzinie potrafili. Gdyby zabezpieczenie miała założyć matka, to jedynie tylko w przypadku rozkazu ojca. Aby on miał do tego miejsca dostęp. Żadna inna obca osoba. Chyba że wiedział o umiejętnościach Roberta i go wykorzystał?

Łamanie zabezpieczenia nie wchodziło w grę. Robert zauważy naruszone miejsce i sam mu wpierdoli. Jeżeli ta skrytka czy przejście, należało już do niego. Miał dużo czasu, aby samodzielnie zabezpieczyć te schowki pod siebie. Pomocne, kiedy stał się śmierciożercą. Mógł tam nawet i trupy trzymać, jeżeli nie inne skarby.

”Dobra. Próbujemy. Jak się nie uda, odpuszczę.” - rzekł sobie w myślach. Wziął wdech, wydech. W razie czego wyjął różdżkę. Na moment spuścił wzrok, ale nadal trzymał dłonią ramę obrazu. Nie miał pojęcia czy była zaklęta jakaś ilość prób na pomyłkę. Nie miał pojęcia, czy hasło będzie imieniem kogoś z rodziny, idola brata czy chodziło o przedmiot z nim związany. Hasłem może być nawet imię autora obrazu. Głupotą byłoby hasłem ustawiać ich nazwisko. Gdyby miał myśleć jak Robert. Co ustawiłby za hasło? Mózg, gdyż badania prowadził? Imię swojego dziecka, Margaret? Żony? Żadnej nie kochał i nie był mocno związany, choć mogłoby być sprytnym posunięciem, zmylającym myślącego. Cygaro, gdyż najczęściej to je palił? Runy? Nazwisko autora tamtej książki? Jeden z pseudonimów Toma Riddley’a? W końcu to jego popierdolony idol. Czy może... imię brata? Data urodzin? Podniósł wzrok i spojrzał na napis. Gdyby miał myśleć jak ojciec, to by się chyba zrzygał.

W piekle już był. Jeżeli miało ono więcej poziomów, to jedynie może spaść niżej. Więc ciekawość, nie jest dla niego zbyt wielkim ryzykiem, gdzie próbowałby odkryć tajemnice swojej rodziny. Czy nawet brata, aby wiedzieć jak mu pomóc.
Czy może niepotrzebnie męczy swój mózg i wystarczy powiedzieć:

- Robert Mulciber…?
Że obraz zareaguje na jego głos, który miał taki sam jak brat? Że hasło mogłoby być tak proste, że było tylko imieniem i nazwiskiem zakładającego zabezpieczenie? Miał tyle pomysłów w głowie a palnął imię swojego brata. Zapewne nic się nie stanie.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#20
04.01.2024, 16:15  ✶  

Imię brata, w połączeniu z nazwiskiem, które obydwaj nosili, nie wpłynęły w żaden sposób na obraz. Wyglądał on wciąż w ten sam sposób. Znajdujące się za nim pomieszczenie nadal pozostawało niedostępne. Zabezpieczone. Na ile solidne były te zabezpieczenia? Ciężko było stwierdzić. Richard wiedział jednak, że brat tego typu kwestiami interesował się od dawna. Teraz zaś doszło do tego również pieczętowanie i starożytne runy.

Niezależnie od tego czy chciał się nadal zajmować obrazem, czy może odpuścić sobie, nie dane było mu podjąć tej decyzji na spokojnie. Jego rozważania zostały bowiem przerwane przez pojawienie się Selar. Poddenerwowana skrzatka, zdawała się szukać Mulcibera. W ramach tych poszukiwań, zajrzała do gabinetu.

- Panie Richardzie, kolacja jest już gotowa. - poinformowała.

Spojrzenie wyłupiastych oczu na moment zatrzymało się na obrazie, zaraz jednak stworzenie spuściło je na podłogę. Nie wolno przecież tak patrzeć. Głupia Selar, nie powinna się zanadto interesować sprawami państwa. Widzieć tego, co nie było przeznaczone dla jej oczu. Tylko co faktycznie zdążyła ona zauważyć? Jak dużo? Czy w ogóle rozumiała, co znajdywało się na ścianie?

Nie można było mieć w tym przypadku żadnej pewności. Skrzaty, choć niepozorne, nie były przecież tak znowu do końca głupie. Ojciec nie bez powodu powtarzał, że nie wolno było im w żadnym razie ufać. Niekiedy warto było kierować się tym, co powtarzał Francis. Bądź co bądź każdemu zdarzało się mieć od czasu do czasu racje.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1038), Richard Mulciber (6154), Robert Mulciber (2537)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa