Mijał już prawie rok odkąd Anthony dał mu cynk o tej toalecie. No może nie cały, bo z dziesięć miesięcy, ale wciąć nie udało mu się skorzystać z porady kumpla. Gryps mówił, że jest taka łazienka dla dziewcząt na pierwszym piętrze, do której nikt nie chodzi bo nawiedza ją duch jakiejś uczennicy. - Nieźle! Tony... A z kim tam właściwie byłeś? -Aaa z taką jedną, nieważne... Dawaj na bojo! Przekonywująco? Dla Louvaina wystarczyło. Pech jednak chciał, że do końca roku nie udało mu się żadnej koleżaneczki tam zaprosić. Cholera wie czemu, ale z jakiegoś powodu dziewczęta ze Slytherinu z roku na rok coraz mniej odważnie odpowiadały na jego zaloty. A już szczególnie jak gdzieś w pobliżu była Loretta, tak jak wtedy na melanżu w lochach, w dormitorium chłopców. Na triumfalnej imprezie, tuż po zdobyciu pucharu quidditcha, dzięki najlepszemu skrzydłowemu na świecie Atreusowi, miał nieziemską przyjemność poznać uroczą ślizgonke. Tylko jak usiadła mu na kolanach, nie zdążył jej nawet skraść całusa, bidulka skończyła z ciepłym, kremowym piwem wylanym na głowie. Niby zabawne, ale do końca wieczoru żadna już nawet nie chciała napić się z nim ponczu. Co za strata.
Dlatego w tym roku, ostatnim notabene, łapał się już wszystkich okazji jaki się natrafiały. No i kiedy tylko podsłuchał, całkowitym przypadkiem, w pokoju wspólnym Slytherinu jak młoda Macmillanka opowiadała o swojej przyjaciółce, która chciałaby wywołać ducha Marty, ale w sumie trochę się boi, od razu zapaliła mu się lampka. Namierzył gryfonkę i od razu się zaoferował, przechwalając się co to nie on i dawaj maleńka, będzie zabawa.
Do głowy by mu nie przyszło, że naprawdę będzie chciała bawić się w wywoływanie duchów. Jej nazwisko totalnie nic mu nie zasugerowało, po prostu myślał innym schematem. - Huh, świeczki? - wyrzucił nieco zaskoczony, widząc co Effi wystaje z torby. - W sumie też lubię jak jest klimat. - uśmiechnął się zadziornie. Chwycił ją delikatnie za dwa palce u dłoni, nie chcąc być zbyt nachalnym na splątywanie placów, przecież nie znali się tak dobrze. Przyśpieszył nieco kroku i pociągnął ją za sobą, wkraczając do damskiej toalety. Rozejrzał się po wnętrzu łazienki i faktycznie musiała być wyłączona z użytku, bo nie widać było zbyt wielu śladu użytkowania jej. - Niezbyt tu przytulnie, ale jak tajemniczo... - rzucił półszeptem opierając się tyłem o jedną z umywalek. Zupełnie nie uprzedzając wyjął z kieszeni szkolnego mundurka zapalniczkę wraz z papierosem i z posturą totalnego zawadiaki odpalił stając się największym buntownikiem w tym pomieszczeniu. Potem sięgnął po różdżkę i zagrał swój największy leg opener, mianowicie zdjął z siebie czar transmutacji odsłaniając kilka swoich szczeniackich tatuaży na szyi, oraz nadgarstkach. Ściągnął kilka buszków z papierosa, a potem milczącym gestem zaoferował gryfiątku zakosztowanie się w nikotynie.