Wood miała dzień wolny. Postanowiła wykorzystać go w najlepszy sposób, w jaki potrafiła. Idealnie się składało, gdyż wiedziała, że nie tylko ona nie musi iść dzisiaj do pracy. Nie zdarzało się to zbyt często, żeby wraz z Cameronem mieli wolne w tym samym czasie. Niestety, takie wybrali ścieżki zawodowe, że pracowali w różnych godzinach, więc trudno im było zgrać się z tymi dniami, gdy nie musieli pracować. Humor jej dopisywał, pogoda była wspaniała, więc będą mogli wybrać się gdzieś na spacer i odpocząć, przynajmniej tak zakładała.
Wyjątkowo, nie poleciała do niego na miotle. Miała chęć się przejść i skorzystać z pięknej pogody. Nie miała do niego daleko, Cameron tak, jak ona mieszkał przy ulicy Pokątnej. Postanowiła po drodze wejść do niewielkiej cukierni, która znajdowała się tuż obok jej domu, żeby kupić im coś na osłodę. Wybrała drobne babeczki, które wyglądały bardzo smakowicie.
Znalazła się przed kamienicą w której mieszkał w krótką chwilę. Miała całkiem przyzwoite tempo, Wood nie znosiła chodzić powoli, zresztą wszystko robiła szybko, jakby grunt jej się palił pod nogami. Taki już miała charakter. Nim udała się do mieszkania Lupinów weszła do apteki, aby przywitać się z rodzicami chłopaka. Poczęstowała ich babeczkami, zapytała, jak im mija dzień, po czym dopiero ruszyła na piętro.
Ruda wyglądała jak zazwyczaj, trochę niechlujnie - jakby wkładała na siebie to, co wpadło jej w ręce. Krótkie jeansowe spodnie, chociaż wcale nie było, aż tak ciepło - jak na razie, ale zakładała, że później może zrobić się gorąco i zielony sweter, trochę na nią za duży. Bardzo dobrze wiedziała dokąd ma iść, nie była tutaj w końcu pierwszy raz. Strasznie cieszyła się, że zaraz zobaczy Camerona, uśmiech nie schodził jej z twarzy.
Cicho otworzyła drzwi, starała się to zrobić tak, żeby jej nie usłyszał. Miała nadzieję, że po drodze nie wpadnie na żadnego członka jego rodziny, bo zepsułoby to jej niespodziankę. Na palcach przemierzała mieszkanie Lupinów, gdy znalazła się przy pokoju chłopaka. Drzwi były otwarte, nachyliła się, aby zajrzeć do środka. Dostrzegła Camiego, który był bardzo skupiony. Nie do końca wiedziała, co robi, ale miała wrażenie, że coś segreguje. Nie powinien usłyszeć, jak wejdzie do środka. - BUUU! - Krzyknęła, gdy znalazła się w środku, chciała go przestraszyć, dla żartu oczywiście.