• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
marzec 1972, Sophie & Castiel

marzec 1972, Sophie & Castiel
(Była?) Aurorka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie wyróżnia się wzrostem, mierzy 166 centymetrów. Długie, blond włosy, bardzo często związane w kucyk. Zawsze elegancko ubrana. Mocny, Amerykański akcent, którego nie da się pomylić z Brytyjskim

Sophie Flint
#11
29.11.2022, 19:59  ✶  
Szczerze mówiąc miała nadzieję, że po przyjeździe tutaj otrzyma pomoc od swojego kuzynostwa. Nie była do końca pewna, jakiego rodzaju pomocy oczekiwała, ale każdego rodzaju wsparcie byłoby tutaj adekwatne. Tymczasem los postanowił po raz kolejny z niej sobie zakpić przez co trafiła właśnie na Castiela, który jak się okazało, za cholerę nie zamierzał okazać względem niej dobrej woli, czy zrozumienia.
Na pytanie o ucieczkę sprzed ołtarza, po prostu wzruszyła ramionami, bez zbędnego tłumaczenia tego zagadnienia, jakby uciekanie od swojego przyszłego małżonka było czymś kompletnie normalnym i praktykowanym przynajmniej od pokoleń. Nie zamierzała się tłumaczyć. Sama nie wiedziała, co to wszystko oznacza, dlaczego takie a nie inne kroki podjęła. Poza tym, już teraz czuła, że Castiel jej nie zrozumie. Jak widać to nie był ten typ człowieka, który zamierzał dobrowolnie pomagać ludziom nie oczekując niczego w zamian. Lub Sophie nie wpisywała się w kanwa tak bliskich dla niego osób. Cokolwiek nim kierowało, Amerykanka czuła, że powinna się stąd ulatniać jak najszybciej. A miała nadzieję na trochę spokoju...
Pokiwała głową, jakoby przyznając mu rację, że tej rozmowy nie należało toczyć w takim miejscu. Nie do końca wiedziała, że zależny mu wyłącznie na tym aby utrzymać dobre nazwisko. To nie tak, że sama Sophie o nie nie dbała. Jedynie w tamtym momencie był to dla niej najmniejszy spośród wszystkich problemów, które posiadała. Gotowa była już nawet za nim iść, kiedy to padły słowa, które zatrzymały ją w pół kroku. Uniosła brew ku górze, jakby niedowierzając temu, co właśnie słyszała. Zamierzał ją wydać? Tak po prostu, choć wyraźnie błagała go o to, aby tego nie robił?
- Castiel, ja nie proszę cię o to, abyś mnie ukrywał. Proszę cię abyś nie wspominał o tym spotkaniu - zaakcentowała te słowa, dalej patrząc na niego jak na dopiero co poznanego człowieka. Nie jak na kuzyna, najbliższą rodzinę, choć co prawda z innego kontynentu. I o ile wcześniej sądziła, że uda jej się przenocować kilka dni na kanapie kuzyna, tak teraz doskonale wiedziała, że to nie jest możliwe. Z końców jej palców poleciało na bruk kilka iskier, choć sama Sophie nie zwróciła na to uwagi. - Muszę najpierw sama wymyślić co dalej, a wiem, że kiedy mój ojciec się dowie, gdzie jestem, na pewno zaraz się tutaj zjawi - dodała, mając nadzieję, że wyrazi się na tyle jasno, aby jednak przekonać mężczyznę do swoich racji.
Świadomie zignorowała kolejne jego słowa. Nie zamierzała gdziekolwiek się ruszać z nim o ile nie zapewni jej o tym, że nie rozpowie o jej obecności wszystkim, których znał. A już w szczególności tym, których ona też znała.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#12
29.11.2022, 20:33  ✶  
Nie od dziś wiadomo, że miał problem w relacjach międzyludzkich. Spoglądał na świat bardzo pragmatycznie, lubił przestrzeganie zasad i ogólnie przyjętych norm, a ich nagięcie było dopuszczalne w głównej mierze kiedy mógł zrównoważyć to innym zdarzeniem... innymi słowy, korzyściami. Sophie należała do rodziny i gotów był ją chronić, pomóc jej w problemach czy znalezieniu dobrego miejsca do snu. Nie musiała się o to martwić, bo choćby miał zaklęciem przyciągać statek do portu i go osobiście cumować, to znajdzie dla niej komfortowe miejsce gdzie będzie mogła czuć się bezpiecznie. Sęk w tym, że tu chodziło o czyny. Nie umiał o tym opowiedzieć czy to słownie pokazać. Nie był z nią też zżyty, a do tego nie potrafił postawić się w jej sytuacji. Zachowanie, które opisała bardzo go zbulwersowało, co zapewne było przewidywalną reakcją jeśli myśli się o ich ojcach, ale nie o nim... najwyraźniej był podobny do Williama Flint bardziej niż mógłby przypuszczać.
Potarł kłykciem powiekę i potrząsnął głową. Cholera, ta ledwie zauważalna zmiana koloru włosów i teraz iskry lecące z palców.
- Na śmierć zapomniałem, że jesteś najbardziej uzdolnioną czarownicą w rodzinie Flintów. - wypalił bez pomyślunku, łącząc te dziwne odmiany zachowań jej ciała ze zdolnościami. Jak przez mgłę pamiętał dzień kiedy jako siedmiolatka obraziła się o coś na Baldura i chodziła z dwukulorowymi włosami. Naprawdę powinien bardziej interesować się dalszą częścią rodziny i nie zamykać się na tych znajdujących się w pobliżu.
- Ach, w ten sposób. - nie widział żadnego powodu aby miała się obawiać wyjawienia prawdy o swojej obecności w Londynie. Przecież ojciec nie wyśle wiadomości do swego brata z wielu powodów. Między innymi fakt, że nie rozmawiali od pięciu lat, po drugie odległość robi swoje, po trzecie wyznawał zasadę szanowania indywidualności swoich dzieci, o ile nie łamali rażąco przyjętych zasad moralnych.
- Mój ojciec przypłynie dopiero pojutrze do domu więc do tego czasu mogę udawać, że moja sowa nie była w stanie odnaleźć statku i przekazać wiadomości. - zaproponował nieco łagodniejszym tonem bo jednak te iskry nie wyglądały nic a nic zachęcająco.
- Sophie, mówimy o naszych ojcach, którzy się szczerze nie cierpią. Ich spotkanie nie nastąpi z dnia na dzień, poza tym Cynthia jest bardzo dyplomatyczna i potrafi załagodzić nawet największe wkurzenie. - wyjaśniał, nieznacznie przy tym gestykulując. Zdał sobie sprawę, że dotychczas brzmiał oschle. Podszedł bliżej niej (!) i pochylił głowę bliżej jej twarzy, aby wyszeptać pewną frazę:
- Rodzeństwo Flintów potrafi zacierać ślady. - po chwili się wyprostował i strzepnął niewidzialny paproch ze swojego płaszcza. - Ojciec po prostu musi wiedzieć, że jesteś. Nie musisz mu mówić, że uciekłaś sprzed ołtarza. Równie dobrze mogłaś przyjechać do nas na wakacje wbrew woli swojego ojca. - podsunął jej alternatywną ścieżkę jaką jest niepełna prawda. Przy okazji zaznaczał na czym mu zależy - aby nie zatajać jej obecności przed głową rodu, ot.
(Była?) Aurorka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie wyróżnia się wzrostem, mierzy 166 centymetrów. Długie, blond włosy, bardzo często związane w kucyk. Zawsze elegancko ubrana. Mocny, Amerykański akcent, którego nie da się pomylić z Brytyjskim

Sophie Flint
#13
29.11.2022, 21:16  ✶  
Kompletnie nie wiedziała, czego obecnie powinna się spodziewać. Gotowa była w każdej sekundzie teleportować się (nawet znając konsekwencje które będą następstwem tego czynu...), byle tylko uciec z niekomfortowej sytuacji, w której się znalazła. Tyle że jakby dostrzegła nikłą, ale zauważalną zmianę w spojrzeniu Castiela. Coś jakby do niego w końcu dotarło, choć nie była pewna, co bardziej przemówiło do mężczyzny; czy jej nieświadomy pokaz zdolności magicznych, czy argumentacja jej spojrzenia na całą sytuację.
Nieco się rozluźniła, nie bez problemu rozprostowała palce, nawet nie zauważając, kiedy zacisnęła dłoń w pięść. Pochyliła się, aby wziąć w jedną dłoń swój plecak, który dotychczas leżał na ziemi.
- Cas, jeszcze gotowa jestem pomyśleć, że z twoich ust padł komplement - zauważyła, uśmiechając się kącikiem ust w kierunku kuzyna. Z tego co pamiętała, był on raczej drewniany, nie zdolny do okazywania głębszych uczuć czy miłego zachowania względem innych ludzi. Merlinie, do czego to doszło, że powiedział jej coś, co było miłe?
Zaraz jednak znów przeszli do momentu, kiedy to ten głupi facet nie brał pod uwagę innego punktu widzenia, niż jego własny. Nienawidziła tego typu mężczyzn. Tych, którzy to kompletnie nie liczyli się ze zdaniem innych, sądząc, że tylko ich własne jest najważniejsze. Wciąż była słaba, ale mimo to zarzuciła plecak na swoje ramię.
- Castiel, użyj mózgu, tylko przez chwilę, ok? - zapytała tak cierpliwym tonem na jaki tylko było ją stać. Próbowała nakreślić mu sytuację tak, jakby miała do czynienia z małym dzieckiem. - Załóżmy, czysto hipotetycznie, że masz dziecko oraz, że jesteś śmiertelnie pokłócony z Cynthią. Czy gdyby Twoje dziecko zaginęło, dalej nie odezwał byś się do siostry z pytaniem, czy cokolwiek wie? Nawet jeśli od tego zależałoby życie twojego dziecka? - Jedna jej brew podniosła się naprawdę wysoko ku górze, jakby nie dowierzała, że musiała tłumaczyć chłopakowi coś tak oczywistego. Prawdopodobnie każdy inny człowiek zrozumiał by to bez problemu. Tylko ona musiała trafić na takiego, który nie rozumie...
- Dlatego jeśli nie potrafisz mi zagwarantować, że przez dwa dni nikomu nie powiesz o mojej obecności w Londynie, to sądzę, że tutaj nasze drogi się rozejdą. - Wyprostowała się, mówiąc te słowa. Pewność siebie, pomimo opłakanego stanu fizycznego, wyzierała spoza niebieskich tęczówek. Nie, nie zamierzała zmienić zdania.
Łamacz Klątw i Naukowiec
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Najbardziej cywilizowany z rodu Flintów. Mierzy 176 cm wzrostu, niebiesko-zielone oczy, pokazuje się zawsze gładko ogolony. Nie podnosi głosu, mówi spokojnie i ma problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego.

Castiel Flint
#14
30.11.2022, 22:30  ✶  
Próbował złagodnieć i próbować się z nią porozumieć, dogadać. Niestety ale co rusz napotykał bariery. Różnili się na tej płaszczyźnie do takiego stopnia, że nie potrafili zawrzeć kompromisu. Czuł wewnętrznie, że nie będą pałać do siebie największą miłością. Sophie posiadała w spojrzeniu zadziorność, którą on odruchowo próbował uporządkować w taki sam sposób jak własne myśli. Ona na to nie pozwalała i ujawniała swoją silną wolę i choć to skrycie doceniał, tak nie potrafił przejść obojętnie obok czynów, do których próbowała go przekonać. Ukrywać ją przed ojcem? Chyba śni. Cokolwiek nie powie, nie przekona go wszak nie bez powodu był solidnym uparciuchem.
- Powiedziałem to na głos? Mea culpa. - posiadał w sobie zdolność wchłaniania niektórych cech atmosfery. Gdyby był z Brenną, zrobiłby się skory do żartów i śmiechu. Gdyby z Cynthią, stałby się poważny i zdecydowanie bardziej rozsądny. Z Baldurem zacząłby milczeć i analizować aspekty rozmowy. Z Erikiem odruchowo zachowuje ostrożność i prostuje ramiona. Z Sophie zaś odkrywał w sobie umiejętność ciętych komentarzy i pewnego rodzaju zgryźliwości.
Na jego twarzy namalowało się wzburzenie i ewidentne wkurwienie.
- Bacz na słowa. - syknął, wyciągając w jej stronę palec wskazujący. Jego oblicze zasnuły gradowe chmury.
- Rozmawiasz z pierwszym synem naszej rodziny i nie pozwolę ci się w ten sposób do mnie odzywać, nawet jeśli miałaś ciężki dzień. To cię nie usprawiedliwia do zapominania o podstawowych manierach. - głos miał ostry ale nie podniósł go nawet o jedną jotę. Nigdy nie krzyczał, nigdy nie awanturował się do tego stopnia by tracić nad sobą kontrolę... rzadko zdarzało się aby puściły mu nerwy. Bardzo gorliwie respektował surowe zasady wychowania - szacunek do starszej od siebie osoby, relacje rodzinne zabarwione również autorytetem i wymaganiami.
- Wpadłaś w bagno z powodu swojej decyzji i jestem w stanie zaoferować ci bezpieczne miejsce, gdzie nie będzie ci niczego brakować. Nieba ci przychylę abyś czuła się z nami dobrze ale nie skłonisz mnie do kłamania ojcu. - przełożył walizkę z jednej ręki do drugiej, nerwowo. Przedstawił jej alternatywy scenariusz na który byłby w stanie się zgodzić - milczenie do momentu powrotu ojca - ale skoro odrzuciła tę propozycję to postanowił pokazać jej, że innej opcji od niego nie otrzyma.
- Przestań stawiać mi żądania i chodź do domu. Nikogo tu nie znasz, a w Wielkiej Brytanii nie jest już bezpiecznie. Zło czai się za rogiem, ludzie potrafią przepadać bez śladu bądź budzić się z dziurą w pamięci. - to brzmiało śmiertelnie poważnie; czyż ludzie unikali samotnego chodzenia po zmroku?
- Cynthia powinna wrócić do wieczora i z nią porozmawiasz o swojej sytuacji. - wszedł w twardą i doprowadzającą do szału postawę najstarszego brata i osoby odpowiedzialnej za okoliczności. Stanął obok Sophie i wskazał dłonią kierunek, w którym się udadzą. Czekał aż postawi pierwszy krok, co będzie dla niego odpowiedzią, że przystanie na jego stanowcze ucięcie dyskusji.
(Była?) Aurorka
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie wyróżnia się wzrostem, mierzy 166 centymetrów. Długie, blond włosy, bardzo często związane w kucyk. Zawsze elegancko ubrana. Mocny, Amerykański akcent, którego nie da się pomylić z Brytyjskim

Sophie Flint
#15
05.01.2023, 13:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.01.2023, 19:28 przez Sophie Flint.)  
Spotkanie kompletnie nie przebiegało w sposób, w jaki Sophie mogłaby to przewidzieć. Nic nie szło po jej myśli. Naprawdę szczerze wierzyła, że uda jej się dotrzeć do głębszych, bardziej emocjonalnych zakamarków duszy Castiela, tymczasem wszystko wskazywało na to, że nie było to na najmniejszych szans. Musiała spojrzeć prawdzie w twarz i przyznać przed samą sobą, że była naiwną idiotką. Życie już dawno nauczyło ją, że najlepszym rozwiązaniem jest wierzyć w samego siebie i swoje własne umiejętności. Nie należało polegać na innych a tymczasem Sophie wciąż pozostawała dziecinnie naiwna, mając nadzieję, że tym razem będzie inaczej.
- Oj nie zesraj się z tym pierwszym synem. - Brawo Sophie, zdanie kompletnie adekwatne do damy, jaką poniekąd miałaś być... Ale nie zamierzała przepraszać za słowa, które padły z jej ust. Zbyt wiele się ostatnio wydarzyło. Była wyczerpana, czuła się jak gówno, miała dosyć wszystkiego i wszystkich. A jeszcze los chciał, że ze wszystkich osób na świecie, na jakie mogła trafić, trafiła akurat na swojego kuzyna, który okazał się skończonym dupkiem.
- Właśnie - przyznała mu rację, jednocześnie marszcząc krzaczaste brwi. - Ja wpadłam w bagno. Nie ty, nie Cyntia. To jest moje gówno i samodzielnie zamierzam je rozwiązać. Jedyne o co cię prosiłam, to o ciszę, ale skoro i tego nie możesz mi oferować...
Nie wiedziała, czy Castiel pamiętał o tym, czego jej matka ją uczyła od najmłodszych lat. Prawdopodobnie zupełnie zapomniał o magii bezróżdżkowej, która była dla Sophie czymś kompletnie naturalnym w tym wieku. Prawdopodobnie nie spodziewał się, że jej dłoń, tak blisko jego klatki piersiowej, nie znalazła się tam przez przypadek. Był w tym bardzo konkretny cel. Rzuciła zaklęcie pełnego porażenia ciała, wpatrując się prosto w jego oczy. Chłopak zesztywniał, a ona patrzyła na to z zimnym samozadowoleniem.
- Przepraszam, ale nie zamierzam ryzykować. - To powiedziawszy złapała łopatki chłopaka i delikatnie oparła go o pobliską ścianę. Miała na tyle przyzwoitości, że nie pozwoliła mu upaść i rozbić sobie głowy. Chwilę później złapała w dłoń swój plecak i naciągnęła kaptur na głowę. Nie zamierzała ryzykować teleportacji i zapewne spowodowanego nią omdlenia. Zamiast tego przy pomocy metamorfomagii zaczęła zmieniać całkowicie swój wygląd. Przy pomocy magii bezróżdżkowej zmieniła swoje ubranie tak, że kompletnie nie przypominała siebie sprzed kilku sekund. Nie obejrzała się na kuzyna, aby ten nie dostrzegł jej nowego lica. Po prostu poszła przed siebie, pozwalając mu zapamiętać te ubrania. A kiedy tylko skręciła za róg, ponownie całkowicie zmieniła swój wygląd i ubiór. Nie zamierzała ryzykować.

[zakończenie tematu]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Castiel Flint (3014), Sophie Flint (3031)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa