• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[08.08.72. Tropem przepowiedni] Wyspa, która pojawia się i znika

[08.08.72. Tropem przepowiedni] Wyspa, która pojawia się i znika
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#21
28.02.2024, 12:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2024, 13:20 przez Morpheus Longbottom.)  
Szaleni słońce chwytający w locie,
Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.*

Zamrugał powiekami i jęknął, czując nieprzyjemne mrowienie w ręce. Czy to efekt magii ostrza? Przetoczył się, niczym foka na lodowym brzegu, na plecy, a później podniósł zdrętwiałe ciało do siadu i rozpalił światło swojej różdżki. Rozejrzał się z lekką paniką w głowie, nie bardzo orientując się przez chwilę, co się dzieje. Masował obolałą rękę, sprawdził stan głowy i z ulgą stwierdził, że nigdzie nie było krwi. Wspomnienia napłynęły gęstą mgłą, mrożącą krew w żyłach, świadomość wniknęła w niego boleśnie. Prędko sprawdził najbliższą leżącą osobę, ale widział wyraźnie unoszące się w oddechu klatki piersiowe. A później ujrzał podest, nóż i łańcuch.

Zrobił krok w stronę podestu, gdy już podniósł zziębnięte ciało. Skórę pokrywała gęsią skóra, włoski na karku jeżyły się, chociaż nie mógł stwierdzić, czy to przez obcowanie z artefaktem czy przez pierwsze oznaki hipotermii. Dotknął nieświadomie swojej twarzy i dopiero gdy nie wyczuł krwi na policzkach, jak ostatnim razem, gdy przechodził przez lustro, zauważył, że to zrobił. Szorstkość siwiejącego zarostu, który podrażnił jego palce, sugerowała mu, że zdecydowanie minęło więcej czasu, niż spędził we śnie. Zarost rósł mu bardzo szybko i w tydzień był w stanie zapuścić krótką brodę, co sprawiało, że golił się zwykle tuż przed wyjściem z domu. Fakt, że zrobił tak samo, a teraz już nosił więcej, niż cień, pospieszały w akcji.

Rozdarty, przez obecność reszty grupy, postanowił zrobić to, co umie najlepiej. Wróżyć.

Otworzył talię i poszukał karty Wisielca. Niektórzy nazwaliby to zbędnym marnotrawieniem czasu, ale palce Morpheusa poruszały się szybko; w kwestii kart był jak rewolwerowiec, karty prędko znalazły się w jego dłoni, a przetasowanie to tylko ułamek sekundy; Nie wybrał pierwszej z brzegu, nie potrzebował losowej wskazówki. Zamiast tego otworzył karty koszulkami do dłoni. Stara talia rozsunęła się z bliskim mu, przyjacielskim, pocieszającym szelestem niemal, w wachlarz; nosiła wyraźne ślady użytkowania, należała do tych talii, które można kupić za kilka funtów na straganach i księgarniach, nic wyszukanego i wyjątkowego. Mężczyzna, zwisający z drzewa za kostkę, Odyn w oczekiwaniu na wiedzę, czekał na niego. Wisielec oznaczał przeczekanie, bierność, ale też trwanie pomiędzy wyborami. Dlatego spojrzał na dwie karty, flanki Wisielca, prawą i lewą, prawą jako wskazującą na prawidłowe działanie, a lewą na działanie odradzane mu przez talię.

Zajęło mu to może minutę, zapewne mniej.

Zrobił kolejny krok w stronę noża, w końcu to po niego tutaj przyszli, nie zamierzał więc udawać, że jest inaczej. O, pijani bogowie rzezi, to ja, twój ukochany syn.

Z lekką niepewnością spojrzał w przyszłość, chcąc ujrzeć swoje wybory, konsekwencje podjętych decyzji, to, co się wydarzy, jeśli sięgnie po nóż, jeśli spróbuje zniszczyć zaklęciem łańcuch. Co, jeśli spróbuje rzucić zaklęcie rozproszenia na śniących? Czy usmaży im mózgi? W końcu, czego muszą się obawiać. Co jeszcze kryje się w ciemnościach? Poruszał się za zasłonę rzeczywistości rozmytym spojrzeniem, będąc tu i teraz oraz tam, w przyszłości jednocześnie, mając nadzieję, że tego co nadejdzie, nie ukrywał mrok. 


Rzut PO 1d100 - 42
Sukces!


Widząc, że gdy sięgnie po nóż, ktoś więcej się obudzi, nie zwlekał. Skrócił dystans pomiędzy sobą a nożem i wziął do ręki ostrze wypełnione śmiercią, jakby był to zwykły kawałek metalu, którym zaraz pokroi chleb. Jakby ta metafora nie nosiła śladów ostatniej wieczerzy w domyśle.


*Fragmenty wiersza Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy Dylana Thomasa
Korzystam z przewagi Wróżenie, aby określić najkorzystniejszą akcję mojej postaci, poproszę o podanie mi prawej i lewej karty


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#22
01.03.2024, 09:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 10:06 przez Brenna Longbottom.)  
liczba wrogów

- Morpheus?
Brenna dźwignęła się powoli do pozycji siedzącej, kiedy wuj ruszył ku broni. Po jej twarzy spływała krew: nie była pewna czy rozbiła sobie nos upadając, czy był to efekt uboczny mało przyjemnych snów. Wciąż zdezorientowana rozejrzała się i podczołgała do najbliższej leżącego Prewetta, chcąc sprawdzić, czy ta wciąż ma puls. Panika, jaka ją ogarnęła na moment na myśl, że wszyscy wokół nie żyją, opadła nieco, kiedy zorientowała się, że ten wciąż oddycha.
Chwilę później palce Morpheusa sięgnęła ku ostrzu.
Przez jaskinię przetoczył się podmuch, unosząc wraz ze sobą drobinki ziemi. Zaklęcie snu straciło swoją moc: wszyscy śpiący zaczęli powoli odzyskiwać przytomność.
Istniało jednak jeszcze jedno zabezpieczenie, które uruchomiło się z chwilą, gdy Longbottom udał się do podwyższenia.
Kości, które wcześniej dostrzegł Vincent, poruszyły się. Ani Brenna, ani Morpheus nie zauważyli tego od razu - nie w mroku grotu, który wciąż trudno było rozproszyć nawet najprostszym zaklęciem. Właściwie to Brenna obecność inferiusa odkryła w chwili, gdy było już za późno: ona była w tej chwili najbliżej nieumarłego i ten rzucił się na nią, obalając na posadzkę, a jego palce zacisnęły się na jej szyi.
Nie był to jedyny przeciwnik.
Drugi leżał w pobliżu postumentu, i zaczął podnosić się z ziemi zaledwie dwa metry od Morpheusa. Trzy kolejne powoli dźwignęły się w dalszym zakątku groty i ruszyły ku budzącym się. To był widok, który ujrzeli Dora, Vincent, Erik i Heather po przebudzeniu: Brenna szarpiąca się z nieumarłym na ziemi, Morpheus z dłonią na rękojeści noża i trup powstający w pobliżu niego oraz trzy kolejne istoty, zmierzające ku nim, poruszające się nienaturalne, bo animowało je nekromantyczne zaklęcie, a nie miały już mięśni i ścięgien, pozwalających ciału działać w pełni sprawnie.
Heather i Erik mieli nieco za małą wiedzę o tym, aby rozpoznać przeciwników – ale Dora, Vincent i Morpheus mogli odgadnąć, że mają do czynienia z inferiusami.

Tura do 5.01, godzina 8 rano.
Nie trzymajcie kolejki.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#23
01.03.2024, 10:17  ✶  
Morpheus wzmacnia swój głos, żeby reszta usłyszała, żeby bić ogniem, próbuję rozwalić łańcuch i leviosować w górę najbliższego mi inferiusa.

— Jak sięgnę po nóż, to reszta się obudzi — odpowiedział Brennie jeszcze w pół kroku, z tą charakterystyczną pewnością siebie, przekonaniem, że świat ułoży się wedle jego rozkazów, tylko dlatego, że on tego chce. Tak, jak podpowiedziała mu przyszłość, gdy jego palce zacisnęły się na rękojeści miecza, reszta osób poruszyła się, wyrwana z tego, co dręczyło ich głowy podczas koszmarów. Zabawne, on, Morpheus, patronujący marzeniom sennym, budził słodkim dotykiem swoich rąk i to dedykowanym rękojeści. — Już raz to zrobiłem, we śnie... Słyszysz to?

Klekotanie kości, jakby wygrywano na nich muzykę ksylofonu, usłyszał za późno. Inferius rzucił się na Brennę. Morpheus zastygł, trzymając cały czas w ręku artefakt. Oczywiście, że nie było to takie proste, czemu miałoby być? Mógł spróbować zrzucić tamtego z bratanicy, ale reszta już powstawała, budziła się. Nóż za to pozostawał przyszpilony łańcuchem, a nie wiadomo, ile z tych stworzeń strzegło całej wyspy. Nóż stał się priorytetem. 

— Ogniem, atakujcie ich ogniem! — przyłożył różdżkę do gardła, aby na pewno go usłyszeli go budzący się wojownicy. On musiał wypełnić swoją część misji, jako ten, który prawdopodobnie miał największe życiowe doświadczenie z tajemniczymi, przeklętymi przedmiotami. Nie był wojownikiem, nie takim miecza, zresztą, przeciwko Inferiusom nic to by nie dało, spinała je magia, a nie żelazna logika motoryki mięśni i ciała. Dusza opuściła te ciała dawno i nie istniały poza celem, którym była najwyraźniej ochrona noża.

Skupił się. Przynajmniej próbował, aby rzucić zaklęcie niszczenia na łańcuch. Jeśli to nie podziała, będzie zastanawiał się dalej. Najważniejsza rzecz, uwolnić nóż i uciec z nim z wyspy, ukryć go w bezpiecznym miejscu. Cały czas dzierżył go w ręce, więc wyciągnął nóż, tak daleko, jak się dało, aby rozwinąć łańcuch na całą długość, a wtedy rzucić czar zniszczenia na samą nasadę, którą był przytwierdzony do postumentu. Wolał ciągnąć za sobą kawał łańcucha, niż narazić się na urwanie własnej ręki lub, co gorsza, uwolnienie tego, co zostało zaklęte w broni.

Już był niemal gotowy, gdy wyczuł kątem oka ruch w swojej okolicy. Inferius. Zamiast rzucać czar na łańcuch, prędko sięgnął po magię lewitacji, aby podnieść go w górę tak, aby stanowił łatwy cel i go nie rozpraszał.


Rzut Z 1d100 - 31
Akcja nieudana


Nie sprawdził, czy trafił. Zamiast tego wrócił do łańcucha, kontynuując swoją pracę. Głęboki wdech, mentalne przygotowanie na to, że może stracić swoją twarz od odłamków metalu. I zaklęcie:

— Expulso.


Rzut N 1d100 - 40
Akcja nieudana


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#24
01.03.2024, 11:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.03.2024, 11:44 przez Heather Wood.)  

Jeszcze we śnie spróbowała dołączyć do Dory ze swoim zaklęciem. Nie zdążyła dokończyć ich rozmowy. Świat zawirował, oberwały wiatrem po twarzy i przepadły. Wróciły do jaskini.

Pobudka nie należała do tych przyjemnych. Wood otworzyła oczy. Nie miała jednak czasu na dyskusję, musiała działać szybko. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy to to, że nie byli tutaj sami. Pojawili się ludzie, a może nie byli to ludzie, nie miała pojęcia, z czym mieli doczynienia, bo nie widziała w tych ciemnościach zbyt dokładnie. Zauważyła sylwetkę Morpheusa, który stał na podwyższeniu, coś się do niego zbliżało.

Dostrzegła też Brennę na ziemi. - BRENNA! - Krzyknęła bardzo głośno. Była to dla niej najważniejsza osoba, która znajdowała się w tej jaskini, to, że Longbottom znajdowała się w niebezpieczeństwie skłoniło ją do szybkiego działania. Poderwała się na nogi i złapała różdżkę w dłoń. Nie miała pojęcia, co robił jej wujek na podwyższeniu, czy było to istotne dla ich sprawy? Skąd mogła wiedzieć.

Trzy postacie zaczęły zbliżać się w ich kierunku. Musiała się przez nie przebić, jeśli chciała przedostać się do swojej mentorki, jeśli trzeba będzie to wbiegnie w nie bez zastanowienia.

Do jej uszu doszły słowa Morpheusa. Ogniem.... Nie musiał jej powtarzać dwa razy. - No chodźcie kutasiarze, do mnie!!! - Nie miała pojęcia, czy ją słyszą, poruszały się dziwnie nienaturalnie, ale nie obchodziło jej to. Sama zrobiła krok do przodu, bo się nie bała, była gotowa do konfrontacji, ona zawsze była gotowa do walki. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie. Heather Wood chciała wyczarować kulę ognia, która poleci w stronę tej trójki, która szła w ich kierunku.


Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#25
01.03.2024, 19:52  ✶  
Nagle zerwała się wichura, szarpiąc za ubrania i porywając asfodele gdzieś wyżej, tak że musiały zasłonić oczy. Otaczała ich biel, a kiedy Dora na nowo otworzyła oczy, zmieniła się ona w nieprzejednaną ciemność jaskini, w której się znajdowali wcześniej.
Crawley podniosła się, oddychając głęboko, kiedy zauważyła ruch także u reszty. Wszyscy oddychali, część już stała na nogach, ale szybkie policzenie sylwetek dało do zrozumienia, że nie byli tutaj sami. Głos Longbottoma siłującego się.. z czymś, rozległ się po jaskini, nakazując użycie ognia, akurat kiedy Menodora zbierała się na nogi.
- To inferiusy! - zakomunikowała głośno, tak jakby jeszcze nie wszyscy się w tym połapali, albo wciąż dopiero wybudzali z sennego zaklęcia. Pozwoliła sobie na jeszcze jedno spojrzenie w stronę Brenny, która się właśnie z jakimś siłowała, ale Longbottom była zdolna i silna, wiedziała jak poradzić sobie w takich sytuacjach. Co było martwiące to to, że Morpheus stał zwrócony do wszystkiego tyłem, próbując uwolnić coś, co znajdowało się na podeście.
Dlatego Dora rzuciła zaklęcie właśnie w inferiusa, który znajdował się najbliżej Longbottoma, chcąc zwyczajnie podpalić go niewielką kulą ognia (tak żeby Morpheus przypadkiem nie dostał) i w ten sposób uniemożliwić ataki.

kształtowanie na kule ognia w iferiusa obok morpheusa
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#26
03.03.2024, 20:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.03.2024, 20:45 przez Erik Longbottom.)  
Otworzył oczy i zaczerpnął łapczywie tchu, jakby wrócił nie z odmętów własnej wyobraźni, a z morskiej toni, która próbowała go pochłonąć. Poderwał się do pozycji półleżącej, czując, jak fala dreszczy przelewa się po jego ciele; zbyt dzika, aby od razu podporządkować się i ulec zasadom panującym w rzeczywistości. Jeszcze przed chwilą znajdował się w Strażnicy i wszyscy, a raczej większość... Nie żyli, a teraz... Teraz...

Jego wzrok przeskakiwał od jednej osoby do drugiej, zatrzymując się na dłużej na Vincencie i Dorze, aż w końcu pośród tego całego zamieszania dostrzegł swoją własną siostrę. Do oczu momentalnie napłynęły mu łzy. Jeszcze chwilę temu był pewien, że już nigdy jej nie zobaczy. Nie. To jeszcze nie był ten czas. Nie miał zamiaru oddać jej otchłani, a już na pewno nie miał zamiaru się teraz poddać. To było jak druga szansa, okazja do tego, aby coś naprawić, coś zmienić. Nie pozwoli, aby żywot Brenny dobiegł końca przedwcześnie.

Ogień? Chcieli ognia, to dostaną ogień. Różdżka Erika wykręciła kilka zawijasów w powietrzu, a po chwili w stronę szkieletora atakującego Brennę pomknęła kula ognia. Chwilę później spróbował wyczarować tarczę wokół siostry

(Kształtowanie) Kula ognia x1
Rzut PO 1d100 - 77
Sukces!

(Rozproszenie) Tarcza ochronna nad Brenną x1
Rzut N 1d100 - 77
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Widmo
Nie mam nic do ludzi.
Nawet szacunku.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Co się rzuca w oczy, gdy do pomieszczenia wchodzi ON? Jego wzrost (197 cm). Jest gigantem, umięśniony, dba o to, aby być silnym fizycznie. Jest to jego atut. Ma na ciele sporo blizn ze spotkań z niebezpiecznymi stworzeniami. Zwykle ma zarost na twarzy, kręcone włosy i ciemne jak otchłań piekła oczy, które patrzą na ludzi z nienawiścią, a na zwierzęta z obsesyjną miłością. Jeśli pracuje, nie spodziewa się gości ubiera się niedbale, byle jak, bez patrzenia na modę. Jeśli idzie do ludzi, brata, rodziny to ubiera się w skrojone na jego miarę garnitury, koszule, kamizelki (ale za tym nie przepada).

Vincent Prewett
#27
04.03.2024, 14:37  ✶  

…przegrali… Z taką myślą otworzył szeroko oczy i usiadł do pionu. Jego rodzina zniknęła, Brenna nie żyje. Został tylko on i Erik, ale sekundę później dotarła do niego ta rzeczywistość. Niechybnie lepsza niż ta ze snów, bo nadal mieli szansę na zwycięstwo. Obślizgła jaskinia, w której mieli znaleźć broń tak potężną, że ludzie tracili zmysły, gdy byli w pobliżu tego miejsca. Trzeba to miejsce pogrzebać, trzeba zwyciężyć, nie wolno pozwolić nikomu umrzeć. Spojrzał w kierunku Brenny, ale jej bezpieczeństwem zajął się Erik i Wood, Dora zajęła się inferiusem atakującym Morpheusa, więc jemu zostały te trzy w dalszym zakątku. Kolejna sekunda; stał już na drżących nogach i celował w trupy swoją różdżkę. Następna sekunda; próbował podnieść trupy w powietrze, a następnie zaatakować je kulą ognia, która powinna je załatwić.

W jaskini zrobiło się gorąco, czuł pot na czole, ale się nim nie przejmował. Miał nadzieję, że nikt nie trafi w nieodpowiednią osobę, że wszyscy wyjdą cali, że nikt nie ucierpi na zdrowiu. Nie chciał też nikogo spalić tutaj żywcem, nie licząc inferiusów. Jego wyobraźnia podsuwała mu wspomnienia z tego jak kiedyś pomagał w opanowaniu jednego ze smoków. Tamto było gorsze i wyszedł tylko z jedną blizną, więc tutaj raczej nie będzie tak źle prawda? Próbował się pocieszyć, próbował myśleć pozytywnie.



[+]Spoiler
Translokacja
Rzut O 1d100 - 48
Slaby sukces...


Kształtowanie
Rzut N 1d100 - 50
Slaby sukces...
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#28
04.03.2024, 14:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 15:05 przez Brenna Longbottom.)  
Morpheus wciąż mocował się z nożem – łańcuch okazał się jednak silny albo nawet obłożony jakimś ochronnym zaklęciem i jeden czar nie wystarczył, aby Longbottom zdołał zdjąć broń z postumentu. W pośpiechu nie rzucił też poprawnie zaklęcia na inferiusa: na jego szczęście jednak tu z pomocą przyszła mu Dora. Ogień był bardzo skuteczny przeciwko takim stworom i chociaż jedno zaklęcie nie wystarczyło, aby pokonać żywego trupa, to impet uderzenia odsunął go o jakieś pół metra od Morpheusa, a przez to, że istotę objęły płomienie, stała się bardziej podatna także na inne zaklęcia. Teraz mieli większą szansę go unicestwić.
Kula ognia Heather wybuchła pomiędzy trzema inferiusami. Jeden zapłonął i odpadła mu ręka, dwa pozostałe owionął ognisty podmuch, również je osłabiając. Wciąż szły w ich stronę, ale dwa wolniej, a ten trzeci, w którego zaklęcie trafiło bezpośrednio, wlókł się teraz na końcu. Chwilę później jednego z nich uniósł w powietrze czar Vincenta, a potem stwór został trafiony przez ogniste zaklęcie: inferius machał w powietrzu nogami, ale coraz słabiej, płonąc powoli magicznym ogniem.
Nie wszystko poszło do końca tak, jak zaplanował Erik. Kula ognia walnęła w inferiusa, i ten zapłonął, ale płomienie zaczęły też tu i ówdzie trawić ubranie Brenny, na którą skoczył. Zatliły się rękawy bluzy, spodnie na kolanach. Palce inferiusa zaciskały się wciąż na gardle, a podmuch gorąca poparzył dłonie kobiety, gdy usiłowała oderwać nimi ręce istoty od własnej szyi. Pewnie krzyknęłaby, ale w tej chwili nie miała w płucach dość powietrza, by z ust mógł wydostać się jakikolwiek dźwięk. Płomienie osłabiły jednak nieumarłego, a wyczarowana chwilę później tarcza sprawiła, że ogień na ubraniach Longbottom wygasł, pozostawiając po sobie smród spalenizny i lekkie oparzenia.
Brenna zdołała w końcu uderzyć gdzieś w złączenie kości na ręce płonącego, osłabionego inferiusa na tyle, że uścisk na gardle zwolnił się nieco. W samą porę, bo jeszcze sekunda, dwie i straciłaby pewnie przytomność. Na zrzucenie z siebie nieumarłego nie wystarczyło już jej sił.

Tura do 8.03. NIE TRZYMAJCIE KOLEJKI
Rozpiska przeciwników:
1 nieumarły: trafiony ogniem przez Dorę, w pobliżu Morpheusa
3 nieumarłych: 1 z nich trafiony zaklęciem bezpośrednio przez Heather, osłabiony, 1 z nich lekko nadpalony idzie najszybciej, 1 z nich nadpalony przez Heather, a potem poderwany przez Vincenta i podpalony nie jest już groźny – ten sobie płonie i zaraz się dopali
1 nieumarły: płonie i stara się udusić Brennę.
Z 5 przeciwników zostało 4 „ruchomych”. 1 jest pokonany (ten wiszący w powietrzu)




Rzucam sobie na af pod edycję, na próby powstrzymania inferiusa przed uduszeniem
Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 49
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#29
04.03.2024, 15:48  ✶  

Miała farta. Udało jej się wyczarować piękną kulę ognia, która uderzyła w inferiusy. Zdecydowanie wiedziała, co robi, może strach o to, co działo się z Brenną spowodował w niej taką pewność siebie, kto wie. Nie uspokoiło jej to jednak, bo zauważyła, co działo się dalej. Nie udało im się ich pokonać, przynajmniej nie wszystkich, a jej mentorka nadal była zagrożona.

Rudej zawsze brakowało rozsądku, pokazywała to już nie raz, może chodziło o to, że nigdy nie chciałaby, aby ktokolwiek z jej bliskich poległ kiedy była gdzieś obok. Co zrobiła Heather? Ruszyła przed siebie, zacisnęła zęby i biegła w stronę Brenny Longbottom, między te stwory, które zmierzały w ich kierunku. Musiała dostać się do swojej przyjaciółki, musiała jej pomóc, nie liczyło się nic innego. Nie pozwoli, żeby stała jej się krzywda. Nie na jej warcie.

Wood nie wątpiła w swoje ciało, wiedziała, że jest w świetnej formie. Nie bała się, że mogą ją złapać, jeśli tak, to co? Może będzie miała tyle szczęścia, że nim to zrobi uda jej się trafić w tego stwora, który atakował Brennę.

Biegła tak szybko, jak tylko potrafiła, zmniejszyła swoją odległość między Longbottom, infierusami, które chciały ich pożreć, a tym, gdzie wcześniej stała. Gdy znalazła się odpowiednio blisko, aby mieć pewność, że nie skrzywdzi Brenny swoim zaklęciem, próbowała wyczarować kulę ognia, która miała go oderwać od jej mentorki. Miała gdzieś to, że te pozostałe mogą jej zrobić krzywdę.


kształtowanie

Rzut Z 1d100 - 11
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#30
04.03.2024, 16:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 16:29 przez Erik Longbottom.)  
Magia to przewrotna kochanka. Po tylu latach powinien się już do tego przyzwyczaić, jednak wiele zawiłości tej mistycznej siły dalej mu umykało. Przede wszystkim nie przewidział tego, że ciuchy Brenny zajmą się ogniem od reanimowanego szkieletu, którego płomień miał spopielić. Na szczęście, Longbottom był na tyle przemyślny, że chwilę później wyczarował wokół siostry tarczę ochronną, która nieco zminimalizowała obrażenia. Cóż robił, co mógł, aby zapewnić jej bezpieczeństwo.

Zresztą nie tylko on, biorąc pod uwagę, że rudowłosa panna Wood równie mocno rwała się do tego, aby przebić się do Brenny. To pozwoliło mu skupić na moment uwagę na reszcie przeciwników. Nie mógł się wahać, toteż skoncentrował się na tym, który pierwszy padł mu w oko. Tym najbliżej Morfeusza, który oberwał zaklęciem Dory. Erik machnął różdżką, zamierzając posłać inferiusa w stronę ściany jaskini. Liczył, że impet przygwoździ go do twardej powierzchni i dzięki temu kości padną na ziemię, wytracając energię zaklęcia, które do tej pory trzymało je w kupie.

(Translokacja) Przygwożdżenie inferiusa do ściany jaskini x2
Rzut N 1d100 - 56
Sukces!

Rzut N 1d100 - 77
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (80), Brenna Longbottom (3969), Dora Crawford (1540), Erik Longbottom (2248), Heather Wood (1606), Morpheus Longbottom (2258), Vincent Prewett (1610)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa