• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[20.06.1972] Bunt żywiołów - Chester vs Augustus

[20.06.1972] Bunt żywiołów - Chester vs Augustus
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#1
02.03.2024, 20:25  ✶  
Przebywałem właśnie w rodzinnym ogrodzie, zaszyty gdzieś pomiędzy drzewami, potężnymi rabatami, aby pobyć w spokoju, móc pomyśleć, trochę odpocząć psychicznie i poćwiczyć ciało, już w ten fizyczny sposób. Miałem dosyć ciężki i to wcale nie przez pracę, ale przez rozmowę z Aveliną Paxton. Właściwie kłótnię z Aveliną, bo nie chciała dać sobie przemówić do rozsądku. Kompletnie oszalała, a ja szalałem wraz z nią, bo nie mogłem znieść myśli, że miałaby wybierać się na statek ratować dzieci, do czego kompletnie nie miała kompetencji. Powinna pozostawić działanie w tym zakresie wyszkolonym jednostkom, a nie się wyrywać i moż jeszcze samej oberwać.
Znałem legendy o tym statku. Wypływał i mnie również kusił do eksploracji, ale jutro była Litha. Miałem rodzinne obowiązki i nie mogłem zniknąć na pół dnia, a może nawet na cały by bawić się w poszukiwacza tajemnej magii. Avelina również nie będzie się bawić w poszukiwacza zaginionych dzieci. Kategorycznie jej tego zakazałem, ale obawiałem się, że mnie nie posłucha i dokładnie to napawało mnie jeszcze większą wściekłością.
Na domiar złego nie byłem w stanie teraz udawać przed Imogen, że wszystko jest w porządku, więc jej burknąłem, że był ciężki dzień w pracy, coś tam o nadgodzinach i zniknąłem, właściwie uciekłem przed nią do ogrodu poćwiczyć, zamiast to zrobić w naszej sypialni. Odziany w wygodne spodnie i koszulkę, wpatrywałem się w słońce przebijające się ostatnimi siłami przez gromadzące się chmury. Jak nic znowu będzie padać, o ile nie spadną na nas - bądź na mnie - gromy. Zgrzany i spocony miałem chwilę przerwy, chwilę wytchnienia, choć na dobrą sprawę miałem ochotę dojechać siebie ostro. Może tak do utraty sił? Tylko że pogoda na bank mi na to nie pozwoli.
Pewnie zacząłbym kolejną serię pompek, gdybym nie ujrzał Ojca. Dziwne, paskudne uczucie rozlało się po mnie, wywracając wszystkie moje wnętrzności do góry nogami i je jednocześnie zabijając, wysuszając, krusząc. Tak, takie to było uczucie. Stres, spięcie. Wolałem rozmowy przy świadkach...? Tylko że już nie mogłem liczyć na wsparcie Vespery w tym domu. Niestety, wybrała innego mężczyznę aniżeli własnego brata, bliźniaka z krwi i kości. Zostawiła mnie samego, więc musiałem porozmawiać z tatą sam, bo Ulyssesa to też jak zwykle nie było w domu.
- Tato... Czyżbym nieświadomie zabrał ci kąt do rozmyślań? - zapytałem, ocierając zewnętrzną częścią prawej dłoni pot z czoła. Mogłem wyglądać niedostatecznie dobrze, niewystarczająco poprawnie, ale potrzebowałem tej chwili samotności, chwili dla siebie.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#2
03.03.2024, 01:38  ✶  

Chester do ogrodu wyszedł już w pełni ubrany - narzucony na piżamę szlafrok zastąpił białą koszulą z długim rękawem i czarnymi eleganckimi spodniami, których nogawki zachodziły nieznacznie na noszone przez niego czarne buty. Przystający do posiadłości ogród wprost uwielbiała jego żona i zawsze kazała go odpowiednio pielęgnować, przynajmniej do czasu, kiedy była w stanie wydawać polecenia skrzatom. Przez długi czas Chester starał się robić to za nią. Z czasem to stało się jednym z jego przyzwyczajeń. Nawet, jeśli jego żona odeszła z tego świata przed laty, to nadal ten ogród oraz cała ta posiadłość powinny prezentować się odpowiednio. Skrzaty domowe miały za zadanie pielęgnować rośliny, usuwać chwasty i wszelkie szkodniki, w tym lubujące się w warzywach gnomy. Jak cię widzą, tak cię piszą dotyczyło także tego typu.

Stając w ogrodzie sam spojrzał w zasnute gęstymi chmurami niebo, podchodząc z dozą obojętności przebijających się przez nie promieni słonecznych. Dostrzegając swojego syna zmarszczył brwi. W pamięci miał rozmowę z jego żoną, której przebieg miał pozostać wyłącznie między nim a synową. Starał się przekonać Imogen co do tego, że Augustus nie dopuszcza się zdrad w czasie, kiedy ona nosi pod sercem jego dziecko. Jeśli okaże się, że jest inaczej i ma kochankę to sam zostanie postawiony w niekorzystnym świetle, bo niejako za niego poręczył i to będzie mieć swoje konsekwencje zarówno dla niego i Augustusa. Oczywiście, ich wyciągnięcie będzie musiał przemyśleć przez wzgląd na to, że to mogłoby się negatywnie odbić na Imogen i nienarodzonemu jeszcze dziecku.

— W żadnym wypadku, synu. — Zapewnił swojego drugiego syna. — Przeszkodziłem ci w ćwiczeniach? — Przyglądał mu się aż nazbyt wnikliwie, jakby chciał zapytać go o to, czy jest coś, co chce mu powiedzieć.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#3
06.03.2024, 22:26  ✶  
Och, dużo było słów, które chciałem wyznać, tych wszystkich przewinień przeciwko wielkości Rookwoodów, których dokonałem, których dokonywałem albo też o tych, których chciałem dokonać...? Czułem się od dawna niczym wielka, wstrętna choroba. Strawiła mnie, a teraz chciała pociągnąć za sobą również innych. Moich. Bliskich. Niczym pasożyt. Taki pasożyt, którego nie sposób było się pozbyć czy przepędzić... jak chociażby gnomy. Dobrze, że gnomy nie przypominały wyglądem świń, bo mógłbym dopisać do listy kolejne sytuacje, kolejne rzeczy, kolejne przewinienia. Również kolejne oznaki braku kompetencji. Do życia w tej rodzinie? Czy ogólnie do życia?
Odruchowo chciałem opuścić wzrok, lustrować uważnym wzrokiem czubki butów, ale zbiłem w sobie tę potrzebę. Było dokładnie tak, jakby ktoś lata temu wbił mi do głowy podobne zachowanie, usilną musztrą zmusił do patrzenia sobie w oczy. Czy wpatrywałem się w te oczy? Te bezduszne, ciemne oczy Ojca? Och, tylko drobną sekundę, pełną strachu sekundę, póki nie wbiłem spojrzenia w punkt pomiędzy jego oczami. Bezpieczna strefa w ej paskudnej sytuacji. Można było udawać, że się jest odważnym, wtedy można było za takiego uchodzić. Za niezłomnego, dumnego, silnego, prawda? Szczególnie, kiedy się miało za kołnierzem te przewinienia przeciwko Rookwoodom. Ach, te przewinienia, co mi siedziały w głowie, teraz tym intensywniej, kiedy On - Pan Ojciec - był w pobliżu.
Strach, stres - próbowałem zbić w sobie te uczucia, ale chyba przegrywałem tę potyczkę. Usta jakby były gotowe do wyznania słów, które domagały się zraportowania, ale obawa przed karą, przed jeszcze większym poczuciem porażki, przed ujrzeniem zawodu w oczach Ojca... skutecznie mnie powstrzymywała.
- Właściwie miałem kończyć. Zbiera się na burzę - zauważyłem, składając ręce z tyłu plecach. W nadgarstkach. Trzeba było je złożyć w nadgarstkach by nie wyjść na spiętego, na przerażonego. Pozory? Nie wiem, czy to cokolwiek było warte przed obliczem Chestera Rookwooda. Znał mnie od małego. Byłem jego najmłodszym dzieckiem. Musiałem wyglądać śmiesznie, więc... lepiej powiedzieć i wziąć na pierś konsekwencje? Chyba tak. Chyba...? Czy może na pewno? Bałem się.
Nie wytrzymałem i opuściłem wzrok. Jeszcze przed karceniem, przed jakimikolwiek słowami pouczenia.
- Dziesięć dni temu odbyło się spotkanie... Głosowanie, pewnie wiesz, tato? - zapytałem, zastanawiając się, jak wiele wie i czy Czarny Pan mówił mu coś o mnie, o tchórzostwie jego syna? Może oboje liczyli, że wezmę odpowiedzialność za organizację, a ja się zawahałem, zastanawiałem, czy Ojciec by tego chciał...? Z pewnością by tego chciał. Ale czy sprostałbym zadaniu...? Czy byłem wystarczający...? Nie za bardzo się taki czułem. I przede wszystkim, czy to byłoby dobre dla mnie i mojej rodziny...?
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#4
10.03.2024, 17:55  ✶  

Przynajmniej raz w życiu każdy ojciec zastanawia się nad tym, w którym momencie popełnił błąd wychowawczy, jeśli jego dzieci zawodzą jego oczekiwania jako rodzica. Ulysses przyszedł na świat dotknięty chorobą genetyczną, jednak ona wpływała wyłącznie na jego umysł i oszczędziła tym samym ciało. Jednocześnie jego najstarszy syn wciąż nie założył rodziny. Musiał ponowić swoje starania o znalezienie mu właściwej kandydatki na żonę, skoro jego pierworodny do dnia dzisiejszego nie przyprowadził przed jego oblicze odpowiedniej kobiety (czystokrwistej, wywodzącej się z szlachetnego rodu o antymugolskich poglądach).

Na całe szczęście, żadne ze spłodzonych przez niego dzieci nie urodziło się niepełnosprawne fizycznie, upośledzone umysłowo albo charłakiem. Gdyby tak było to nawet nie zamierzał ich wychowywać. Augustus wydawał się być człowiekiem pozbawionym większych ambicji i o słabej woli, jeśli faktycznie zdradzał swoją żonę. Większość mężczyzn to robiła, szukając przygód a potem wracała do żony. Prowadzenie podwójnego życia nigdy nie należało do zadań prostych. Od swoich synów wymagał znacznie więcej. Nie sposób też zapomnieć o rozczarowaniu, jakie go spotkało w Dolinie Godryka, kiedy jego syn okazał w miejscu swoją słabość w postaci lęku przed świniami. Jako, że jest najstarszym synem swojego ojca to po jego śmierci Ulysses powinien zostać głową tego rodu - ten tytuł przejdzie jednak na jego brata, Eryka.

Chester odczuwał wobec swojego ojca stosowny szacunek. Ten sam, którego oczekiwał od swoich dzieci. Chester nie bał się swojego ojca i wszystkie jego dzieci nie powinny w jego obecności odczuwać strachu. Nigdy nie podniósł na nie ręki dzierżącej różdżkę. Nie zadbał o to, aby w ich pamięci zapisał się obraz jego osoby z ojcowskim pasem w dłoni. Dbał o nich jak najlepiej potrafił i z tego względu zrobi wszystko, co konieczne, aby ochronić tę rodzinę.

— W takim wypadku ja też nie zabawię w tym ogrodzie zbyt długo. — Stwierdził spoglądając przelotnie w zasnute burzowymi chmurami niebo. Jako czarodziej mógł wyczarować sobie niewidzialny parasol i często to robił, jednak mając dwa kroki do posiadłości nie widział takiej potrzeby. Możliwe, że powróci do ogrodu jak minie burza. Prawdopodobnie nie przejdzie bokiem. Prześledził ruch rąk swojego młodszego syna. Paradoksalnie im bardziej człowiek starał się ukrywać swój strach, tym łatwiej się z tym zdradzał. Trzeba było poświęcić lata na opanowanie swoich emocji do tego stopnia, aby panować nad każdym mięśniem twarzy i każdym gestem. Nad strachem.

Widząc, że Augustus opuszcza wzrok, zacisnął w tym momencie usta w wąską linię. Nie tego uczył swojego syna i nie tego od niego wymagał. Jest Rookwoodem. Jego synem. Powinien być z tego dumny i zachowywać się odpowiednio do swojej pozycji zamiast zachowywać się niczym zaszczuty pies. Gdzie on popełnił błąd jako ojciec? Nie wymagał od niego niczego, czego Augustus nie byłby w stanie osiągnąć.

— Augustusie, zachowujesz się jak zaszczyty pies. Co jest tego przyczyną w tym konkretnym momencie? — Zwrócił się do niego poważnym tonem, nie utożsamiając tego ze swoją osobą. Jeśli umiejętnie to poprowadzi to istniała szansa na to, że Augustus sam opowie mu o wszystkim, w tym o stanie swojego małżeństwa i może wspomni o swojej kochance, jeśli faktycznie ją posiada. To problem, którym zależało się zająć.

— Wiem, że odbyło się spotkanie. Nie uczestniczyłem w nim. Czarny Pan mnie nie wezwał i przez przebieg tego spotkania pozostawał dla mnie nieznany. Opowiedz mi o tym głosowaniu. — Temat tego spotkania wracał do niego jak bumerang, a wraz z nim poczucie wykluczenia ze spraw związanych z organizacją i służbą Czarnemu Panu, którego woli nie śmiał zakwestionować.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#5
10.03.2024, 20:17  ✶  
Czyżbym podjął odpowiednią decyzję? Obnażałem się przed Ojcem ze swoimi słabościami, miałem wyznać mu swoje przewinienia. Pękłem i dobrze, bo on to wszystko widział. Ten strach, tę niepewność w moich ruchach. Od samego początku byłem skazany na porażkę, więc gra czy udawanie nie miało racji bytu. Przepadłbym, skończyłbym jeszcze gorzej w oczach Ojca. O ile tak się w ogóle dało. Widziałem jego niesmak, kiedy na moment uniosłem wzrok, kiedy nasze oczy na drobną chwilę się spotkały. W takich momentach duma ulatywała niczym powietrze z przebitego balonika.
- Zawiodłem, Ojcze - odparłem w ramach odpowiedzi na jego pytanie. Już nawet nie zamierzałem zadawać tego pytania, które mnie nurtowało w Kromlechu - co by zrobił Ojciec na moim miejscu? Teraz, kiedy było już po wszystkim, kiedy nie miałem już możliwości wyboru, nie byłem pijany ani spięty, odpowiedź była jasna, oczywista, przejrzysta. Mimo wszystko jednak, wciąż zapewne bym nie powstał, gdybym mógł cofnąć czas. Wciąż siedziałbym na tyłku, czując się niegodnym tego spektaklu.
- Dostałem wezwanie na spotkanie, na którym wybierano Lewą Rękę. Stchórzyłem i... I nie zgłosiłem swojej kandydatury. Zrobili to Martes, Vacca i Papilio. Odbyło się głosowanie, w trakcie którego reszta miała się oddalić, więc to zrobiłem. Zagłosowałem i opuściłem Kromlech - przyznałem z ciężkim sercem. Pewna siebie poza zniknęła już dawno. Został wstrętny robak, którego należało zgnieść. Dokładnie tak jak postąpił Voldemort ze zdrajcą na tym spotkaniu... A może i gorzej. - Zrozumiem, jeżeli będziesz... zamierzał mnie ukarać... Jak to Czarny Pan zrobił ze... zdrajcą - dodałem, wręcz szepcząc słowo zdrajca. Sam osobiście nie chciałem nim być, ale jak inaczej mogłem siebie określić, jeśli właśnie zadziałałem na niekorzyść naszej rodziny? Dzięki mnie mogliśmy mieć większą władzę, większa kontrolę, większy dostęp do mocy Voldemorta, a tak... Ani nie umacniałem swojego stanowiska, ani nie spełniałem swoich pragnień związanych z posiadaniem bezbrzeżnej mocy. Po prostu kuliłem się w tym miejscu jak wstrętny robak.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#6
16.03.2024, 22:25  ✶  

W pierwszej kolejności Chester chciał przewrócić oczami. Zaprzeczenie nie opuściło jego ust, podobnie jak słowa pokrzepienia - chociażby "zrobiłeś co mogłeś, synu" albo "taka bywała wola Czarnego Pana". Na jakim etapie swojego życia popełnił błąd? Przychodząc na świat Augustus stanowił człowieka przeznaczonego do ukształtowania. Samo spłodzenie go nie okazało się błędem. Nie wychował go aby wyrósł na słabego człowieka, tylko po to aby ukształtować go na swoje podobieństwo pod względem tych najistotniejszych cech charakteru. Nie udało mu się nauczyć własnego syna panowania nad własnym strachem i niepewnością. Chciał dla niego jak najlepiej.

— Długo zwlekałeś z wyznaniem mi prawdy. — Od tego należało zacząć i to też właśnie uczynił. Zapewne będzie mógł szukać przyczyn opieszałości swojego drugiego syna we wszystkich jego słabościach i powiązanymi z nimi swoimi błędami rodzicielskimi. Wszystko, co związane z jego rodziną i zarazem organizacją powinno docierać do niego w pierwszej kolejności. — Każdy kij ma dwa końce. Gdybyś zgłosił swoją kandydaturę i został Lewą Ręką, zwiększyłbyś wpływy naszej rodziny i zyskał szanse na stanięcie po prawicy naszego Mistrza gdyby tego wymagała sytuacja. Sprostałbyś powierzonej tobie funkcji albo zawiódł nie tylko mnie, ale przede wszystkim Czarnego Pana. — Przedstawił swojemu synowi dwa możliwe scenariusze zdarzeń, mające jak wszystko swoje wady i zalety. Pozostawał rozczarowany tym, że jego drugi syn zmarnował swoją szansę na zajście daleko w szeregach organizacji. Z drugiej strony nie skompromituje siebie i go jako swojego ojca w oczach Czarnego Pana, gdyby tylko powstał i zgłosił swoją kandydaturę a po objęciu pozycji Lewej Ręki Mistrza nie sprostał temu zadaniu.

— Nie muszę tego robić. Doskonale robisz to bez mojej pomocy. Powiedz mi więcej o ukaraniu zdrajcy przez Czarnego Pana, skoro już o tym wspomniałeś. — Nie musiał sięgać po różdżkę po to aby ukarać swojego syna. Dla Augustusa karą było być to, że jego ojciec jest rozczarowany jego postawą, tym że nie odważył się po to sięgnąć i wciąż, jak przystało na człowieka pozbawionego ambicji, trwał w miejscu. Jako ojciec może jedynie wskazać mu odpowiednią ścieżkę, jednak nie może zmusić go do podążania we wskazanym przez niego kierunku na każdym etapie życia. Jego syn jest już dorosły - ma pracę i własną rodzinę. Zdrada w szeregach Śmierciożerców stanowiła dla niego swoisty fenomen. Potrzebował zdobyć brakujące informacje.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#7
21.03.2024, 23:25  ✶  
Długo zwlekałem albo wręcz unikałem kontaktu z tobą, Ojcze. Zresztą, jak to od zawsze miałem w zwyczaju - pomyślałem przerażony, bo nie byłbym w stanie wyznać tego w twarz Chesterowi Rookwoodowi. Fakt jednak faktem, że ćwiczyłem samotnie w ogrodzie, w jednej z najdalszych alejek by nikogo tu nie spotkać, a tym bardziej nie spotkać właśnie Jego, gdyż byłem pewien przebiegu tej rozmowy, padnięcia trudnych pytań, na które niekoniecznie chciałem odpowiadać i, o zgrozo!, nawet nie musiały padać, bo z tego wszystkiego sam się wylałem, nie czekałem na sugestie ani rozkazy Ojca.
I nic w tym dziwnego, że brał pod uwagę scenariusz, w którym mogłem nie sprostać powierzonej mi funkcji. Myślał praktycznie, brał poprawkę na to, jaki byłem i co miałem okazje zrobić. Nie z byle powodu został Prawą Ręką Czarnego Pana. Nadawał się do tej funkcji jak mało kto, a ja, cóż, jak zwykle na szarym końcu. Z jednej strony zasłużyłem sobie na to, z drugiej zaś - jak mogłem być pewnym siebie i dumnym Rookwoodem, skoro nawet Ojciec we mnie nie wierzył? Zresztą, byłem pewien, że Ulysses lub Vespera godniej reprezentowaliby się przed szeregiem Śmierciożerców niż ja.
Pokiwałem tylko głową, potwierdzając, że ma rację. Tak, miał rację. Przyjąłem to do wiadomości, przyswoiłem, wygryzłem w pamięci. Jak wszystko inne. Ogromny zawód, które położyłem na jego barkach, tak naprawdę naciskał mnie. Wpatrywałem się w Ojca, póki nie przyznał, że doskonale sobie radzę w karaniu samego siebie. Brzmiało jak obelga, było obelgą skierowaną w moim kierunku. A jakżeby inaczej? Zasłużyłem sobie na to jak mało kto. Zawiodłem. Tak, zawiodłem.
Pokręciłem głową i wziąłem głęboki wdech. Gardło miałem ściśnięte, głos na początku niepewny, chrapliwy, ledwo słyszalny, ale odchrząknąłem i zaraz się poprawiłem.
- Zdaje się, że Czarny Pan odnalazł Apisa... Tak mi się zdaje, że to był on. Tak po budowie ciała. Był zakapturzoną postacią po środku narysowanego okręgu. Skrzętnie chroniono jego tożsamość, ale widać było jedną rzecz... Zegarek. Raczej niewyróżniający się niczym szczególnym. Ale... - mówiłem, starając się przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów, ale wtedy byłem bardziej skupiony na własnych uczuciach niż na otoczeniu, poza tym byłem podpity i jeszcze Voldemort... - Ale Czarny Pan wypalił na jego karku magią piętno. Dłoń... Myślę, że to było, to było silnie czarnomagiczne zaklęcie. Nie tylko pozostawiło po sobie ślad, ale również zauważalnie dusiło tego... kogoś - zauważyłem z nieskrywaną zgrozą, ale pod koniec mojej wypowiedzi również z nutką fascynacji. Nawet zdobyłem się na ponowne uniesienie spojrzenia na Ojca. Wtedy, jak obserwowałem Czarnego Pana, zrobiło to na mnie niemałe wrażenie i chętnie bym obejrzał to znamię z bliska. Czegoś takiego z pewnością nie widziałem u żadnego z trupów.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#8
29.03.2024, 21:48  ✶  

Bycie samotnym rodzicem jest trudne, nawet jeśli dzieci dawno dorosły i częściowo wyfrunęły z rodzinnego gniazda. Z biegiem lat nie staje się to łatwiejsze. Niebagatelną rolę odegrało w tym odejście jego żony oraz nowe wyzwania, z którymi on musiał się zmierzyć. Za swojego życia jego żona była dla niego ogromnym wsparciem. Także w rodzicielskich sprawach. Przez to, że nie żyła od dziesięciu lat nie mogła widzieć tego kim... czym się stał. Nie widziała krwi na jego dłoniach i nie mogła się sprzeciwić moralnemu upadkowi swojego męża. Nie był to głos bezlitośnie stłamszonego sumienia ani chwila refleksji nad swoim życiem. Nie żałował dokonania tych wszystkich zbrodni.

Przedwczesna śmierć ukochanej kobiety uchroniła go przed prawdopodobną koniecznością ukrywania swojego udziału w rewolcie zainicjowanej przez Czarnego Pana i zapobiegła następstwom odkrycia przez nią jego roli w tym przedsięwzięciu, jakim mogło być nawet to, że jego żona byłaby gotowa wydać go władzom, zabicia czarownicy po to aby zapobiec narażeniu reszty rodziny i organizacji. Jego dzieci tego aktu mogłyby tego nie zrozumieć, gdyby musiało do tego dojść. Jednocześnie nie przekona się o tym, czy jego żona wspierałaby go w próbach położenia fundamentów pod nowy ład. Lepszy, czystokrwisty świat, w którym będą ich dzieci, wnuki i kolejne pokolenia Rookwoodów.

Ostatecznie znalezienie odpowiedzi na pytanie Gdzie popełnił błąd? stanowiło naprawdę złożony problem, którego zidentyfikowaniu zajmie mu więcej czasu. Rozwiązać może być go znacznie trudniej. Augustus jest już dorosłym, w pełni ukształtowanym czarodziejem. Na naprawienie wszystkich błędów wychowawczych w jego mniemaniu było już za późno. Zawsze stał za swoimi dziećmi i zawsze pilnował aby były jak najlepsze, aby sprostały jego oczekiwaniom. Jednocześnie wiedział, że ambicja to cecha, którą nie wszyscy posiadali. Augustusowi, nawet jak ten nie był prawdziwą porażką i ofiarą losu, naprawdę doskonale wychodziło samobiczowanie się. Powinien wreszcie się otrząsnąć i zdobyć należną sobie pozycje. Jako ojciec mógłby go popchnąć ku temu, jednak zdobytą pozycję należy jeszcze utrzymać. A tego nie może zrobić za żadne ze swoich dzieci.

Zdawał się cierpliwie czekać na to, aż jakiekolwiek słowa opuszczą usta jego młodszego syna. Kiedy to już miało miejsce to słyszał w jego głosie niepewność. Zdołał powstrzymać się od wygłoszenia uwagi odnośnie ledwo słyszalnego tonu jego głosu.

— Odbyło się spotkanie, o którego przebiegu nie poinformowałeś mnie od razu, tylko z dużym opóźnieniem. A to niezwykle ważne informacje, zważywszy na to, że znam prawdziwą tożsamość Apisa i ostatnio... zakończyliśmy naszą współpracę. Apis stał się moim wrogiem. — Pierwsza część jego wypowiedzi była ściśle związana z tym, że Chester nie lubił nie wiedzieć. W tym przypadku jeszcze bardziej, bo chodziło o Roberta Mulcibera. Tego rodzaju informacje powinien otrzymać od razu. Do rozważania pozostało to, czy powinien powiedzieć swojemu drugiemu synowi o tym, kim naprawdę jest Apis. Podczas rozmowy z Ulyssesem miało to ogromne znaczenie.

— Widocznie Czarny Pan uznał, że Apis okaże się dla niego przydatny przez co napiętnował go zamiast zabić. — Ktoś na jego miejscu nazwałby to łaskawością ze strony ich Mistrza, choć niewątpliwie byłby to ładny eufemizm. Nie należało mylić tego ze słabością. On wolał nazywać rzeczy po imieniu. Potęga Czarnego Pana nawet i na nim robiła wrażenie, budziła zarówno zachwyt i skrzętnie maskowaną trwogę oraz pragnienie stania się znacznie potężniejszym czarodziejem.

Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#9
04.04.2024, 21:04  ✶  
Może właśnie to mnie gubiło? Pragnienie bajecznej potęgi, zamiast skupianie się się na doskonaleniu własnych umiejętności. Zawsze pragnąłem, marzyłem o tym by być jak najlepszym, żeby być nim również w oczach Ojca, ale kiedy skończyłem szkołę, musiałem rozpocząć budowanie swojej potęgi od nowa i gdzieś wtedy po drodze zgubiłem się... Zgubiłem się albo już nie widziałem zachwytu, odrobiny chociaż dumy w oczach Ojca. Albo to ta ciągła jego obecność, krytyczne spojrzenia, niesmak i nowe początki - były przecież mieszanką jakże destabilizującą.
Pragnąłem zniknąć, zapaść się pod ziemię, zmieść siebie z jej powierzchni. Tato nie był zadowolony, krytykował mnie, a ja nie mogłem nic na to poradzić, gdyż w pełni sobie na to zasługiwałem. Wstrzymałem oddech i wpatrywałem się w niego, zastanawiając się, czy może jednak nie zmieni zdania z zadaniem mi kary. Może jednak samobiczowanie się nie wystarczało na tak znaczne wykroczenie, zbrodnie przeciwko rodowi Rookwoodów...? Szczególnie że Apis był doskonale znany Chesterowi. Aż zaciekawiło mnie, który z jego znajomków krył się pod tymi szatami, który okazał się być zdrajcą w szeregach Śmierciożerców?
Zbiłem w sobie tę ciekawość. Za nic nie zapytałbym Ojca o jego nazwisko.
- Wybacz Ojcze... Gdybym wiedział, że stał się Ojca wrogiem, przyszedłbym z tym wcześniej... Opowiedziałbym... o tym wcześniej, tak - odezwałem się niepewny, przerywając swój bezdech. Jednak powietrze było mi potrzebne do życia i do mówienia, więc oddychałem, ale płytko, szybko, za szybko. Obawiałem się, że jeśli jeszcze trochę będę tu stał w konfrontacji z Ojcem, to nie zakończy się dla mnie zbyt dobrze. W tej właśnie chwili przydałaby się Vespera ratująca mnie z opresji, ale... jej nie było. Wyprowadziła się.
Zacisnąłem dłonie w pięści i przeraziłem się, kiedy nagle poczułem drobne trzęsienie ziemi. Przez chwilę obawiałem się, że straciłem kontrolę nad swoją magią, ale to coś było nie tak z powietrzem, z ziemią, z ogrodem w naszej okolicy. Znowu ziemia zadrżała, a wraz z nią drobiny na jej powierzchni. Dosyć szybko efekt ten ustąpił, ale te drobiny, które na drobną chwilę wzbijały się w powietrze przy tąpaniu ziemi, teraz lewitowały sobie kilka centymetrów na ziemią i zdecydowanie nie zachowywały się w sposób przewidywalny.
- Czy to ty... Ojcze? - zapytałem go, nie spuszczając spojrzenia z lewitujących drobin. Instynkt pojedynkowicza nakazywał mi zachować gardę i odrzucić w bok wszelkie uczucia.
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#10
21.04.2024, 15:50  ✶  

Jako ojciec chciał aby Augustus, tak jak każde z jego dzieci, stał się najlepszą wersją siebie. Chciał móc z nieopisaną dumą wypowiadać się o swoim każdym ze swoich dzieci. To pragnienie przyświecało wielu ojcom, zwłaszcza jeśli od nich oczekiwano przejawiania ambicji i zdobywanie wybitnych osiągnięć, co każdy z synów swojego ojca musiał zrobić samodzielnie. W obecnej sytuacji wszelka krytyka była uzasadniona. Chesterowi nie sprawiało to żadnej przyjemności. Ten stan rzeczy raczej nie ulegnie zmianie. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że jego drugi syn nie przyswoi sobie wszystkich nowoczesnych, promugolskich idei i nie okaże się zdrajcą. Przelewanie czystej krwi stanowiło przykrą konieczność w sytuacji, kiedy czystokrwiści opowiadali się przeciwko reżimowi Czarnego Pana. Gdyby musiał zabić swojego syna za zdradę to miałoby to dla niego osobisty wydźwięk. Augustus jaki by nie był to krew z krwi.

Tożsamość Apisa powierzył Ulyssesowi przez wzgląd na jego związek z całą sprawą. W odpowiednim czasie wprowadzi we wszystko Augustusa. Najpewniej. Konflikt między nim a Mulciberem pozostawał w fazie rozwoju i zarazem w sprzeczności z interesami organizacji na czele której stał Czarny Pan. Ograniczony przepływ informacji starszemu Rookwoodowi bardzo nie odpowiadał, tak samo jak to, że w tym ograniczonej wymianie informacji brał udział drugi z jego synów. Teraz musiał go uczulić, że ma go o wszystkim informować i to nawet jak coś wyda mu się błahe i nieistotne. Sam zdecyduje o tym, czy przekazywane mu przez Augustusa informacje są niewarte jakiejkolwiek uwagi czy wręcz przeciwnie.

— Nie mogłeś o tym wiedzieć. Od teraz informuj mnie o wszystkim, czego dowiesz się w szeregach organizacji. Czy to podczas zebrania, na którym nie będę obecny czy innymi kanałami. Niektórzy z popleczników Czarnego Pana sporo ze sobą rozmawiają i zdają się traktować innych Śmierciożerców niczym braci. — To stanowiło całkiem dobre usprawiedliwienie w obecnej sytuacji. Nie było co płakać nad rozlanym wywarem. Chester nie mówił wszystkiego swoim dzieciom. Nie widział w tym nic dziwnego. Siebie mierzył zupełnie inną miarą - wiedza to potęga. Odpowiednio użyta informacja była skuteczna niczym celne zaklęcie wystrzelone z różdżki.

Chester również odczuł drżenie ziemi pod swoimi obutymi stopami. Zdawało się nasilać. Zaobserwował towarzyszący tym drobnym trzęsieniom ziemi w postaci unoszących się w powietrze drobin, lewitując w powietrzu. Nie był to jednak koniec. Zapanowało poruszenie wśród wypielęgnowanych przez skrzaty domowe roślin - te rosły na ich oczach, gotowe osiągnąć rozmiar małego dziecka. Wyglądało to spektakularnie, jednak nie oznaczało to nic dobrego.

— To jakaś anomalia. Wyciągnij różdżkę. — Odpowiedział rzeczowo swojemu synowi, samemu sięgając pod połę marynarki po to aby wydobyć z niej różdżkę. Wycelował nią w stronę drżącej pod ich stopami ziemi, w której rosły już znacznie większe rośliny. To można było przerwać tylko w jeden sposób. Za pomocą magii rozpraszającej albo wzywając do tego incydentu pracowników Ministerstwa Magii, którzy byli wykwalifikowani do rozwiązywania tego typu sytuacji. Chesterowi ta druga opcja nie była na rękę, dlatego sam postanowił się tym zająć zanim cała sytuacja wymknie się spod kontroli. Nie będzie nikt tutaj węszyć.


Rzut PO 1d100 - 93
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (2918), Chester Rookwood (2675)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa