-Niesamowite! Panno Grenaldine, od dzisiaj jest panna moim szczęśliwym amuletem. Naprawdę, musimy się gdzieś razem wybrać. A! Wiem! - Uniósł zapałkę do góry. - W ramach podziękowania zabiorę Cię na lody do Hogsmeade. Co ty na to? Albo do Miodowego Królestwa? Ale tylko Ty i ja… bo to będzie moje podziękowanie tylko dla Ciebie. I wtedy pokażę Ci mój prawdziwy urok… mogę Ci też pokazać INNE rzeczy. - Mrugnął do niej uśmiechając się i odłożył zapałkę na stół. No cóż, próbować zawsze warto. Najwyżej Ger ponownie mu odmówi. Robił to, bo lubił z nią “walczyć”, plus uważał że była naprawdę ładna. A już zwłaszcza, kiedy się irytowała. Policzki robiły jej się lekko czerwone, kosmyki włosów wypadały z uczesania i rozchylała delikatnie usta żeby wciągnąć trochę powietrza i mieć dech żeby go “opierdalać”. Dodatkowo, może któregoś dnia jednak się zgodzi i gdzieś razem pójdą?
Kiedy dziewczyna postawiła puchar na stole, Isaac zmarszczył brwi.
-Ale że co? Puchar? Nie ma szans.