Kiedy Robert obiecał, że postara się pamiętać żeby zabrać ją ze sobą na któreś ze spotkań, Sophie uśmiechnęła się szeroko i oczy jej rozbłysły. W tym momencie była tak zadowolona, że do głowy jej nie przyszło, że mógłby o tym zapomnieć. To wszystko wyglądało i brzmiało wręcz idealnie! Dziewczyna wyglądała na zupełnie rozluźniona, a cały stres który odczuwała na początku kompletnie z niej zszedł. Było to zresztą po niej nawet widać. Poprawiła sobie grzywkę żeby nie leciała jej do oczu i zastanowiła się chwilę.
-Mhmmn… godzinę lub dwie? - Mruknęła. Co oni zdążą zrobić w godzinę lub dwie? Nic. Sophie miała w głowie miliony pomysłów co mogliby w ten dzień razem porobić. Bo mówiąc o prezencie, nie chodziło jej o nic materialnego. Tak naprawdę to miała wszystko czego potrzebowała. Przydałyby się jej pieniądze, to fakt, ale nie zamierzała o nie prosić ojca. Nie zamierzała również zacząć narzekać, że "godzina lub dwie" to zbyt mało czasu. Postanowiła “przyjąć to na klatę”.
-W takim razie najpierw pójdziemy do fotografa na Pokątnej. Zrobi nam razem zdjęcie i kupimy dwie ładne ramki. Jedną dla mnie, a druga dla ciebie. - Zarządziła. - A potem pójdziemy zjeść razem obiad. W ramach niespodzianki możesz wybrać gdzie. To akurat będzie godzina lub dwie tato. - Uśmiechała się szeroko, planując im ich “dzień”.