29.03.2024, 23:40 ✶
Anthony słuchał tego wywodu w wygodnej pozycji, ćmiąc sobie cały czas fajkę i obserwując młodego piskorza, jak wił się pomiędzy własnymi słowami, mówiąc dokładnie to co chciał powiedzieć i milcząc w sprawach, które pozostały dlań niewygodne. To zabawne, jak wiele osób skupiłoby się na tym alkoholu, narkotykach i seksie, jak mało zahaczyło o fakt, że poza tym było coś, czego się wstydził.
Były zaiste dwa rodzaje kłamstwa – wysublimowane, ażurowe zdania w których gładkie arabeski łagodziły przekaz, mydliły oczy, dawały pole do popisu wyobraźni współrozmówcy. Był też drugi rodzaj pięknego wodolejstwa, z którego ciężko było oddzielić ziarno od plew, rozeznać w którym miejscu był fałsz, skoro przy końcu wypowiedzi można było mieć problem ze spamiętaniem co było na jej początku. Isaac był jak noworoczne widowisko, pełne barwnych, rozświetlających wybuchów. Pytanie, czy pozostanie po tym smród spalenizny i mnóstwo zagracających miasto szczątków opakowań?
– Widzisz Isaaku, – podjął Anthony bardzo spokojnie, ale też poważnie, bez cienia rozbawienia tym mało subtelnym popisem. – Mam kilkudziesięciu stażystów na stanie i każdy z nich perfekcyjnie rachuje, kopiuje dokumenty bez najmniejszej nawet skazy, tłumaczy, spisuje raporty, wyjaśnia reklamacje i zażalenia, ale żaden... powtórzę żaden nie byłby w stanie z taką otwartością i bezczelnością zachęcać do aktu płciowego, który tu, w Wielkiej Brytanii jeszcze pięć lata temu był traktowany i ścigany jako przestępstwo i zrobić to w taki sposób, żeby nie stracić dyscyplinarnie swojej pracy.– pociągnął znów z fajki, enigmatyczny i niespieszny. Brakło mu tylko wielkiego grzyba na którym mógłby zasiąść i nieco zzieleniałej skóry, aby z powodzeniem móc odgrywać pana gąsienicę z poczytnej książeczki udającej literaturę dla dzieci pewnego oxfordzkiego matematyka. – Zadanie, o którym pomyślałem w kontekście Twojej osoby, w żaden sposób nie było nielegalne, wszak reprezentujemy interes magicznej społeczności na arenie międzynarodowej. Ale...chyba, chcesz bym Cię uwolnił od obowiązku pracy, dał ministerialny wilczy bilet i nigdy więcej, dla Twojego dobra, nie wracał do tej rozmowy. Cóż, kim jestem żeby Cię zmuszać do pracy na rzecz dobra kraju i tłamsić Twoje ambicje... Świat z pewnością zasługuje na Twoją trzecią książkę, będę temu kibicował. – w końcu Anthony uśmiechnął się, nieco gadzio, ani na moment nie odwracając wzroku od dziecka, które tak bardzo chciało mu zaimponować, a wyciągało tak mało interesujące go na ten moment zabawki.
Były zaiste dwa rodzaje kłamstwa – wysublimowane, ażurowe zdania w których gładkie arabeski łagodziły przekaz, mydliły oczy, dawały pole do popisu wyobraźni współrozmówcy. Był też drugi rodzaj pięknego wodolejstwa, z którego ciężko było oddzielić ziarno od plew, rozeznać w którym miejscu był fałsz, skoro przy końcu wypowiedzi można było mieć problem ze spamiętaniem co było na jej początku. Isaac był jak noworoczne widowisko, pełne barwnych, rozświetlających wybuchów. Pytanie, czy pozostanie po tym smród spalenizny i mnóstwo zagracających miasto szczątków opakowań?
– Widzisz Isaaku, – podjął Anthony bardzo spokojnie, ale też poważnie, bez cienia rozbawienia tym mało subtelnym popisem. – Mam kilkudziesięciu stażystów na stanie i każdy z nich perfekcyjnie rachuje, kopiuje dokumenty bez najmniejszej nawet skazy, tłumaczy, spisuje raporty, wyjaśnia reklamacje i zażalenia, ale żaden... powtórzę żaden nie byłby w stanie z taką otwartością i bezczelnością zachęcać do aktu płciowego, który tu, w Wielkiej Brytanii jeszcze pięć lata temu był traktowany i ścigany jako przestępstwo i zrobić to w taki sposób, żeby nie stracić dyscyplinarnie swojej pracy.– pociągnął znów z fajki, enigmatyczny i niespieszny. Brakło mu tylko wielkiego grzyba na którym mógłby zasiąść i nieco zzieleniałej skóry, aby z powodzeniem móc odgrywać pana gąsienicę z poczytnej książeczki udającej literaturę dla dzieci pewnego oxfordzkiego matematyka. – Zadanie, o którym pomyślałem w kontekście Twojej osoby, w żaden sposób nie było nielegalne, wszak reprezentujemy interes magicznej społeczności na arenie międzynarodowej. Ale...chyba, chcesz bym Cię uwolnił od obowiązku pracy, dał ministerialny wilczy bilet i nigdy więcej, dla Twojego dobra, nie wracał do tej rozmowy. Cóż, kim jestem żeby Cię zmuszać do pracy na rzecz dobra kraju i tłamsić Twoje ambicje... Świat z pewnością zasługuje na Twoją trzecią książkę, będę temu kibicował. – w końcu Anthony uśmiechnął się, nieco gadzio, ani na moment nie odwracając wzroku od dziecka, które tak bardzo chciało mu zaimponować, a wyciągało tak mało interesujące go na ten moment zabawki.