• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [10.07.72. Wykopaliska] Nie lubię, gdy inni się wtrącają

[10.07.72. Wykopaliska] Nie lubię, gdy inni się wtrącają
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
04.04.2024, 16:28  ✶  
Cathal Shafiq nie był może najbardziej nerwowym człowiekiem na świecie, i nie dało się nazwać go nadmiernie porywczym, ale na pewno nie należał też do tych wyjątkowo cierpliwych i nigdy nie ulegającym nerwom. Tak jak on zirytował Nell Bagshot, tak i Nell zirytowała jego. W dodatku tego dnia ciężko mu było się skupić, a nowe runy, znalezione w wiosce, zaprzątały jego głowę i sprawiały, że niezbyt potrafił myśleć o czymkolwiek innym. Nim słońce zaszło, przechadzał się więc po wzgórzach w pobliżu obozu, z papierosem w ręku, a przed jego oczyma wciąż przewijały się runiczne znaki, obejrzane parę godzin tematu. Nie widział nawet wrzosowisk ani ruin, ciągnących się wokół. Jego myśli całkowicie pochłaniały te napisy, wariacja na temat run, których uczono w Hogwarcie. Lokalne modyfikacje? Czy niosły ze sobą jakieś specjalne znaczenie?
Asystent znalazł go w chwili, gdy wracał na teren obozu.
Chłopak nie był w stanie wyjaśnić, co dokładnie się stało, a Cathal zdecydowanie nie mógł się tego domyśleć. Wspomnienie o plamie krwi, wzywaniu pomocy i że Ginewra kazała go znaleźć, sprawiły jednak, że Shafiq porzucił papierosa i ruszył w stronę źródła zamieszania szybkim krokiem. Gdyby ktoś umierał, chaos byłby większy, niekoniecznie więc musiał biec, ale powinien ewidentnie postarać się dotrzeć na miejsce szybkim krokiem.
- Co się dzieje? - spytał, zbliżając się do McGonagall. Jego uwadze nie uszła ani ta odrobiną krwi na zdeptanej trawie, ani to, że znajdowali się teraz przed największym namiotem, najlepiej zresztą zabezpieczonym i w środku znacznie większym niż mogłoby się wydawać z zewnątrz. Nie czekając nawet na odpowiedź Shafiq ruszył ku niemu i odchylił płachtę, by zajrzeć do środka. Na całe szczęście szybkie rozejrzenie się wykazało, że wszystko wyglądało dokładnie tak, jak pamiętał, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Skrzynki, papiery, pudełka, wszystko stało na swoich miejscach, szafki i szuflady pozostawały pozamykane, rzeczy na blacie też wyglądały tak, jak godzinę temu, gdy stąd wychodził...
I nie było tu ani jednego trupa.
Tak, wiele o nim mówiło, że widząc tę krew na trawie zaczął się zastanawiać, czy w namiocie nie mają jakichś zwłok.
Obrócił się ku Ginewrze, lustrując ją uważnym spojrzeniem, ale nie wyglądało na to, aby krew na ziemi mogła należeć do niej.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
04.04.2024, 23:53  ✶  

Guinevere nie miała pojęcia o co poszło pomiędzy Nell a Cathalem – wiedziała i widziała tylko tyle, że Bagshot w złości, nerwach i w pośpiechu ewakuowała się z obozu (i to wtedy poprosiła o czekoladę i zaproponowała, żeby później wpadła do jej namiotu), ale te spięcia były na tyle częste, że zwyczajnie się już przyzwyczaiła i po prostu nauczyła się nie wchodzić w drogę tej zirytowanej stronie, żeby nie oberwać rykoszetem. Bo mogłaby się nie powstrzymać, nie ugryźć w język i nasyczeć, czego później bardzo by żałowała. Nie zamierzała więc niepokoić Cathala bez powodu i była pewna, że Shafiq też doskonale to wiedział.

Powód jednak był i to bardzo poważny. Co prawda nikt nie umarł i Ginny trochę się obruszyła na to, że ktoś już zdążył ją o to zapytać, więc rzeczywiście była już trochę rozdrażniona – samym pytaniem, sugestią, że mogłaby się do tego posunąć jako LEKARZ, ale też przede wszystkim całą sytuacją. Bo teraz, gdy tak kucała, przewracając w palcach własną różdżkę i obserwowała krew na trawie, próbując zapamiętać ten nikły zapach perfum (damskich? Męskich?), nie pozwalając nikomu podejść zbyt blisko, to analizowała to przeciwne… spotkanie. Nie, to nie mogła być Nell. Nell nie spróbowałaby się po tym jawnym ataku ze strony Ginewry ewakuować. Sama zerkała w kierunku dużego namiotu, by się upewnić, że nikt się tam nie zbliżał.

Drgnęła, gdy usłyszała tak dobrze jej znany głos Cathala i w końcu odwróciła spojrzenie w jego stronę, pozwalając mu w spokoju zerknąć do namiotu, w którym ewidentnie nie było trupa.

– Rozmawiałam właśnie z Nell – zaczęła, nie spuszczając z niego wzroku. Tego zwierzęcego spojrzenia złotych oczu o pionowych źrenicach. – Podobno zgubiła swój notatnik i była przekonana, że zostawiła go w namiocie – kiwnęła głową w kierunku dużego namiotu, do którego dopiero co zaglądał Cal. – Tyle, że to nie była Nell. Bo pięć minut wcześniej widziałam ją jak w pośpiechu ewakuowała się do Hogsmeade – pozwoliła temu wybrzmieć i podniosła się z kucek, nie zawracając sobie głowy otrzepaniem ubrania. Po prostu patrzyła na Cathala, ale mężczyzna mógł zauważyć, że wzrok jej ucieka na boki, bo Ginewra rozglądała się – szukała, czy ktoś zaraz znowu się nie pojawi, albo czy nadmiernie się nie przysłuchuje ich rozmowie, albo czy ktoś czegoś nie kombinuje. Była niespokojna, a to, że ktoś w ogóle próbował się tutaj dostać w tak wyrachowany sposób…

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
07.04.2024, 08:41  ✶  
Cathal niekoniecznie zakładał, że akurat Ginewra kogoś zabiła, ale i tak spodziewał się zobaczyć kogoś martwego albo rannego. I odetchnął, gdy nic takiego się nie stało, bo trupy oznaczały kłopoty: zwłaszcza trupy w centrum obozu, i to jeszcze na Wyspach Brytyjskich.
W Egipcie pozbycie się takich było znacznie łatwiejsze. Tam obóz magicznych był mniejszy i pracowali w nim też miejscowi, niezbyt przejęci pewnymi sprawami, a animagia pozostawała powszechniejsza niż teleportacja. Pustynia była rozległa i skrywała wiele tajemnic: pod osłoną nocy wystarczyło powierzyć ciało piaskowi gdzieś z dala od szlaków…
Ulga okazała się jednak przedwczesna. Bo jeśli McGongall miała rację i do środka chciała wejść Nell – nie – Nell mieli kłopoty. O ile w Afryce napaści na obozowiska nawet Cathala szczególnie nie dziwiły (zwłaszcza, że przynajmniej dwukrotnie były związane z Jamilem Anwarem i za pierwszym razem Cathal głęboko rozważał, czy to jego nie powinien zakopać gdzieś w piasku), to tutaj nie powinno dojść do czegoś takiego.
– Tobias! Teleportuj się do Hogsmeade i znajdź tam Nell. Już – zarządził, obracając się do jednego z dwóch mężczyzn, którzy wcześniej się tu pojawili, na nawoływania Ginewry.
– Wejdźmy do środka – powiedział, znów sięgając po klapę namiotu i wsuwając się do niego. To miejsce było najlepiej chronionym w obozie, ryzyko podsłuchania było stosunkowo niewielkie, a on nie chciał, aby całe obozowisko wiedziało o sytuacji. (Choć niestety, jakieś wyjaśnienia będzie musiał przedstawić: skoro sprowadził go tutaj asystent, plotki zapewne już zaczynały się rozchodzić.)
Na ile jesteś pewna, że to nie była Nell?
Bagshot była w końcu roztrzepana. Uparta, owszem, ale głównie wtedy, gdy coś wbiła sobie mocno do głowy: w innych sprawach zdarzało się jej zmieniać zdanie, i to całkiem nagle. Mogła powiedzieć, że idzie do Hogsmeade, a wybrać się ostatecznie do parku rozrywki. Albo wrócić, bo przypomniała sobie, że zapomniała rzucić Cathalowi w twarz jakąś obelgę.
Shafiq nie spytał jednak o to: Ginewra była pewna, inaczej nie mówiłaby tego, a na ziemi nie znajdowałaby się krew. Kwestią pozostawało, czy miała rację – i gdyby zadał pytanie wprost, pewnie tylko by się oburzyła. Poza tym chciał znać całą historię.
Po wejściu do namiotu rozejrzał się jeszcze raz, uważnie, porównując wszystko ze wspomnieniami. Ale nic się nie zmieniło, obraz pozostawał całkowicie zgodny z tym sprzed dwóch godzin. I oczywiście nigdzie nie leżał notatnik, należący do Nell, przynajmniej nie na widoku. Mimo to Cathal nie rozluźnił się. Podparł się o długi stół, służący im przy pracy i skupił spojrzenie jasnych oczu na McGongall.
– Opowiedz mi dokładnie, co się wydarzyło – powiedział, siląc się na spokój. Na cierpliwość. Chociaż nie był cierpliwy. Gdzieś w głowie pojawiła się odrobina zmartwienia o Nell Bagshot: jedną z nielicznych osób na tym świecie, które naprawdę go obchodziły. A poza tym chciał dopaść tego, kto próbował ich okraść, o ile faktycznie doszło właśnie do takiej sytuacji. Chciał działać.
Ale pracował w branży, która lata temu nauczyła go, że zebranie wstępnych informacji jest najważniejsze.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#4
07.04.2024, 14:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2024, 14:25 przez Guinevere McGonagall.)  

Była ostrożna, wiedziała, że jest w innym kraju i że tu w inny sposób załatwia się pewne sprawy. Między innymi dlatego, nim do nich dołączyła w maju, wolała załatwić wszystkie papirologie w Ministerstwie i czekała aż zarejestrują ją jako kociego animaga – bo jednak to w tę formę zazwyczaj się zmieniała i nie chciała na całą grupę ściągnąć przypadkowych problemów przez swoje gapiostwo, a że przez zamieszanie związane z Beltane, to trwało... Zresztą nigdy celowo nie skrzywdziłaby drugiej osoby, nawet w Egipcie, chociaż tam dużo prościej było ukryć… wypadki. Tutaj też nie chciała nikomu zrobić krzywdy i jednocześnie wolała się ochronić przed jakimś paskudnym zaklęciem, więc zrobiła jak zrobiła… Że ten ktoś próbował się w tym czasie salwować ucieczką… cóż.

– Powinna być w Miodowym Królestwie albo na piwie kremowym – dodała, kiedy Cathal zaczął wydawać rozkazy, a sama wyciągnęła koszulę ze spodni i jednym ruchem dłoni poderwała zagubione w trawie guziki w górę, by wpadły do małego zawiniątka, jakie zrobiła z dołu swojej koszuli. Nie chciała ich dotykać palcami na wszelki wypadek i nie chciała, by one się przypadkiem… zagubiły. A potem weszła za Cathalem do namiotu.

– Wiem, że się pokłóciliście – zaczęła i sama też się rozejrzała po wnętrzu, ale nic nie przykuło jej uwagi. – Nie wiem o co i nie obchodzi mnie to. Powiedziała mi, że musi teraz, zaraz a najlepiej JUŻ udać się do Hogsmeade. Obiecała mi, że kupi mi jakąś czekoladę, miała wpaść do mnie, powiedziałam jej, że mogę jej powróżyć dla rozluźnienia… żeby zajęła głowę czymś innym – wypuściła głośniej powietrze przez nos i jej spojrzenie padło na Cathala opierającego się o stół. Cathal przynajmniej zachowywał się jak on… – A pięć minut później pojawiła się nagle w obozie, spokojniutka, cichutka… może trochę przestraszona. Szła od strony wrzosowiska. Z daleka nie widziałam czy nadal nie jest zła więc zamieniłam się w kota i poszłam do niej i… Wyobraź sobie, że mnie zignorowała – uśmiechnęła się cierpko i podeszła też do stołu, wysypując na blat zawartość swojej koszuli, czyli te kilka guzików. – Była ubrana jak nie Nell, pachniała jak nie Nell, zachowywała się jak nie Nell i miała różdżkę jak nie Nell. A kiedy się odmieniłam za jej plecami, to podskoczyła wystraszona i jeszcze mi  w twarz powiedziała, że mnie nie zauważyła, rozumiesz? Patrzyła się na mnie, prosto na mnie, tylko że na kota, a nie na – Ginewra też była zła i zmełła przekleństwo w ustach, choć bardziej takie arabskie, a nie angielskie. – Wiedziała, jak się nazywam, chociaż zwróciła się do mnie per Ginewro, a nie Ginny. O czekoladzie też nie pamiętała. Widziałeś kiedyś zestresowaną Nell? Bo ja właśnie miałam okazję – postukała palcem po stole i wskazała na te nieszczęsne guziki. – Po prostu próbowałam ją zamienić w człowieka-kiełbasę, żeby mi nie walnęła jakimś zaklęciem, ale wtedy próbowała się teleportować i chyba musiałam to zakłócić, stąd tamta krew. I te guziki. Tyle zostało. Myślę, że się teleportowała, ale nie do końca tam, gdzie chciała, albo się rozszczepiła – a Nell, jeśli była sobą, przecież nie próbowałaby uciekać w taki sposób, jeśli nie miałaby nic na sumieniu, a poza tym… nie zachowywałaby się tak kuriozalnie. – Nie mam pojęcia, czy to był eliksir wielosokowy czy jakaś metamorfomagia czy co. Ale to nie była Nell, nie uwierzę w to.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
08.04.2024, 14:36  ✶  
Cathal posłał po Nell z kilku powodów. Najważniejsze były jednak dwa z nich. Po pierwsze, chciał upewnić się, że Ginny się nie myliła i nie miała do czynienia z Bagshot: że kobieta nie tkwi teraz gdzieś w pobliżu obozowisku, ranna po rozszczepieniu. Po drugie... jeżeli ktoś się pod nią podszył, być może prawdziwa Nell właśnie znalazła się w kłopotach.
- Tak naprawdę to nawet nie była kłótnia - mruknął Shafiq, targając palcami jasne włosy, i tak już rozczochrane przez wiatr. Bardziej określiłby to jako to, że Nell była Nell, a on był po prostu sobą. Niekiedy mieli po prostu siebie nawzajem dość i musieli pójść na moment w dwie strony, inaczej ona krzyczała o jakieś bzdury, a on coraz bardziej tracił cierpliwość i stawał się coraz bardziej nieprzyjemny. Nie kontynuował jednak tematu, bo w tej chwili było to absolutnie nieistotne: liczyła się tylko opowieść McGonagall, a wyraz twarzy Cathala pochmurniał z każdym kolejnym, wypowiedzianym zdaniem.
Nell Bagshot mogła nazwać Ginny Ginewrą, nagła zmiana planów względem Hogsmeade nie byłaby aż tak zaskakująca, i na upartego w swoim roztrzepaniu mogłaby być może zignorować kota, ale rzadko bywała przestraszona. Nawet uwięziona w pułapce w egipskim grobowcu wierzyła po prostu, że oni (znaczy się Cathal) znajdą sposób na to, aby się z niej wydostać i czytała gazetę. Gdy zaś strach już ją dopadał, reagowała gwałtownie, a nie wycofaniem. Poza tym po prostu nie powinna mieć dość czasu, aby się przebrać, przynajmniej tak wynikało ze słów Ginny. Wszystko razem prowadziło do jednego wniosku.
- Cholera jasna - podsumował Cathal, odruchowo sięgając do kieszeni po paczkę papierosów i zaraz cofając rękę, bo przecież nie planował palić w tym namiocie. – Jeżeli to eliksir wielosokowy, ktoś musiał ukraść jej włosy. Jeśli metamorfomagia… po prostu odrobili pracę domową. Na pewno odrobili pracę domową, skoro znał twoje imię. Szła prosto do tego namiotu?
To było istotne: imiona członków ekipy „Nell” mogła łatwo zdobyć, sprawdzając dokumenty czy podpytując tu i ówdzie. Zdobycie zdjęcia Bagshotówny nie było może banalnie proste, ale nie powinno też być niemożliwe. Ale już by wiedzieć, w którym namiocie trzymają najistotniejsze rzeczy, trzeba było albo obserwować obóz, albo wypytać bezpośrednio członka ekipy. Podobnie w przypadku włosów – ktoś albo zbliżył się do Nell, albo zdobyłby je od kogoś, kto mógł to zrobić.
Ktoś, kto był na tyle blisko, by wiedzieć, że Nell była jedną z niewielu osób, które mogły do tego namiotu wejść swobodnie, nie ściągając uwagi.
Ktoś, kto jednak nie wiedział, że Ginny zamienia się w kota – i nie widział jej nigdy w animagicznej formie.
– To nie członek ekipy, a przynajmniej nie członek stałej ekipy – mruknął, niby patrząc na Ginewrę, ale tak naprawdę wcale jej nie widząc. Przed jego oczami przewijały się twarze pracowników. – Osoby pracujące tu od marca na stałe wiedzą, że jesteś animagiem. Konsultant albo ktoś z zewnątrz. Być może ktoś z zewnątrz, kto ma tutaj kreta, ale trudno mu zdobyć wszystkie informacje… Pytanie, czy to ktoś, kto chciał po prostu coś ukraść, zaszkodzić Shafiqom lub personalnie mnie, konkurencja w interesach… czy ktoś dowiedział się zbyt wiele o wiosce i filarach.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#6
09.04.2024, 00:32  ✶  

– Pewnie bardzo burzliwa wymiana zdań i poglądów, jak zawsze – może trochę sobie zakpiła, jak taka matka, która przyłapała swoje dzieci na jakiejś rozróbie, której mieli wyraźny zakaz, a może tak to trochę wyglądało przez to, jak Cathal zabrzmiał, może trochę niepewny, albo no zawstydzony… A może zwyczajnie rzeczywiście się martwił, że przez ich wybuchowe charaktery, Nell mogła być w niebezpieczeństwie. Bo gdyby się nie „pokłócili” (a Nell wyglądała na naprawdę cholernie wściekłą, tak, że wręcz potrzebowała dać upust emocjom, wyładować się, odciąć od tych wkurwiających ją bodźców i elementów) – to Nell nigdzie by nie zniknęła i być może nikt nie próbowałby się pod nią podszyć. A co, jeśli ją zaatakowano? W pięć minut mogło się zdarzyć wszystko. – Mówiłam, nie muszę wiedzieć. Nie pierwszy i nie ostatni raz – Ginny zwykle była spokojniutka, nikomu nie życzyła źle, czasem coś napsociła, ale zwykle po prostu kogoś poszturchała i prowokowała ku swojej uciesze, a jednak czasami pod tą aureolką pokazywały się rogi, które ją podtrzymywały – i potrafiła się stać bardzo zasadnicza, poważna i cięta. Zupełnie nie przypominała tej spokojnej Ginny – teraz była bardziej Guinevere.

– Na początku się trochę rozglądała. Wtedy mnie zauważyła, a potem po prostu od razu poszła tutaj i wyciągnęła różdżkę. Wtedy tym bardziej przestało mi się wszystko zgadzać, bo przysięgam, że to nie była różdżka jaką ma Nell, chyba że nagle kupiła sobie nową. Wiesz coś o tym? – niewiele uchodziło uwadze Cathala. Miał przecież bezbłędną pamięć, wystarczyło, że zobaczył coś raz, nawet w przelocie. Jeśli komuś miała z tym ufać, to jemu. – I ta gadka o notatniku. Coś tam, że chyba zostawiła go tutaj rano? Nie wierzę, że rozstała by się z nim aż na cały dzień – mruknęła pod nosem i rozejrzała się, również za tym notatnikiem. I ona nigdzie go nie zauważyła, więc przeniosła zaraz skupione spojrzenie na Cathala. – Mówiła też o mapie wioski. Ktoś naprawdę odrobił zadanie domowe, ale nie nazbyt dokładnie – to, że była animagiem, nie było żadną strzeżoną tajemnicą. Ale to, że potrafiła zmienić się jeszcze w sokoła… o – to już było. Bo tej drugiej formy przezornie nie zarejestrowała, tak… na wszleki wypadek. Cathalowi ufała, a on widział co potrafi. Jamil również wiedział – siłą rzeczy, w końcu to była pierwsza forma, którą opanowała, a później długo pracowała z Anwerem, by i jemu się udało. Niestety bez skutku. – Nie wiem czy ten geniusz połączy kropki, że ten kot, który się mu kręcił pod nogami i ja to jedno. Mam wrażenie, że założyła, ze podkradłam się do niej i ją wystraszyłam – uśmiechnęła się cierpko i różdżką dźgnęła jeden z pozostałych guzików. – Nie kojarzę, żeby Nell kiedykolwiek była ubrana w to co była ubrana – dodała. – Może jakiś widmowidz coś by tutaj pomógł? – zasugerowała i przekrzywiła głowę w stronę jednego ramienia, trochę jak taki kot przypatrującemu się czemuś z ciekawością – a tą ciekawość w tym momencie przykuwał Cathal. – Trudno powiedzieć. Powodów może być sporo. Zależy… zależy co z Nell… Mam nadzieje, że ktoś po prostu czekał, aż ona zniknie i nikt jej nic nie zrobił – powiedziała cicho i sama oparła się teraz o blat. – A może… Może to jednak ważne o co się pokłóciliście? Może komuś było to na rękę? – powiedziała to z pewną niepewnością, jakby sama nie do końca chciała wierzyć w to, że ktoś może być aż tak wyrachowany. A jednak… Nie było to całkowicie niemożliwe. Nie sugerowała, że Nell z którą Cathal się pokłócił, to nie była Nell, on z pewnością by to zauważył. Tylko, że bodziec… może ktoś zastawił na nich sprytną pułapkę?

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
09.04.2024, 19:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2024, 19:18 przez Cathal Shafiq.)  
- Jeszcze wczoraj posługiwała się swoją własną - powiedział Cathal i w tym momencie upewnił się, że Ginewra miała rację. Jeżeli zauważyła, że to inna różdżka, ta musiała być charakterystyczna – na tyle, że przyciągało to uwagę. A Nell nie miała dziś za bardzo czasu na wizytę u Ollivandera. Zresztą, gdyby musiała zmienić różdżkę, na pewno marudziłaby z tego powodu tak, że nie tylko Cathal by tego nie przegapił. O nowym zakupie wiedziałaby całą ekipa.
Notatnik jeszcze by go tak nie zdziwił, Nell miała ich mnóstwo. Ale cała reszta układała się w historię, która ani trochę się mu nie podobała. Mapa - Nell faktycznie robiła takie mapy, ktoś wiedział więc i o tym. Poza tym…
– Wątpię. A przynajmniej nikt nie nastawił mnie, to Nell do mnie przyszła. Nawet jeśli ktoś sprowokowałby Nell do tej kłótni, nie miałby pewności, czy ta opuści obóz... Ale skoro wiedzieli, kiedy stąd znikła, albo nas obserwują, albo mamy tutaj kreta.
Jego twarz stężała na moment na samą myśl o tej drugiej możliwości. Gdyby wiedział, kto to taki, istniała całkiem spora szansa, że poszedłby i zatłukłby drania gołymi rękami... co oczywiście zaprowadziłoby Shafiqa prosto do Azkabanu. Niestety, ukrycie morderstwa tutaj było trudne i wymagało przemyślanego działania. Nie mordowania w afekcie.
– Nie znam żadnego widmowidza, którego mógłbym zatrudnić. Nie w Anglii – wymruczał, kręcąc głową. Widmowidzowie, niestety (albo stety, bo w gruncie rzeczy Cathal chciał przecież bardzo wiele rzeczy ukryć), nie rośli na drzewach, a jedyna osoba obdarzona tą umiejętnością, którą Shafiq znał naprawdę dobrze, umarła wiele lat temu w Irlandii – a wcześniej czy to ten talent, czy umiejętność wywoływania duchów, doprowadziły ją na skraj szaleństwa. – Musimy rozejrzeć się wokół obozowiska, czy nie ma żadnych śladów. A ja muszę jeszcze raz sprawdzić listę pracowników…
– Czy was popierdoliło do reszty, czy tak żyć beze mnie nie możecie, hę?! – dobiegło z zewnątrz, po czym płachta namiotu została uchylona i do środka zajrzała Nell Bagshot. Ubrana dokładnie w te same ciuchy, które Ginewra widziała nie dalej niż jakieś pół godziny temu. – Ja wiem, że jestem piękna, mądra i wspaniała, i trudno się obyć bez mojego towarzystwa, ale moglibyście dać mi odetchnąć chociaż godzinę! Ile mnie nie było, trzydzieści minut? – wyrzucała z siebie z ogromną prędkością, gestykulując przy tym torbą z Miodowego Królestwa. – Nie zdążyłam wybrać i czekolady – dodała już spokojniej, spoglądając na Ginewrę. – Ledwo dałam radę zapłacić za to, co już miałam w torbie, bo Tobias mnie szarpał za ramię, bo już – teraz – natychmiast musimy iść, bo jakaś krew, napad! Jak kogoś mordujesz, to mógłbyś nie w biały dzień, Cal.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
09.04.2024, 23:58  ✶  

Przecież nie próbowałaby zatrzymać tej osoby, jeśli nie miałaby pewności, że to nie jest Nell! Przyglądała się, obserwowała, była ostrożna, nikomu nie chciała zrobić krzywdy, a bez powodu nie rzuca się zaklęć. Nie była ta osobą, która najpierw atakuje, a potem zadaje pytania. Ona pytała wcześniej – jak to, czy jeszcze czegoś nie zapomniała? Sprawdziła kilka opcji, przecież nie zrobiła hałasu tylko na podstawie dziwnego przeczucia… a hałasu narobiła w razie czego. Bo jednak po obozie kręcił się ktoś, kogo nie powinno tam być. I najwyraźniej czegoś konkretnego chciał… pytanie czego. Dostępu? Dowiedzenia się czegoś? Kradzieży? Ale spojrzała na Cathala wymownie, gdy ten przyznał, że jeszcze wczoraj Nell miała cały czas tę samą różdżkę, jakby chciała mu powiedzieć: „no widzisz?!”.

– Jeśli mamy kreta, to dość nieudolnego, skoro nie poinformował tej drugiej osoby o słodkim kociaku, który czasami się kręci po obozie – oczywiście słodziła samej sobie, ale też mówiła to bardzo kpiąco. To oczywiste, że ktoś musiał mieć na nich bardzo dobre oko, ale bardziej pewne było to, że ktoś przekazał informacje i skupili się na jednej rzeczy – namiocie; pewnie na imionach i wyglądzie pracujących w obozie osób… ale szczegóły w takim nawale informacji uciekały. – Pytanie czego chcieli. Tylko zobaczyć ile mamy czy sobie coś przywłaszczyć… – tego już niestety nie wiedziała. I prawdę mówiąc bardziej cieszyła się z tego, że udaremniła wtargnięcie do namiotu komuś niepowołanemu, niż że się nie przekonali czemu to w ogóle miało służyć. – Tak… Poszukam czegoś. Tylko… – chciała powiedzieć, że powinni może wymyślić sobie jakieś hasło. Albo że powinni się pytać wzajemnie o jakieś nieoczywiste rzeczy, żeby w przyszłości mieć pewność, że rozmawiają ze sobą, a nie jakąś marną kopią, ale wtedy do namiotu wtargnęła nieświadoma sprawczyni całego zamieszania.

Ginny przyglądała jej się bardzo krótko i już wiedziała, że to jest oryginał – cichy, zachowanie, niezamykająca się gęba. Z miękkością odbiła się od stołu i bardzo szybko dopadła do Nell, żeby najpierw w przypływie emocji i zmartwienia się do niej przytulić, a potem odsunęła ją na odległość ręki i zaczęła się jej przyglądać badawczo, wciąż tymi kocimi oczami, a nie ludzkimi.

– Nawet nie wiesz jak…! – nie dokończyła bo pokręciła krótko głową. – Jesteś cała, to dobrze. Nikt się wokół ciebie nie kręcił? Nie pilnował? Nie łaził za tobą? – zasypała ją pytaniami, a na wzmiankę o braku czekolady tylko wzruszyła ramionami. Ta czekolada to i tak był tylko pretekst. – To akurat nie Cal – dodała na koniec i odwróciła się wtedy, żeby spojrzeć na Shafiqa, po czym kiwnęła do niego głową. Chyba nie mieli oboje wątpliwości, że to jest prawdziwa Nell.

Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
11.04.2024, 08:07  ✶  
- Przez obóz przewija się sporo osób, a szansę na to, że akurat zobaczy cię jako kota były niewielkie - mruknął Cathal z zastanowieniem.  Oczywiście, istniała szansa, że ktoś po prostu ich obserwował. Albo że jakiś członek zespołu nie tyle przekazał informacje o pracownikach i strukturze obozu, by pomóc się tu komuś wślizgnąć, ile opowiadał komuś znajomemu o współpracownikach, a to, że jeden z nich jest animagiem nie znalazło miejsca w tych opowieściach.
Za wiele możliwości.
Nie można było przywiązywać się do jednej teorii, zanim znalazło się dowody na jej potwierdzenie, o tym Cathal jako historyk wiedział aż za dobrze.

Nie zdążył powiedzieć więcej, pojawiła się bowiem Nell, a z nią jak zwykle - zamieszanie. Zaskoczona nieco nagłym przypływem uczuć ze strony McGonagall, poklepała ją wolną ręką po plecach, chociaż rzecz jasna skupiła się głównie na tym, aby torba trzymana w prawej dłoni nie została przypadkiem zgnieciona.
- No zostawić was samych na pięć minut nie można - podsumowała, i tak, naprawdę ciężko byłoby ten ton i sposób bycia podrobić. - Nie Cal? - zdziwiła się, szczerze lub udawanie, wychylając zza ramienia Ginewry, by spojrzeć na Cathala, który uniósł po prostu oczy ku niebu, jakby zabrakło mu na chwilę sił. -  Dobra, nic nie mówcie, już rozumiem. To na pewno wina Jamila.
- Też nie - odparł Shafiq. - Ktoś z zewnątrz próbował się tutaj dostać. W twojej postaci.
Nell zamarła na moment, zamrugała, a na jej drobnej twarzy pojawiła się czysta konsternacja.
- Że co? Jak to w mojej postaci?
- Wyglądał jak ty. Ginny zorientowała się, że coś jest nie tak, ale ta osoba wiedziała sporo o obozie. Bez problemów znalazła ten namiot i znała imię Ginewry.
- Jak dopadnę, to nogi z dużym powyrywam! - wściekła się Nell, błyskawicznie przechodząc od konsternacji do gniewu. Policzki aż się jej zaczerwieniły. - Jako ja! Ja jestem jedyna i niepowtarzalna!!!
- Na całe szczęście, wyjątkowo masz rację w tym wypadku - powiedział Cathal, odsuwając się od stołu. - Idę rozejrzeć się po okolicy. Niech któraś z was tu zostanie i dopilnuje, by nikt nie wchodził. Jutro przeniesiemy kolejne rzeczy do Londynu.
- Co to znaczy wyjątkowo, co? - warknęła jeszcze Nell, kiedy Cathal już wychodził z namiotu. A potem opadła na najbliższe krzesło i wyciągnęła z torby paczkę żelek. - Żelka?
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#10
12.04.2024, 21:55  ✶  

Guinevere uznała to za bardzo zabawny dobór słów – że nie można ich zostawić na pięć minut, bo dokładnie tyle czasu od zniknięcia Nell minęło, gdy do obozu wróciła jakże odmieniona. Na tę wzmiankę zresztą usta Ginny wykrzywiły się lekko i krótko. Może i nie zawsze okazywała swoje uczucia tak gwałtownie jak dzisiaj przy Nell, ale na wszystkich bogów – naprawdę się bała, że coś mogło się jej stać. Na całe szczęście wszystko wskazywało na to, że była cała i zdrowa i jeśli ktoś obserwował ją w Hogsmeade, to na obserwacji się skończyło.

Pokręciła głową, chcąc zaprzeczyć tym insynuacjom, jakoby Cal albo Jamil mieli być sprawcami całego zamieszania i już miała się odezwać, ale Cathal ją wyprzedził, najwyraźniej tracąc kolejne kawałki swojej cierpliwości, teraz jednak nadszarpnięte w większości przez całą sytuację, a nie gadulstwo Bagshot. Mężczyzna zgrabnie, choć bardzo na skróty wyjaśnił sytuację, dla której reakcja Nell była jak przerywnik dla nabrania oddechu: po prostu rozbrajająca. Ginny aż się w tym momencie zaśmiała.

– Żałuj, że nie widzisz swojej miny – rzuciła do blondynki i zacisnęła usta, zasysając je do wewnątrz chcąc powstrzymać śmiech. – Cal, mogę wam użyczyć… mojego wspomnienia. Jeśli to w czymś pomoże – dodała po chwili namysłu, nim jeszcze Cathal zdążył się zebrać i wyjść z namiotu.  To było tak chaotyczne, losowe i oburzające, że może taka forma byłaby dla nich najpewniejszą? – I… co jak to się powtórzy? Jak mamy się rozpoznać? – to był lekki niepokój, bo sama potrzebowała chwili, by mieć pewność, że Nell to nie Nell. Ale kartografka była wyjątkowo charakterystyczna… a co z innymi? Tym bardziej że nikt więcej miał nie wchodzić do tego namiotu.

– Na pewno wszystko w porządku? – zapytała już znacznie bardziej miękko, gdy została z Nell sama, wyciągając dłoń po żelka. – Ciekawe czy będą wołać do tego kogoś to całe śmieszne Czarodziejskie Pogotowie. Jestem praktycznie pewna że ktoś, kto się pod ciebie podszył, ostatecznie się rozszczepił – mruknęła, odgryzając kawałek ciągnącego się słodycza. Patrzyła przy tym na wejście do namiotu. – Chyba powinnam tam powęszyć… póki pamiętam ten zapach perfum – póki całkiem nie uleciał z jej pamięci… – Te guziki… tyle zostało z twojego doppelgangera – ruchem głowy wskazała kilka guzików położonych na blacie stołu. – Raczej nic twojego, nie?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2615), Guinevere McGonagall (2749)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa