• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[4.06.1972, wieczór] In vino veritas | Olivia, Icarus

[4.06.1972, wieczór] In vino veritas | Olivia, Icarus
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#11
16.04.2024, 15:18  ✶  
Olivia uśmiechnęła się, bo przecież o to jej dokładnie chodziło - polubiła Icarusa na tyle, na ile można było polubić obcą osobę po kilku minutach rozmowy. A żeby kogoś bardziej polubić, trzeba było z nim rozmawiać dłużej i częściej, więc... Tak, planowała tu wpadać częściej. Co prawda praca i jej plany oraz życie prywatne nie pozostawiały już tyle czasu na zabawę i pijaństwo do białego rana, ale co kilka dni... I nie do białego rana - czemu nie.

Ruda upiła mały łyk ognistej cuba libre, ale ponownie zaniosła się kaszlem. Nagle, zupełnie bez ostrzeżenia. Znowu poczerwieniała na twarzy, a w jej oczach pojawiły się łzy, będące naturalną reakcją organizmu. Prewett... Miała chyba wyjątkowy dar lub pecha do tego, by spotykać ludzi o tym nazwisku. Jeszcze nie do końca otrząsnęła się po Laurencie, ale chodziło jej po głowie, żeby posłać do niego sowę. Nie wiedziała tylko, od czego powinna zacząć, więc zwlekała, jak to ona, licząc że problem sam się rozwiąże.
- Prewett... Znasz może Laurenta? - zapytała niby od niechcenia, ale przecież jej reakcja doskonale wskazywała na to, że Laurenta, o którym mówiła, musiała znać i ona. Kusiło dodać "i jego matkę", ale w porę ugryzła się w język. Aydaya Prewett nie była osobą, o której chciała rozmawiać - nie teraz i nie kiedykolwiek. Ta egzotyczna piękność była tak jadowita, że Olivia najzwyczajniej w świecie bała się, że jakimś cudem usłyszy, że o niej wspominają, i zaraz zjawi się tutaj, w gęstych oparach perfum i elegancji. Bo taka była: piękna, elegancka, cholernie fałszywa i wszystkowiedząca. A przecież warto było wspomnieć, że Olivia rozmawiała z nią zaledwie kilka chwil, ale już wtedy poczuła, że się dusi w jej obecności. Nie, to nie były jej sfery, jej progi.

Czy Olivia flirtowała? Możliwe, chociaż bardziej wydawało się prawdopodobne, że po prostu miała taki styl bycia. Dość bezpośredni, nieprzystający na takich bankietach czy innych przyjęciach. Czy potrafiłby wyobrazić ją sobie w długiej sukni i wysokich obcasach? Czy Olivia w ogóle potrafiła w takich butach chodzić? Ubierała się co prawda kobieco, ale wygodnie i praktycznie. Włosy miała trochę roztrzepane, makijaż był, a i owszem, ale lekki, tak jakby robiła go tylko po to, by zakryć jakieś przebarwienia i pojedyncze niedoskonałości oraz podkreślić rzęsy, bo były jasne i krótkie. Raczej przypominała osobę, która po prostu żyła sobie obok i korzystała z życia, brała to co dawał los pełnymi garściami i raczej nie myślała o konsekwencjach. Ale jedno było trzeba jej oddać: bardzo dużo się uśmiechała i w tych uśmiechach zdawała się być absolutnie szczera.
- Hm. Żadna tajemnica. Pracuję w Pękatej Fiolce i po prostu robię eliksiry. Trzymają mnie na zapleczu, bo nie wybucham fiolek, ale wybucham siebie, gdy ktoś mnie denerwuje, a klienci potrafią być... Irytujący - posłała mężczyźnie niewinny uśmiech. Wątpiła, że ją znał czy w ogóle o niej słyszał. W wyższych sferach była nikim, tak po prostu. Co było dobre i w zasadzie jej nie przeszkadzało. Tak było łatwiej. - Moje nazwisko nic ci nie powie. Quirke.
Wzruszyła na dokładkę ramionami. Jeżeli Prewett orientował się w sprawach Ministerstwa Magii, to mógł ewentualnie słyszeć, że ktoś o tym nazwisku pracuje w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. I że ktoś o tym nazwisku prowadzi sklep z eliksirami - Pękatą Fiolkę. Ale... Równie dobrze to nazwisko mogło mu mówić absolutnie nic, bo rodzina Olivii była mała, nieznana i dość biedna, na przykład w porównaniu z główną linią Prewettów.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#12
23.04.2024, 09:03  ✶  
No tak, teraz miała się rozpocząć rozmowa o rodzinie. Nie było nic dziwnego w tym, że Olivia znała Laurenta czy kojarzyła nazwisko, oczywiście. Ale Icarus był innym Prewettem. Takim, który nie do końca zasługiwał na to nazwisko, przynajmniej zdaniem niektórych. Jednak musiał to rozegrać gładko, nie dać po sobie poznać, że rodzina nie była dla niego łatwym tematem. W tym wypadku mógł być po prostu szczery.

- Tak, to mój kuzyn. Moim ojcem był Dedalus Prewett - po tych słowach przerwał na chwilę. Mówił o ojcu, a to sprawiało, że chciał się napić. Każda myśl o nim dawała taki impuls do chwycenia za szklankę. - Tyle, że nie musisz się teraz martwić, że rozmawiasz z kimś ważnym. Powiedzmy, że nie jestem najbardziej pełnoprawnym Prewettem, jakiego można by sobie wyobrazić.

Mógł po prostu powiedzieć, że był zwykłym bękartem. Po co ubierać to w eufemizmy i zostawiać niedopowiedzenia? Ale jakoś nie mógł tego wydusić. To słowo nadal nim trochę wstrząsało. Określało go, odbierało mu znaczenie. Macocha wiele razy nazywała tak Icarusa, nawet jak był jeszcze dzieckiem i nie miał żadnej możliwości obrony.

- To stąd znajomość eliksirów. Chętnie kiedyś do was zajrzę. Jak widzisz, tu eliksiry się przydają - powiedział, ciesząc się, że temat odszedł na chwilę od szlachetnej rodziny Prewettów. - I spokojnie, nie każde nazwisko musi coś mówić. Lepiej jest jak nic nie mówi i ludzie nie zadają niewygodnych pytań.
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#13
23.04.2024, 11:28  ✶  
Na wieść o tym, że to jego kuzyn, Olivia się uśmiechnęła, ale już nie tak promiennie. Jej przeszłość z Laurentem była burzliwa i wciąż bolało ją to, że ich drogi rozeszły się w taki a nie inny sposób. Powinna to jakoś załatwić, wyjaśnić z nim, ale chyba nie czuła się na siłach. Nie dzisiaj, nie jutro, być może nie w tym miesiącu. Ale kiedyś się na pewno za to zabierze, bo przecież w gruncie rzeczy lubiła blondyna. Być może to nie była miłość, na którą liczyła i miała na nią cichą nadzieję, ale w sumie to Laurent nigdy jej niczego nie obiecywał, więc... Sama sobie była winna. Pociągnęła duży łyk ze szklanki, powodując że płynu ubyło aż do jej połowy. Drink był mocny, ale i Olivia kiedyś miała mocną głowę. Poza tym zjadła porządne śniadanie, drugie śniadanie i lekki obiad, więc nie powinno jej zbyt szybko sieknąć. Chyba.
- Dedalus Prewett... - powtórzyła, jakby smakując to imię. Zmarszczyła lekko nos i brwi w zamyśleniu. - To greckie imię? Kojarzy mi się z tym mugolskim mitem o Dedalu i Ikarze... Aaa dobra, już wiem!
Olivia nie była jakoś bardzo zaznajomiona z mugolską teologią, ale zdarzało jej się czytać mity. Co prawda w młodości i w sumie nie pamiętała już, o co chodziło z labiryntem i skrzydłami Ikara, ale... Cośtam było o minotaurze. I to chyba było w Grecji. Na tym jej wiedza się kończyła: dzwoniło, ale w którym kościele? Ale połączyła fakty. Dedal i Ikar, Dedalus i Icarus. Brawo, Olivia!
- Pełnoprawnym...? - Olivia przekrzywiła głowę, na dłuższą chwilę zatrzymując wzrok na Icarusie. I po raz kolejny podczas tej rozmowy westchnęła, gdy zrozumiała, o czym mówił. Posłała mu lekki, nieco pocieszający uśmiech. - Chyba rozumiem, o czym mówisz. I nie oceniam ludzi po nazwiskach. Większość osób z rodzin czystokrwistych to nadęte dupki, które wyżej srają niż dupę mają. I jeszcze ten ich kij w dupie... W sumie to im współczuję, bo pewnie niełatwo tak żyć, gdzie w tym wszystkim zabawa?
Próbowała obrócić to w żart, ale tak naprawdę po spotkaniu Aydayi wciąż miała ciarki, przechodzące po jej plecach. A minęło dobrych kilka miesięcy. Ale mówiła szczerze: takie życie w złotej klatce, splecionej z konwenansów i plotek, dla niej byłoby nie do zniesienia. Za żadne pieniądze świata nie chciałaby się urodzić "kimś".

Gdy wspomniał o eliksirach, zaśmiała się cicho.
- Tak, na razie możesz chodzić do Fiolki, polecam, fajne osoby tam pracują - mrugnęła z rozbawieniem, ale zaraz spoważniała. Nawet rozejrzała się konspiracyjnie i nachyliła lekko w jego kierunku, dbając o to, by nie spaść ze stołka. - Ale może niedługo będę miała wiesz. Coś swojego, więc w razie czego to się nie przyzwyczajaj do tego miejsca.
Szepnęła, jakby mówiła mu turboważną, ściśle tajną tajemnicę.
- W sumie masz trochę racji. Ale czasem chyba może pomóc, co? W tych czasach koneksje znaczą dużo więcej, niż galeony - wyprostowała się, lekko wydymając wargi w udawanym zamyśleniu. Niby go pytała o zdanie, ale wyglądało na to, że znała na to pytanie odpowiedź.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#14
05.05.2024, 18:47  ✶  
- Z mitu owszem, ale trudno mówić, że to mit mugolski. W starożytności magia przeplatała się z tym, co dziś określamy jako mugolskie - powiedział, przelewając rum do szklanki. - To my lubimy sobie wszystko dualizować, oddzielamy się od innych grubym murem i nie potrafimy sobie wyobrazić świata, w którym żyjemy wszyscy razem.

Icarus oczywiście zdawał sobie sprawę z całej pozostałej historii relacji mugoli z czarodziejami. Wszyscy pamiętali o polowaniach na czarownice, stosach i czasach, gdy tak naprawdę ostatecznie trzeba było zejść do podziemia. Tylko teraz nie wiadomo, czy było to podziemie, czy może kulisy...

Cieszył się, że Olivia nie oceniała jego pochodzenia. Chociaż z jednym się nie zgadzał: wolałby być prawdziwym synem swojego ojca. Czystokrwistym czarodziejem, którego nie oceniano po pochodzeniu. O którym mówiono jako o "synu Dedalusa Prewetta", a nie o "bękarcie". Miałby wtedy matkę i zapewne więcej szacunku u innych czarodziejów.

- Chętnie wstąpię. A jeśli otworzysz coś swojego, przyjdź i daj mi namiary. Lubię wspierać początkujące biznesy - uśmiechnął się. Po kolejnych słowach parsknął cichym śmiechem. - Masz rację. Mogą gadać o mnie źle, ale ważne, że gadają. Przyszedł tu nawet kiedyś jeden starszy czarodziej i zaczął wypytywać o moją matkę, kobietę, która skłoniła mojego ojca do zdradzenia żony. Ale na szczęście, chyba wszyscy uznali, że coś takiego jest zupełnie bez klasy. Tak czy inaczej, ten człowiek już tu nie przychodzi.
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#15
09.05.2024, 09:26  ✶  
Olivia przytaknęła, bo w sumie podzielała poglądy Prewetta. Chociaż nieco zmarszczyła brwi, a nawet rozejrzała się konspiracyjnie, żeby upewnić się, że nikt ich nie podsłuchuje.
- Mimo że się zgadzam, to niebezpiecznie jest głosić takie teorie, szczególnie w miejscu pracy. Można stracić klientów - powiedziała cicho, opuszczając wzrok na swojego drinka. Zamieszała w nim słomką w zamyśleniu. - Szczególnie tych bogatych. Zdążyłam zauważyć, że ci którzy mają dużo galeonów, mają poglądy dość... Konserwatywne.
Powiedziała ostrożnie, starając się na głos nie wyrażać tego, co leżało jej na sercu. Nie podobało jej się umieszczanie czarodziejów i mugoli po dwóch stronach barykady, chociaż doskonale wiedziała, że życie razem byłoby niezwykle trudne. Jeśli nie awykonalne.

Gdy wspomniał o starszym czarodzieju, uniosła brew. Spojrzała na Icarusa uważnie, lekko przekrzywiając głowę. Na jej twarzy wymalowało się oburzenie.
- Ale chamstwo! A mówią, że to młodzi nie mają szacunku! Co to w ogóle go interesowało? - prychnęła, potrząsając głową. - To tak, jakby się zapytać kto z kim sypia i ile razy i w jaki sposób. I pół biedy, że pytaliby o to ciebie, ale wypytywanie o własną matkę...
Quirke skrzywiła się. Ona sama nie miała w sobie za dużo ogłady, ale na Merlina i Matkę, przecież takie pytania były tak cholernie nietaktowne, że naprawdę zaczęła się zastanawiać, co ten człowiek ma w głowie. Odpaliła więc kolejnego papierosa, żeby zająć czymś myśli i ręce.
- Ludzie to chamy, nie przejmuj się. Wydajesz się w porządku, może to i lepiej że tego typu osoby omijają to miejsce - mrugnęła wesoło. - Mniej bójek, prawda? I stresu, że zaraz będą sobie skakać do gardeł, bo się pokłócą i zaraz wyciągną różdżki, żeby się "przekonywać" do własnego zdania.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#16
09.05.2024, 18:43  ✶  
Icarus wiedział, jak środowisko konserwatywnych czarodziejów z szlachetnych rodów traktowało jego teorie. Wiele razy słyszał od innych badaczy, że nie powinien w ogóle takich rzeczy mówić, że niektórzy reagowali szczególnie agresywnie na zaledwie sugestię, że byliby jakkolwiek historycznie powiązani z mugolami. Nawet sam Dedalus odradzał mu publikowanie takich treści. Mawiał: "nie wchodź w politykę, synu. Nic dobrego ci to nie przyniesie". Cóż za bzdura! Historia była zbudowana na polityce. No, ale cóż... Icarus obecnie już nie był historykiem.

- Wiesz, jak lokal jest dostatecznie elegancki, ludziom jest trochę trudniej się zdobyć na bójki. Staram się, żeby każdy czuł się tu bezpiecznie. - skłamał, choć przez chwilę miał ochotę opowiedzieć Olivii o problemach, jakie napotykał. O tym, jak kiedyś musiał prowadzić jednego z gości do Basiliusa, bo ten oberwał tak paskudną klątwą, że dusił się, jak tylko przełykał ślinę. Lub gdy sąsiad na piętrze nad barem odprawiał jakiś podejrzany rytuał i nagle w barze pojawił się tłum duchów. Całe szczęście nie były wrogo nastawione...

Po chwili Icarus podał drinki mężczyznom, które je zamawiali i zauważył, że stworzyła się kolejka na koło cztery osoby. Cóż, trzeba było wracać do pracy, a szkoda... Miło się mu gadało z Olivią.

- Muszę na razie cię zostawić i obsłużyć innych klientów. Ale... wpadaj, kiedy tylko masz ochotę. Miło pogadać czasem z kimś tak miłym jak ty - skomplementował ją jeszcze na odchodnym. - Kto wie? Może jak zostaniesz częstym bywalcem, dostaniesz zniżkę stałego klienta?
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#17
09.05.2024, 21:47  ✶  
- Masz moje słowo, że będę wpadać częściej - posłała mu uśmiech, a potem dopiła drinka. Chwilę jeszcze posiedziała, ćmiąc papierosa i patrząc na kolejkę, którą obsługiwał Icarus. Zastanawiała się, czy kiedykolwiek u niej będzie taki tłum? Podejrzewała, że nie - w końcu wiadomo było, że największe tłumy zwykle były przyciągane właśnie przez alkohol, a ona nie planowała go sprzedawać. Pokręciła głową do własnych myśli: nie powinna tak uważać, przecież z Aveliną były doskonałe, jeśli chodzi o eliksiry. Wzajemnie się uzupełniały, więc ten plan nie miał wad. No, może poza brakiem lokalu i pieniędzy. Ale na pewno się odkują. - Do zobaczenia.
Zgasiła papierosa w popielniczce i kiwnęła mężczyźnie głową. Wpadła tylko na jednego, żeby zobaczyć jak tutaj jest. Spodobało jej się, więc pewnie będzie wpadać częściej, ale dzisiaj musiała już wracać. Jutro musiała być w pełni władz umysłowych, miała duże zlecenie do nadgonienia, więc zarzuciła kurtkę na ramiona i zniknęła za drzwiami, zapamiętując wcześniej, gdzie dokładnie znajdował się lokal. Ot, żeby tu jeszcze wrócić.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Icarus Prewett (1770), Olivia Quirke (3321)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa