20.04.2024, 16:22 ✶
Brenna nie zaczęła płakać nad jego losem (zdarzyło się), krzyczeć, że pewnie umrze przed trzydziestką i pytać jakie kwiaty chce na swój grób (też się zdarzyło, a powiedziała to jego własna matka, również chora na tę samą chorobę, gdy była po trzydziestce) lub czy nie chce spróbować zjeść serca jednorożca w calu eksperymentalnej kuracji (Basilius nawet nie chciał myśleć co siedziało w głowie tamtego czarodzieja). Rozumiem było więc całkiem dobrą odpowiedzią w tym momencie. Zwłaszcza, że oznaczało to koniec oskarżeń o zostanie trafionym zaklęciem, którego nie było.
– Byłbym wdzięczny – rzucił jedynie. – I nie. Nie potrzebuję. Wiem co robić. Po prostu muszę iść do domu. – Teoretycznie w tej sytuacji był jednocześnie swoim uzdrowicielem, jak i pacjentem. A skoro zarówno uzdrowiciel jak i pacjent mówili, że nic, aż tak się nie dzieje, to Brenna mogła spokojnie temu zaufać.
A potem jednak usiadł na krześle, bo może i opieranie się o ścianę było bardzo atrakcyjne, ale kolory tej ściany zaczynały powoli dziwnie wirować, tworząc przed jego oczami gryfońską mozaikę, więc nagle siedzenie wydało mu się jeszcze bardziej atrakcyjne. Eh... Naprawdę, próbował dzisiaj uniknąć tylko dwóch rzeczy – problemów i Brenny. A teraz nawet nie był w stanie narzekać na obecność Longbottom w tym miejscu, bo przecież czarownica naprawdę bardzo mu właśnie pomogła. Chyba po tym wszystkim wyśle jej jakieś czekoladki, czy coś. Czekoladki i bandaże na wszelki wypadek, gdyby w tym samym czasie przypadkiem rozwaliła sobie głowę. Albo ten bukiet warzywny, o którym kiedyś tyle gadała.
– Dziękuję – powiedział, gdy wręczyła mu jego płaszcz i od razu zaczął w nim grzebać, by wyjąć niewielki flakonik z bezbarwnym eliksirem, by szybko wypić jego zawartość. No dobrze. Zaraz powinno być lepiej. Może dalej nie będzie czuł się świetnie, ale pewnie uniknie sytuacji, w której każe Brennie testować jej refleks w łapaniu omdlałych czarodziejów.
– Przydarzyło ci się dzisiaj coś dziwnego? – spytał nagle, gdy już poczuł się nieco lepiej, wracając w myślach do pytania, które zamierzał zadać przed randką ze ścianą. Po pierwsze chciał uniknąć niezręcznej atmosfery, która mogła zaraz zapanować, a po drugie naprawdę był ciekawy, czy Brenna jakoś odczuła efekty tego dnia. Bo to przecież głównie jej przydarzały się dziwne rzeczy w daty takie jak ta.
– Byłbym wdzięczny – rzucił jedynie. – I nie. Nie potrzebuję. Wiem co robić. Po prostu muszę iść do domu. – Teoretycznie w tej sytuacji był jednocześnie swoim uzdrowicielem, jak i pacjentem. A skoro zarówno uzdrowiciel jak i pacjent mówili, że nic, aż tak się nie dzieje, to Brenna mogła spokojnie temu zaufać.
A potem jednak usiadł na krześle, bo może i opieranie się o ścianę było bardzo atrakcyjne, ale kolory tej ściany zaczynały powoli dziwnie wirować, tworząc przed jego oczami gryfońską mozaikę, więc nagle siedzenie wydało mu się jeszcze bardziej atrakcyjne. Eh... Naprawdę, próbował dzisiaj uniknąć tylko dwóch rzeczy – problemów i Brenny. A teraz nawet nie był w stanie narzekać na obecność Longbottom w tym miejscu, bo przecież czarownica naprawdę bardzo mu właśnie pomogła. Chyba po tym wszystkim wyśle jej jakieś czekoladki, czy coś. Czekoladki i bandaże na wszelki wypadek, gdyby w tym samym czasie przypadkiem rozwaliła sobie głowę. Albo ten bukiet warzywny, o którym kiedyś tyle gadała.
– Dziękuję – powiedział, gdy wręczyła mu jego płaszcz i od razu zaczął w nim grzebać, by wyjąć niewielki flakonik z bezbarwnym eliksirem, by szybko wypić jego zawartość. No dobrze. Zaraz powinno być lepiej. Może dalej nie będzie czuł się świetnie, ale pewnie uniknie sytuacji, w której każe Brennie testować jej refleks w łapaniu omdlałych czarodziejów.
– Przydarzyło ci się dzisiaj coś dziwnego? – spytał nagle, gdy już poczuł się nieco lepiej, wracając w myślach do pytania, które zamierzał zadać przed randką ze ścianą. Po pierwsze chciał uniknąć niezręcznej atmosfery, która mogła zaraz zapanować, a po drugie naprawdę był ciekawy, czy Brenna jakoś odczuła efekty tego dnia. Bo to przecież głównie jej przydarzały się dziwne rzeczy w daty takie jak ta.