• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[04.08.1972] Waleriana, rumianek, albo męczennica | Robert & Nikolai

[04.08.1972] Waleriana, rumianek, albo męczennica | Robert & Nikolai
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#1
15.05.2024, 10:30  ✶  

przed południem, 4 sierpnia 1972
Robert & Nikolai


Zlokalizowana przy Horyzontalnej, niewielka kawiarenka, była regularnie wybierane przez Roberta na potrzebę spotkań z klientami. Miejsce całkiem przyjemne, w godzinach przedpołudniowych będące w stanie zapewnić nielicznym gościom odrobinę prywatności. Ciche, spokojne. A do tego serwujące naprawdę świetną kawę. I jak Robert szczególnym fanem kawy nie był, tak w tym konkretnym miejscu nie potrafił sobie jej odmówić, prosząc o czarną przy każdej kolejnej wizycie.

Wizyt tych zaś w ciągu miesiąca zaliczał naprawdę sporo.

Czekając na umówionego klienta, o brzmiącym obco nazwisku – czyżby trafił mu się kolejny Dolohov? – pochylony był nad najnowszym wydaniem Proroka Codziennego. Skorzystał z tego, że na stojaku, wyłożone były różne czasopisma. Ich względnie świeże egzemplarze. Poza tym, na zajętym stoliku znajdywała się również biała filiżanka, jakaś teczka oraz katalog. Ten ostatni dało się rozpoznać z daleka. Wystarczyło tylko zawiesić spojrzenie na dłuższą chwilę, aby zorientować się w tym, iż dotyczył on świec oraz kadzideł. Informował o tym zarówno napis jak i grafika na okładce.

Czytając artykuł poświęcony niedawnemu Lammas, starał się wychwycić informacje, które mogły dotyczyć bratanka, córki, prowadzonych przez nich stoisk. Miał przy tym nadzieje, że nie znajdzie tutaj niczego, co stawiałoby w złym świetle ich rodzinę. O nazwisku od pewnego czasu już i tak mówiło się niekoniecznie najlepiej. Ostatnim czego chciał, było dalsze pogarszanie spraw. Ich reputacji. Nikomu to nie służyło. Mogło sprowadzić natomiast nad ich głowy sporo problemów.

Sięgając po filiżankę, zerknął przy okazji na zegarek. Ten informował, że do spotkania wciąż pozostało kilka minut. Tradycyjnie na miejscu zjawił się z lekkim wyprzedzeniem. Dał sobie odpowiedni zapas czasu. Nie za długi, nie za krótki. Było to kilkanaście minut. Zamontowany u drzwi wejściowych dzwonek, poinformował go o kolejnym gościu, w momencie, kiedy przystawił do ust filiżankę. Przechylił, pozwalając na to, aby upić kilka łyków wciąż ciepłego napoju. Dokładnie takiego, jakiego potrzebował o tej porze dnia. Pozwolił sobie obrzucić przybysza spojrzeniem, zlustrować wzrokiem. Nie był niestety w stanie jednoznacznie ocenić czy był to człowiek, na którego czekał. Dopiero kiedy ten sam zdecydował się ruszyć w jego kierunku, Mulciber zaryzykował.

O ile coś takiego można nazwać ryzykiem.

Odłożył gazetę, starannie składając ją na pół, następnie na cztery. Podniósł się z krzesła. Wyprostował. Odwrócił w kierunku… chłopaka? Wydawał się tak młody. W wieku jego córki? Może niewiele starszy. O bycie młodszym raczej go nie podejrzewał. Jakoś tak nie pasowało.

- Nikolai Petrov? – zapytał, wyciągając w jego kierunku dłoń. – Robert Mulciber. Zapraszam. – kiedy wymienili się uściskiem dłoni, o ile to zrobili, wskazał mu wolne miejsce przy stoliku, który zdecydował się zająć. Umiejscowionym przy oknie, ale nie tym, które wychodziło bezpośrednio na Horyzontalną. Byłoby tam zbyt blisko ulicy. Robertowi zaś niekoniecznie to odpowiadało. 

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#2
15.05.2024, 21:21  ✶  

Nie mógł powiedzieć, że było najgorzej, ale zdecydowanie nie było najlepiej. Bezsenne noce, podczas których leżał godzinami w łóżku, gapił się w sufit lub kręcił się na wszystkie możliwe boki, dręczyły go coraz częściej, powodując rozdrażnienie i kłopoty z koncentracją. Jakby nie wystarczyły mu coraz częstsze kłótnie ze stryjem i problemy z koncentracją.

Wciąż przyjmował tę samą dawkę Eliksiru Słodkiego Snu, niezmiennie już od dłuższego czasu, ale nawet on zaczynał zawodzić i z oczekiwanego całonocnego snu dostawał jedynie kilkanaście minut drzemki, w porywach do dwóch godzin. Zdecydowanie za mało, żeby organizm mógł normalnie funkcjonować.

Po kilku kłótniach, kilkunastu przypalonych przez rozkojarzenie obiadach i paru szybkich drzemkach zdecydował się wreszcie odwiedzić lekarza, który postawił mu diagnozę, której się spodziewał, ale jednak nie chciał słyszeć. Organizm po prostu przyzwyczaił się do przyjmowanego eliksiru, przez co działanie mikstury nie było tak efektywne, jak do tej pory, i trzeba było znaleźć jakiś zamiennik.

Nikolai nigdy jeszcze nie próbował świec ani kadzideł, przynajmniej nie z własnej chęci czy ciekawości, ale czegoś nowego spróbować trzeba było, a i do jego uszu dotarły pogłoski o efektywności tych właśnie specyfików. Dlatego poszukał, popytał i w końcu trafił na konkretne nazwisko. Nikolai wahał się może dwa dni, bo co jeśli to nie zadziała? Jeśli kadzidła jedynie zaczadzą pokój, a świeca po prostu się wypali, nie spełniając swojej funkcji?

Nie mógł się dowiedzieć, jeśli nie spróbuje. Dlatego właśnie wysłał w końcu list do mężczyzny, który zajmował się handlem kadzidłami i świecami, i czekał na powrót sowy, z nadzieją na pozytywną odpowiedź. Ta nadeszła całkiem szybko. Zdziwił się? Ucieszył? Jedno i drugie.

Na miejsce spotkania, zaproponowane przez drugiego czarodzieja, dotarł dwie, może trzy minuty przed umówionym czasem. Trochę się stresował, choć nie wyglądało na to, by miał ku temu powód. Miejscem spotkania była kawiarenka, a nie jakaś speluna na Nokturnie, więc raczej nie powinno stać się nic złego. Mimo to zatrzymał się na chwilę przed drzwiami kawiarenki i odetchnął nerwowo, nim wszedł do środka.

Może powinien był zapytać w liście o coś charakterystycznego, dzięki czemu rozpoznałby mężczyznę? Tak, to by ułatwiło sprawę, bo nie chciał teraz podchodzić do każdego klienta kawiarni po kolei i pytać, czy to z nim Nikolai był umówiony. Na szczęście ludzi w środku wielu nie było.

Mężczyzna, siedzący przy stoliku z filiżanką, teczką i katalogiem, leżącymi na stoliku, zwrócił jego uwagę. Jeżeli to nie był mężczyzna, z którym się umówił, to byłby skłonny uwierzyć, że pomylił datę albo miejsce umówionego spotkania. Ruszył w stronę mężczyzny. Ulżyło mu, kiedy drugi czarodziej sam się do niego odezwał. Czyli dobrze trafił.

-Dokładnie. Miło mi - odpowiedział, ściskając rękę mężczyzny, i usiadł na wskazanym miejscu. -Dziękuję za tak szybką odpowiedź, panie Mulciber - oby tylko nie powiedział źle nazwiska. W zmęczeniu czasami plątał mu się język.

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#3
17.05.2024, 09:55  ✶  

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo we znaki potrafiły dać się we znaki problemy ze snem. Zwłaszcza, że od pewnego czasu sam również się z nimi borykał. Początkowo zaklinał rzeczywistość. Nie chciał pogodzić się z tym, że coś jest tutaj na rzeczy. Z biegiem czasu musiał jednak zaakceptować ten stan rzeczy i jakoś sobie z tym poradzić. Miał to szczęście, że jako handlarz świecami i kadzidłami, w zasadzie od samego początku posiadał pod ręką produkty będące w stanie pomóc. Pozwalające na to, żeby odpłynąć w sen. Zregenerować się po ciężkim dniu.

Nie wiedział zarazem jakie konkretnie były potrzeby młodego chłopaka. Temu miało właśnie służyć spotkanie. Pozwolić na przeprowadzenie rozmowy. Krótkiego wywiadu. Umożliwić omówienie problemu. Dobranie odpowiednich produktów. Na samym końcu zaś, w grę wchodziło również zawarcie umowy kupna i ustalenie wiążących się z nią szczegółów. Ot, formalności. Dla niektórych rzecz mało istotna, u innych budzące nie do końca zrozumiałe dla Roberta obawy.

Wszystko przecież sprowadzało się do uważnego przeczytania tego, co na umowie widniało.

- Staramy się, żeby terminy były przystępne. – odpowiedział, cofając wreszcie rękę i wracając na swoje wcześniejsze miejsce. Usiadł, sięgnął po filiżankę, ale nie uniósł jej do ust. – Zanim przejdziemy do interesów polecam tutejszą kawę. Herbata także jest niezgorsza. – poinformował, starając się tym sposobem, aby rozmowa była luźniejsza. Tak jak i całe to spotkanie. Zapewne takie zachowanie, podejście, kompletnie do niego nie pasowało. Do tego, jakie Robert wywierał wrażenie na innych ludziach. – Poza tym, Molly ma również rękę do wypieków. Ostatnim razem zachwyciła mnie swoim ciastem owocowym. – to mówiąc, wskazał skinięciem głowy na ladę cukierniczą, gdzie dostrzec było można całkiem spory wybór ciast oraz kilka innych produktów. Ciastka. Eklery. Ptysie. Pączki. A nawet i kilka różnych drożdżówek. Wszystko rzeczywiście zdawało się wyglądać apetycznie. Zachęcało do wydania kilku knutów czy tam sykli. Zależnie od tego na jak wiele człowiek mógł sobie pozwolić.

Kręcąca się po lokalu kelnerka, potrzebowała chwili, żeby zainteresować się nowym klientem. Młoda, czarnowłosa dziewczyna, zapewne w wieku zbliżonym do Nikolaia, pierw musiała dokończyć sprzątanie stolików po poprzednich klientach. Dopiero kiedy wszystko należycie ogarnęła, znalazła się przy stoliku zajmowanym przez Petrova i Mulcibera. Z notesem oraz długopisem, była gotowa, żeby przyjąć zamówienie. O ile chłopak o cokolwiek ją poprosi.

- Dzień dobry, są panowie gotowi, żeby coś zamówić? – zadała pytanie. Tym razem bez właściwej formułki, była jeszcze zbyt senna. Niezbyt przytomna. Utrudniało to odpowiednie skupienie się na swojej pracy; swoich standardowych zadaniach. Na szczęście była to wpadka z rodzaju tych mało znaczących. Niepociągająca za sobą większych konsekwencji. 

Robert pokręcił głową. Kawa była wystarczająca. Uwaga dziewczyny skupiła się więc na jego towarzyszu.

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#4
17.05.2024, 10:55  ✶  

Formalności budziły obawę wśród ludzi, odkąd pojawiły się małe druczki. Wszelkie warunki, które, celowo bądź nie, zostały pominięte podczas rozmowy, a zawarte w umowie, którą należy podpisać, by sformalizować układ. Drobne druczki, które mogły w jakiś sposób obligować do czegoś kupującego, nakładać na niego kary za jakieś postępowania, albo ograniczać jego możliwości względem produktu i umowy. Tego ludzie się obawiali, ale strach ten mógł się pogłębić lub znikać, w zależności od uczciwości sprzedającego.

Ojciec Nikolaia nie był handlowcem, ale nieraz umawiał się z nimi na spotkania i za każdym razem rozmowa zaczynała się od skarg o "braku poszanowania dla klienta i jego czasu", bo odpowiedź nadeszła po dwóch albo trzech dniach i nawet tłumaczenie sprzedawcy, że mają również innych klientów i muszą zaopiekować się zaopatrzeniem i zamówieniami, wcale nie zmieniało tonu rozmowy. "Przystępne terminy" dla każdego mogły znaczyć co innego i należało doceniać, jeśli odpowiedź dostało się szybciej niż później.

Zamówienie filiżanki herbaty nie było najgorszym pomysłem, a i faktycznie może przydałoby się odrobinę rozluźnienia, bo w stresie też można było coś pominąć, o czymś zapomnieć, a to mogło zaważyć na złożonym zamówieniu i późniejszym efekcie produkty. Poza tym byli w końcu w kawiarence. Kto przychodzi do kawiarenki i nie zamawia nic? Nikolai odwrócił głowę, odnalazł wzrokiem ladę, o której mój Robert i faktycznie, wystawione tam słodkości wyglądały bardzo apetycznie, ale może nie na ten moment. Z pewnością jednak zapamięta opinię Roberta i odwiedzi to miejsce może prędzej może później, żeby spróbować tych wypieków. Przede wszystkim tego ciasta owocowego, skoro zachwyciło drugiego czarodzieja.

-Poproszę czarną herbatę - powiedział, gdy senna dziewczyna podeszła do nich z notesem i długopisem.

Tyle na razie mu wystarczyło. Młoda kelnerka zapisała zamówienie raczej z zasady, niż z potrzeby, bo nietrudno było zapomnieć zamówienia na jeden napój i do tego zupełnie zwykły. Skinęła głową, podziękowała i odeszła od nich, by za ladą zająć się przygotowaniem herbaty. Był to na tyle prosty napój, że nie musieli długo czekać, aż młoda kelnerka wróci do nich i postawi na stoliku filiżankę na spodku, w której parował brązowy napar.

-Proszę dać mi znać, jeśli będą panowie czegoś potrzebowali - powiedziała, skinęła głową i odeszła od nich, by wrócić do swoich przerwanych zajęć.

Nikolai upił łyk herbaty.

-Od czego powinniśmy zacząć?

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#5
19.05.2024, 17:10  ✶  

Kiwnął głową w kierunku kelnerki. Gdyby zaszła taka potrzeba, nie będzie miał problemu z tym, żeby ją tutaj ponownie przywołać. Do tego stolika. Na ten moment mogła zająć się jednak innymi sprawami. Innymi klientami, choć tych nie było o tej porze wielu. Kiedy dziewczyna odeszła, skupił się już w pełni na młodym chłopaku. Od czego powinni zacząć? No cóż. Najwyraźniej przyjdzie mu tego całego Petrova poprowadzić przez cały ten proces za rączkę? Czy mu to przeszkadzało? W zasadzie to niekoniecznie. Nie miało to znaczenia tak długo, jak nie robił kolejnych problemów; jak nie przedłużał tego spotkania.

- Od opowiedzenia o tym, czego pan szuka, panie Petrov. - wyjaśnił chłopakowi. Określenie pan przeszło mu z pewnym trudem przez gardło. Ciężko było bowiem zapomnieć, nie zwrócić uwagi, na to, że przecież rozmawiał z dzieciakiem. - Określenia rodzaju produktu oraz jego zastosowania. Wskazania do czego będzie on potrzeby. - doprecyzował. Tak na wypadek, gdyby nie do końca zrozumiałym było to, o czym mówił. - Zajmuje się handlem świecami, kadzidłami, czasami również suszonymi ziołami. Zależnie od tego czego pan szuka, w jakim celu, będę w stanie przedstawić inne produkty. Proszę się nie obawiać i mówić o wszystkim otwarcie.

Chyba, że zamierzasz wyrzucić pieniądze prosto w błoto. Tej myśli jednak nie wypowiedział już na głos. Nie podzielił się nią z Nikolaiem. Nie uważał tego za stosowne. Wiedział, kiedy należało ugryźć się w język. Zachować coś wyłącznie dla samego siebie. Zamiast tego więc kolejny raz sięgnął po filiżankę. Upił powoli kolejne łyki napoju, którego w kubku pozostawało coraz mniej. Następnie sięgnął po notes w eleganckiej, skórzanej oprawie oraz prosty długopis. Najwyraźniej zamierzał zanotować co bardziej istotne informacje. Ułatwić sobie tym sposobem pracę. Ot, nawyk. Przyzwyczajenie. Chciał działać w ten sam sposób, co zawsze.

Dobre wychowanie nakazywało jednak zapytać. Upewnić się, że całe to zapisywanie ważniejszych informacji oraz ustaleń, klientowi nie przeszkadzało.

- Chciałbym zanotować najważniejsze kwestie. O ile to nie problem. - padło z jego strony. Pytanie zadane dla pewności. Z powodu zwykłej grzeczności. Bo przecież Robert Mulciber był człowiekiem dobrze wychowanym. Dla jego ojca, przekazanie potomstwu odpowiednich zasad, wpojenie właściwych wartości, było więcej niż istotne. Poświęcał temu wiele czasu. Naprawdę dużo uwagi. Koniec końców, przyniosło to odpowiednie owoce. Efekty.

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#6
19.05.2024, 19:17  ✶  

No tak, to akurat było całkiem oczywiste. W końcu nie spotkali się w kawiarni tylko po to, żeby napić się kawy lub herbaty i się na siebie gapić. I tak naprawdę nie wspominał w swojej wiadomości, czego dokładnie poszukiwał w ofercie Roberta Mulcibera.

Nikolai pokiwał powoli głową, trochę speszony, i upił drugi łyk herbaty.

-Nie, oczywiście. Żaden problem - w sumie nawet zdziwiłby się, gdyby pan Mulciber nie robił żadnych notatek.

Nieważne, jak profesjonalnym było się handlowcem, rzemieślnikiem czy kimkolwiek się było, pamięć bywała zwodnicza i czasami niektóre istotne informacje mogły po prostu umknąć, na przykład w czasie drogi do domu. Notatki stanowiły zabezpieczenie, że nie zapomni się o niczym, dzięki czemu ostateczny produkt będzie skuteczniejszy.

-Ja... Um... Szukam czegoś, co pomoże mi na bezsenność - zaczął bardzo ogólnikowo. -Ostatnio coraz częściej nie mogę zasnąć w nocy. Do tej pory używałem Eliksiru Słodkiego Snu, więc proszę wybaczyć, ale nie wiem, czy skuteczniejsza byłaby świeca, czy kadzidła... Ach, i nie mam alergii na żadne zioła.

No właśnie... Świeca czy kadzidła? A może herbata z ziółek?

Odkąd pojawiły się jego problemy ze snem, mógł z nimi walczyć jedynie Eliksirem Słodkiego Snu. Eliksir działał do tej pory bez zarzutów, więc nawet nie myślał o żadnej alternatywie. Nie był pewien, czy lepiej sprawdziłaby się świeca, ususzone zioła, czy może jednak kadzidła. Chociaż... Jego pokój nie był największy - czy palenie kadzidła nie wywołałoby bólów głowy przez swoją intensywność? Niby można było zostawić na noc otwarte okno, ale na ile byłoby to skuteczne? Pozbyć się, przynajmniej tymczasowo, problemu z bezcennymi nocami, ale przypłacić to migrenami? To nie brzmiało, jak dobry układ.

Świeca wydawała mu się w tym momencie lepszym pomysłem. Nie miała tak intensywnego zapachu, jak kadzidła, więc rozwiązywał się problem ewentualnych bóli głowy. Musiałby jedynie uważać, żeby wymieniać podstawkę, zanim uzbiera się za dużo wosku i wyleje sienna meble. Pytanie tylko, czy istniała różnica w ich efektywności.

-Wydaje mi się... Że wolałbym świecę.

Co więcej miałby powiedzieć?

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#7
19.05.2024, 22:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2024, 07:36 przez Robert Mulciber.)  

O ile na własną pamięć nie zdarzało mu się narzekać, tak notatki w dalszym ciągu pozwalały mu zachować we wszystkim znacznie większy porządek. Kontrolę. Czuł się zdecydowanie bardziej komfortowo, kiedy w trakcie rozmów z klientami, mógł zapisać najważniejsze informacje. Odpowiednio wszystko sobie uporządkować. Dlatego też był zadowolony, że Nikolai nie zamierzał robić w tym przypadku problemów. Niestety, nie każdy klient okazywał się na tyle mało problematyczny.

Kiedy chłopak przeszedł do przedstawienia sprawy, przy jego imieniu oraz nazwisku zapisał informacje o tym, że produkt miał pomóc z postępującą bezsennością. A także, że przez ostatnie miesiące znacznie mniejszą skutecznością na tym polu wykazywał się popularny eliksir słodkiego snu. To była naprawdę istotna informacja. Podobnie jak kolejna, dotycząca braku alergii. Albo alergii stwierdzonych. Bo choć Mulciber medykiem nie był, wiedział że człowiek mógł się w każdym momencie dać na tym polu solidnie zaskoczyć.

- Większość ludzi jest dużo bardziej przyzwyczajona do świec niż kadzideł. - skomentował jego preferencje, odrywając spojrzenie od notesu. Przenosząc na chłopaka, któremu mógł teraz nakreślić stojące przed nim możliwości. - Osobiście zachęcałbym do przetestowania obydwu produktów, być może po zaznajomieniu się z każdym z nich, przyjdzie panu zmienić zdanie, Nikolai. - zasugerował. Bo jego doświadczenie wskazywało na to, że w wielu przypadkach tak to właśnie się kończyło. Zwłaszcza wśród ludzi, którzy wcześniej z kadzideł nie mieli okazji skorzystać. Z tym tworem się faktycznie zapoznać. - Natomiast jeśli mowa o możliwościach, to z racji na wcześniejsze doświadczenia z eliksirem słodkiego snu, zapewne powinniśmy wykluczyć opcje bazujące na lawendzie oraz walerianie. Podejrzewam, że organizm mógł już przyzwyczaić się do ich wpływu, choć inny sposób dostarczenia może oczywiście wpłynąć na skuteczność. Przynajmniej przez pewien czas ją zwiększyć... - westchnął, zapisując kilka kolejnych informacji w notesie. Tym razem dotyczących wykluczenia wspomnianej waleriany i lawendy z grona wiodących składników. To ograniczało ich w zakresie dostępnych opcji. Zarazem jednak było problemem całkiem popularnym, wiążącym się z popularnością tego konkretnego eliksiru. Jego niewłaściwym stosowaniem przez pacjentów. Brakiem odpowiedniego instruktażu ze strony aptekarzy oraz medyków. Zastanawiając się, co konkretnie powinien zaproponować na początek, sięgnął tym razem po katalog. Przerzucił kilka stron, poszukując odpowiedniego rodzaju produktów. - Alternatywą dla waleriany, mogą być męczennica oraz rumianek. Ten drugi, zakładam jednak że nie będzie szczególnie pomocny w pańskim przypadku. Wykorzystywany mógłby być jednak pomocniczo. Jako produkt mający zwiększyć działanie tego pierwotnego. Dla pewności, że nie dojdzie tutaj do przedawkowania. - miał nadzieje, że wszystko o czym mówił było dla chłopaka zrozumiałe; że za tym nadążał. Kilka razy kontrolnie spojrzał w jego kierunku, upewniając się, że Nikolai nie wyglądał na nazbyt przestraszonego, skołowanego, zagubionego. Nie chciał zaczynać wszystkiego od początku. - Proponowałbym więc świece opartą na męczennicy, której właściwości powinny okazać się w pańskim przypadku wystarczające. Gdyby jednak ta świeca nie pomogła w wystarczającym stopniu, w ramach wsparcia posłużyć można się w następnej kolejności produktem opartym na walerianie i rumianku. Sama jedna, waleriana powinna być w stanie odpowiednio zadziałać, o ile faktycznie wcześniej zastosuje pan męczennice.

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#8
20.05.2024, 08:12  ✶  

Robienie notatek z różnego rodzaju spotkań było częścią pracy nie tylko handlowców. Notatki robili nierzadko przecież uzdrowiciele, krawcy, dziennikarze. Nawet hodowcy, bo ile razy już widział, jak Vlad coś notował, gdy musiał cokolwiek zmieniać u hipogryfów. Dlaczego więc ktokolwiek miałby robić z tego tytułu problemy? Nikolaiowi właśnie brak notatek wydawał się zawsze mało profesjonalny, bo skąd wtedy pewność, że wszystko zostanie poprawnie wykonane? Wymierzone? Uwzględnione? I gdyby nawet sam, w tym przypadku, handlowiec wszystko zapamiętał, to z pewnością sam nie wykonywał wszystkich zleceń. Mógł mieć od tego swoich ludzi. Jeśli wszystkie informacje zostaną przekazane jedynie słownie, jak wysokie było prawdopodobieństwo, że sam wykonawca wszystko zapamięta? Nie pomyli czegoś? Notatki były zdecydowanie bezpieczniejsze.

Mruknął cicho i przytaknął, gdy padła propozycja wypróbowania zarówno świecy, jak i kadzideł, ale to może innym razem, kiedy najbardziej problematyczny dla niego problem zostanie rozwiązany i nie będzie musiał się tak martwić, czy produkt faktycznie pomoże, czy nie pojawią się jakieś inne, problematyczne dolegliwości.

-Z pewnością kiedyś wypróbuję również kadzideł - powiedział, znów sięgając po filiżankę.

Dalej słuchał, gdy Robert przedstawiał mu możliwości, które, jego zdaniem, mogły być dla Nikolaia najbardziej pomocne. Świeca z męczennicy na pierwszym miejscu, rumianek ma małą szansę zadziałać, ale z walerianą może pomóc, jeśli męczennica okazałaby się mało skuteczna. Sama waleriana też mogła być skuteczna, ale tylko po zastosowaniu męczennicy.

Wciąż nie znał się na magicznych i niemagicznych roślinach na tym samym poziomie, co absolwenci Hogwartu lub innych szkół, w których zajęcia nie były tak restrykcyjnie dzielone ze względu na płeć, ale wydawało mi się, że nadąża za tym na tyle, by nie utrudniać Robertowi pracy i nie przeciągać bez potrzeby spotkania. Jakieś podstawy kojarzył z książek, które jego stryj miał w domu, więc te nazwy również nie były mu aż tak obce, żeby się zamotał, gdy Robert mówił.

-A więc świeca z męczennicy. Brzmi zachęcająco - powiedział w końcu. -Na razie poprzestałbym na świecy, panie Mulciber. Będę jednak pamiętał o pana uwagach, gdyby sama świeca okazała się niewystarczająca.

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#9
20.05.2024, 11:42  ✶  

Nie zamierzał namawiać chłopaka do sięgania po rozwiązania, które mogły okazać się nie być dla niego w wystarczającym stopniu komfortowe. A przynajmniej – nie chciał przekonywać go do kadzideł na siłę. Dlatego też tematu nie ciągnął. Nie sięgnął po kolejne argumenty, które z całą pewnością zdołał by znaleźć. Zaakceptował wybór Petrova. Zapisał w notesie stosowne informacje. Jak na tak krótką rozmowę, udało mu się zebrać ich całkiem sporo.

- W takim razie pozostaje nam ustalić ilość i termin dostawy. Biorąc pod uwagę, że to dla pana nowe rozwiązanie, sugerowałbym postawić na produkty o mniejszych rozmiarach. Nie mamy bowiem pewności w jaki sposób zareaguje na nie pański organizm. – tutaj znów uwagę przeniósł chwilowo na katalog. O ile znał oferowane produkty, tak warto było czasem upewnić się, że dana rzecz faktycznie znajdywała się na stanie. Pomagało to uniknąć późniejszych komplikacji. – Postawiłbym na świeczki około 100 gramowe. Jedna wystarczy na mniej więcej 20 godzin. Może trochę mniej. Zależy od sposobu użytkowania. Sugeruje, żeby nie przekraczać przed snem dwóch godzin. Proponowałbym na ten moment zakup 2 sztuk świec opartych na męczennicy i jednej na walerianie oraz rumianku.

Jeśli chłopak wyrazi zgodę, będą mogli podpisać odpowiednie papierki, a także ustalić miejsce i datę dostawy. Ostatnie szczegóły, po których nie zostanie im już więcej kwestii do omówienia. Jedynie ewentualne pytania i wątpliwości. Dopicie napojów. Pożegnanie się, przy okazji którego padnie jeszcze prośba o pozostanie w kontakcie. Zawsze warto wiedzieć czy produkt spełnił oczekiwania, a jeśli się nie sprawdził – to z jakich względów. Ot, ankieta badająca poziom zadowolenia klienta.

- Jeśli mowa o terminie dostawy, to nie są to produkty spoza naszego katalogu, a zamówienie nie zalicza się też do tych hurtowych. dlatego nie powinien być on długi. Maksymalnie zakładamy w tym przypadku około 2 do 3 dni. – poinformował jeszcze po chwili ciszy, przypomniawszy sobie jeszcze o tej jednej kwestii, która powinna się pojawić. Zostać klientowi przedstawiona. Ostatnimi czasy trochę wyszedł na tym polu z wyprawy, ponieważ sporą część spotkań z klientami, przerzucił pierw na brata, później zaś na bratanka. Całe szczęście z tym jest jak z jazdą na rowerze. Na początku może i jesteś niezdarą, ale koniec końców udaje Ci się wrócić na właściwe tory.

Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#10
21.05.2024, 15:35  ✶  

Żeby stwierdzić, czy używanie czegoś było niekomfortowe lub skuteczne, należało wpierw tego wypróbować. Wtedy dopiero można było ocenić skuteczność oraz sposób, w jaki reagowało ciało. I może faktycznie po użyciu kadzideł zmieniłby zdanie, jak wspominał Robert, ale na eksperymenty przyjdzie jeszcze czas. Na razie, zachował sobie tę myśl w głowie.

Propozycja zamówienia mniejszej gramatury świec i niewielkiej ich ilości w pierwszym zamówieniu brzmiała rozsądnie, chociaż była dla Nikolaia małym zaskoczeniem. Do tej pory, jeśli już towarzyszył ojcu w takich spotkaniach, handlarze próbowali zwiększać zamówienia, byleby do ich kieszeni trafiło jak najwięcej monet. A tutaj takie, w sumie mile, zaskoczenie, bo Robert sam wspomniał o ważnej kwestii — nie wiedzieli, czy zaproponowane świece faktycznie zadziałają na Nikolaia tak, jak zadziałać powinny, a przecież nikt nie lubił wydawać pieniędzy na coś, czego użyje pewnie raz, może dwa, a potem będzie zbierało kurz na regale, albo trafi na śmieci, bo jest nieskuteczne.

-Myślę, że to rozsądna ilość na pierwsze zamówienie. Termin również mi jak najbardziej odpowiada - dwa, maksymalnie trzy dni, to był krótki czas oczekiwania na zamówienie.

Nawet, gdyby termin dostawy miał się z jakiegokolwiek powodu przedłużyć, nie powinny to być jakieś odległe daty, jeśli wziąć pod uwagę zapewnienie Roberta.

Wszystko wydawało się jasne i w sumie czy coś stało na przeszkodzie, by podpisać dokumenty i sfinalizować zamówienie? Oczywiście, została jeszcze kwestia płatności, o której należało wspomnieć, jeśli nie chcieli ewentualnych niepotrzebnych nieporozumień.

-Mam wpłacić dziś jakąś zaliczkę, czy raczej preferujecie płatność przy odbiorze?

Oczywiście, wziął ze sobą pieniądze na wypadek, gdyby zadatek był wymagany.

Herbaty w filiżance było coraz mniej, podobnie jak kawy Roberta, a młoda kelnerka — ta, która odbierała od nich wcześniej zamówienia — zerkała na nich co jakiś czas, by upewnić się, że na pewno nie będą chcieli czegoś domówić.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nikolai Petrov (2118), Robert Mulciber (2490)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa