—11/1953—
Norwegia
Richard Mulciber, Charles Mulciber, Leonard Mulciber & Anthony Shafiq
![[Obrazek: lCXawRB.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lCXawRB.png)
Kiedy dusza twa przyjdzie w obczyznę bożą,
Aniołowie jedwabiści księgę otworzą.
I położą ją przed Bogiem na srebrnej chmurze
I rozwidnią całe niebo burzą w purpurze.
Bóg nad księgą się zamyśli, a w owej księdze
Będą duszy twej spisane cienie i nędze,
Twoje winy, twoje grzechy i twoje zmazy,
Ciosy, które mi zadałaś po tysiąc razy.
![[Obrazek: lCXawRB.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lCXawRB.png)
Kiedy dusza twa przyjdzie w obczyznę bożą,
Aniołowie jedwabiści księgę otworzą.
I położą ją przed Bogiem na srebrnej chmurze
I rozwidnią całe niebo burzą w purpurze.
Bóg nad księgą się zamyśli, a w owej księdze
Będą duszy twej spisane cienie i nędze,
Twoje winy, twoje grzechy i twoje zmazy,
Ciosy, które mi zadałaś po tysiąc razy.
Miał to poczucie podwójnie, bo oto miejscowy auror zaprosił go na piwo.
I to było w sumie cenniejsze nawet niż ów wykopaliskowy skarb, bowiem Anthony, pomimo swojej wielkiej miłości do smoków, jeszcze bardziej lubił nici, nawet jeśli ich nie rozpoznawał. Nici powiązań były jednak tymi, które rozwijał jak rasowy pająk wokół siebie, znajomości i przyjaźnie, które mogły z czasem przynieść profit większy i większy. Lubił inwestować w to swój czas, lubił też zbierać takich działań owoce. Nawet jeśli czasem ów owoce okazywały się poleganiem na nim i na jego wpływach. Załatwianie spraw, rozwiązywanie problemów, handel przysługami i zaufanie, które było walutą twardszą i bardziej lśniącą niż złoto, dawały mu poczucie władzy nawet na tak niskim stanowisku które pełnił. Z czasem, ludzie, jego małe inwestycje, przestaną być tak nisko, z czasem, będą wyżej, a ich zasięgi będą większe. Z czasem...
Wysłał magiczną notkę z Richarda z samą tylko godziną i dorysowanymi dwoma wikińskimi rogami ze spienionym trunkiem u góry. Kilka minut przed wszedł do pubu i rozejrzał się czujnie, oddychając atmosferą tego miejsca. Panowała wewnątrz swojska atmosfera, nieco przaśna i Anthony musiał przyznać, że nie było to wybitnie komfortowe. Wolałby przeskoczyć nawet do niemagicznych części miasta, by zjeść w miejscu zdecydowanie bardziej... czystym, ale w obliczu przysługi jaką wyświadczył mu Mulciber, było to poświęcenie które mógł ponieść.
Rozejrzał się po sali, a jeśli nie wychwycił znajomej głowy jednego z braci, podszedł do baru by przyjrzeć się dostępnej ofercie. Poziom języka na który pozwalała mu magia sprzyjał w zagadaniu barmanki i lekkim flircie tak dla sportu, dla podtrzymania poczucia kontroli w tych obcych stronach. Norwegom zwykle imponowało to, że ktoś był gotów uczyć się ich języka, nie zamierzał rezygnować z lekkiej przewagi, jaką mu to dawało.