— 10 kwietnia 1972 —
Ministerstwo Magii, Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów
Perseus Black & Erik Longbottom
Zaciskał dłonie na srebrnej głowie kruka zwieńczającej laskę tak mocno, aż pobielały mu knykcie. Nim przekroczył próg Ministerstwa Magii, sześciokrotnie zawracał lub zmieniał trasę; ostatecznie jednak – wiedziony wyrzutami sumienia lub chorego poczucia obowiązku – znalazł w sobie wystarczające pokłady odwagi, aby doprowadzić sprawy do końca. Serce wyrywało się z piersi, nogi zamieniły się w ołowiane protezy, zaś na ramionach osiadł niewidzialny ciężar, dociskający rachityczne ciało Perseusa do podłogi – przeklęta trójca lęku, nad którym desperacko próbował zapanować, przedzierając się wolnym krokiem przez ministerialne korytarze. Kilkanaście metrów, zaledwie tyle miał przejść od wejścia do windy, a jednak czuł się, jakby pokonał znacznie większy dystans.
Czystym szaleństwem bowiem było zapraszanie Brygady Uderzeniowej do Lecznicy, gdy niespełna miesiąc wcześniej przyłożył rękę do samobójstwa jednej z pacjentek. Lecz Perseus od zawsze oscylował niebezpiecznie blisko delirium, podejmując się przedsięwzięć ryzykownych i nielogicznych z punktu widzenia osoby trzeciej. Poza tym, Simonie nie była dobrym człowiekiem, powtarzał sobie, próbując zagłuszyć własny żal. Jej nienawiść mogła pociągnąć na dno Elliotta.
Nie przyszedł tu jednak, aby wyznać swe grzechy i kajać się przed obliczem Temidy, choć w jego poczynaniach kryło się coś z zadośćuczynienia. Prawda jednak była taka, że przez Blacka przemawiał egoizm, chora potrzeba psyche, aby podreperować swoją reputację. Zwłaszcza, gdy zaistniały pewne okoliczności, które ujawnione w nieodpowiednim momencie mogłyby ponownie postawić karierę Blacka pod znakiem zapytania. Jedno niedopatrzenie było nieszczęśliwym wypadkiem. Przy drugim zaczynały budzić się wątpliwości. Trzecie z kolei było niezbitym dowodem na niekompetencję.
Naturalnym zatem wydało mu się postawienia kropki w tym miejscu, zanim sprawy zajdą za daleko.
Zatrzymał się przed pozłacaną tablicą z wygrawerowanymi nazwami departamentów oraz nazwiskami. Oblizał nerwowo spierzchnięte wargi, gdy wzrok zatrzymał się na Elliotcie; przez moment walczył nawet z pragnieniem skierowania swych kroków prosto do gabinetu przyjaciela. Prędko odrzucił od siebie tę ideę i udał się do Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów. W całym stresie towarzyszącym tejże sytuacji, nie zanotował nawet w pamięci, kiedy stanął przed młodą czarownicą o ogniście rudych włosach, taksującą go podejrzliwym spojrzeniem złotawych tęczówek.
— Chcę spotkać się z detektywem Erikiem Longbottomem — oświadczył z powagą przystającą komuś, kto pochodzi ze Szlachetnego i Starożytnego Rodu Black. Najwidoczniej podziałało, skoro kobieta nawet nie zapytała, czy Perseus był umówiony (niewykluczone jednak, że ulitowała się nad mężczyzną, który wyglądał, jakby zaraz miał dokonać swego żywota), jedynie zaprowadziła go do pomieszkania, w którym ustawione były rzędy biurek zajmowane przez pracowników Brygady Uderzeniowej. A potem zostawiła go bez słowa, rzucając się w wir własnej pracy. Zatrzymał się na środku bezradny, szukając wzrokiem Erika; nie było to trudne, gdy czarodziej wyróżniał się na tle innych swych wzrostem. Policzył w myślach do dziesięciu, a następnie ruszył w kierunku biurka okupowanego przez Longbottoma.
— Dzień dobry — rzucił z udawaną pogodnością, gdy żołądek podchodził mu do gardła.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory