• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[listopad 1953 | Norwegia] Det er lettere å få tilgivelse enn tillatelse

[listopad 1953 | Norwegia] Det er lettere å få tilgivelse enn tillatelse
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#1
08.05.2024, 12:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2024, 22:39 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Badacz tajemnic I

—11/1953—
Norwegia
Richard Mulciber, Charles Mulciber, Leonard Mulciber & Anthony Shafiq
[Obrazek: lCXawRB.png]

Kiedy dusza twa przyjdzie w obczyznę bożą,
Aniołowie jedwabiści księgę otworzą.

I położą ją przed Bogiem na srebrnej chmurze
I rozwidnią całe niebo burzą w purpurze.

Bóg nad księgą się zamyśli, a w owej księdze
Będą duszy twej spisane cienie i nędze,

Twoje winy, twoje grzechy i twoje zmazy,
Ciosy, które mi zadałaś po tysiąc razy.



Anthony był bardziej niż zadowolony. Dyrektor muzeum okazał się być niezwykle przyjaznym entuzjastą smoków (ciężko nie było być, mając tak majestatyczny gatunek na swoim terenie) i znał co nieco angielski, więc mieszając oba języki panowie spędzili długie godziny na omawianiu swojej pasji. Co ważniejsze, okazało się, że owych czaszek nie było wcale tak mało, Anthony'emu aż serce stanęło, gdy mógł obejrzeć zakurzoną piwnicę pełną tych słodkich skarbeństw, bo poza głową, znajdowały się tam też łuski, pazury, żebra piszczele... Nie szarżował jednak od razu, nawet nie wyciągał dokumentów, które miał na poczet swojego planu B przygotowanego, bo oto plan C i jego pochodna plan C z variantem P jawiła mu się jako doskonała okazja do trwałego źródła smoczych artefaktów, a nie tylko jednorazowej wymiany. Przepisy celne były wtedy bardzo zaostrzone, uniemożliwiające tak swobodne przewożenie kośćca, w obie strony. Był przyjemnie połechtany faktem, że nowe znajomości o dużej perspektywie, mogły mu przynieść zdecydowanie więcej korzyści, niż gdyby Amerykanin okazał się jednak kompetentny.

Miał to poczucie podwójnie, bo oto miejscowy auror zaprosił go na piwo.

I to było w sumie cenniejsze nawet niż ów wykopaliskowy skarb, bowiem Anthony, pomimo swojej wielkiej miłości do smoków, jeszcze bardziej lubił nici, nawet jeśli ich nie rozpoznawał. Nici powiązań były jednak tymi, które rozwijał jak rasowy pająk wokół siebie, znajomości i przyjaźnie, które mogły z czasem przynieść profit większy i większy. Lubił inwestować w to swój czas, lubił też zbierać takich działań owoce. Nawet jeśli czasem ów owoce okazywały się poleganiem na nim i na jego wpływach. Załatwianie spraw, rozwiązywanie problemów, handel przysługami i zaufanie, które było walutą twardszą i bardziej lśniącą niż złoto, dawały mu poczucie władzy nawet na tak niskim stanowisku które pełnił. Z czasem, ludzie, jego małe inwestycje, przestaną być tak nisko, z czasem, będą wyżej, a ich zasięgi będą większe. Z czasem...

Wysłał magiczną notkę z Richarda z samą tylko godziną i dorysowanymi dwoma wikińskimi rogami ze spienionym trunkiem u góry. Kilka minut przed wszedł do pubu i rozejrzał się czujnie, oddychając atmosferą tego miejsca. Panowała wewnątrz swojska atmosfera, nieco przaśna i Anthony musiał przyznać, że nie było to wybitnie komfortowe. Wolałby przeskoczyć nawet do niemagicznych części miasta, by zjeść w miejscu zdecydowanie bardziej... czystym, ale w obliczu przysługi jaką wyświadczył mu Mulciber, było to poświęcenie które mógł ponieść.

Rozejrzał się po sali, a jeśli nie wychwycił znajomej głowy jednego z braci, podszedł do baru by przyjrzeć się dostępnej ofercie. Poziom języka na który pozwalała mu magia sprzyjał w zagadaniu barmanki i lekkim flircie tak dla sportu, dla podtrzymania poczucia kontroli w tych obcych stronach. Norwegom zwykle imponowało to, że ktoś był gotów uczyć się ich języka, nie zamierzał rezygnować z lekkiej przewagi, jaką mu to dawało.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#2
09.05.2024, 17:10  ✶  

Sprawa związana z próbą kradzieży czaszki smoka, mogła zostać częściowo zamknięta. Pozostało jedynie zająć się Amerykaninem, którego mieli w planie dostarczyć amerykańskiemu Ministerstwu Magii. Co z nim dalej się stanie, Richarda to już nie interesowało. Pomógł swojemu znajomemu, podając kontakt do Muzeum, gdzie powinien bez problemowo załatwić swoje potrzebne sprawy. Czy rozmowy się powiodły? Tego jeszcze nie wiedział.

Po pracy, standardowo zrobił zakupy i wrócił do domu, gdzie czekał na niego obiad i wariujący ze sobą chłopcy. Tym małym najczęściej musiał zwracać uwagę na pewne zachowania, nie życząc sobie pewnych zachowań jak biegania w domu, krzyczenia, hałasowania i wszelkiego innego nieodpowiedzialnego zachowania. Jeżeli potrzebowali się wyszaleć, mogli to robić w ogrodzie. Na zewnątrz. Niezależnie od panującej temperatury i pogody. Może kiedyś nauczą się odpowiedzialności, zasad i powolnego wchodzenia w dorosłość. Choć miał nadzieję, że Instytut, też ich odpowiednio wychowa.

Mając zaplanowane wyjście, uprzedził o tym Rebeccę, zostawiając ją w domu na parę godzin z chłopcami. Co z tego, że miała coś również do załatwienia. Chłopców, musiała zabrać ze sobą, albo zostawić u ich sąsiadki. Rozmowy tego typu, przeprowadzali zawsze między sobą, bez obecności dzieci. Chcąc nie chcąc, jako kobieta dostosowywała się. A to, że mieli między sobą umowę, było też wiadome tylko między nimi.

Na wyznaczone miejsce, zjawił się lekko przed czasem. Bar, który podał jako miejsce spotkania z Anthonym, był co prawda inny niż te Londyńskie knajpy. Też było żwawo, muzyka gdzieś grała, ale zdecydowanie panował tutaj zupełnie inny klimat. Gwarno, wesoło, rozmowie i hektolitry piwa. To był bar magiczny. Można było to zaobserwować nawet wchodząc do jego wnętrza, gdzie unosiły się kielichy w postaci rogów. Zachowano klimat dawnych wikingów. Tradycja, jakby zatrzymała się w czasie. Porządnie zabezpieczone przed ich oczami. Wejście było zaklęte. Otoczone runami. Zapieczętowane tak, że przekraczając, magia rozpoznawała Twoje pochodzenie. Odważni mugole, którzy tutaj wchodzili, nigdy do domu nie wracali. Ponoć, taka krążyła legenda.

Wchodząc, Richard rozejrzał się podchodząc do lady barowej. Uśmiechnął się odnajdując znajomą postać.

- Tony.
Klepnął Shafiqa w ramię, dając znać o swojej obecności.
Tym razem Richard nie był w odzieniu aurorskiego munduru. A jedynie w cywilu. Odznakę i legitymację, standardowo posiadał przy sobie, tak samo różdżkę. Na sobie z kolei miał granatowy sweter, jeansy i czarny płaszcz, z przewieszonym butelkowo-zielonym szalikiem, częściowo przypominającym ten z czasach Hogwartu, lecz bez herbu domu. Marzec, a było nadal zimno. Tutejsze rejony miały inny klimat.
- Jadłeś już?
Zapytał. Tyle godzin, nie był pewny, czy poradził sobie z jedzeniem w knajpach. Czy próbował tutejszej kuchni.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
14.05.2024, 22:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.05.2024, 22:13 przez Anthony Shafiq.)  
– Richard...– twarz rozpromienił uśmiech teraz, otwarty i szczery, choć w szkole nigdy nie mieli szansy poznać się bliżej, przez wzgląd na dzielące ich domy. W gronie swoich przyjaciół Anthony był nazywany honorowym ślizgonem, ale bardzo prawdopodobne, że był tym przyjacielem właśnie dlatego, że nie mieszkał w podziemnych, przylegających do jeziora komnatach, w przeciwieństwie do swojego starszego brata, ojca i kilku członków rodziny. Tych ambitniejszych. Ku rozpaczy wszystkich on najwyraźniej wdał się w matkę z Parkinsonów. A może po prostu dobrze się maskował. Niemniej, ślizgoni trzymali się w swojej ciasnej klice, ciężko było się do nich przebić, więc jako prefekt naczelny miał kontakt głównie z innymi prefektami. Ale pamiętał. Pamiętał Richarda i jego brata. I teraz ta pamięć być może uratowała mu skórę.

– Nie, jeszcze nie, nie było okazji przyjechałem tutaj prosto z muzeum. – Nie przyjmował żadnej maski, był otwarcie entuzjastyczny, choć w oczywisty sposób dla jego ekspresji, nie był to entuzjazm gwałtowny i krzykliwy. Przypominał jednak iskrzącą się w letnim słońcu fontannę, jego oczy lśniły, znak, że rozmowa przebiegła z sukcesem. Oczywiście, nie widział powodu by kryć to przed Mulciberem. Może też wolał, aby ten uważał go za nieco naiwnego i prostodusznego. Było to wygodniejsze.

– Ale, czy tutaj można coś jeść? – zdziwił się, bo zdawało mu się, że to miejsce tylko do picia. Ale może ogólny... prostolinijny i swojski charakter tego przybytku sprawiał, że starał się nie wwąchiwać w to czym wypełnione było powietrze. Pod tym względem zdecydowanie wolałby z aurorem spędzić czas nad fiordem. – Muszę Ci powiedzieć, że świetnie wyglądasz. Zmężniałeś. Szczerze, myślałem, że nigdy więcej nie będzie okazji się zobaczyć po Twoim wyjeździe.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#4
16.05.2024, 01:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2024, 08:40 przez Richard Mulciber.)  

Bliźniaków nie było trudno zapomnieć. Dwóch młodych chłopaków o identycznym wyglądzie, mogło się rzucać w oczy. Jedyne co ich mogło wyróżniać to charakter. Ewentualnie umiejętności i posiadana wiedza. Częsty problem dla nauczycieli, aby ich rozróżniać.

Choć dzielił ich dom w Hogwarcie, prefektów nie zawsze zapominano. A Shafiq z jakiegoś powodu także zapamiętał się w jego głowie. Czy to ze względu na tego wyjca? Czy może innych przypadków?

Lata szkolne jednak mieli za sobą. Teraz pracowali a niektórzy z nich mieli już pozakładane rodziny. Goszcząc nawet niespodziewanie znajomych z Londynu, Richard umiał zatroszczyć się o ich komfort, język i bezpieczeństwo. Dlatego też chciał się upewnić, czy kolega zdążył już spróbować kuchni tego kraju.

- Można. Chyba, że wolisz spokojniejsze miejsce, to niedaleko jest restauracja.
Zaproponował. Ten bar wybrał na miejsce spotkania, ze względu na jego charakterystyczny klimat i łatwy punkt lokalizacyjny. Choćby dla ich społeczności.

Czy zmężniał? Na pewno dojrzał. Nie był już tym narwanym nastolatkiem znanym niektórym ze szkoły Magii i Czarodziejstwa. I choć nie miał szans zrobić kariery w Londynie, udało mu się tego dokonać w Oslo.

- Moja podobizna została w Londynie, więc to chyba nic nie zmienia.
Odpowiedział nieco żartobliwie z uśmiechem, nawiązując tym samym do swojego brata bliźniaka. Bo jeżeli ktoś tęsknił za Richardem, niech odwiedzi Roberta.
- Rozumiem że udało się załatwić wszystko w Muzeum?
Dopytał informacyjnie, zauważając wcześniej jego entuzjazm w oczach i słowach. Najwyraźniej musiał dogadać się z tamtejszym właścicielem i uzyskać pewne pozwolenia na kupno czy pożyczenie czaszki smoka.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#5
17.05.2024, 07:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2024, 08:37 przez Anthony Shafiq.)  
– Och nie, dziękuję, mam wrażenie, że w tym miejscu zdecydowanie lepiej poczuję... ducha, hart norweskiego ducha. – Pomimo niechęci i wątpliwości, Anthony był nade wszystko degustatorem i ciekawskim obieżyświatem. Kto wie, być może gdyby nie ambicja jego ojca, byłby po prostu bogatym hobbystą, który przemierzałby cały świat korzystając z magicznej umiejętności dającej mu możliwość dogadania się z każdym. Teraz, wrzucony w kierat magistrali, wykorzystywał każdą okazję by umknąć biurokracji, a w końcu gdy się to udało, lubił po prostu doświadczać. Język, kuchnia, to jak ludzie spędzali wolny czas, z jakimi przeciwnościami musieli się zmagać i jak to robili. Miał już pewien pogląd na temat nieprzystępności tego kraju, surowego klimatu, który ciosał ludzi twardych, ale bardzo życzliwych sobie wzajemnie w takich właśnie miejscach, w salach spotkań, uniesionych toastów, poklepywania się po ramieniu, że przetrwało się kolejny dzień. Fascynowało go to, nawet jeśli sam nie zdecydowałby się na przeprowadzkę. – Restauracje są wszędzie, a takich pubów nawet na północy naszej Wyspy nie uraczysz. A więc... co polecasz? – Zgroza i fascynacja. To przecież siostry, pozostając w kręgu skojarzeń, bliźniaczki.

– Podobizna być może, ale wybraliście odmienne ścieżki, otoczenie być może ma większy wpływ, niż chciałbyś teraz przyznać. – Może w szkole. Może kiedyś, choć Shafiq nigdy nie miał problemu, żeby ich od siebie odróżnić. Teraz jednak wyrwa między badaczem z Departamentu Tajemnic idącym miękką drogą wytyczoną szanowanym nazwiskiem, a aurorem, który sam musiał wygryzać sobie szlak na obcej ziemi... Miłość braterska mogła pozostawać wielka, dla Anthony'ego jednak byli to dwaj absolutnie różni mężczyźni.

Na pytanie o powodzenie swojej "misji" skinął głową, a twarz jaśniała mu w uśmiechu. – Och, to było bardzo owocne spotkanie. Razem z profesorem dzielimy wielką pasję, do tych pięknych stworzeń i cóż... jestem przekonany, że choć to moja pierwsza wizyta w Norwegii, to z pewnością nie ostatnia. Jestem aż zaskoczony ilu przyjaciół i sprzymierzeńców, można było spotkać w kilka ledwie godzin. Prawdę mówią Ci, którzy nakłaniają do tego, by wyjść z domu. Listownie nie byłoby opcji tego załatwić tak sprawnie... – Umilkł, a szare oczy spoczęły pytająco na aurorze. – A jak ten kryminalista? Przypomniał sobie jakieś detale swojej przestępczej działalności? – Pytanie przewrotne, bo przecież Anthony chciał się upewnić, że ów człowiek zapomniał większość tych detali. Nie mieli jednak z Mulciberem wypracowanych ścieżek tajnego porozumiewania się, jeszcze nie, być może nigdy. Korzystał z tego, że ministerstwo chyba miało już nie ingerować w niego bardziej poza ewentualną ekstradycją. Może i mógłby zadziałać po drugiej stronie i dorzucić pieniądze do lepszego adwokata, ale w tym konkretnym przypadku mała korekta wspomnień byłaby szybszym i łatwiejszym rozwiązaniem.

Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#6
19.05.2024, 23:14  ✶  

Czyli jednak zdecydował się pozostać tutaj i spróbować tutejszej kuchni. Niech mu zatem będzie.

- Dobrze. Trzeba najpierw stolik znaleźć, gdzie spokojnie także porozmawiamy.
Odparł i rozejrzał się po knajpie. Lecz w głównej części na sali, nie widział wolnego. Jednocześnie, słuchał kolejnych słów Anthony’ego, który odniósł się ogólnikowo do restauracji.
- W Norwegii specjalnością są dziczyzna i ryby. Możesz w ciemno wziąć danie dnia.
Odwrócił się na ladę barową, przerywając poszukiwania wolnego stolika. Rzucił okiem na tablicę.
- Dzisiaj mają mięso z jelenia z ziemniakami. Albo dorsza.
Przeczytał i spojrzał na Antrhony’ego, czy mu takie danie odpowiadało. Proste, zwyczajne byle się najeść odpowiednio. Jeżeli chciałby coś bardziej ekskluzywnego, to musieliby udać się do restauracji.
- Po prostu tak wyszło.
Uciął temat, jakby nie chciał w niego się zagłębiać. Przeszedł do kolejnego, zmieniając na pytanie odnośnie sprawy z Muzeum, do którego go wysłał. Dobrze słyszeć, że z właścicielem złapał wspólny język i dla dobra swojego zadania, jakie zostało mu zlecone, nie było potrzeby kombinowania z jakimś nieudacznym Amerykaninem. Dobrze było to słyszeć, gdzie taka informacja będzie mu potem potrzebna, gdyby szef się pytał o postęp sprawy z Shafiqiem.
- Wziąłem go na rozmowę, ale nie gwarantowałem mu wolności. Przypomniał sobie kilka rzeczy, więc zasugerowałem mu, aby o tym zapomniał. Co złagodzi jego wyrok, jeżeli nie chce skończyć na długie miesiące w areszcie.
Odpowiedział mu w sprawie tego kryminalisty, o którego właśnie pytał Tony. To już nie był jego problem. Nim zajmie się Ministerstwo, z przekazaniem go do jego kraju. Tam będzie się tłumaczył na ich prawie i zasadach.
- Poszukam stolika. A ty zamów sobie coś.
Polecił, po czym udał się na oględziny po lokalu, przechodząc także do kolejnego pomieszczenia, gdzie znajdowała się dalsza część baru przeznaczona do spożywania alkoholu i posiłków. Tam znalazł wolne miejsce pod ścianą. Wrócił do Anthony’ego. Jeżeli był w tracie zamawiania, poczekał.
- Znalazłem.
Zakomunikował i od razu zaprowadził go do drugiego pomieszczenia, w którym był chwilę temu. Przekroczyli szeroką framugę, docierając do drugiego pomieszczenia lokalu, pełnego stołów połączonych z ławkami. Pod ścianą znajdował się wolny stolik czteroosobowy. Zawsze coś. Tutaj mogliby sobie porozmawiać na spokojnie. Nie przypominał się z piwem dla siebie, które wisiał mu Anthony. Może będzie pamiętał?

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
24.05.2024, 14:42  ✶  
Może nie powinien pytać o losie Amerykanina, ale wolał mieć pewność, że właściwie zrozumiał intencje Richarda. Teraz jednak był już uspokojony, nawet jeśli głos Mulcibera był nieco oschły, informacyjny, nawet jeśli sugestia mogła być tylko sugestią, a nie grzebaniem we wspomnieniach złoczyńcy. To była ta cienka granica, której nie można było przekraczać. Nie wtedy, kiedy człowiek chciał zbudować po prostu zaufanie.

– Wezmę jelenia w takim razie, skoro polecasz – odpowiedział, i uśmiechnął się przyjmując fakt, że będzie musiał spędzić tu trochę czasu. Liczył bardzo, że towarzystwo Mulcibera mu w tym pomoże, bo sam z własnej, nieprzymuszonej woli nigdy nie przekroczyłby progu tej knajpki.

Gdy rodak poszedł szukać miejsca, Anthony skorzystał z faktu, że było to miejsce znane aurorowi i zamówił jego ulubione piwo, w możliwie dużej ilości i drugą, toż samą wersję trunku dla siebie. Bo chociaż nigdy za piwem nie przepadał, wciąż lubił eksperymenty. Doświadczenie nowego miejsca wszystkimi zmysłami.

Gdy usiadł we wskazanym miejscu, wyraźnie się odprężył. Był biegunowo odległy od nieco usztywnionego angielskiego urzędnika z ich porannej konfrontacji w norweskim departamencie.
– Opowiadaj co u Ciebie. Nie widzieliśmy się lata! – zagaił rozmowę, na razie nie pijąc piwa, obserwując, wypatrując jakiegoś może miejscowego rytuału, który był porządany przy inicjowaniu spotkania. Tak mało wiedział o tej Norwegii... To musiało się zmienić. – Jak żyjesz? Jak się urządziłeś? Auror! Pasuje do Ciebie bardzo ta rola. Czy i tutaj jest ona najwyżej w hierarchii śledczych? – zapytał, nie szczędząc w tonie uznania dla kogoś kto na obczyźnie osiągnął taki poziom swojej kariery.

Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#8
29.05.2024, 15:53  ✶  

Chciał wiedzieć, to mu przekazał informacje. Dalej nie powinien się już niczym przejmować. Być może Richard posłużył się swoimi innymi umiejętnościami zastraszania, kłamstwa, cokolwiek, aby sprawić, żeby mężczyzna był cicho. Co z nim zrobią w Ameryce, nie interesował się tym.

Kiedy posiłek dla Shafiqa zostało zamówione, a także piwo dla nich dwojga, mogli usiąść przy znalezionym przez Mulcibera stoliku. Podjąć się zwyczajnej rozmowy, niekoniecznie związanej z zawodem. Richard wolałby sprawy prywatne omawiać zawsze poza budynkami Ministerstwa.

Nie widzieli się lata? Możliwe, że od ślubu jego starszej siostry z jego bratem. Richard nawet tego nie liczył.
- Można tak powiedzieć. Ale także są inne odgałęzienia kierunku zawodowego w Departamencie Prawa.
Odpowiedział od końca. Skoro tutaj padło konkretne pytanie, a nie ogólnikowe jak poprzednie. Jak żył? Jak sobie radził? Westchnął zastanawiając się jakich słów użyć. W tym momencie przyniesiono zamówione piwo. Na posiłek, Shafiq musiał jeszcze trochę poczekać.
- Co u mnie? Jakoś sobie żyjemy. Kupiłem dom, gdzie z Rebeccą przeprowadziliśmy się z małego mieszkania. Więcej swobody i prywatności. Decyzję taką podjęliśmy, także ze względu na powiększającą się naszą rodzinę,
Odparł w skrócie. Co więcej się produkować? To, że został aurorem, było już wiadomo. Że miał żonę? Można było to także zaobserwować na posiadanej obrączce na jego serdecznym palcu, prawej dłoni. Niestety, Anglia i Norwegia miały nieco inne zasady, jeżeli chodziło o noszenie obrączek. Mieszkając tutaj lata, musieli oboje dostosować się do tutejszych zwyczajów.
- A jak u Ciebie?
Odbił pytaniem, przysuwając do siebie kufel z piwem.

the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#9
30.05.2024, 22:26  ✶  

– Twoje zdrowie i Twoich najbliższych! – zarządził toast, gdy tylko otrzymali piwo i upił łyk czy dwa. Jęczmienne alkohole, chmielowe, nie leżały w zakresie jego zainteresowań, niemniej nie zamierzał się krzywić ani wybrzydzać. Co kraj to obyczaj, to sposoby ważenia trunków, które pozwalały nawadniać się wtedy, gdy nikt nie wpadł na to, że podgrzanie wody uchroni ludzi przed żyjącymi w niej zarazkami.

– Serdeczne gratulacje! Ilu latorośli się dorobiłeś? Jak Rebecca w ogóle sobie radzi? Zamierzacie wychować dzieci dwujęzycznie? – dopytywał zaciekawiony tematem, bo zazwyczaj dla ojców był on istotny. Z resztą, nawet jeśli miał w tym swój interes, bo zawsze było warto znać aurora w innym kraju, szczególnie w kraju z którego chciało się ukraść kilka rzeczy, to w sumie był realnie zaciekawiony tym jak potoczyły się jego losy. Trochę też mu zazdrościł oderwania od korzeni. Sam wciąż czuł oddech ojca na swoich plecach. Lada moment, osiągnie to co było mu przeznaczone. Czy wtedy Michael Benedict Shafiq będzie w końcu zadowolony?

– No my z Edith wciąż się staramy, ale... jakoś bogowie nam nie sprzyja, z resztą... Jej stan nie jest najlepszy. Na dniach mam dostać nominację na ambasadora we Francji, liczę, że zmiana klimatu trochę jej pomoże. Są tam dobre sanatoria, może jakiś inny lekarz znajdzie inną kurację wzmacniającą. – Piękna czarnowłosa Edith nigdy nie miała dzieci, zmarła trzy lata po tej rozmowie, o czym Anthony nie wiedział. Co wiedział to fakt, że i tak jeśli miałaby mieć dziecko, to nie z nim, skoro jedyny raz gdy się całowali był tradycyjnym pocałunkiem podczas uroczystości zaślubin dwa lata wcześniej. Układ był jasny i obojgu odpowiadał, choć już jego matka przebąkiwała coś na temat dziedzica. Choroba żony ukrócała te dywagacje, choć oczywiście, gdyby mógł, Anthony wolałby zmagać się z docinkami o własnej impotencji, aniżeli lękiem o jej życie. – Koleje losu... Jestem ciekawy co przyniesie mi praca na placówce. Oczywiście wiesz, że możesz na mnie liczyć, nie ważne czy potrzebowałbyś czegoś z Anglii, albo Francji właśnie. Przepustka dyplomatyczna daje mi kilka możliwości więcej – uśmiechnął się, upijając nieco piwa. Nie był pewien, czy da radę wypić pełny kufel, ale nie chodziło przecież o wyścigi. Z drugiej strony przyjął, że na ciało opada wraz z alkoholem przyjemne odrętwienie. To był w gruncie rzeczy bardzo długi dzień, który finalnie znalazł bardzo przyjemne zakończenie.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#10
02.06.2024, 11:33  ✶  

Anthony szybko przeszedł do toastu. Zatem Richard ujął w dłoń swój kufel i uniósł ku górze, aby po chwili także upić łyk. Tyle lat tutaj mieszka, że można było przyzwyczaić się do tutejszej kuchni i serwowanych napojów, jak i alkoholi. Jemu akurat tutaj wszystko pasowało. Choć niekiedy też brakowało mu tych angielskich zwyczajów. Starał się je wprowadzić w swoim domu. Utrzymać i w tych tradycjach wychować swoje dzieci. Aby nie przynosiły mu wstydu podczas rodzinnych wizyt w jego domu, jak i u Rebecci.
Czy było czego gratulować? Nie był tego przekonany. Dla pozorów, ukrycia prawdy, uśmiechnął się w podzięce za gratulacje.

- Dwóch synów. Zamierzamy ich wychować nie tylko w oparciu o wiedzę dwujęzykową, ale także w tradycji naszych rodzin. Tutejsze zwyczaje mogą mocno odstawać od Angielskich. Rebecca daje radę. Innego wyjścia w sumie nie ma, kiedy ja jestem poza domem.
Odpowiedział ze spokojem. Przyszłościowo złoży się najpewniej tak, że jego dzieci będą bogate dodatkowo w jeszcze jeden język, ze względu na Instytut Magii Durmstrang, do którego Richard chce ich zapisać.

Udzielił także odpowiedzi odnośnie swojej żony. Ich małżeństwo było aranżowane. Żadne z nich do siebie nie czuło nic, co można byłoby nazwać miłością. Akceptowali się, tolerowali, ustawili własne zasady. Dał jej dzieci jak chciała. W zamian otrzymał od niej zrozumienie, nie wtrącanie się w nie swoje sprawy. Nie dopytywanie. Lecz wychowywać dzieci, musieli razem. Jeżeli nie chciał, aby wyrośli mu na nieprzyzwoitych, niekulturalnych. Nie chciałby się ich wstydzić a udowodnić swojemu ojcu, że bez stosowania przemocy, można wychować dzieci na kulturalne, przyzwoite, porządne, ułożone etnicznie, z odpowiednimi manierami. Żeby umieli zachować się w każdej sytuacji, w gościnie i w rodzinie.

- Oby się powiodło. Mamy takie czasy, że dziedzic jest potrzebny do utrzymania linii rodzinnego nazwiska.
Jeżeli mu się nie uda, to komu? Jego bratu? Podobnie oni mieli ten problem. Robertowi dopiero urodziła się córka. A wciąż nie miał syna. I choć Richardowi udało się "zabezpieczyć" ich ród, to jednak linia dziedziczenia musi iść przez jego brata bliźniaka.
- Przy okazji, gratuluję nominacji.
Należało mu się. Im obojgu. Osiągnęli coś w swoim życiu, że jeżeli nie ojcowie, robili to przecież dla siebie. Aby być kimś.
- Tak się składa, że w Anglii i we Francji mam rodzeństwo. Ale będę o tym pamiętał.
Nie odrzucił jego propozycji. Być może, jeżeli zaszłaby taka potrzeba, że znajomości Shafiqa mogą się przydać.

Podczas prowadzonej rozmowy, Richard wyjął paczkę papierosów i pozwolił sobie zapalić, przysuwając sobie bliżej popielniczkę.

- Nie będzie Ci przeszkadzać?
Powinien zapytać, zanim zapalił a zrobił na odwrót. Najwyżej go zgasi. Tylko szkoda, aby ten jeden papieros mu się zmarnował. Nie był pewny, czy dym tytoniowy będzie mu przeszkadzać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3948), Charles Mulciber (593), Leonard Mulciber (506), Richard Mulciber (3898)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa