• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Sowia Poczta v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
Urszula Brzęczyszczykiewicz

Urszula Brzęczyszczykiewicz
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#11
16.06.2024, 21:42  ✶  
Warownia, 18 VIII 1972 rok

Szanowna Pani Urszulo Brzęczyszczykiewicz!

Karty bardzo często ujawniają prawdy, które kryjemy w sobie, nawet gdy nie jesteśmy obdarzeni darem Trzeciego Oka. Ja zostałem nim pobłogosławiony, lubię więc myśleć, że kolejność kart jest poświęcona przez Apollina i jasność słońca, które dostrzeże wszystko. Mam nadzieję, że podążenie za sugestiami i ostrzeżeniami kart przyniesie taką przyszłość, jaką sobie tylko Pani wyobrazi i że sam rozkład rezonował z Panią. 

Renowację planuje rozpocząć w okolicach ostatniego tygodnia sierpnia, a sam zameczek znajduje się w Little Hangleton. Wiem, że ta okolica słynie raczej z mało przyjaznych sąsiadów, oferuję transport siecią fiuu lub teleportację, w zależności od preferencji, z Warowni, prosto do posiadłości. Od siebie proponuję 26 VIII, spotkanie pod bramą Warowni (posiadłość rodziny Longbottom) około godziny 6:00 po południu?


Z wyrazami szacunku
[Obrazek: pde6aMt.png]


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
à La Folie
And was it his destined part
Only one moment in his life

To be close to your heart?
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
malarka
Piwne oczy i brązowe włosy z miedzianym połyskiem, czasem z rozjaśnianymi pasmami lub po całości. Ma 165cm wzrostu, a sylwetkę szczupłą i chudą. Zawsze stara się prezentować, jakby była na właściwym miejscu. Zawsze zadbana, ładnie uczesana i ubrana. Wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości, czy to przez zachowanie, ubiór czy ogólny wygląd - chce żeby brano ją na poważnie, jednak kiedy się rozluźni, podpatrzone u innych maniery łatwo znikają. Czasem kiedy mówi, słychać francuski akcent, który szczególnie wychodzi kiedy jest pod wpływem silnych emocji. Ciągnie się za nią zapach białego piżma, jaśminu i kwiatu bawełny.

Lyssa Dolohov
#12
14.08.2024, 11:50  ✶  
30.07.1972

Droga Ulo,

Faktycznie, kiedy dostałam twój list, również zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele czasu minęło od momentu kiedy ostatnio wymieniłyśmy się korespondencją. Muszę to zrzucić na karb towarzyskiego życia, które zdaje się rozkwitać w Londynie podczas lata. Ale oprócz spotykania nowych ludzi, niewiele u mnie nowinek; maluję, spaceruję i zaglądam do biblioteki Parkinsonów.

Szczerze też ci powiem, że nie jestem do końca pewna o jakichś problemach urodzaju mówisz, ale pewnie tylko utwierdza to twoje słowa, że w mieście nie trzeba się z nimi użerać. Miło jednak słyszeć, że nie będzie w tym roku problemów z brakami żywności, czy z czym tam mogliby się zmagać ludzie w Anglii podczas zimy.

Cieszę się, że również poznałaś kogoś nowego i że ów kolega okazał się naprawdę miłym i utalentowanym człowiekiem w kwestii rodzących krów. Ja na temat rodzących się cieląt wiem tyle, że nigdy nie chciałabym tego oglądać na żywo, więc chyba mogę napisać, że podziwiam mocny żołądek. Mój by nie wytrzymał.

Jeśli nie lubisz pisać własnoręcznie, polecam ci samopiszące pióra - to świetny instrument, kiedy trzeba spisać na papierze własne myśli, a nie ma się ku temu sił czy możliwości, żeby zrobić to samodzielnie. Maszyna też wydaje się przyjemnym zakupem, ale strasznie klika.

Pomyślałam sobie też, że jest chyba jednak kwestia którą powinnam z tobą poruszyć. Nie wiem czy czytasz gazety, ale podobno popularny na Beltane rytuał, czyli wrzucanie na pale uwitych wianków, okazał się w tym roku okropnym niewypałem. Prawdę powiedziawszy, nie odczułam chyba żadnych powikłań opisywanych w gazetach. W każdym razie, zaniepokojona wiszącą w powietrzu możliwością działania magii, udałam się do klątwołamaczki i zapewniła mnie o tym, że nic nam nie grozi. Nie ma za co.

Pozdrawiam i ściskam,
Lyssa

PS Mój ulubiony owoc to gruszka.


la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa