• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I)

[10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I)
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#21
09.06.2024, 17:36  ✶  
To nie tak, że Ciril nie dostrzegał słuszności w słowach Victorii lub Laurenta. Obydwoje mieli rację i powinien jak najszybciej wrócić na stały ląd i odpocząć. Nie chodziło nawet o upór, choć ten miał znaczenie, gdy ciągnął ich na dno jeziora. Chodziło o uczestnictwo w czymś większym od niego samego, o ratunek dla tych których pewnie na swój sposób kochał, o strach, o wszystko, co kłębiło się w jego głowie.
Ciril spoglądał ciemnymi, okrągłymi oczami foki na Laurenta. Jego wibrysy drgały, jakby albo chciał coś powiedzieć, ale tak naprawdę albo nie wiedział co powinien, albo jakby zastanawiał się, czy mógł coś zrobić, ale zabrakło mu śmiałości.
- Wrócę na wyspę – zgodził się. – Uważaj na siebie. Wszyscy na siebie uważajcie.
Skłonił foczą głowę przed Ulthem (ten odprawił go machnięciem), a potem popłynął do wyjścia. Perseus widział, że wódz miał dokładnie te same objawy co wcześniej widziana trytonka. Może przez jego masę i wielkość albo przez to, że zaczął być truty później, jego stan nie wydawał się aż tak poważny jak tamtej. Albo to ten fiolet, ten otaczający go fiolet, osłabiał działanie trucizny. Leczył? Bo patrząc na niego, u Blacka znowu otworzyło się aurowidzenie. Choć całe jezioro zdawało się czarne – widział przenikające przez wodę malutkie, czarne nicie, Ulth pozostawał osłonięty jaśniejącym fioletem. Ten jego był nawet jaśniejszy od fioletu którym owinięty był sam Perseus lub Victoria (a nawet Ciril, bo i jego oddalająca się sylwetka rozbłysła pod wpływem trzeciego oka).
- Adria… - głos trytońskiego wodza zabrzmiał ciężko. – Adria… Sądzicie, że to Adria nas truje? – zapytał, ale w taki sposób, jakby wcale nie pytał. – Gdy nadejdzie czas, miała zająć moje miejsce. Gdyby jeszcze miała otruć tylko mnie, ale… jaki sens ma władza nad wioską umarłych? – zapytał sam siebie. – Czy da się cofnąć działanie trucizny?
Victoria mogła się domyślić, że najpewniej tak. Może wystarczyłby nawet beozar. Już samo to, że potrzebowała czasu by zabić sprawiało, że najprostszym sposobem byłoby, po prostu, przestać jeść skorupiaki. Ale czy to powstrzymałoby Adrię przed zatruciem czegoś innego? Raczej nie. Istniała również szansa, że przeciwniczka Ultha miała antidotum. Albo umiała je sporządzić.
Podniósł się ze swojego tronu, tworząc wokół siebie drobne wiry. Mimo wieku, wciąż był bardzo potężny. Pewnie półtorakrotnie większy od przeciętnego trytona.
- Chcecie mi powiedzieć, że powinienem zabić Adrię, gdy okazała mi nieposłuszeństwo? – Pokręcił głową. Unoszące się dookoła jego głowy macki zafalowały. – Skrywa się razem ze swoimi poplecznikami w siedlisku z wapienia i ludzkich śmieci. Chcecie bym popłynął tam z wami? A może wolicie płynąć sami, a ja w tym czasie zbiorę pozostałych przy mnie trytonów i dołączę do was wraz z nimi?

@Perseus Black @Laurent Prewett @Victoria Lestrange

Czas na odpis do 11.06, godz. 21.00
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#22
10.06.2024, 15:33  ✶  

Cieszyło go, że Victoria go poparła, aż skinął swoim małym, foczym łbem, a kilka bąbelków poleciało z jego nozdrzy w górę. Jego ślepia spoczywały na Cirilu. Było tyle rzeczy, o które chciał go zapytać... ale przede wszystkim chciał zadbać o to, żeby młodzieniec wyszedł z tego cały. Już i tak czuł nieprzyjemny uścisk na dole brzucha, że ten selkie tutaj pływał z nimi, bo musiał wszystko tłumaczyć, żeby w ogóle mieli szansę wejść w minimalny dialog. A ta krew powoli się sączyła. Woda zaś wcale nie pomagała w tym, żeby przestała. Więc kiedy zgodziły się wypłynąć poruszył nieco łbem w geście radości, iście foczej, wdzięczny, że wspólnym wysiłkiem udało się go zawrócić. Bardzo, BARDZO chciał wierzyć w to, że tam już wysiłki Perseusa zdadzą swój test... chociaż niestety wszystko w nim cisnęło się w obawę, że będzie tylko gorzej. Chciał za nim płynąć. To uczucie było nieznośne. Ta niepewność, czy ktoś naprawdę nie wbił ci noża w plecy i nie zabawił się też przez to cudzym kosztem.

Pytanie, które zadał wcześniej Perseus, może brzmiałoby idealnie przed samym Ulthem? Król wydawał się zmęczony, albo znudzony, ale bez względu na to, jakie emocje nim targały (albo właśnie czego zabrakło w jego sercu) robił wrażenie. Również nie znał panujących tutaj zasad, ale ta istota zdawała się bardzo otwarta na kontakt. Trytony posługujące się tak sprawnie angielskim? To nie była raczej norma. Laurenta ciągle zastanawiała tamta opowieść, która wypaliła się niejasno w jego głowie między bólem o trytonie, który przegrał perły w karty. Czy to magia, eliksir, czy może coś zupełnie innego pozwoliło mu wyjść na zewnątrz? A może ktoś w ogóle go wyniósł z wody i wcale nie miał nóg?

- Może to nie ona. Może jest tak samo zatruta, tylko zamiast ospałości pojawiła się w niej jakaś agresja, szaleństwo? - Zasugerował, bo skąd mieli wiedzieć, czy naprawdę ta kobieta zdradziła, czy może była ofiarą tego... tego wszystkiego? Perseus ciągle mówił o jakiejś czerni, fiolecie... może to była jakaś klątwa? Na powierzchni przecież aktualnie też działy się rzeczy. Tkwienie tutaj naprawdę stało się nieznośne i napawało go niecierpliwością. Należało DZIAŁAĆ. - Nie przekonamy się, dopóki z nią nie porozmawiamy. - Jasne, Ulth już z nią rozmawiał, ale nie był bogaty w wiedzę, którą oni teraz mieli. I nie miał aurowidza... nie żeby Perseusowi można było ufać, ygh... - Popłyniemy przodem, zbierz Panie trytony, ale potrzebujemy tłumacza. Chyba że Adria równie sprawnie posługuje się angielskim, co Król? - Jak właściwie powinien go tytułować? Nie chciał popełnić gafy, ale też nie było czasu na wielkie kurtuazje! Spojrzał kontrolnie na Victorię i Perseusa, czy im to pasowało, co zaproponował. - Na górze też nie dzieje się zbyt dobrze. Musimy działać.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#23
10.06.2024, 18:46  ✶  

Pewną ulgą było to, że Cirill zawrócił i odpłynął. Mogła tylko zgadywać dokąd, bo nie rozumiała tych foczych popiskiwań, ale dawało to pewną nadzieję, że poszedł po rozum do głowy i odpocznie na lądzie. Ulth odprawił go machnięciem ręki (macki? płetwy?), ale to zawsze jedna osoba mniej, o którą należało się w tym zamieszaniu martwić.

Victoria przyglądała się wodzowi, wielkiemu trytonowi, szukając czegokolwiek. Nie wyglądał tak źle, jak tamta trytonka na zewnątrz. Może w ogóle nie był zatruty? Może to po prostu w jego przypadku była starość, wiek… Ale z drugiej strony nie chciało jej się wierzyć, że podtruwani byli wszyscy, a nie wódź trytońskiej wioski.

– Jakieś powiązanie na pewno jest – może to nie ona, może ktoś na jej zlecenie, a może to jeszcze jakaś trzecia frakcja, chcąca skłócić jednych z drugimi. Tego Victoria nie wiedziała, ale to co mówił wcześniej Cirill, a później trytony na zewnątrz dawały do myślenia. Zgadzała się jednak z Laurentem, że nie ma co od razu wszystkiego zakładać. Jeśli będzie chciała porozmawiać… to można porozmawiać. Jeśli nie, to inna sytuacja – wtedy pewnie będą musieli się bronić.

– Da, na pewno się da – odparła, na pytanie Ultha. Co prawda były to tylko szybkie przypuszczenia na podstawie niedługich obserwacji, ale… – Nie zadziałała od razu, wygląda to tak, jakby potrzebowała czasu, żeby faktycznie się zacząć odkładać i wyglądać jak tajemnicza choroba. Może wystarczy po prostu odstawić skorupiaki, albo cokolwiek, do czego podawana jest trucizna. Może pomógłby bezoar. Macie do nich dostęp? Bezoar jest pomocny przy większości trucizn – w sumie to nie wiedziała, czy mieli. – Na pewno da się też stworzyć antidotum, ale na to potrzeba by trochę czasu – ale z pewnością by pomogło… Tylko należało posiadać informacje o organizmach trytonów i o tym co dokładnie powoduje trucizna, nieco bardziej konkretne niż kilka chwil pospiesznej obserwacji.

Czy należało ją zabić… Może. Ale póki nie mieli pewności, to Victoria nie chciała dawać takich osądów. Dlatego kiwnęła głową i położyła dłoń na ramieniu Laurenta, by wiedział, że go w tym popiera.

– Tak, nie mamy zbyt wiele czasu. Ale jesteśmy gotowi pomóc… Spróbować z nią porozmawiać, o ile będzie do tego chętna – dodała. Bo z tego co mówił Cirill, to była bardzo wrogo nastawiona względem ludzi.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#24
11.06.2024, 20:35  ✶  
Odczekał chwilę, aż Ciril odpłynie, zanim zwrócił się do swoich towarzyszy. Już dawno dał sobie spokój z uporczywym przekonywaniem selkie do tego, aby wrócił na powierzchnię, choć nie oznaczało to, że nie przyglądał się ze zmartwieniem ciemnym plamom tworzącym się wokół foczej sylwetki. Perseus patrzył jeszcze w ślad za nim, a na jego twarzy odmalowała się jeszcze większa zgryzota niż wcześniej.
— Musimy załatwić sprawę szybko, jeśli chcemy mu jeszcze pomóc — rzucił półszeptem. Czyż nie dość ludzi już zginęło - z jego ręki, albo przez jego zaniedbania? Nie wybaczy sobie, jeśli kolejna osoba straci przez niego życie.
Ponownie przeniósł wzrok na Ultha i poczuł, że coś jest nie tak. Zdawało mu się, że nie widział nigdy aż tak intensywnego odcienia fioletu. Rozejrzał się na boki skonfundowany, obejrzał swoje dłonie i sylwetki towarzyszy i znów jego spojrzenie na moment zatrzymało się na Victorii (miał nadzieję, że nie będzie tym razem wściekła - sam grymas na jego twarzy wskazywał na to, że nie kontroluje swego daru) i odszukał wzrokiem niknącą postać Cirila. Ominął Laurenta ze strachu o to, co może zobaczyć i własnej bezbronności wobec tego odkrycia. Zaraz też dostrzegł wijącą się wokół nich czerń; wyciągnął nawet dłoń, by ją pochwycić, ale to przecież nie było prawdziwe. Albo inaczej - było, lecz nienamacalne. Być może dla jego towarzyszy zachowanie Perseusa wyglądało dziwacznie, ale on miał w tamtym momencie inne zmartwienia.
Przysłuchiwał się rozmowie Laurenta i Victorii z Ulthem, sam jednak nie mówił nic. Tak, popłynie z nimi, kiwał przecież głową na zgodę. Porozmawia z Adrią, spróbuje wyciągnąć od niej co stoi za jej motywami i jak powstrzymać to szaleństwo. Ale najpierw jeszcze jedna rzecz...
— Całe jezioro jest zatrute. Widzę wijącą się aurę trucizny — zwrócił się do wodza na koniec, kiedy już wszystko odnośnie wyprawy zostało powiedziane — Ale ciebie, królu, otacza silny fiolet. Nie wiem skąd się wziął, ale wygląda na to, że osłabia on działanie trucizny...
Umilkł, a potem zrozpaczony spojrzał na Laurenta. Czy ta czerń nadal nad nim wisiała?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#25
16.06.2024, 16:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.06.2024, 16:28 przez Norvel Twonk.)  
Macki na głowie Ultha falowały, gdy słuchał, co mieli do powiedzenia.
- Będzie wam towarzyszył Laertes. – Wódz nie zaczekał aż się z nim zgodzą, ale popłynął do wyjścia ze swojej chaty.
Tymczasem coś się zmieniło. Nie była to namacalna zmiana. Wodę nie przecięła nagle fala energii lub czegoś podobnego. Po prostu Laurent zdał sobie sprawę, że podejrzenia, które żywił wobec Perseusa były… no przynajmniej odrobinę na wyrost. Właściwie, dlaczego magipsychiatra miałby chcieć go zdradzić? Dlaczego w jeziorze? Dlaczego teraz? Dlaczego w tym miejscu? Dlaczego akurat w Windermere? Zanim aurowidzenie Blacka zniknęło, ten dostrzegł jeszcze, że czerń, którą otoczony był Laurent zaczęła się rozpraszać, ale jezioro ciągle w niej tkwiło.
Gdy wypłynęli z chaty, wódz razem ze swoimi strażnikami zdążył uwolnić związane trytony. Radziły między sobą, wreszcie w ich stronę ruszył ten, którego zdążyli poznać już wcześniej. Leartes, teraz wiedzieli przynajmniej jak miał na imię, nadal patrzył na nich z niechęcią.
- Jezioro to więzienie, nie trucizna – rzucił do Perseusa, przyznając tym samym, że Ulth musiał przekazać trytonom przynajmniej część rozmowy.
A potem ruszył przodem, prowadząc ich z powrotem przez trytońską wioskę. Tryton prawie nie oglądał się za nimi. W porównaniu z Ulthem, wydawał się sporo młodszy, niewiele mniejszy od wodza, w dodatku nie nosił na ciele śladów działania trucizny. Przemykał między wapiennymi budowlami szybko i zwinnie. Zwalniał tylko wtedy, gdy dostrzegał, że Laurent, Victoria i Perseus za bardzo odstawali.
Jezioro nie było martwe. Śnięte ryby, które dostrzegli przy molo, zdawały się być jedynie nieprzyjemnym wypadkiem przy pracy. Owszem, nawet niewprawne oko dostrzegało, że dno pozostawało pustawe, wodne rośliny to zbijały się w kępki, to znowu zanikały. Nie było tu zbyt dużo ludzkich śmieci. Parę razy natknęli się tylko na zatopioną butelkę (jedna z nich została nawet zakorkowana i chyba miała w środku list miłosny).
Im dalej od trytońskiej wioski się znajdowali, tym lepiej widzieli, że Leartes prowadził ich w stronę dziwacznej budowli. Przypominała trochę rozłożystego grzyba z grubym, wapienno kamiennym trzonem upstrzonym wieloma otworami i czapką zbudowaną ze starannie zebranych ludzkich śmieci. Siedlisko jarzyło się w ciemnościach za sprawą fluorescencyjnych roślin, dokładnie tych samych, które widzieli wcześniej w chacie Ultha.
Victoria mogła skojarzyć także, że znajdowali się najprawdopodobniej niedaleko wyspy. Może nawet ten budynek miał z nią jakieś połączenie.
- Tam – rzucił tryton. Jego głos nie brzmiał już tak pogardliwie jak wcześniej. Teraz pojawiły się w nim wątpliwości.
Z jednego z otworów wypłynęła trytonka. Wyglądała na ranną. Wokół niej woda stawała się ciemniejsza. Dostrzegła ich i ruszyła w ich stronę. Leartes nastroszył się, posłał rozgniewane spojrzenie Perseusowi, Laurentowi i Victorii.
- To zwolenniczka Adrii. Lepiej dla was byłoby ją zabić – powiedział. – A ja stoję, waham się, nie wiem co robić. I nic nie robię.

@Perseus Black @Laurent Prewett @Victoria Lestrange

Czas na odpis do 19.06 godz. 21.00

/postacie, które wylosowały w 1 etapie negatywną emocję, zdają sobie sprawę, że była irracjonalna i nieprawdziwa
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#26
17.06.2024, 12:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2024, 12:36 przez Laurent Prewett.)  

Lekka ekscytacja przeszła przez skórę Laurenta, chociaż niby nic wcale się wielkiego nie zdarzyło, energia nie błyskała... nie, nie musiała. To były emocje. Król się poruszył. Król wyraził zgodę, uniósł się z tronu i jego siła, przynajmniej dla Laurenta, wypełniała całą tą przestrzeń. Przepłynął na bok, czując wśród tego niepokoju, w tej zgnuśniałości wszystkiego, w niebezpieczeństwie - kolejny raz przychodził moment, kiedy można było coś zrobić na lepsze. Kogoś ochronić. Komuś pomóc. Tyle przecież mogli zrobić, prawda? Nadzieja. To chyba właśnie była nadzieja, której tak często mu brakowało. Dotknął dłonią ręki Victorii na swoim ramieniu.

Król się poruszył, jego ogon zafalował wodą, a Laurent poczuł, że jego umysł staje się klarowniejszy. Jego uczucia stają się klarowniejsze. To, co ściskało je w supeł, co trzymało w ciągłym napięciu i tworzyło nieufność zniknęło. Te podejrzenia, ta niechęć, strach przed spojrzeniami Perseusa... skierował błękitne oczy na mężczyznę rozglądającym się po wszystkim i wszystkich. Przecież widzi aury. Czemu temu nie ufałem? Układanka zaczynała do siebie pasować. Rozsypane, zastąpione fałszywymi elementami... tylko czemu? Skąd? Czy to ta czerń? Gdyby teraz był w postaci foki to właśnie nastroszyłby swoje futro ze strachu, które przeszyło jego serce. Czy jego emocje były manipulowane? Czy COŚ nimi manipulowało? Skierował się do Perseusa.

- Perseusie... pewnie to nie jest odpowiedni czas i miejsce, ale przepraszam cię za moje nieodpowiednie zachowanie. Ja... nie jestem pewien, dlaczego się tak zachowywałem... - Odezwał się z pozycji osoby, która naprawdę miała za co przepraszać. Nie było to racjonalne i... zupełnie mijało się z całą jego filozofią postępowania wobec ludzi. Szczególnie, że jak dotąd Perseus dał mu odczucia bycia czułym i troskliwym człowiekiem, który nie zasługiwał na takie skreślanie przez... przez co? Nawet nie wiedział. Przez to, że miał coś w spojrzeniu, co mu przypomniało o Dante? Bzdura. Nie patrzył na niego tak samo. - Ja... nie wiem dlaczego, ale coś sobie uroiłem, że... że Perseus nas zdradzi. - Skierował te słowa do Victorii, kiedy czekali, aż król porozmawia z podwładnymi, żeby jej wyjaśnić to... to wszystko. Aż poczerwieniał na twarzy z tego zażenowania i trochę go zemdliło na myśl, że już nawet nad własnymi emocjami nie ma kontroli. Tak jakby wcześniej ją miał, ale... to było coś innego. Wpływało bezpośrednio na umysł.

- Więzienie..? - Nie bardzo rozumiał - więzienie czego? Kogo?

Zmienił się z powrotem w fokę, kiedy płynęli przez wodę, żeby nadążać za trytonem. Rozglądał się wokół szukając śladów trucizny, a może wręcz spodziewał się widoku krat, łańcuchów? Tego więzienia, którego nie widział, ale które na upartego mogłyby tworzyć sploty glonów i kamieni, między którymi przepływali. Dopiero kiedy dojrzał trytonkę przed nimi, która wypłynęła z budowli myślał o tym, żeby się odmienić... ale tego nie zrobił. To te trytony zapewne skrzywdziły Cirila.

- Przypływamy w pokoju. - Spojrzał kontrolnie na Leartesa, żeby się upewnić, czy trytonka go rozumie. A potem wysunął się trochę do przodu i jednocześnie na bok. Obrócił się wokół własnej osi niemal leniwie. Żeby sie trochę przed nią odsłonić, pokazać brak złych intencji. - Wasze jezioro jest zatrute, a ci ludzie mogą pomóc. Ciril i Ulth nas poprosili. - Tooo była manipulacja faktami, aleee kto by się tam przejmował! - Chcemy pomóc. Proszę, wysłuchajcie nas!


Na charyzmę
Rzut Z 1d100 - 90
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 82
Sukces!


○ • ○
his voice could calm the oceans.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#27
17.06.2024, 18:39  ✶  

Kiwnęła głową na słowa Perseusa, przyjmując do wiadomości, że woda na pewno osłabiła opatrunek, jaki Perseus zrobił Cirillowi i pewnie będzie trzeba go powtórzyć. Chyba całe szczęście, że podali mu eliksir wiggenowy… Spojrzała na Perseusa kątem oka, w przelocie. Poczuła, że jego dar znowu się o nią otarł, ale teraz to już… Co to w tej chwili zmieniało? Nie powinien marnować na to swoich sił, ot co. Jeśli nad tym nie panował… Cóż. Czy była tak słaba, że nie potrafiła odeprzeć tego daru? Jej lata ćwiczenia oklumencji były na nic? Ale miała teraz ważniejsze rzeczy na głowie, jak na przykład pilnowanie by ich bańki powietrza po prostu nie pękły, a jeśli tak, to żeby szybko je odtworzyć, albo obserwowała otoczenie, czy nikt nie próbuje ich zaatakować, żeby w razie czego ich osłonić.

Victoria zmarszczyła brwi, słysząc wyznanie Laurenta skierowane do Perseusa. Co go nagle napadło? Tak, to nie był odpowiedni czas ani miejsce, przede wszystkim nie mieli za wiele czasu i powinni się pospieszyć. Jak dla niej zresztą Laurent zachowywał się… no wcale nie odtrącał Perseusa. To on go przecież tulił, gdy rozpłakał się w łódce, a reszta na nią za to siadła. To była ta oznaka nieufności? Albo to jak pozwolił mu opatrzyć drugiego selkie? Victoria spoglądała więc z pewnym niezrozumieniem na Laurenta, ale nic nie powiedziała: bo to nie był czas, ani miejsce. Pogadają o tym, kiedy już będzie po wszystkim… o ile Matka im na to pozwoli, rzecz jasna.

Wypłynęli w końcu z chaty i podpłyną do nich ten, który wcześniej z nimi rozmawiał. Laertes, tak? Jakkolwiek się nazywał, Victoria kiwnęła do niego głową, a potem popłynęła za nim. Adrenalina wciąż w niej buzowała, ale była pewna, że jak tylko to wszystko się skończy, to będzie czuła każdy kawałek swojego ciała, każdy jego milimetr, każdy mięsień; Pomału pracowała nad swoją kondycją, ale tutaj… dosłownie została rzucona na głęboką wodę. A jak w tym wszystkim radził sobie Laurent? Albo Perseus? Ona ćwiczyła, ruszała się, ale oni? Raczej niespecjalnie, oboje byli chudzi, Victoria zaś miała trochę zarysowane mięśnie, ale to wszystko było skryte pod ubraniem, które doń przylegało. [/a]

Tu, gdzie płynęli, nie było martwych ryb. Czemu? To był przypadek? Zły omen, który miał ich przestrzec przed wchodzeniem do wody? Czy może to ta cała czarna aura tak na nie podziałała? Victoria nie mogła mieć pojęcia, jak to wygląda, jak się rozlewa po całym jeziorze. Więzienie? Nie trucizna? Mieliła w głowie słowa Laertesa, zastanawiając się, co chciał powiedzieć. Zapytałaby go o to, gdyby nie płynął tak szybko…

Ranna trytonka wypłynęła im naprzeciw, Laertes powiedział im, kto to jest, Laurent się odezwał, a Victoria… Obserwowała. Ściskała swoją różdżkę, by móc zareagować w razie czego, ale pozwalała mu mówić. Może ta trytonka posłucha kogoś, kto też wywodził się z wody, a nie… dwunoga takiego jak ona.

– Nie mamy złych zamiarów – potwierdziła jedynie, ale była tutaj w gotowości. Ale będziemy się bronić, jeśli zaatakujesz – tego, rzecz jasna, na głos nie powiedziała. Za to pomyślała.


Percepcja
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 45
Slaby sukces...
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#28
18.06.2024, 23:50  ✶  
Na bladej twarzy Perseusa odmalowało się zdziwienie, które po chwili przerodziło się w ulgę. Czerń okalająca sylwetkę Laurenta zniknęła; nie zdołał dostrzec koloru, jaki ją zastąpił, ale nic nie było w stanie zmącić radości, jaką zaczął odczuwać, gdy zdał sobie sprawę, że nic mu już nie zagraża; przecież kochał go podczas tych ciepłych dni w Windermere. Również w zachowaniu Prewetta zaszła pewna zmiana; ucieszyło go, że nie było ono spowodowane żadnym nieświadomie uczynionym mu afrontem, a z drugiej strony poczuł strach pełzający mu po plecach. Czy to oznaczało, że ktoś lub coś manipulowało ich emocjami? Czy w takim razie jego uczucia względem selkie były prawdziwe? Nie, na pewno musiały być - nigdy nie czuł czegoś tak intensywnego.
— Już dobrze, Laurencie — odpowiedział tym charakterystycznym dla siebie łagodnym, uspokajającym tonem, jakby zwracał się do rannego stworzenia; w pewnym sensie czy tak właśnie nie było? — Porozmawiamy o tym później.
Jeśli będziemy mieli jeszcze ku temu okazję, pomyślał z goryczą. Planował dziś wrócić do Londynu, do Vespery; tymczasem wylądował w samym środku konfliktu pomiędzy trytonami. Pod wodą, nie umiejąc pływając. Nie odpowiedział nic na stwierdzenie Laertesa (częściowo zawstydzony, jakby został przyłapany na czymś niegodziwym), ale zaczął zastanawiać się nad jego słowami. Jeśli ta czerń nie była aurą trucizny, to...
...wracali do punktu wyjścia, czyli do czynników, które doprowadziły Perseusa do łez jeszcze na łodzi. Jeśli był to kolor emocji, to był w nich dosłownie cały zanurzony i nic nie mógł na to poradzić. Świadomość własnej bezsilności była z kolei nieco przytłaczająca.
Płynął za wszystkimi powoli, ostatni, jeśli zdecydowali się na zostawienie go w tyle. Zbyt skupiony na swoich ruchach i na tym, aby się przemieszczać pod wodą, nie zwracał szczególnej uwagi na otoczenie. Dlatego też, kiedy dotarli do grzybowej konstrukcji, miał wrażenie, jakby wyrosła przed nim nagle, co potęgowało zachwyt, ale też zdumienie i przerażenie.
Czy to właśnie tam czeka go śmierć?
Ale to nie on był w niebezpieczeństwie; oto ranna kobieta wyłoniła się ze środka budowli. Krew, mnóstwo krwi; widział jej już dość tego dnia.
— Nie posuwałbym się do tak drastycznych środków — pokręcił głową, zwracając się do towarzyszącego im trytona — Ona potrzebuje pomocy, nie przemocy.

Rzucam na percepcję i rozglądam się dookoła
Rzut PO 1d100 - 44
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#29
20.06.2024, 16:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 16:55 przez Norvel Twonk.)  
Przy rozmiarze oceanu nawet największe jezioro w Wielkiej Brytanii, mogło wydać się malutkim więzieniem. Leartes zignorował pytanie zadane przez Laurenta. Najpewniej w ogóle nie chciał z nimi rozmawiać i kontakt ograniczał tylko do tego, do czego został zmuszony przez Ultha. Wszystko robił na tyle, na ile został do tego zmuszony przez trytońskiego wodza. Teraz nie reagował. Unosił się w wodzie, tkwił w miejscu niemal nieruchomo, kompletnie nieskory do zrobienia czegokolwiek. A jednak wyraźnie nie podobało mu się, że ranna trytonka zbliżała się w ich stronę a towarzyszący mu ludzie i selkie, próbowali z nią rozmawiać.
- Świat wyszedł z orbit… - wymamrotał pod nosem. Dalsza część jego słów pozostała kompletnie niezrozumiała. Pokręcił głową. Macki wokół jego głowy zafalowały.
Tymczasem oni widzieli coraz wyraźniej: trytonka była ranna. Ran było dwie. Obie groźne, choć nie śmiertelne. Wyglądała na młodą. Była dość szybka i chyba silna. Zignorowała słowa Laurenta. Zignorowała Victorię. Duże, okrągłe oczy miała utkwione w Perseusie. I już wiedział, dostrzegł w nich dokładnie to samo, co zobaczyła i Lestrange.
Ona nie przypłynęła tutaj by rozmawiać. Ona nawet nie szukała ratunku. Ona chciała wbić się w niego pazurami, wgryźć zębami, zasmakować jego krwi, może porwać? Miała ostre zęby, długie zaostrzone paznokcie u rąk. Macki wokół jej głowy falowały. Przyśpieszyła, ruszając do ataku.
Leartes odwrócił głowę w stronę siedliska. Z jednego z otworów wypłynął tryton i zniknął w kolejnym. Pojedyncze z nich rozświetlała fluorescencyjna roślinność.
- One zawsze wybierają przemoc – odpowiedział wreszcie, ale nie ruszył im na ratunek.

@Perseus Black @Victoria Lestrange @Laurent Prewett

Czas na odpis do 22.06, godz. 21.00

/proszę was również o deklaracje, gdzie po walce (no chyba że pozwolicie by trytonka dorwała Perseusa i zabrała go w swoją stronę - od razu mogę wam napisać, że pociągnie go do siedliska) chcecie płynąć. Zakładam, że skierujecie się do siedliska, tam poprowadziłby was Leartes - ale możecie wybrać jeden z otworów (słabo oswietlony, dobrze oświetlony) lub zdać się na waszego towarzysza.
Perseusie, na uniknięcie ataku - musisz wyrzucić przynajmniej 80 na AF lub wymyślić inny sposób na ochronę siebie przed jej zębami.


kości
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#30
20.06.2024, 18:01  ✶  
Nie wszystko w życiu przebiegało zgodnie z planem. Świat wcale nie był dobrym miejscem, a ludzie - tudzież trytony - nie mieli wobec nich przyjaznych zamiarów. Mógł się tego spodziewać, był wszakże intruzem na ich ziemiach (cóż, wodach?), ale jakaś część Perseusa wierzyła, że istnieje jeszcze inne wyjście z tej sytuacji. Że przemoc wcale nie jest rozwiązaniem, ale tym razem nie widział przed sobą innej drogi. On wyszedł naprzeciw trytonki z sercem na dłoni - ona odebrała ten gest jako podanie deseru na srebrnym talerzu. Wiedział już, że zmierza w jego kierunku. Widział żądzę mordu w jej oczach, widział jej ostre zęby i szponiaste pazury gotowe zatopić się w jego skórze. Spojrzał na Leartesa, oczekując od niego jakiekolwiek reakcji, a kiedy ta nie nastąpiła, pobladł jeszcze bardziej. Umrze, jeśli czegoś nie zrobi.
To było płytkie, atawistyczne niemalże, ale Perseus wcale nie chciał umierać. Nie tutaj, na drugim końcu Anglii, kiedy Vespera siedzi sama w domu i zastanawia się nad jego losem. A dziecko? Bardzo chciał poznać swoje dziecko. Pomyślałby, że to zabawne, że w obliczu niebezpieczeństwa melancholia pchająca go w objęcia śmierci przestała mieć znaczenie, ale nie miał czasu na dywagacje nad tym problemem. Nie, zastanawiało go coś innego. Rzucił jeszcze pośpieszne spojrzenie w stronę Victorii, jakby chciał ją za coś przeprosić, albo prosić o łaskę, a potem wyjął różdżkę.
— Exumai! — wybrzmiało zaklęcie, mające osłabić trytonkę. Inkantacja, jaką przed laty nauczyła go matka. Nie chciał jej krzywdzić przecież, ale nie chciał też zostać skrzywdzonym.

Rzucam na nekromancję - Exumai, mam spaczenie II
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...

Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4648), Norvel Twonk (4567), Perseus Black (3551), Victoria Lestrange (4632)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa