Panująca niemiłościwie jesień sprawiła, że Leon zdecydował się wyciągnąć ze swojej szafy ciepły płaszcz i skórzane rękawiczki. Pomimo bycia przyzwyczajonym do typowo angielskiej pogody nie przepadał za zimnem, które wyjątkowo mu dokuczało przez towarzyszącą mu od dnia narodzin chorobą genetyczną. Chronienie się przed zimnem miało pomóc mu uniknąć dodatkowych problemów zdrowotnych - już wystarczało, że zmagał się ze wszystkimi objawami włochatości serca, która na szczęście pozostawała pod kontrolą uzdrowiciela.
Leon swoje kroki kierował do mieszczącej się na Alei Horyzontalnej Biblioteki Parkinsonów. Zgodnie z tym powiedzeniem Jak masz wątpliwości to idź do biblioteki. Zbliżająca się wielkimi krokami Noc Duchów sprawiała, że miał wiele wątpliwości i drugie tyle obaw, zwłaszcza jako początkujący Egzorcysta. Od swojej matki dowiedział się, że w w ramach spotkania Spektrum odbędzie się seans spirytystyczny w tę właśnie noc, kiedy granice między światami są najcieńsze. Nic więc dziwnego, że szukał informacji i chciał się do uczestniczenia w tym wieczorze lepiej przygotować. Nie pozostawiało złudzeń to, że wolał obchodzić Noc Duchów tak jak w Hogwarcie - wykwintną ucztą.
Po wyjściu z Biblioteki zamierzał wstąpić do Dziurawego Kotła na kufel kremowego piwa, jak za czasów uczęszczania do Hogwartu. W jego przypadku nie miało to miejsca tak dawno. W połowie drogi spośród barwnego tłumu zdołał wyłowić twarz czarodzieja, która wydawała mu się znajoma. Leon nie mógł mieć stuprocentowej pewności co do tego, bo jednak minęło trochę czasu od tamtego spotkania w łazience Jęczącej Marty i od ukończenia przez siebie Hogwartu. Przez kilka lat ludzie mogą zmienić się nie do poznania. Choć on tak bardzo się nie zmienił pod względem wyglądu zewnętrznego. Postanowił jednak zaryzykować i unieść okrytą rękawiczką dłoń aby pomachać krótko do blondyna, do którego również zawołał. Jeśli pomylił go z kimś z innym to najwyżej przeprosi. Nie mógł przecież wspomnieć na głos tamtego zajścia z łazienki dla dziewcząt.
— Cześć, Laurent! Mam nadzieję, że to naprawdę ty i nie zawołałem do kogoś innego. — Zwracając się do niego posłał mu niepewny uśmiech.