• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[23.08.72 | Teatr Sewelynów] The bridge is crossed, so stand and watch it burn

[23.08.72 | Teatr Sewelynów] The bridge is crossed, so stand and watch it burn
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#21
03.07.2024, 11:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2024, 11:35 przez Anthony Shafiq.)  
Czekał na coś, na ciąg dalszy kaźni. Na kolejny cios w głowę, kolejne uderzenie młotkiem w trzewia, kolejne absurdalne oskarżenia. Nie wiedział czy w ogóle usłyszy warunki z którymi mógłby negocjować jakkolwiek wobec tego szaleństwa, które się tu działo. Panna nie była przecież w ciąży, on z powodzeniem mógł pokryć koszta jej leczenia, ba! Zadbać o to, by zapomniała o całym zdarzeniu i z czystym, otwartym "wypolerowanym" umysłem podchodziła do kolejnych relacji. Ale nie... to chodziło o zemstę, o urażoną dumę braci, którzy nie dopilnowali swojej podopiecznej, krewnej czy przyjaciółki. Jak wiele razów będzie musiał znieść, by nasycić ich próżność, która ni jak nie odwróciłaby szkody?

Drżał w napięciu i strachu, lecz zamiast tego co spodziewane, usłyszał gwałtownie rozwierane drzwi, a potem mimo zwieszonej głowy, kątem oka wychwycił ruch, więc oczy instynktownie podążyły za odrzuconymi ku ścianie ciałami opraców, a nadzieja zalśniła w umyśle na nowo złocistą smugą. Był przed momentem nieprzytomny, więc nie miał świadomości tego ile czasu minęło, ani gdzie w ogóle się znajduje. Ale teraz był absolutnie przekonany, że jego niedola nie będzie trwała w nieskończoność. A gdy odwrócił głowę w drugą stronę by zobaczyć któż też go odnalazł w tej ciemnej godzinie, pustka omdlenia przestała być jakkolwiek kusząca.

– To rzeczywiście Ty... – westchnął cicho, słowami echem odbijającymi się z innych okoliczności, znad innej wody niewielkiego ogrodu pewnej posiadłości w Little Hangleton. Erik mógł nie rozumieć jego zdziwienia wtedy, ani ulgi która przychodziła dziś. Mógł nawet nie słyszeć jego słów w ferworze starcia. Anthony zbyt wiele razy przy różnych okolicznościach, jak chociażby miesiąc temu u Abbotów, gdy była nagląca potrzeba ingerencji funkcjonariuszy magicznej policji, zbyt wiele razy nosił ciężar rozczarowania. Zaiste, kogóż obchodzili jacyś tam aurorzy, gdy tym, który chronił i pomagał mógł być Erik Longbottom? Nigdy w sumie nie miał okazji zobaczyć go w akcji, podczas służby, w okolicznościach pachnących krwią i strachem. A teraz proszę, miejsce w pierwszym rzędzie mu się przytrafiło! Nagle wszystkie niedogodności stały się małą ceną, za tę słodką nagrodę, a adrenalina i walące chwilę temu z przerażenia serce tylko podbijało to obezwładniające wrażenie zalewających go po brzegi uczuć uwielbienia.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#22
03.07.2024, 18:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2024, 18:04 przez Erik Longbottom.)  
Słowa Anthony'ego nie zostały przez niego w pełni przyjęte do wiadomości. Zarejestrował to, że się odezwał, jednak adrenalina zalewająca jego żyły pod wpływem nagłej konfrontacji z porywaczami skutecznie oderwała go od tego, żeby wdać się ze swym towarzyszem w pogawędkę. Poświęcił mu tylko szybkie zatroskane spojrzenie, jakby chciał się upewnić, czy nie skrzywdzili go za bardzo podczas tego krótkiego przesłuchania.

Potem jednak zwrócił się w stronę swych oponentów. Jeden wyeliminowany, jednak drugi zdecydowanie rwał się do tego, żeby pokazać co na ten temat myśli. Longbottom przestępował powoli z nogi na nogę, wodząc wzrokiem za czubkiem różdżki przeciwnika, wiedząc, że od odpowiedniej reakcji będą go dzielić zaledwie sekundy przy tak małej odległości między nimi.

— Nie przypominam sobie, aby na Shafiqów wpłynęła jakakolwiek skarga — warknął przez zaciśnięte zęby. — A za to... Och, za to odpowiecie, możesz być tego...

I wtedy obcy wystrzelił. Erik nie miał za dużego pola do popisu; odbił ku bocznej ścianie, licząc, że w ten sposób uniknie bliskiego spotkania z czarem. Bądź co bądź, lepiej już było się w tym momencie odchylić niż ryzykować rzucenie zbyt słabej tarczy obronnej.

(Aktywność Fizyczna) Unik x2
Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 57
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#23
03.07.2024, 19:41  ✶  
Zaklęcie uderzyło w Erika i temu udało się na tyle uniknąć, aby różdżka pozostała na miejscu, ale upadł na ziemię i z impetem przejechał się aż do drzwi. Łupnęło, drzwi zaskrzeczały w proteście. Napastnik jednak pierwsze co zrobił, to dopadł do brata, sprawdził, czy ten żyje, po czym w panice popatrzył ku drzwiom, na związanego Anthony'ego, na Erika i... Zniknął razem z nieprzytomnym bratem z cichym pyk teleportacji. To samo, co uczynił wcześniej Longbottom, aby dostać się do pobitego Shafiqa.  Zdawało się, że sytuacja chwilowo została opanowana.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Zostawiam Was na dwie kolejki, zanim przyjdzie obsługa i to będzie mój ostatni post.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#24
03.07.2024, 20:15  ✶  
Sytuacja wcale nie była opanowaną. Żadne z nich nie miało kontroli nad żadnym elementem tej przeklętej sceny. Anthony był obity i na dodatek przywiązany do krzesła, Erik uderzył z łoskotem o ciężkie drzwi, a jakby tego było mało, to napastnicy uciekli, nie pozostawiając po sobie właściwie żadnego śladu.

To jest, jeśli nie liczyć jakże subtelnej sugestii, że próbowali zgłosić się do Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów z jakąś kargą, która dotyczyła losów znajomej im kobiety. To jednak nie rozterki dwójki mężczyzn były priorytetem Longbottoma. Gdy zorientował się, że czarodzieje zniknęli, poczuł przede wszystkim wściekłość, że nie udało mu się ich pochwycić.

Nie powinno to im ujść płazem. Nie ważne, jak szlachetne nie byłyby ich motywacje, nie dawało im to prawa do porwania kogoś. I to jeszcze bez potwierdzenia tożsamości swojej ofiary. Nawet cholerni Śmierciożercy o tym pamiętają, pomyślał tępo Erik, podnosząc się z podłogi. Gdzieś zza drzwi, od strony zbiornika wodnego dochodziły do niego jakieś szumy. Woda? A może pracownicy teatru próbujący dostać się na drugą stronę sztucznego jeziorka?

— Tony? — rzucił ostrym głosem, zbliżając się do krzesła.

Z początku niby to pełzał, niby próbował się podźwignąć, ale w końcu udało mu się stanąć na nogi. Momentalnie przykląkł przy Shafiqu, aby zaraz ująć jego twarz w dłonie. Wodził rozgorączkowanym wzrokiem po jego twarzy w poszukiwaniu wszelkich znaków doznanych obrażeń. Spojrzenie zielonych oczu utknęło na pękniętej wardze czarodzieja.

— Tony? Ich już nie ma — poinformował go cieplejszym głosem, ścierając łagodnym ruchem kciuka krew z wargi mężczyzny. — Dobrze się czujesz? Boli cię coś?

Mimowolnie wszedł w tryb pracownika Brygady Uderzeniowej, skupiając się przede wszystkim na tym, aby poznać stan Shafiqa. W myślach już układał plan, aby jak najszybciej przetransportować go do Szpitala św. Munga. Ja pierdole, teraz to dopiero będę miał tam reputację, pomyślał przelotnie. Najpierw wpadł tam z Geraldine, potem z Norą, a teraz jeszcze Tony...

— Nie ruszaj się, bardziej niż musisz — ostrzegł, gładząc jego policzek, po czym zajął się ściąganiem więzów przytrzymujących mężczyznę na meblu. — W razie czego... W razie czego wezwę medyków.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#25
04.07.2024, 00:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2024, 00:35 przez Anthony Shafiq.)  
– Mhh... tak? – odpowiedział na pierwsze wołanie zdezorientowany, czując przeciążenie w ciele. Kręciło mu się w głowie, neurony szalały pod wpływem promieniujących ognisk bólu, chciał tylko zwinąć się w kłębek i ukryć w bezpiecznym objęciu. Zasnąć. Głos nie pozwalał tego zrobić. Głos, który jeszcze chwilę temu powiedział, że ich ubrania jutro mogą skończyć w dużo gorszych miejscach. Czy było już jutro? Czy Erik miał podobnie do Morpheusa dar widzenia, teraz tylko przytłamszony, choć niezagaszony klątwą lykantropii? Czy miało to jakiekolwiek znaczenie teraz, kiedy jego twarz nagle znalazła się tak blisko, kiedy pełne przejęcia oczy skanowały umęczone oblicze kawałek po kawałku?

Anthony oddałby bardzo wiele, gdyby mógł chociaż przez moment zobaczyć, jakiego koloru te oczy są na prawdę. Mógł się domyślać po grze cieni, że nie są w całości złociste. Mógł nitka po nitce znaleźć ten moment kiedy gradient przechodził na coś, co dla niego pozostawało żółtym, a dla świata było czymś innym. Chociaż jeden raz, nie dla zieleni szkockich wzgórz, czy wszystkich mistrzowskich obrazów tego świata, ale dla tych dwóch zatroskanych tęczówek.

Myśl umknęła gdy opuszek przejechał po rozcięciu na wardze. Jego policzek momentalnie opadł ufnie na otwartą dłoń. Przymknął oczy tylko na chwilę, na moment.
– Już nie. Już nic nie boli – odpowiedział słabowicie, kłamiąc w oczywisty sposób, dziwnie spokojny, teraz, gdy zagrożenie przeminęło. Nagle ciepło zniknęło, zmarszczył brwi i obrócił się do tyłu rozglądając się, szukając go, w pierwszej chwili nie rozumiejąc czemu pozbawił go swojego dotyku. Ach tak... lina. Paskudna lina, miał w domu zdecydowanie lepsze. Na splot nawet nie zamierzał patrzeć. Ślady będą takie brzydkie. Niesymetryczne.

– Wiesz... ja rozumiem pięć kroków, ale chyba... chyba wolę jak jesteś zdecydowanie bliżej. Proponuję... zero kroków do końca wieczoru, co Ty na to? – spróbował się uśmiechnąć odchylając głowę, badając jak zachowa się obolały brzuch, gdyby wbrew intuicji wyciągnąć się w przeciwną stronę. Nie... to nie był dobry pomysł. Zwiesił się znów do przodu, kuląc się, poddając intuicji ciała chcącego chronić obolałe tkanki.

– Chyba przeszła mi ochota na mm... drugi akt. – Jego ramiona zadrżały, gdy zaczął bezgłośnie się śmiać, nieco histerycznie, ale proszę! żył, to nie byli śmierciożercy, byli bezpieczni, byli razem. Ulga, wszechogarniająca ulga stopiła się w jedno z wrażeniem uwolnionych rąk. Od razu zabrał je zza krzesła i złożył przed sobą, drżąco rozmasowując nadgarski. Przełknął ślinę. – M...mam lekarza. Nie chcę iść z tym do szpitala. Niepotrzebny szum. Nie wiem jakie m... jakie masz procedury. Powiedz mi, co teraz? – Ludzie nienawidzili biurokracji, ludzie nienawidzili regulaminów. Ale Shafiq miał w sobie szacunek do tych administracyjnych ścieżek z dwóch powodów. Pierwszym był oczywisty fakt, że ich znajomość ułatwiała naginanie. Drugi, to momenty takie jak ten, momenty kryzysu i otumanienia. Procedura dawała ramy, dawała kontrolę wtedy, gdy wszystko się z rąk wymykało. Ale to nie był jego świat, tylko Erika. Pozostawało podążać za jego przewodnictwem.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#26
07.07.2024, 22:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2024, 22:39 przez Erik Longbottom.)  
Zagryzł dolną wargę, dalej sprawdzając stan swego towarzysza. Dobrze, że w ogóle udało mu się znaleźć to przejście. Gdyby był bardziej porywczy, może faktycznie uznałby, że Shafiq go nagle wystawił. Gdybym zaczął go szukać po teatrze, to kto wie, w jakim stanie by wylądował, zorientował się z lekkim przestrachem Longbottom.

— Nie martw się, będziemy się domagać zwrotu pieniędzy za bilety. Zagrozimy też ministerialną kontrolną — obiecał gorąco Anthony'emu, przenosząc dłonie na jego ramiona, co by utrzymać go na krześle. — Kilka biur na pewno będzie zainteresowanych wprowadzaniem gości za kulisy, brakiem ochrony i tajnym przejściem schowanym za toaletką.

Pokiwał głową, krzywiąc się na brak zgody odwiedzenia szpitalu. Cóż, jemu też nie było to specjalnie w smak, ale nie chciał ryzykować zdrowiem Shafiqa.

— W normalnych okolicznościach zostałby wezwany zespół ratowniczy ze Szpitala św. Munga, który oceniłby twój stan i zdecydował o pierwszych krokach co do hospitalizacji na terenie placówki medycznej. Równoległe do tego lub nieco później, przejęłyby sprawę organy sił bezpieczeństwa Ministerstwa Magii. Zgłoszenie przestępstwa, zebranie doniesień, oględziny miejsca i próba zabezpieczenia dowodów.

Wbił w niego zmartwione spojrzenie. Jako pracownik Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów i działacz Zakonu Feniksa wiedział jedno - takich incydentów nie można było ignorować. Kto wie, czy porywacze nie uderzą ponownie, tym razem czając się na Anthony'ego w Little Hangleton lub jakiejś ciemnej uliczce nieopodal wejścia do Ministerstwa Magii?

Westchnął przeciągle. Skoro Shafiq miał prywatnego lekarza, to był skłonny pozwolić mu na prywatną wizytę, ale nie mógł tak po prostu zapomnieć o tym, co się tutaj stało. Zwłaszcza że teraz sam był w to wplątany. A teatr... Teatr powinien zadbać o swoje zabezpieczenia.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#27
08.07.2024, 18:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2024, 18:23 przez Anthony Shafiq.)  
Ileż ironii było w tym, gdy przed sześcioma laty wybrali się wspólnie na spektakl poprzednim razem. On też wtedy był niedokończony. Napięcie było wyczuwalne w powietrzu. Wtedy też im przerwano, a ciało płonęło boleśnie od nadmiaru bodźców, łagodzonych później delikatnymi pocałunkami. Niegdyś skinienie głowy dzieliło ich od punktu, po którym próżno było szukać powrotu do przeszłości bez siebie na wzajem. Niegdyś obaj wiedzieli, że ten punkt był już dawno za nimi, niegdyś obaj wspólnie pogrążyli się w czystej pasji wzajemnego poznania siebie. Teraz co innego był celem. Wzajemna ostrożność, wytyczanie szlaków relacji, która miałaby nie być tylko atrakcją odcinającą się kolorem i egzotyką od bieżących spraw, ale ich codziennością. Był to obraz bardziej stonowany, by nie powiedzieć nudny, zszarzały Londyńską ulicą, wilgotnością umiarkowanego morskiego klimatu, pozbawionego smaku i przypraw potraw, za to o metalicznym odbiciu krwi w ustach.

Jeszcze dwa miesiące temu Anthony zapadł się w myśli, że już wszystko stracone. A teraz?

Erik mówił dużo, choć z trudem łapał sens jego słów. Erik trzymał dłonie na barkach, czuł ich ciężar, w głodzie uścisku, który nie ndaszedł. Erik się martwił. O niego. Przez moment chciał śnić, że to nie z pobudek zawodowych. Czuł ciepło rozlewające się w klatce piersiowej. To nie była randka marzeń, ale czy mogła być piękniejsza w swoim bolesnym wykrzywieniu?

– Nie martw się, to dobry lekarz. – odpowiedział cicho, gdy ustalali dalszy plan działania. Próbował być równoważnym partnerem w tej rozmowie, ale kondycja jego ciała pozostawiała teraz wiele do życzenia, a znikająca adrenalina sprawiała, że z trudem utrzymywał podniesioną głowę. – Załatwi całą dokumentację potrzebną dla śledztwa, ja po prostu... – urwał próbując złapać myśl, którą musiał jakoś wysłowić, a dźwięki nadchodzących ludzi wzmagały, odbijając się echem w jego czaszce. Uciekł na moment wzrokiem w kierunku drzwi, próbując rozpaczliwie pozbierać wszystkie niezbędne słowa, które powinny być powiedziane między nimi teraz. – Wiem, że musisz pracować, zająć się tym, ale... obiecaj mi, że przyjdziesz potem do mnie. Do mieszkania. Proszę, obiecaj mi. – Oparł dłonie o jego dłonie, zaciskając je na tyle, na ile mógł, na krótki moment, gdy patrzyli sobie w oczy. Potrzebował jednak tego, cichego potwierdzenia, choćby niewielkiego ruchu głową, by odetchnąć, by pozwolić mu znów odejść, odsunąć się, zachować odpowiedni dystans, na poczet wchodzących do pomieszczenia ludzi.
By oddać mu pięć kroków. O pięć za dużo...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3614), Bard Beedle (1837), Erik Longbottom (4166)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa