12.07.2024, 10:23 ✶
– Mam teorię, że w tych BUMu powstała czarna dziura, która czasem zasysa dokumenty i wypluwa je potem w losowych miejscach, ale sama nie wiem, czy to bardziej fascynujące, czy bardziej wnerwiające, jak musisz znaleźć sprawę z roku 65, i okazuje się, że teczki ze sprawami z tego roku są wszędzie, ale nie pomiędzy tymi z 64 i 66 – powiedziała, znowu po swojemu, w przypływie zwykłej paplaniny, bo przecież wszystko było już dobrze.
Chciała wierzyć, że nie postąpiłaby podobnie do biskupa, ale też gdzieś w głębi serca wcale nie była pewna. Od dawna uczyła się wybierania mniejszego zła – czy gdyby ktoś jej powiedział, że hej, jeśli zabijesz tę niewinną dziewczynę, Anglia i wszyscy jej mieszkańcy będą bezpieczni od Voldemorta, wahałaby się długo? Oczywiście, że wolałaby zapłacić taką cenę sama, ale jeśli na szali leżałoby jedno życie z jednej strony, i tysiące z drugiej, czy wybór nie byłby oczywisty?
Nie byłoby to dobre, ale Brenna już dawno zdała sobie sprawę z tego, że wojen nie wygrywali dobrzy ludzie. Próbowała postępować słusznie, od dawna jednak brudziła sobie ręce na różne sposoby i wiedziała, że przyjdzie je ubrudzić jeszcze nieraz.
– Tak, miałam na myśli jego, Sebastian Macmillan – przytaknęła, a potem po prostu westchnęła i położyła się na trawie, w przypływie rezygnacji. W porządku, powiedział to pod ziemią, wiedział więc Trelawney, dowie się pewnie Dołohow, wiedział Basilius, wiedziała Millie, wiedziała ta Weasleyówna, wiedział Owen Bagshot, a może też osoby, które napotkali później. Kto tam był? Mulciber, jakaś McKinnon, Peppa?
Maszyna wprawiona w ruch.
Dzięki, Sebastianie.
Ale to była jedna z tych rzeczy, z którymi absolutnie nic nie mogła zrobić. Co najwyżej przeciwdziałać, rozpowiadając różne głupie plotki na ten temat, tak aby prawda znikła pomiędzy nimi, a w ramach Departamentu wydać jakieś oszczędne oświadczenie, nakierowujące na nieco inny trop… Ale tego też nie mogła zrobić tu i teraz.
– Nie wiem – powiedziała, parskając śmiechem, chyba bardziej niż z faktycznego rozbawienia (chociaż ta wizja zaiste była zabawna, Atreus i Patrick grający przy tej czaszce w pokera) z tego, że po prostu doceniła próbę rozładowania atmosfery. – Jeśli tak, to gdy się pojawiliśmy, bardzo szybko schowali te karty.
Chciała wierzyć, że nie postąpiłaby podobnie do biskupa, ale też gdzieś w głębi serca wcale nie była pewna. Od dawna uczyła się wybierania mniejszego zła – czy gdyby ktoś jej powiedział, że hej, jeśli zabijesz tę niewinną dziewczynę, Anglia i wszyscy jej mieszkańcy będą bezpieczni od Voldemorta, wahałaby się długo? Oczywiście, że wolałaby zapłacić taką cenę sama, ale jeśli na szali leżałoby jedno życie z jednej strony, i tysiące z drugiej, czy wybór nie byłby oczywisty?
Nie byłoby to dobre, ale Brenna już dawno zdała sobie sprawę z tego, że wojen nie wygrywali dobrzy ludzie. Próbowała postępować słusznie, od dawna jednak brudziła sobie ręce na różne sposoby i wiedziała, że przyjdzie je ubrudzić jeszcze nieraz.
– Tak, miałam na myśli jego, Sebastian Macmillan – przytaknęła, a potem po prostu westchnęła i położyła się na trawie, w przypływie rezygnacji. W porządku, powiedział to pod ziemią, wiedział więc Trelawney, dowie się pewnie Dołohow, wiedział Basilius, wiedziała Millie, wiedziała ta Weasleyówna, wiedział Owen Bagshot, a może też osoby, które napotkali później. Kto tam był? Mulciber, jakaś McKinnon, Peppa?
Maszyna wprawiona w ruch.
Dzięki, Sebastianie.
Ale to była jedna z tych rzeczy, z którymi absolutnie nic nie mogła zrobić. Co najwyżej przeciwdziałać, rozpowiadając różne głupie plotki na ten temat, tak aby prawda znikła pomiędzy nimi, a w ramach Departamentu wydać jakieś oszczędne oświadczenie, nakierowujące na nieco inny trop… Ale tego też nie mogła zrobić tu i teraz.
– Nie wiem – powiedziała, parskając śmiechem, chyba bardziej niż z faktycznego rozbawienia (chociaż ta wizja zaiste była zabawna, Atreus i Patrick grający przy tej czaszce w pokera) z tego, że po prostu doceniła próbę rozładowania atmosfery. – Jeśli tak, to gdy się pojawiliśmy, bardzo szybko schowali te karty.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.