Norka robiła wszystko, co tylko mogła, aby klienci byli zadowoleni. Kosztowało to ją sporo, poświęciła bowiem bardzo wiele temu miejscu, ale czy właściwie nie o tym marzyła? Może zainteresowanie kawiarnią nieco przerosło jej oczekiwanie, ale powinno to być chyba plus? W końcu nie mogła narzekać na brak klientów, powinna jednak znaleźć jakichś współpracowników, na szczęście w miarę szybko zdała sobie z tego sprawę, napisze kilka ogłoszeń, może ktoś się zgłosi. Miała na to pieniądze, na całe szczęście, bo cukiernia przynosiła zyski większe, niż myślała.
- Można, chociaż też wymaga to trochę czasu, ale myślę, że jeszcze jakoś to wszystko się ułoży.- W końcu miejsce istniało od niedawna, z czasem powinno wszystko zacząć odpowiednio pracować. Przynajmniej tak się pannie Figg wydawało. Oby jak najszybciej do tego doszło, bo zostanie wrakiem człowieka.
Norka sama nigdy w życiu nie zapaliła papierosa, nie zamierzała jednak zabraniać tego swoim klientom, w końcu klient nasz pan - kierowała się tym w działaniu tego miejsca. Dym jej nie przeszkadzał, przynajmniej dopóki wszyscy nie palili w jednym momencie. - Jeśli mam być szczera, to chyba nie potrafiłabym być ostra. Nie leży to w mojej naturze.- Postanowiła przyznać, że na pewno nie potraktuje Jacka źle. Nie wiedziała właściwie, dlaczego mówiła o tym temu mężczyźnie, może chciała, żeby był spokojny? Czuła potrzebę, aby się z nim tym podzielić, tak po prostu. - Jakoś delikatnie mu powiem, że chyba nie wpasowuje się do tego miejsca, to chyba najodpowiedniejsze, co mogę zrobić.- Figg na pewno nie byłaby w stanie odezwać się do kogoś w nieodpowiedni sposób, Norka pewnie byłaby i skłonna pozwolić mu zagrać w tym miejscu jeszcze kilka razy, ale trochę się bała, że się do tego przyzwyczai i wtedy nie będzie mogła się go stąd pozbyć.
Nora miała świadomość, że jej nazwisko nic nie znaczy wśród tych liczących się w czarodziejskim świecie rodzin. Zamierzała to zmienić otwierając to miejsce, potrzebowała tylko trochę czasu, aby stać się jedną z najbardziej rozpoznawanych na Pokątnej, a wtedy każdy będzie ją kojarzył. Taki był cel, by wszyscy wiedzieli, że to miejsce należy do niej. Ambitna była tego nie można było jej odmówić. - Oby to się skończyło jak najszybciej, będzie z głowy.- Skomentowała jeszcze początek występu Jacka. Miała nadzieję, że Theon nie odbierze jej jako jakiejś niemiłej, ale akurat się nawinął więc postanowiła się z nim podzielić swoimi obawami.
Wtedy w pomieszczeniu pojawił się nie kto inny, a Salem w całej swojej okazałości. Norka uśmiechnęła się ciepło na jej widok. Musiał się wyspać podczas popołudniowej drzemki, chyba zbliżał się czas karmienia, a może już było po? Powinna bardziej pilnować tych godzin. - Wyspany?- Rzuciła do kota, kiedy wskoczył na jej kolana. Zaczęła głaskać zwierzę, chyba nie był wyspany skoro znowu zamknął oczy.