• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[22.12.1961] All I want for Christmas is a dragonborn - Mona & Icarus

[22.12.1961] All I want for Christmas is a dragonborn - Mona & Icarus
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#11
02.09.2024, 10:14  ✶  
Cóż, wywołał wilka z lasu. Rozpętał burzę. I... był z tego zadowolony. Nawet jeśli słowa Mony uderzały w jakiekolwiek poczucie zdrowego rozsądku, naukowej rzetelności i cóż... prawdy. Ojciec zawsze powtarzał Icarusowi, że z dyletantami nie warto się kłócić, że ludzie, którzy opowiadają historyczne brednie zawsze będą istnieć i nie warto wchodzić z nimi w jakąkolwiek dyskusję. Rozmowy z Moną były aktem buntu. Dedalus pewnie by stwierdził, że były bezcelowe, ale dla Icarusa, dziewczyna była celem samym w sobie. Poza tym, merytoryczne dyskusje nigdy nie sprawiały mu takiej radości, jak te z Moną.

– Żadnego z tych słów nie ma u Tacyta. Ani Pliniusza. Ani Polibiusza. Ich w takim razie też musisz nazwać ignorantami. Albo i archeologów, którym nie zdarzyło się jeszcze znaleźć szczątków człowieka z jaszczurzym łbem. Wiesz, właściwie to stawiasz mnie tutaj w niewygodnej pozycji – uniósł w górę palec wskazujący w geście, który mógłby wydać się lekko przemądrzały. – Trudniej jest udowodnić nieistnienie czegoś niż istnienie. Przynajmniej tak jest w normalnych naukach, jednak metodologia historii każe nam szukać konkretnych dowodów. Owszem, możemy snuć różne teorie, ale to, że niby na wzgórzach Rzymu mieszkały te twoje dragonborny nie jest nawet zaimplikowane przeż żadnego autora. Ani mugolskiego, ani czarodziejskiego. W dodatku, powiedz mi, skąd by miały się wziąć takie istoty? Z jakiejś genetycznej anomalii? A może ze stosunku człowieka ze smokiem? – chyba powiedział to trochę za głośno, bo kilka osób spojrzało w jego stronę ze zdziwionym spojrzeniem.

Icarus zarumienił się nieco ze wstydu. Nie tylko dlatego, że usłyszała go cała sala, ale z tego powodu, że zaczął przy Monie temat związany jakkolwiek z seksualnością. Nie, żeby nie wiedział, o co w tym wszystkim chodziło, w końcu czytał rzymskie satyry, które często miały dość mocny podtekst. Jednak Icarus nie mówił o tych tematach swobodnie. Raczej zazwyczaj wolał o nich nawet nie myśleć. A poruszanie tego akurat przy Monie było podwójnie niezręczne, nawet jeśli przytaczał to w tak głupim kontekście. Cóż, był idiotą. Może wiedzy miał dużo, ale w życiu potrzebna była również jakaś inteligencja. W tym momencie wydawało mu się, że ona gdzieś uleciała.

sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#12
02.09.2024, 17:15  ✶  
Trudno było to nazwać merytoryczną dyskusją, kiedy w grę wchodziły brednie wymyślone przez nie-czarodziei. Tymczasem Mona, zdawało się, nic sobie z tego nie robiła. Więc z mieszanką uporu i zawziętości odparła:

— Otóż to, Icarusie. Nie sądzisz, że ignorowanie faktów to właśnie największy grzech naukowca? A fakty są takie, że te stworzenia – dragonborni – rzeczywiście istnieli. Oczywiście, że żaden historyk nie potwierdzi ich istnienia, bo to byłby koniec całej ich kariery! Wiesz, mam nawet jedną pracę naukową ze sobą, tutaj, w Hogwarcie!

Jej usta wykrzywił zadziorny uśmiech. Przecież ona nigdy nie bała się trudnych tematów, zwłaszcza tych związanych ze smokami, o których mogła mówić i mówić. I mówić. I jeszcze raz mówić.

— Powtórzę jeszcze raz. Myślę, że w końcu musisz mi przyznać rację – dodała z satysfakcją. – Liczne prace naukowe... no, może nie całkiem „naukowe”, ale z pewnością godne uwagi, wyraźnie mówią o tych istotach.

Ale przecież tak to zawsze wyglądało, kiedy rozmawiali; burza myśli, słów i kontrargumentów, gdzie logika często ustępowała miejsca fantazji. Była gotowa bronić swoich dziwacznych teorii do upadłego, nawet jeśli były one kompletną fikcją. Bo przecież to nie o fakty chodziło – liczyła się jego uwaga na niej, liczył się on.

— Tacyt i Pliniusz mogli znać się na historii, ale z pewnością nigdy nie spotkali dragonbornów. Wiesz dlaczego? Bo może ich obecność była zbyt wielkim sekretem, by mogli to odkryć. Może ich ciała były tak doskonale zakamuflowane, że żadna nauka nie jest w stanie ich odnaleźć. A co do twojej teorii... – przerwała na chwilę, spoglądając na niego z lekko uniesioną brwią, a jej oczy zaświeciły. – ...nie zamierzam komentować tej sprawy. Ale wiesz, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby jakiś mag, dawno temu, postanowił zaryzykować coś... niekonwencjonalnego w tej kwestii.

Zrobiła krótką pauzę, po czym w końcu znowu nie wytrzymała: — Właściwie gdyby wziąć pod uwagę to, co powiedziałeś i to co mi wiadomo o obecnych gatunkach…

Gdy większość uczniów wróciła do swoich rozmów, ciszę przerwał ostry głos dochodzący z drugiego końca sali. Stała tam grupa Ślizgonów, a w jej centrum wysoki, jasnowłosy chłopak z twarzą wykrzywioną w złośliwym uśmiechu.

— Profesor Slughorn chyba przebił samego siebie. Zaprosił na imprezę dwóch dziwaków – rzucił na tyle głośno, że wszyscy wokół usłyszeli jego słowa. Spojrzał wprost na Icarusa, wyraźnie nie kryjąc, że słowa miały dotrzeć do niego. A potem spojrzał na Monę.— No i proszę, Rowle. Trzeba mieć fantazję, żeby wierzyć w takie bzdury. Może dlatego nikt poważny nie chce z tobą rozmawiać, hmm? Chociaż... może z takim wyglądem, to wcale nie jest takie dziwne. No wiesz, gadanie o smokach może być najlepszym, co masz do zaoferowania.

Mona zmarszczyła brwi. A temu co?
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#13
02.09.2024, 21:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.09.2024, 21:19 przez Icarus Prewett.)  
Słuchał tyrady Mony i notował w głowie, do czego się odnieść. To była zabawa, swego rodzaju dyskusyjny sparing. Jednocześnie czuł się trochę... rozproszony. Jak mówiła, gestykulowała dłońmi, a on miał ochotę za nie chwycić, przytrzymać je, poczuć ich ciepło. Być może uniósłby jedną do ust i ucałował? To był gest godny dżentelmena, prawda?

– Jeśli ta praca naukowa to kolejny artykuł z miesięcznika „Wybuch mózgu”, to podziękuję – odparł, opierając dłonie na biodrach. – A i równie dobrze możemy uznać, że istnieją pół-ludzie, pół-banany. Mamy mniej więcej takie same poświadczenia, jak na temat dragonbornów. Ale co do jednego masz rację: mówienie takich głupot byłoby końcem kariery każdego przyzwoitego historyka.

Jeśli chodziło o przyznawanie racji Monie, na pewno Icarus nie miał zamiaru tego robić. Za bardzo lubił ich przekomarzanki. Natomiast, gdy usłyszał o możliwości stosunku człowieka ze smokiem i kreatywności pewnych czarodziejów w tym zakresie, parsknął śmiechem, jednocześnie wciąż rumieniąc się. To było absurdalne, a równocześnie należało do tematów, których Icarus wolał nie poruszać.

Już miał coś odpowiedzieć, ale nagle usłyszał głos jednego ze swoich dręczycieli. Gregory był okrutnym i paskudnym gościem, któremu przeszkadzało u ludzi najmniejsze odejście od normy. Albo po prostu lubił się znęcać nad innymi...

– Akurat ktoś taki jak ty nie powinien się wypowiadać na takie tematy, Gregory. Jesteś tak interesujący jak podeszwa mojego buta– odezwał się Icarus nonszalancko.

Bał się, owszem, ale jednocześnie... Chciał bronić Mony. Nikt nie miał prawa tak o niej mówić ani sprawiać jej przykrości. Problem był taki, że Gregory był wyższy i silniejszy od Icarusa. Grał w Quidditcha i nie był wyśmiewany. Nie miał również żadnych ciekawych zainteresowań ani nic interesującego do powiedzenia.

– Coś ty do mnie powiedział, bękarcie? – warknął Gregory, mierząc Icarusa wzrokiem.

Ten wkurzył się. Zawsze był wrażliwy na słowo na „b”. Coś się w nim zgotowało.

– To, że masz się odczepić od Mony, ty przeklęty, bezmózgi, tleniony... – zaczął Icarus podniesionym głosem, ale nie skończył, bo między chłopców wkroczył profesor Slughorn.

– Koniec! Żadnych awantur na moich przyjęciach! – zakrzyknął. Zwykle był to łagodny człowiek, ale psucie mu imprez niezwykle go irytowało.

– Nieważne, profesorze. I tak wychodzimy – rzekł Icarus, nadal kipiąc z wściekłości.

Wiedział, że jeśli w najbliższym czasie spotka Gregory'ego, ten zapewne spuści mu łomot. Icarus się nie przejmował. Obudziła się w nim jakaś szlachetność. Nawet jeśli nie miał siły, chciał bronić Mony. A na pewno nie zamierzał dopuścić do tego, żeby jakiś idiota sprawił jej przykrość.

sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#14
03.09.2024, 11:41  ✶  
Mona stała jak wmurowana. Była kompletnie zaskoczona tym, co właśnie się wydarzyło. Cała sytuacja wydawała jej się absurdalna – ot, kolejna próba nawrócenia Icarusa do jej teorii kolejne powstrzymywanie samej siebie, żeby się na niego nie rzucić z pocałunkami i głupia uwaga z ust prymitywnego Ślizgona, który nawet nie zasługiwał na to, by poświęcać mu choćby sekundę uwagi. Ale Icarus... stanął w jej obronie. Dodatkowo, zrobił to z taką siłą i gniewem, jakby wszystkie te okrutne słowa, które Gregory rzucił na jej barki, zraniły go osobiście. To ją zaskoczyło.

W jednej chwili serce jej przyspieszyło, a złość zaczęła ją rozszadzać od wewnątrz.

Burak. Mona zawsze starała się patrzeć ponad podziałami, ale czy każdy ze Slytherinu musiał być takim prostakiem? Czy tylko jej Icarus był wyjątkiem od panującej reguły? A może to wszystko było jakimś żałosnym żartem losu?

Tak, powinni się stąd zabierać. Nie miało sensu uczestniczyć w przyjęciu, na którym tak otwarcie mogły paść wulgarne słowa skierowane w jego stronę. I chociaż słowa Ślizgona zabolały ją bardziej, niż była gotowa przyznać, to w tamtym momencie nie chodziło o jej własne upokorzenie. Nie była pora na to, żeby się tym przejmować.

Skierowała się w stronę wyższego chłopaka.

Słyszała wcześniej plotki, które krążyły po szkole; jak to bywało w takich miejscach, gdzie sekrety rozchodziły się szybciej niż pożar w suchym lesie. Od początku zdawała sobie sprawę z tego, że coś w przeszłości Icarusa budziło ciekawość i szeptane komentarze, jednak Mona nigdy nie pytała go wprost. Dla niej to nie miało znaczenia, przynajmniej nie na poziomie, na którym przywiązywałaby się do takich etykietek. Icarus był Icarusem – jego historia rodzinna, jakkolwiek trudna, nie definiowała tego, kim był dla niej.

Jeszcze raz... co on powiedział? „Bękart”? No co za skończony chuj.

Dlatego właśnie pięść Mony z impetem trafiła w twarz chłopaka.

Nim zdążyła się nad tym zastanowić, usłyszała jęk i dźwięk gruchoczącej kości. Chyba dotarł do niej też odgłos profesora Slughorna, który najwyraźniej zakrztusił się dyniowym ciastem, a starał się powstrzymać jej towarzysza i Ślizgona. Mona sama była zaskoczona tym, co zrobiła, ale na Rowenę — nie żałowała ani trochę.

— Tak, sądzę, że rzeczywiście pora już na nas – odparła i sama bezceremonialnie pociągnęła Icarusa za rękaw, mając nadzieję, że ten wybaczy jej pognieciony materiał szaty.

Ruszyli korytarzem, za ich plecami zamknęły się ciężkie, drewniane drzwi, odcinając ich od gwaru przyjęcia. Gniew jeszcze targał jej wnętrzem. – Argh! Co za cham! W moich stronach mamy własne słowo na takich, jak on! – wymamrotała pod nosem, ale gdy tylko spojrzała na twarz Icarusa, jej złość zaczęła topnieć. Żal ścisnął ją za serce.

– Och, Icarusie... – zaczęła delikatnie. – Czy... czy jesteś… wszystko w porządku? Czy bardzo cię zawstydziłam?

Czy był na nią zły? Bogowie, czy doszczętnie zepsuła mu ten wieczór? Spojrzała mu w oczy, próbując odczytać cokolwiek z jego twarzy.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#15
03.09.2024, 14:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.09.2024, 14:30 przez Icarus Prewett.)  
Na pewno nie spodziewał się, że Mona sprzeda Gregory'emu tak zwany cios w ryj, a jeszcze bardziej zaskoczyło go głośne chrupnięcie, kiedy pięść dziewczyny spotkała się z nosem tlenionego Ślizgona. Dobrze, że to był ich ostatni rok, bo Icarus raczej nie spodziewał się zaproszenia na kolejne przyjęcie. To nie było oczywiście ważne. Mona właśnie przyłożyła szkolnemu dręczycielowi. Miała odwagę to zrobić przy tych wszystkich nadętych idiotach, którzy cieszyli się brakiem uwagi Gregory'ego lub nawet jego przyjaźnią.

Dał się Monie wyciągnąć za rękaw z komnaty. Był wciąż wmurowany, nie był w stanie wydusić słowa. Tysiące uczuć mieszało się w nim jak w jakimś kotle, a Icarus powoli zaczynał rozpoznawać, jaki wytwarzał się z tego eliksir. Przez tak długo był ślepy i głupi! To był ten stan, który nagle objawiał się jako oczywista odpowiedź na długotrwałe wątpliwości. Pokaz odwagi Mony był jak zapalająca się nad jego głową lampka, a raczej jak zaklęcie, które wreszcie ją włączyło. Być może powinno go to przerazić. W końcu było to coś, za co ludzie umierali, co przysparzało cierpień. Ale Icarus cierpiał, gdy tłumił w sobie te uczucia. Nie mógł okłamywać sam siebie.

Nie wiedział, jak to wyrazić. Nawet słowo na „k” wydawało mu się na razie nieodpowiednie. Dlatego posłuchał głosu serca, jakiegoś instynktu. Kiedy Mona zaczęła pytać go, czy wszystko w porządku, położył jej palec na ustach. Szkolny korytarz był może mało romantycznym miejscem, ale... do diabła z tym! Chciał to zrobić przez całe przyjęcie.

– Czy mógłbym... – zająknął się, czując jak płonęły jego policzki, jak drżał z nerwów. Patrzył jej jednak w oczy, nie opuszczając wzroku. Musiał zadać to pytanie. Zrobić to właściwie. – Czy mógłbym cię pocałować?

A co jeśli powie „nie”? Nie... to było ryzyko, które musiał na siebie wziąć. Wtedy... o wszystkim zapomni. Poradzi sobie z tym uczuciem. Gorzej by było, gdyby go za to znienawidziła. Gdyby uznała, że wszystko psuł i nie mogliby się już nigdy spotkać. Tego by nie wytrzymał. Nie chciał jej tracić. Nie mógł jej stracić.

sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#16
03.09.2024, 17:36  ✶  
Chyba przestała myśleć. Jej umysł w jednej chwili wypalił wszystkie swoje bezpieczniki, a każdy impuls po prostu przestał docierać tam, gdzie powinien. Bo kiedy Icarus przyłożył palec do jej ust… Ten gest – tak prosty, tak delikatny – całkowicie ją wyłączył. Jeszcze sekundę temu była pewna, że zacznie przepraszać za to, że straciła panowanie nad sobą, że go zawiodła i kompletnie zniszczyła mu przyjęcie, zwłaszcza przed samymi świętami… Ale to nie miało już znaczenia. Bo Icarus Prewett patrzył na nią tak intensywnie, że przez chwilę sama pomyślała, że była najkruchszą porcelaną, że warta była by tak na nią patrzono.

Uczucie zamieniło się w ciepło, rozlało się wszędzie – wszystko się wymieszało: szok, słabość, spokój, poczucie bezpieczeństwa, miłość… Chciała coś powiedzieć, ale słowa uwięzły w jej gardle, a myśli splątały się w jeden, chaotyczny kłębek. Otwierała i zamykała usta, ale żadna odpowiedź nie była wystarczająca.

A potem coś w niej pękło. Coś, co trzymało ją na uwięzi przez cały ten czas i bez zastanowienia poddała się temu uczuciu. Nie raczyła udzielić odpowiedzi, nie była w stanie, bo niespodziewanie sama przylgnęła do chłopaka zbyt szybko i gwałtownie.

I wtedy… zderzyli się. Właściwie to chcąc pocałować chłopaka pierwsza, Mona gruchnęła swoim nosem o jego. Poczuła nagły, ostry ból, który niemal zamroczył ją na chwilę.

– Och, na bogów!
– wydusiła, jednocześnie starając się opanować śmiech i łzy napływające do oczu. – Icarusie, przepraszam! Tak bardzo cię przepraszam!

Jej głos był pełen zawstydzenia i troski, gdy wyciągnęła ręce, by ostrożnie dotknąć jego twarzy, sprawdzając, czy nic mu się nie stało. Oczywiście, że go musiało zaboleć!

Mona nie mogła powstrzymać gorzkiego śmiechu, który cisnął się na jej usta, mimo całej powagi sytuacji. Najpierw uderzyła tego typa, a teraz… teraz nie trafiła w usta Icarusa. Czyli tego wieczoru udało jej się przywalić komuś dwa razy. Co się z nią działo? Potok słów wylewał się z niej bez kontroli, a ona czuła, że im bardziej mówi, tym bardziej chce zapaść się pod ziemię. Bogowie! To miało być tak piękne, a skończyło się na tym, że zrobiła z siebie kompletną idiotkę.

– Możesz… możesz mnie pocałować – dodała bez większego namysłu. — Może będzie lepiej, jeśli ty to zrobisz pierwszy. Jeśli…
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#17
03.09.2024, 19:29  ✶  
Icarus spodziewał się wszystkiego. Odmowy, nawet uderzenia otwartą dłonią w twarz, kroku wstecz. Jednak nie mógł przewidzieć tak... gwałtownie pozytywnej reakcji. To była sekunda i jego nos odezwał się bólem. Postanowił jednak go zignorować. Nie było to trudne, bo przecież właśnie miał pocałować Monę Rowle. To przeważało nad każdą inną sprawą.

– Nic się nie stało – powiedział łagodnie i uniósł palcami podbródek Mony. – Spróbujmy powoli, dobrze?

Nachylił się ostrożnie i wreszcie złączył ich usta w pocałunku. Był on wpierw krótki i trochę niezręczny, bo ani ona, ani on nie mieli zbytniego doświadczenia w tej kwestii. Na chwilę się rozłączyli, a Icarus poczuł coś w rodzaju głodu. Potrzebował kolejnego pocałunku, to drobne cmoknięcie mu po prostu nie wystarczyło. Więc tym razem położył dłonie na policzkach Mony i przyciągnął ją do kolejnego pocałunku.

Ten trwał dłużej i był... odważniejszy. Jakby oboje wiedzieli, czego chcieli. Nie był to dorosły pocałunek, rzecz jasna. Nie przyszło im do głowy, żeby to miało być wstępem do czegoś innego niż, być może, typowe szkolne randkowanie. Z drugiej strony, jednak, towarzyszyły temu podniosłe uczucia. Icarus był prawdziwie zakochany i to po raz pierwszy w życiu. Nie do końca wiedział, co to znaczyło być czyimś chłopakiem, ale... był na to gotowy. Cokolwiek to ze sobą niosło.

Nagle Icarus poczuł, że usta Mony zaczęły smakować dziwnie metalicznie. Jednocześnie zakręciło mu się lekko w głowie, a pod nosem wyczuł coś lepkiego. Odsunął się od Mony.

– Poczekaj chwilkę – szepnął i siegnął dłonią pod swój nos. W świetle szkolnych świateł zobaczył na swoich palcach szkarłatną substancję. – Chyba leci mi krew. Może... może to z nerwów...

Wiedział, że to raczej na pewno było przez to, że oberwał przypadkiem od Mony. Skłamał, bo nie chciał jej przygnębiać. To nie była jej wina.

– Ale nic nie żałuję – dodał, zasłaniając sobie nos rękawem. Oj, wiedział, że Basil będzie wściekły za zakrwawioną szatę wyjściową... Jednak teraz Icarus nie miał żadnej chusteczki, więc musiał postawić na prowizorkę. – To nie jest dobry czas, żebym cię zapytał, czy chciałabyś ze mną chodzić, prawda?

Bogowie... jak on wytłumaczy to szkolnej pielęgniarce? Swoją drogą powinni byli się do niej kierować.

sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#18
03.09.2024, 22:30  ✶  
Pierwszy pocałunek był niezgrabny, nieśmiały, pełen niepewności. Ten drugi krył w sobie coś gorącego i prawdziwego.

Dziewczyna nie spodziewała się takiej bliskości, bo cały ten wieczór był dla niej jednym wielkim chaosem. Na chwilę się rozłączyli, a potem Mona dała się pociągnąć jeszcze raz do pocałunku. Zamknęła oczy, tłumiąc westchnienie. Poczuła na ustach dotyk ust chłopaka, który był słodszy. Pewniejszy. Głodniejszy? Przez chwilę zdawało jej się, że czas przestał istnieć. To, co miało być może niezręcznym pocałunkiem, stało się czymś więcej. Kiedy Icarus przyciągnął ją bliżej, położył dłonie na jej policzkach, ona poczuła, jak cała jej niepewność zniknęła. Zastąpiło ją pragnienie, by po prostu... być bliżej niego. Nie była zdumiona tym, jak mocno reagowało ciało. Czy Icarus widział jak jej kolana miękły pod jego dotykiem?

Kiedy się od siebie odsunęli, Mona momentalnie poczuła falę paniki na widok krwi z jego nosa.

— Czy bardzo boli? Przepraszam, ja… naprawdę jedyny nos, w który dzisiaj celowałam, należał do tamtego Ślizgona. Nie twój — próbowała zażartować, ale żal ścisnął ją za serce po raz dziesiąty tego wieczoru.

Icarus krwawił przez nią. Wyciągnęła dłonie w jego stronę jeszcze raz, odsuwając jego własną. Delikatnie otarła krew z jego ust i skórę pod nosem, ale mimowolnie tylko rozmazała ją po jego twarzy. Z lekkim uśmiechem naciągnęła rękaw sukni na palce, a potem z większą uwagą zaczęła delikatnie ocierać jego skórę. Druga ręka nieświadomie powędrowała ku jego policzkowi.

— Krwawisz przeze mnie, a pierwsze o co pytasz, to czy chcę z tobą chodzić? — powiedziała miękko, nie wiedząc, czy powinna bardziej przejmować się jego krwawiącym nosem, czy tym, co się między nimi właśnie wydarzyło. Szybko troska o niego wygrała. — Powinniśmy pójść do skrzydła szpitalnego, Icarusie.

Spojrzała na niego jeszcze raz, odsuwając się odrobinę. A kiedy do jej głowy przyszedł pewien pomysł, na jej twarzy rozkwitł uśmiech.

— Tak, chciałabym być twoją dziewczyną
— nachyliła się lekko w jego stronę, jakby chciała podkreślić powagę sytuacji, choć jej głosu był wesoły. — Ale pod jednym warunkiem. Musisz przejrzeć każde wydanie, jakie kiedykolwiek zostało opublikowane o dragonbornach. Dopiero wtedy możemy to oficjalnie przypieczętować. Co ty na to?

Jej oczy iskrzyły od rozbawienia. Starała się rozładować sytuację żartem, ale prawda była taka, że nawet nie myślała o tym, żeby się wycofać. Mona powoli zaczęła go ciągnąć do pielęgniarki, nie czekając na odpowiedź.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#19
04.09.2024, 10:36  ✶  
Przytrzymał Monę delikatnie za ręce, kiedy zaczęła wycierać krew z jego twarzy. Po chwili jednak puścił, bo jej dotyk był zbyt miły, żeby tak łatwo go odrzucać. Wciąż nie do końca wierzył w to, co się właśnie stało. Całował Monę Rowle! Miał ochotę wykrzyczeć to całemu światu (może poza jego rodzeństwem, które miało się z niego zapewne nabijać).

– Nic się nie stało, to nie twoja wina – powiedział, chcąc ją uspokoić. – Choć rzeczywiście udanie się do skrzydła szpitalnego to dobry pomysł.

Uśmiechnął się też, gdy usłyszał warunki, które Mona postawiła, żeby mógł z nią chodzić. Cóż, rzetelnych prac o dragonbornach pewnie nie było zbyt wiele (Icarus obstawiał zero). Swego czasu nawet pytał o to ojca. To było wtedy, gdy pierwszy raz usłyszał od Mony o tych stworzeniach. Za karę za tak durne pytania musiał wtedy przepisywać kroniki, więc to był ostatni raz, gdy poruszył ten temat przy Dedalusie. Co nie znaczyło, że nie szukał informacji. Przeczytał uważnie książkę o hodowli smoków w starożytnym Rzymie, ale ta nic nie wspominała o dragonbornach.

– Spójrz jaki już jestem biedny, chcesz mnie jeszcze męczyć dragonbornami? – zażartował sztucznie smutnym głosem, idąc z Moną przez korytarz prowadzący do pielęgniarki. – A tak na serio, przeczytałbym dla ciebie wszystkie mugolskie magazyny z głupotami, więc zgoda. Pocałowałbym cię jeszcze raz, ale chyba nie jesteś wampirem...

Uwielbiał Monę. Może to była oczywistość, ale w ich wzajemnej sympatii nie było tylko zwykłego romantycznego zainteresowania. Tam leżała długo pielęgnowana przyjaźń. Mieli podobne poczucie humoru, naprawdę lubili ze sobą rozmawiać i byli sobie drodzy. Nastoletni umysł Icarusa podpowiadał mu, że chciałby poślubić tę dziewczynę. Oczywiście to byłoby zdecydowanie za szybko, ale... czuł, że kiedyś spotka się z nią na ołtarzu. Nie spotkał jeszcze kogoś, z kim tak idealnie by do siebie pasowali.

Icarus wierzył też, że jego ojciec pobłogosławi ich związek. W końcu Mona była czarownicą z dobrej rodziny, inteligentną i przede wszystkim kochaną przez jego syna. Chłopak zawsze zakładał u ojca jak najlepsze intencje, w końcu ten po śmierci matki nie zostawił go u mugolskiej rodziny, tylko się nim zajął, stawiając go na równi (a może nawet odrobinę wyżej) wśród reszty rodzeństwa. Icarus był mu winny to, żeby kontynuować jego dzieło. Ale mógł to robić z dziewczyną obok, prawda? Ba! Mógłby nawet pracować w Walii, w okolicy rezerwatu, by Mona też mogła się zajmować smokami. Dało się to zrobić. Dlatego Icarus był przekonany, że Dedalus go wesprze. A może nawet Elise będzie dla niego trochę milsza? Tego akurat pewny nie był, a właściwie mocno w to wątpił.

Godzina była dość późna, ale pielęgniarka w skrzydle szpitalnym przyjęła Icarusa, mamrocząc coś pod nosem o tych głupich przyjęciach Slughorna. Ale na szczęście nie dopytywała o powody urazu, a zaleczenie obitego nosa trwało koło dziesięciu minut. Musiała mieć z takimi przypadkami sporo do czynienia.

Potem Icarus odprowadził Monę do wieży Ravenclawu. Na pożegnanie dał jej odrobinę nieśmiałego całusa w policzek i obiecał jej, że w święta napisze do niej mnóstwo listów i przeszuka szkolną bibliotekę w poszukiwaniu informacji o dragonbornach. Myśl o dziewczynie była jasnym punktem w czasie jego samotnego Bożego Narodzenia. Nawet jeśli jego macocha nie życzyła sobie jego obecności na rodzinnych obchodach u Prewettów, nie myślał o tym. Przez chwilę to nie było ważne. Liczyła się tylko radość w jego sercu i to, że po raz pierwszy w życiu miał dziewczynę.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Icarus Prewett (3758), Mona Rowle (3820)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa