12.09.2024, 21:58 ✶
Mocne słowa, jak na kogoś kto pewnie dostaje zadyszki po krótkim biegu, pomyślała. Ludzie byli doprawdy zadziwiającym gatunkiem; z jakiegoś powodu ubzdurali sobie, że są lepsi od innych zwierząt. Owszem, potrafili budować stadniny i uprawiać pyszne roślinki, ale to nie dawało im prawa do traktowania zwierząt jak swojej własność. Konie jedynie odwdzięczały im się za opiekę swoim posłuszeństwem. Kiedy więc ta pokojowa współpraca się kończyła, nie było już sensu udawać uległej klaczy.
Lina zaciskała się jednak coraz ciaśniej i klacz zdała sobie sprawę, że im bardziej będzie się wyrywać, tym szybciej opadnie z sił. Widząc, jak jej towarzyszka nie protestuje, ostatecznie dała za wygraną.
— Grzeczna dziewczynka. — powiedziała kobieta trzymająca lasso i ponagliła klacz, by poszła w kierunku dziwnego budynku. Ewidentnie ta kobieta czerpała satysfakcję z tego, że inni robią dokładnie to, ona im rozkaże.
Kiedy zbliżyły się do dziwnej stajni, zauważyła, że w tych metalowych powozach były zamknięte konie. Ich pobratymcy nie wyglądali jednak na zadowolonych; wręcz przeciwnie, byli czymś wyraźnie zestresowani.
— Koński targ... — już sama nazwa mroziła krew w żyłach. Chcieli je sprzedać! Nie mogła znieść myśli, że będzie wyceniana jak jakiś przedmiot. Konie są przecież bezcenne!
Musiała użyć całej swojej siły woli, żeby nie wyrwać się po tym, jak zostały przywiązane do ogrodzenia. Nie dość, że była oglądana i oceniana z każdej strony, to jeszcze niektórzy ludzie klepali ją po zadzie. Kiedy jakiś mężczyzna rzucił ten obrzydliwy komentarz w stronę jej towarzyszki, miała ochotę odgryźć mu rękę.
— Jeśli będziecie się dobrze zachowywać, to może znajdę dla was jakiś miłych kupców. — powiedziała kobieta, która je tu przyprowadziła. Wyciągnęła rękę i zaczęła ją delikatnie głaskać po grzbiecie. — A jeśli nie, to przerobi się was na koninę!
— Nie przesadzasz Dom? Te głupie zwierzaki przecież nic nie rozumieją. — prychnął do niej mężczyzna.
Lina zaciskała się jednak coraz ciaśniej i klacz zdała sobie sprawę, że im bardziej będzie się wyrywać, tym szybciej opadnie z sił. Widząc, jak jej towarzyszka nie protestuje, ostatecznie dała za wygraną.
— Grzeczna dziewczynka. — powiedziała kobieta trzymająca lasso i ponagliła klacz, by poszła w kierunku dziwnego budynku. Ewidentnie ta kobieta czerpała satysfakcję z tego, że inni robią dokładnie to, ona im rozkaże.
Kiedy zbliżyły się do dziwnej stajni, zauważyła, że w tych metalowych powozach były zamknięte konie. Ich pobratymcy nie wyglądali jednak na zadowolonych; wręcz przeciwnie, byli czymś wyraźnie zestresowani.
— Koński targ... — już sama nazwa mroziła krew w żyłach. Chcieli je sprzedać! Nie mogła znieść myśli, że będzie wyceniana jak jakiś przedmiot. Konie są przecież bezcenne!
Musiała użyć całej swojej siły woli, żeby nie wyrwać się po tym, jak zostały przywiązane do ogrodzenia. Nie dość, że była oglądana i oceniana z każdej strony, to jeszcze niektórzy ludzie klepali ją po zadzie. Kiedy jakiś mężczyzna rzucił ten obrzydliwy komentarz w stronę jej towarzyszki, miała ochotę odgryźć mu rękę.
— Jeśli będziecie się dobrze zachowywać, to może znajdę dla was jakiś miłych kupców. — powiedziała kobieta, która je tu przyprowadziła. Wyciągnęła rękę i zaczęła ją delikatnie głaskać po grzbiecie. — A jeśli nie, to przerobi się was na koninę!
— Nie przesadzasz Dom? Te głupie zwierzaki przecież nic nie rozumieją. — prychnął do niej mężczyzna.