15.07.2024, 17:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2024, 20:57 przez Neil Enfer.)
INFO: Dla Neila i Isaaca to kontynuacja tej sesji
Błędny rycerz był zdecydowanie dużo lepszą metodą transportu niż teleportacja. Może i było szybko, ale widział trasę, widział, jak świat się przesuwa. Co prawda jakby z taką prędkością w coś jednak wjechali, to by nic z nich nie zostało, ale czy ktoś kiedyś słyszał o wypadku błędnego rycerza? Chyba nie, więc to, że coś im się stanie było statystycznie niemożliwe.
Dotarli na miejsce, Neil ciągnąć Isaaca za rękaw zabrał go na odpowiednie piętro, spróbował otworzyć drzwi, cierpliwie podnosząc klucze gdy te spały na ziemię. W końcu przejście zostało otworzone i Bagshot został wciągnięty do ciemnego mieszkania oświetlanego tylko tym światłem jakie wpadało z ulicy od latarni i nieba.
- Łazienka jest tu, o. - rzucił i machnął ręką tuż po tym jak ściągnął buty z nóg. - Pójdę nam nałożyć ciasta. - poinformował go i odwrócił się w stronę kuchni jaka byłą dosłownie tuż obok. - Dam mu duży kawałek, największy. - zamruczał sobie pod nosem, zaczynając po ciemku grzebać w szafkach. Nie szukał po omacku, bo wiedział idealnie co gdzie jest. Nogi same szły do dobrych szafek, ręce same znajdywały klamki i szkła. Zaraz pokroi mu i nałoży wielki kawał, na pół talerza i sobie też, dzisiaj będą jeść a bogato.
Błędny rycerz był zdecydowanie dużo lepszą metodą transportu niż teleportacja. Może i było szybko, ale widział trasę, widział, jak świat się przesuwa. Co prawda jakby z taką prędkością w coś jednak wjechali, to by nic z nich nie zostało, ale czy ktoś kiedyś słyszał o wypadku błędnego rycerza? Chyba nie, więc to, że coś im się stanie było statystycznie niemożliwe.
Dotarli na miejsce, Neil ciągnąć Isaaca za rękaw zabrał go na odpowiednie piętro, spróbował otworzyć drzwi, cierpliwie podnosząc klucze gdy te spały na ziemię. W końcu przejście zostało otworzone i Bagshot został wciągnięty do ciemnego mieszkania oświetlanego tylko tym światłem jakie wpadało z ulicy od latarni i nieba.
- Łazienka jest tu, o. - rzucił i machnął ręką tuż po tym jak ściągnął buty z nóg. - Pójdę nam nałożyć ciasta. - poinformował go i odwrócił się w stronę kuchni jaka byłą dosłownie tuż obok. - Dam mu duży kawałek, największy. - zamruczał sobie pod nosem, zaczynając po ciemku grzebać w szafkach. Nie szukał po omacku, bo wiedział idealnie co gdzie jest. Nogi same szły do dobrych szafek, ręce same znajdywały klamki i szkła. Zaraz pokroi mu i nałoży wielki kawał, na pół talerza i sobie też, dzisiaj będą jeść a bogato.