adnotacja moderatora
Electra Prewett / Piszę więc jestem
Poszukiwania wybranki dla Basila szły pełną parą i właśnie teraz plan miał dojść do kluczowej fazy: rozeznania na rynku matrymonialnym. Icarus uważał, że bar Convivium miał swoją duszę, przynajmniej w przenośni. Miejsce to bowiem uwielbiało specjalnie zorganizowane eventy. Światła kandelabru rozświetlały się wesoło, a ktokolwiek tu wchodził, czuł energię, która skłaniała ludzi do przychodzenia nawet spontanicznie, wypełniając salę dość sporą ilością klientów. Nie wspominając o tym, że zyski były w tym momencie znacznie większe niż zazwyczaj.Single byli często raczej nieśmiali we flirtach i musieli podbudować swoją odwagę za pomocą alkoholu. To sprawiało, że Icarus nie żałował wysiłku, który włożył w organizowanie tej imprezy.
Electra była tu z nim i miał zamiar, rzecz jasna, uczciwie podzielić się z nią zyskami. W końcu stała tego dnia razem z nim za barem i przygotowywała drinki. Wcześniej Ari przeszkolił ją w tym temacie i musiał przyznać, że radziła sobie wzorowo. Poza tym, oboje robili notatki. Kiedy jakaś kobieta podchodziła do baru, rozmawiali z nią, jednocześnie sprawdzając w jakim stopniu byłaby skłonna iść na randkę z Basilem. Cóż, zdarzyła się nawet sytuacja, kiedy to jedna kobieta w syrenich okularach wyraziła swoją niechęć do randkowania z jakimikolwiek medykami i wygadała się, że była z jednym na tragicznej randce. Czy to mogła być dawna sympatia Basila? Nie było jednak tu zbytnich szans na wielkie powroty.
Alkohol przelewał się jednak litrami. Na zapleczu szalały zaklęcia zmywające, które podtrzymywała Chrissy, która często wolała raczej unikać takich tłumów i oddać się lekturze jakiejś książki przygodowej, jednocześnie pinując, żeby szklanki zmywały się na bieżąco i nie potłukły na kawałki.
Wieczorek trwał od godziny, a klienci wciąż przychodzili. Stoliki wykorzystane zostały jako miejsce na przekąski, więc przyjęcie było raczej stojące. Tylko pod ścianą stały krzesła i leżanki (z jednej Icarus już musiał wypędzić obściskującą się parę, która zapomniała o tym, że jest w miejscu publicznym). A alkohol płynął wartko niczym Tyber, gdy Cezar (obserwujący obecnie całe to zamieszanie z wysokości baru) przekraczał go wraz ze swoją armią.
– Wszyscy piją ognistą, jak jest taki wybór drinków – powiedział Electrze już kolejny raz tego wieczoru. – Wiesz co? Skoczę po skrzynkę na zaplecze.
Chwilowo żaden klient nie miał spraw przy barze, więc Icarus udał się do pomieszczeń dla personelu. Tam siedziała na sofie Chrissy, w jednej ręce trzymając różdżkę, w drugiej książkę pod wdzięcznym tytułem „Pieśń ziemi i powietrza”.
– Hej, wiesz może, gdzie mamy skrzynkę ognistej – zapytał Icarus.
– To twój bar – odparła Chrissy swoim typowym tonem. Icarus spojrzał jednak na nią wyczekująco. – Ech... Widziałam jakąś w magazynie.
Prewett podziękował, powiedział jej, że świetnie sobie radzi i udał się na poszukiwania skrzynki. Niestety księgowość była tu w lekko opłakanym stanie, podobnie jak segregowanie asortymentu. Przez to w magazynie panował... lekki chaos. Icarus obiecywał sobie, że wreszcie kiedyś to jakoś zorganizuje, ale zawsze brakowało czasu i energii.
Cóż, poszukiwania się rozpoczęły. I miał trwać przez dłuższą chwilę.