28.09.2024, 20:51 ✶
Ona się zachowywała jak urażony bachor? ONA? Gdyby nie fakt, że znajdowali się w miejscu publicznym, wśród ludzi, to najpewniej poleciałyby w jego stronę kolejne pyskówki. Bo Roselyn mogła uważać o sobie, że jest dorosła, odpowiedzialna i doskonale panuje nad swoimi emocjami, lecz fakt był zupełnie inny. Owszem, była bachorem. I to najgorszym z możliwych, bo była rozpieszczona. Sam do tego przyłożył swoją rękę, pozwalając jej niemalże na wszystko, co też przyszło jej do tej postrzelonej, ślicznej głowy.
Miała zamiar wyjść i trzasnąć drzwiami, chociaż wiedziała, że nie powinna tego robić. Szczególnie że nie była u siebie, a ich wymiana zdań przyciągnęła uwagę obsługi. Pewnie to nie było mile widziane, takie trzaskanie drzwiami, ale w tej chwili miała to głęboko w nosie. I pewnie zrealizowałaby swój pokrętny plan, gdyby nie wyciągnął cięższych dział. Greengrass zatrzymała się gwałtownie, wciągając głęboko powietrze. Miała wrażenie, że na chwilę świat się zatrzymał tylko po to, żeby zacząć wirować jak wściekły. Coś ją ścisnęło w dołku na to pierwsze i drugie imię oraz nazwisko. Jeżeli planowała być tu incognito, to właśnie spalił jej przykrywkę. Mogła tylko mieć nadzieję, że kelnerki nie były plotkarami, dla których czystokrwiste potknięcia były na porządku dziennym. Może nie skojarzą jej nazwiska z tym skandalem, który wydarzył się niedawno. Roselyn odwróciła się całym ciałem w kierunku stojącego brata. Zrobiła ta cholernie powolnie i nie mniej teatralnie. Żeby wiedział, że nie tylko ona w tej chwili miała przejebane, jak to podobnie określił w liście.
- Ambroise Bertrand Greengrass, nigdy więcej nie podnoś na mnie głosu - odpowiedziała spokojnie, zaciskając drobne dłonie w pięści. Doskonale wiedziała, że jedyne co mogła teraz zrobić to się rozpłakać, bo nawet gdyby chciała mu przyłożyć, to odczułby to jako co najwyżej muśnięcie wiatru. Swoją drogą jak robią middle-nameing, to niech to idzie w obie strony. Nie miała zamiaru pozostawać mu dłużną. - To działa na te wszystkie twoje panny? Podniesiony głos i rozkaz?
Ona również potrafiła wbijać szpile tam, gdzie bolało. Uniosła więc głowę, a w jej oczach błyszczały iskry, jakby rzucała mu wyzwanie.