Rozliczono - Ambroise Greengrass - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Nadszedł w końcu ten oczekiwany dzień. Sabat, jak sabat, prawda? To nic takiego. Jaaasne. To był pierwszy raz, kiedy miała się na nim pokazać z kimś oficjalnie, to nie tak, że nie przychodziła już na podobne wydarzenia z partnerem, tym razem jednak to było coś więcej. To nie była przypadkowa osoba, zależało jej na tym, aby wszyscy o tym wiedzieli. Mimo wszystko nieco się tym denerwowała, sama nie miała pojęcia dlaczego, w końcu to było nic wielkiego. Mieli tylko wmieszać się w tłum i tyle, nie sądziła nawet, aby ich wspólna obecność kogoś szczególnie interesowała, no, może poza lokalnymi plotkarami, które tylko czekały na nowe ciekawostki towarzyskie, którymi mogły się podzielić.
Udało jej się nawet zapleść wianek, kurwiła przy tym niemiłosiernie, ale później stwierdziła, że było warto. Chabry całkiem ładnie wkomponywały się w jej włosy i pasowały do niebieskich oczu. Nigdy szczególnie nie zwracała uwagi na to jak się prezentuje, ale dzisiaj chciała wyglądać ładnie, dla siebie, ale przede wszystkim dla niego. Ubrała też sukienkę, białą, która sięgała niemalże do ziemi, odkrywała jej plecy, a wraz z nimi bliznę, która ciągnęła się niemalże po całej ich długości, za to ukrywała skutecznie jej ciężkie buty, z którymi nie zamierzała się żegnać tego dnia, szczególnie, że sabat odbywał się na łące nieopodal Doliny Godryka. Zresztą mieli iść do lasu, musiała mieć pewność, że źle dobrane obuwie nie będzie powodem ich ewentualnej porażki.
Słońce chyliło się ku zachodowi, kiedy znalazła się na łące, pełnej czarodziejów i czarownic, którzy chcieli świętować nadejście najdłuższego dnia w roku. Kilka ognisk płonęło, do jej uszu dochodziła głośna muzyka. Typowy sabat. Było tłoczno i gwarno, wszyscy wydawali się mieć wyśmienite humory.
Yaxleyówna w sumie też nie miała na co narzekać, była zadowolona z tego, jak aktualnie wygląda jej życie. Dawno nie czuła takiego spokoju. Ze swoim ukochanym umówiła się na miejscy, nie chciała bowiem się rozpraszać jego obecnością podczas przygotowań do sabatu. Wiedziała, że potrafiłby odwrócić jej uwagę od tych wszystkich czynności, które musiała wykonać nim się tutaj pojawiła.
Przystanęła przy sporych rozmiarów dębie, tuż przed wejściem na miejsce, w którym zgromadzili się inni. Pojawiła się odrobinę przed zachodem słońca, aby się nie spóźnić. Zawsze starała się być punktualna. Obserwowała bawiący się tłum z uśmiechem na twarzy. Jeszcze chwila, a będą mogli do nich dołączyć. Właściwie to złapała się na myśli, że może w końcu polubi te spędy, w sumie zupełnie inaczej do tego podchodziła odkąd miała kogoś z kim mogłaby celebrować te święta.