• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11
[1 kwietnia 1972] Mieszkanie Blacków | Perseus & Elliott

[1 kwietnia 1972] Mieszkanie Blacków | Perseus & Elliott
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
18.01.2023, 00:43  ✶  

— 1 kwietnia 1972  —

Mieszkanie Perseusa i Eunice
Perseus Black & Elliott Malfoy


Żar papierosa trzymanego pomiędzy smukłymi palcami zbliżał się niebezpiecznie do skóry, jednakże Perseus nie zwrócił na niego uwagi, dopóki podłużny kawałek spopielonej tutki nie spadł na list otrzymany od szwagra. Wówczas zaklął pod nosem, starając się odruchowo zetrzeć szary pył z pergaminu, lecz jedynie wtarł go pomiędzy starannie nakreślone przez Elliotta litery. Niedopałek wrzucił do pełnej już popielniczki, po czym drżącą dłonią sięgnął po papierośnicę, która nagle wydała mu się nieprzyjemnie lekka. Zajrzawszy do środka, zdał sobie sprawę z tego, że zostały mu tylko dwie sztuki. Prędko więc otworzył szufladę biurka, szukając w niej nerwowo zapasowych paczek - zawsze je przecież, na Merlina, miał. Tym razem, złośliwym zrządzeniem losu, wszystkie były puste.
Poirytowany rozmasował obolałe skronie. Co powinien zrobić? Wzrok Perseusa zatrzymał się na zegarze ściennym. Trochę za późno na zakupy. Wprawdzie w okolicy był sklepik prowadzony przez ślepą na jedno oko zgarbioną czarownicę, który mógł być czynny nawet (a raczej zwłaszcza) o tej porze, jednakże nie mógł od tak wyjść z domu. Co jeśli pod jego nieobecność wróci Eunice? Postanowił więc pozostać na swoim posterunku zlokalizowanym w swoim gabinecie na parterze, tym razem umilając sobie czas szklaneczką ginu.
Podniósł się zatem z fotela i ruszył w stronę salonu, gdzie mieścił się barek. Nie dotarł jednak na miejsce, bowiem gdy tylko przekroczył próg, usłyszał pukanie do drzwi. Bez zastanowienia ruszył w kierunku wejścia, i nie fatygując się nawet sprawdzeniem, kto jest po drugiej stronie, otworzył je na oścież. Spodziewał się zobaczyć żonę, lecz zamiast niej przed drzwiami stał Elliott.
— Mieliśmy spotkać się jutro — wychrypiał zaskoczony, wpuszczając go do środka. Wziął od niego płaszcz, który następnie powiesił w przedpokoju i zaprowadził swojego gościa do salonu. Nie śmiał pytać, dlaczego przyszedł wcześniej.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#2
18.01.2023, 01:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2023, 01:09 przez Elliott Malfoy.)  
Takie sprawy należało załatwiać szybko i zwinnie. Zazwyczaj zwłoka działała negatywnie, na cokolwiek, co mogłoby uszkodzić wizerunek rodziny, a zwłaszcza jej czas reagowania na złe potraktowanie jednego z członków. Elliott nie uważał, że należało w całą sprawę mieszać ojca, przynajmniej nie, gdy w grę wchodziła osoba Perseusa. Darzył Blacka dość ambiwalentnym stosunkiem, po tym jak ten potraktował go pod koniec ich relacji romantycznej, acz rany zadane w przeszłości zdażyły się już zabliźnić, przynajamniej większość z nich, głównie dlatego chciał dać drugiemu mężczyźnie szansę na wytłumaczenie się lub reakcję, we własnym zakresie, zanim do całej sytuacji wszedłby Fortinbras deptając wszystko i wszystkich na swojej drodze nie pozostawiając nawet możliwości ucieczki.
- Spodziewałeś się innej blondynki? Mieliśmy, ale plan się zmienił. - zapytał, trochę zadziornie, być moze żartobliwie. Trudno było stwierdzić, gdy na bladą twarz padała tylko łuna ciepłego światła z holu, a reszta była pograżona w ciemności ulicy i wilgoci okalającej ubraną w ciemny płaszcz sylwetkę.
Szarość, pomimo nocnej pory, wciąż była obecna w centralnym Londynie. Chłód budynków podkreślała lekka mrzawka, której niewielkie krople odbijały się od parasola Elliotta. Miał na sobie rękawiczki, które zdjął dopiero po przekroczeniu progu mieszkania. Wsunął palce dłoni w kosmyki włosów, a te kontrastowały z lekkim zaczerwienieniem na knykciach i zgięciach, alarmując, że mimo zasłonięcia przed wiatrem i deszczem, na chłód nie były aż tak odporne. Mimo stanu skóry, jego spojrzenie wydawało się całkowicie skute lodem, bezpośrednio nieprzyjemne. Nie powiedział ani słowa, zanim nie usiedli w salonie i chociaż jego niecodzienny, dla Perseusa, wyraz twarzy spowodowany był troską o siostrę, to wciąż mogło być to niemałym zaskoczeniem jak kontrastował z przyjemnym, uśmiechajacym się i pobłażliwym Elliottem, jakiego dotychczas widywał Black. Był to tez inny chłód, niż ten, którym obdarzył go, gdy spotkali się po raz pierwszy, po tym jak ciemnowłosy mężczyzna wyjechał. Tamte reakcje dyktowała złość, bezsilność, a tutaj, Elliott był po prostu zdecydowanym i niezłomym człowiekiem, który przedkładał imię rodziny ponad wszystko. W takich momentach można było dostrzec jak całe okropieństwo popędzane niechlubnymi celami wylewa się z niego; był tym samym człowiekiem, który przeklął i prawie doprowadził do śmierci swojej własnej bliźniaczki tylko po to, aby udowodnić, że jest tym lepszym i zabezpieczyć swoją pozycję; tym samym człowiekiem, który z powodu homofobii swojej żony powoli doprowadził ją do samobójstwa, bo w głębi duszy uważał, ze powinna zdychać w męczarniach za zranienie i odrzucenie go w ten sposób. Nie miał zamiaru odpuścić znieważenia młodszej siostry, zwłaszcza, że działo się to pod dachem jego byłego kochanka, przyjaciela, człowieka, któremu ufał, a który drugi raz w przeciągu paru tygodni bardzo mocno naciągnął to zaufanie.
- Twoja matka jest problemem, Percy. Jak zamierzasz się tym zająć? Zdajesz sobie w ogóle sprawę jak to będzie wyglądać, jeżeli wyjdzie na jaw? - zaczął darując sobie sztuczną grzeczność. Założył ręce ze sobą i założył nogę na nogę, pozwalając, by materiał biełej koszuli podwinął się lekko, ukazując nadgarstki. Spinki od mankietów kontrastowały z idealnie wykrochmaloną bielą, a lekko rozwichrzone, z powodu wilgoci włosy, ze zdecydowanym, nie cierpiącym sprzeciu spojrzeniem. Założył, ze Perseus wie, co wyczynia jego matka, w końcu, sam Elliott jest maniakiem kontroli, więc mierzy innych swoją miarą.
- Jeżeli masz zamiar zaproponować cokolwiek do picia to gin jest w porządku - dodał po chwili, uśmiechajac się cierpko, pozwalając ustom rozciągnąć się jedynie na pare sekund.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
18.01.2023, 02:13  ✶  
Skonfundowany - słowo to najlepiej chyba oddawało to, jak czuł się w tamtym momencie Perseus. Miał wrażenie, że oto znalazł się w centrum spisku, o którym wiedzieli wszyscy oprócz niego. Jak inaczej wytłumaczyć enigmatyczne słowa matki? Jak miał rozumieć milczenie Eunice? Dlaczego Elliott zjawiał się w ich mieszkaniu niemalże w samym środku nocy? Być może - pomimo daru aurowidzenia - nie dostrzegał pewnych rzeczy, a przynajmniej nie w taki sposób, w jaki postrzegali je inni. Nie tłumaczyło to jednak tej dziwnej i nagłej  zmowy milczenia jego bliskich. Nie tylko bliskich zresztą; w akcie desperacji udał się nawet do Munga rozpytać tamtejszy personel, czy przypadkiem nie widzieli jego żony. Trafił na wyjątkowo nieprzyjemną uzdrowicielkę, która zachowywała się tak, jakby to Perseus był całym złem świata.
Problem w tym, że Black nie wiedział, co właściwie uczynił.
— Odchodzę od zmysłów — wyznał, gdy opadł wreszcie na kanapę, czując przy tym, jak żołądek boleśnie się kurczy. Obawiał się, że wizyta przyjaciela nie jest dedykowana jedynie troską o młodszą siostrę; w głowie zaczęły pojawiać się najczarniejsze scenariusze, a on nie był w stanie ich odpędzić — Czy wszystko z nią w porządku? Czy Eunice nic nie jest?
Poważny wyraz twarzy dawnego kochanka tylko utwierdzał Perseusa w przekonaniu, że stało się coś złego. Pobladł (o ile w jego stanie było to jeszcze możliwe), rzucając Elliottowi przerażone spojrzenie. Zimny dreszcz prześlizgnął się po plecach magipsychiatry, kiedy w milczeniu wyczekiwał na odpowiedź swojego gościa; wówczas zdawało mu się, że sekundy trwają całą wieczność. Oddech gwałtownie przyspieszył, zaś na skórze pojawiły się kropelki potu.
Wreszcie Malfoy nawiązał do Daphne, a Percy poczuł się, jakby i przyjaciel wymierzył mu policzek. Poderwał się na równe nogi i zaczął krążyć po pokoju. Wśród czterech ścian poruszał się bez laski, wciąż w miarę sprawnie, lecz bez dawnej sprężystości. Podpora była głównie eleganckim dodatkiem, pozwalającym zachować Blackowi chociaż odrobinę gracji - dzięki niej nie musiał ciągnąć drętwiejącej nogi za sobą.
— Możecie mi do cholery wyjaśnić wreszcie co się stało? Przez cały dzień tylko mnie zbywacie i obrzucacie się nawzajem oskarżeniami! — wybuchł wreszcie, zatrzymując się przy oknie. Jednym ruchem zasłonił zasłony, zupełnie tak, jakby obawiał się, że mieliby być obserwowani przez wścibskich sąsiadów, a następnie odwrócił się w stronę swojego rozmówcy i przeczesał potargane włosy palcami. Jeden z podwiniętych rękawów czarnej koszuli osunął się na nadgarstki, więc poprawił go ze wściekłością. — Wiem, jaka jest moja matka. Wiem, że jest zdolna do wszystkiego, ale chcę wiedzieć, co tym razem zrobiła, zanim podejmę jakiekolwiek kroki. W najlepszym wypadku widzę wasze aury, kurwa. Aury, nie myśli.
Bez słowa skierował się do barku, z którego wyjął dwie szklanki i butelkę ginu. Postawił je na stoliku, nalał trunku Elliottowi, a potem sobie, jednak w tamtej chwili stracił już jakąkolwiek ochotę na alkohol. Zamiast tego zajął ponownie swoje miejsce, patrząc na Malfoya spode łba.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#4
18.01.2023, 02:41  ✶  
Ściągnał usta w cienką kreskę i przymrużył oczy. Wybuchy emocji odbierał jako słabość, nieistotne czy był to smutek, irytacja czy też radość. Nie tylko innych, ale swoje też, ba. Siebie traktował dwa razy bardziej surowo, dopóki nie miał niektórych kwestii opanowanych do perfekcji, dopóty nie chciał ich robić, a przynajmniej nie na oczach innych. Do tego wliczało się również przemawianie na różne tematy. Jeżeli miał w nich zbyt małą wiedzę, wolał raczej się nie wtrącać, lub, prowadzić konwersację tak, aby nie wyszły niedociągnięcia. Nie dał się jednak ponieść irytacji, a to co odczuwał skłaniało się bardziej do rozczarowania i pewnego rodzaju chęci wlepienia rozmówcy nagany za to, że nie umie pilnować tego, aby wszystko działało jak w naoliwionym mechanizmie. Dał swoim myślom upust w głośnym westchnieniu i przejmując szklankę z alkoholem położył drugą rękę na oparciu kanapy, rozsiadając się wygodniej.
- Nie rozumiem czemu nie zająłeś się tym wcześniej skoro, podkreślasz, że wiesz jaka jest twoja matka. Z tego co powiedziała mi siostra wtrąca się do waszego małżeństwa nie od dzisiaj i ta sytuacja, do której zaraz przejdę, nie jest pierwszą, acz definitywnie najgorszą jak do tej pory. - zwilżył usta alkoholem pozwalając, aby piekąca gorycz ginu rozlała się po podniebieniu, a potem przeszła przez przełyk lądując w żołądku. Połowicznie przyciemniony salon jedynie pogłębiał cienie pod oczami Perseusa i bladość jego cery. Mocno zarysowane kości policzkowe wyostrzały rzucane spode łba spojrzenie, ale Malfoy nie pozostawał dłużny. Unosił podbródek, jak zwykle zbyt dumny, aby być skonfrontowanym, zbyt dumny, aby móc być zrównany z parterem, albo, aby pozwolił wywrzeć na sobie jakąkolwiek presję.
- Daphne rzuciła klątwą w Eunice, stąd wizyta w Mungu. A dlaczego? Bo Eunice 'miała czelność' skonfrontować ją z faktem, że nie życzy sobie grzebania w eliksirach antykoncepcyjnych. - nie odrywał spojrzenia niebieskich oczu od twarzy Perseusa, analizując każdą zmarszczkę, każda zmianę, jakie mogły się pojawić na jego skórze - Nie dość, że jest w niechcianej ciąży, nie z własnej winy, a domyślam się, że to musi być niesamowicie okropne, aby myśleć teraz 'co zrobić', to jeszcze musiała biegać do szpitala? Zdajesz sobie sprawę jaki obraz ciebie i całej rodziny by to sprzedało, gdyby nie poszła z tym do mnie, a do mojego ojca? Prosiła mnie, abym nie przychodził, abym nie rozmawiał, ale jest młoda. Ja rozumiem, że to, co zrobicie z ciążą to wasza decyzja, ale cała ta sytuacja to absurd i chcę, abyś ją rozwiązał. Naprawdę nie w smak mi angażować Fortinbrasa, ale jeżeli to się rozwinie będę musiał. - nie była to groźba, co Percy mógł zobaczyć w oczach i gestach oraz usłyszeć w tonie. Elliott brzmiał neutralnie, nie dawał ponosić się emocjom, wykładał fakty, z którymi skonfrontowała go wcześniej, tego samego dnia, siostra.
Popił dopiero co wypowiedziane słowa kolejnym łykiem ginu, nie chcąc, aby alkohol ogrzał się w dłoni. Ostatnie czego teraz chciał to wlewać w siebie ciepły trunek, a proszenie o lód w trakcie tak poważnej i, jak wnioskował po zachowaniu Blacka, emocjonalnej rozmowie nie wydawało się najlepsza opcją. Musiał, więc pić szybko i ewentualnie sobie dolać. Może z większa ilością trunku w swoim organizmie będzie w stanie okazać więcej zirytowania faktem, że musi w ten sposób reagować, gdy coś się dzieje, że wtłaczana od młodości zasada 'rodzina ponad wszystko' czasami jest kulą u nogi, ale nigdy w życiu by jej nie odrzucił, bo wiedział, że inni Malfoyowie, nie ważne co by zrobił, tez stanęliby za nim murem. Było to jak niepisana umowa między nimi, która unosiła się w gęstym powietrzu pomiędzy blondwłosymi głowami siedzącymi przy jednym stole. Nawet w momencie, gdy zabił swoją żonę, Eden jedynie powiedziała mu, aby się nad sobą nie użalał, ale nawet przez myśl by jej nie przeszło, aby wszczynać z tego powodu skandal. On zrobiłby dla niej to samo, tak samo jak robił teraz przysługę Eunice.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#5
19.01.2023, 14:19  ✶  
Perseus natomiast nigdy nie umiał utrzymać swoich emocji na wodzy – nie w towarzystwie Elliotta, któremu ufał przecież bezgranicznie (choć niekoniecznie spotykało się to ze wzajemnością z jego strony, czego nie miał mu za złe). W ich duecie to właśnie Malfoy był tym rozważnym, podczas gdy Black zdawał się nadrabiać uczuciowością za nich dwóch. Zdawał sobie sprawę, że dając upust swej złości, stawiał się na pozycji przegranego, lecz w gruncie rzeczy wcale nie zależało mu na zwycięstwie. Jedynym, czego Perseus pragnął w tamtym momencie, było zakończenie tej farsy.
— Nie zająłem? — prychnął — Zabrałem Eunice z Grimmauld Place, jak tylko pojawiły się pierwsze zgrzyty, chociaż to mieszkanie nie było nawet wykończone. Wymyślam setki wymówek, żeby ograniczyć jej spotkania z moją matką do niezbędnego minimum, a gdy już do nich dochodzi, to staję na rzęsach, aby tylko nie padło żadne niefortunne wyrażenie, które mogłoby…
Umilkł, czując, że zaschło mu w gardle. Upił łyk ginu – nie zdołał więcej, bowiem kolejne słowa Elliotta sprawiły, że omal się nie zakrztusił. Odstawił szklankę na stół, wsłuchując się w słowa przyjaciela z coraz większym zdumieniem wymalowanym na twarzy. Wiedział, że jego matka miała parcie na wnuka, ale żeby posunęła się do czegoś tak obrzydliwego? Jak Daphne w ogóle była w stanie tego dokonać? Przecież od przeprowadzki była u nich zaledwie dwa lub trzy razy i przez całą wizytę siedziała dokładnie na tym samym miejscu, które zajmował teraz jego gość. Nie była nawet na piętrze; gdyby tak się stało, z pewnością nie omieszkałaby suszyć Perseusowi głowy o to, dlaczego jako małżeństwo mają z Eunice osobne sypialnie. Jak zatem mogła…?
Skrzat. Ta wiedźma zmusiła skrzata, aby ją wyręczył. A on, głupi, cieszył się, że tymczasowo nie musi zaprzątać sobie głowy kwestią służby, skoro ta kilka razy w tygodniu delegowana jest do nich z Grimmauld Place.
Pochylił się do przodu, ukrywając twarz w dłoniach. Niesforne kosmyki ciemnych włosów opadły na czoło, nadając mu nieco niechlujnego wyglądu, lecz Perseus zdawał się tym nie przejmować. Był wściekły na Daphne i częściowo na Elliotta również za to, że w taki protekcjonalny sposób wyjaśniał mu ewentualne konsekwencje. Podniósł nawet na moment wzok na przyjaciela, by rzucić mu spojrzenie mówiące no co ty, kurwa, nie powiesz, a zaraz potem wrócił do uporczywego wpatrywania się w swoją szklankę, zupełnie tak, jakby oczekiwał, że znajdzie w niej odpowiedź na to, jak poradzić sobie z tą sytuacją.
Zamknął powieki, starając się uspokoić, zanim podejmie jakąkolwiek decyzję, zanim z jego ust padą jakiekolwiek słowa. Gniew był kiepskim doradcą, zaś w relacji z Malfoyem bezustannie czuł się, jakby stąpał po kruchym lodzie. Nie chciał go znów stracić, nie w taki żałosny sposób. I nie chciał też stracić Eunice, choć w tamtym momencie przez głowę przeszła mu myśl, że może rozwód nie byłby taką złą opcją...
— Zajmę się tym — oświadczył wreszcie, a następnie dopił swój gin. Skrzywił się nieco, gdy okazało się, że trunek przez ten czas zrobił się letni. — Lodu?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#6
24.01.2023, 04:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 04:48 przez Elliott Malfoy.)  
Nie miał zamiaru sprzątać cudzego bałaganu, ale siłą rzeczą sprawy jego młodszej siostry, były też jego sprawami. Fakt, że jej mąż był jego byłym kochankiem i dobrym przyjacielem być może odrobinę komplikował sprawę, ale nie był nie do przeskoczenia. Nie od dziś skrywał emocje za twardą skorupą marmuru i chłodem, z wiekiem potrafił je zepchnąć na drugi plan coraz lepiej, bo te coraz mniej się o sobie przypominały, więc i w takiej sytuacji radził sobie lepiej. Poza tym, jeżeli Black miał czelność na niego prychać za tak małą reprymendę, która wyświadczał mu przysługę, wolał nie myśleć co zrobiłby, gdyby sytuacja faktycznie zrobiła się gorsza.
- Najwidoczniej zająłeś się niezbyt skutecznie - odparł bez skrupułów i zwilżył gardło ginem, był to jego ulubiony alkohol, więc za każdym razem, gdy miał możliwość go w siebie wlać, tez to robił, czasami z zawrotną prędkością, co może nie świadczyło o nim dobrze, ale na pewno dawało do myślenia, że nie straci nad sobą panowania przy byle czterech szklaneczkach.
- Mogłem cię uprzedzić, abyś nie pił przy tych wieściach, bo w istocie, są dość wzburzające - uniósł brwi nie omieszkając powstrzymać się od tego komentarza, bo skoro przyszedł tutaj upominać Perseusa o to, że swoim dbaniem o Eunice nie reprezentuje jedynie siebie, ale tez cała rodzine, to chciał to robić na każdym kroku. Uważał, że im bardziej da mu do zrozumienia, że nie ma innej drogi, jak droga Malfoyów, tym dla niego lepiej. Sam Elliott dowiedział się o tym w swoim wczesnym wieku nastoletnim bardzo drastycznie, to co mógłby przeżyć Black, będąc częścią tej pokręconej rodziny, nie mogło się do traum blondyna równać, ale skoro mógł, to wolał mu nawet lżejszych oszczędzić.
- Zajmiesz się tym? Tak samo jak zająłeś się przeprowadzką czy, chociażby zakończeniem naszej relacji? Nie rozśmieszaj mnie - rozciągnął usta w nieprzyjemnym grymasie człowieka, który przez pryzmat doświadczenia wolał się zabezpieczyć i nie dawać Perseusowi wolnej ręki. Zaufał mu w sytuacji z żoną i to tez skończyło się nie po jego myśli - Co zamierzasz zrobić, powiedz mi. - zażądał, bo po to tutaj właśnie przyszedł, aby wyegzekwować działanie i dokładny plan, jaki miał służyć interesowi ich obojga, no i też Eunice, oczywiście. Imię rodziny było ważną kwestią, mógłby się założyć, że Percy również o tym myślał, bo Blackowie nie byli byle jaką, podrzędną opcją, a starym, szanowanym rodem.
- Podziękuje, możesz mi za to dolać alkoholu, przyda się - nie miał dla niego litości, prawdopodobnie dlatego że ich relacja w przeciągu ostatnich lat przeszła przez wiele trudności, a teraz była wystawiana na kolejne próby. Perseus wciąż był jego przyjacielem, ale nie darzył go uczuciami tak intensywnymi jak przed jego ucieczką do Paryża, czy po powrocie, nieistotne czy były to emocje negatywne czy pozytywne, ważne, że odrobinę wyblakły, stały się czymś stałym, czymś co przypominało o utracie dawnej idylli oraz było bezpiecznym schronieniem w burzliwych okresach.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
25.01.2023, 00:55  ✶  
Z każdym kolejnym słowem czuł, jak drobne igiełki frustracji zatapiają się coraz głębiej w jego psyche. Nagle uderzyła go fala gorąca; oblizał więc spierzchnięte wargi i rozpiął dwa guziki koszuli, lecz to wcale nie sprawiło, że poczuł się lepiej. Cały czas trawił go żar, zdawało się, że pochodzi z jego wnętrza i rozlewa się po całym ciele. Alkohol natomiast czynił go ociężałym - zazwyczaj było to przyjemne uczucie, jednak tym razem zamiast błogości odczuwał jedynie bezsilność. Nie znosił tego uczucia; niemoc od zawsze stanowiła bowiem jego słaby punkt, plamę na materiale honoru, którą ze wszystkich sił starał się sprać robiąc dobrą minę do złej gry.
Opanowanie Elliotta jedynie pogłębiało jego irytację. Podziwiał go za możliwość zachowania kamiennej twarzy w sytuacjach stresogennych, a jednocześnie nie znosił, gdy to robił. Niekiedy odnosił wrażenie, że celowo rozgrzewał oponentów do czerwoności, aby potem napawać się swym zwycięstwem nad ich emocjami. Ale przecież Perseus wcale nie był jego wrogiem, wręcz przeciwnie, żywił wciąż do niego ciepłe uczucia i gotów był pójść za nim wszędzie, zrobić dla niego wszystko - spełnić każdą prośbę, wykonać każdy rozkaz. Dlatego bolało go to, w jaki sposób przyjaciel i dawna miłość się do niego zwracał, a im większy był ból, w tym grubsze warstwy gniewu go odziewał.
Byłby jednak skłonny mu w tamtym momencie ulec, poddać się jego woli i postąpić wedle jego planu, gdyby nie to, że kolejny raz nawiązał do jego tchórzostwa. A przecież niczego w życiu bardziej nie żałował, niż wyjazdu do Paryża, wszak od siedmiu lat wszelkie nieszczęścia, jakie spotykały Perseusa były pośrednio związane z jego ucieczką. Wciąż nie wyjawił Elliottowi powodów, które się za nią kryły - nie czuł się gotowy i podejrzewał, że w najbliższym czasie nie będzie w stanie odbyć tej rozmowy. Zbyt wiele pracy mieli z łataniem teraźniejszości, aby jeszcze zaprzątać sobie głowę przeszłością.
Nie odpowiedział mu od razu. Zamiast tego chwycił pustą szklankę i rzucił nią w jego kierunku, lecz wcale nie celował w Malfoya - nigdy, nawet podczas najżarliwszych kłótni nie zależało mu na jego krzywdzie - a w ścianę za nim. Naczynie przeleciało więc tuż nad ramieniem mężczyzny, a następnie rozbiło się z charakterystycznym trzaskiem, gdy z impetem natrafiło na przeszkodę. Dźwięk ten nieco otrzeźwił Blacka, który znieruchomiał na moment przerażony własnymi czynami, a następnie wplótł palce obu dłoni w swoje włosy i znów pochylił się do przodu.
— Zamknij się, zamknij się, zamknij się wreszcie... Naprawdę nie widzisz, że zamieniasz się we własnego ojca? — rzucił wreszcie drżącym głosem — Jesteś nawet od niego gorszy.
Czy chciał cofnąć swoje słowa? O dziwo, nie. Gdy wreszcie wyrzucił z siebie to, co siedziało w nim od miesięcy, czuł jedynie ulgę. Ktoś musiał w końcu to powiedzieć; los sprawił, że padło akurat na Perseusa. — Powiedziałem, że się tym zajmę i to zrobię. — dodał.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#8
25.01.2023, 01:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.02.2023, 23:51 przez Elliott Malfoy.)  
Niebieskie oczy Elliotta pociemniały, gdy przymrużył je delikatnie, niezmiennie siedząc na swoim miejscu z nogą założoną na nogę. Przypominał w tym wszystkim marmurowy posąg, który przychodzi się podziwiać do muzeum; każde z ubrań leżało na nim nienagannie, zmarszczki twarzy były pedantycznie opanowane, a jasne oczy skupione na rozmówcy. Brakowało mu tego, co rzeźbom nadawali najznamienitsi twórcy - duszy. Swoją schował głęboko, być może zostawił za progiem, a osoba, która ciosała jego aktualne rysy nie miała w sobie niczego z delikatności i płomienności artystów, nie dzierżyła dłuta z miłością, nie dbała o każdy detal, aby tchnąć w swoje dzieło falę przepełniających emocji, wręcz przeciwnie. Metodycznie, z każdym stuknięciem młoteczka ojciec Malfoya powodował, że z wnętrza chłopca coś ulatywało, wydawałoby się, że na stałe, bo takie pozory sprawiał, wykreowany ręką tyrana. Prawda była inna. Posąg tworzyło się od podstaw, można było glinę kształtować, pod naporem dłoni tak, jak muza sobie tego życzyła, z człowiekiem było inaczej i, choć, według mitów mógł być zrodzony z tego samego materiału, oddzielał się od nieżywych spojrzeń, zamkniętych na zawsze w granice i marmurze, kruszył materiały, aby wykonać krok, o którym sam jeden mógł tylko wiedzieć.
Przesadził i dobrze o tym wiedział, ale coś podpowiadało mu, że jeżeli nie wyznaczy granicy w relacji z Perseusem, to straci panowanie nad sytuacją. Poddał się swojej zuchwałości, chęci kontroli i poczucia wyższości, a co najgorsze - wcale nie żałował. Nieprzyjemna satysfakcja przeszła mu zimnym dreszczem po kręgosłupie, gdy szklanka rozbiła się o ścianę, a odłamki wylądowały na jego ramieniu i pomiędzy kosmykami włosów. Nawet nie drgnął, wlepiając mroźne spojrzenie niebieskich oczu prosto w te rozjuszone, ciemne oczy przyjaciela, byłego kochanka, w którym niegdyś znajdował tyle pasji, a teraz szydził z tych samych emocji, które przynosiły mu ukojenie, były czymś odmiennym, dobrym, wyczekiwanym. Nie był pewien skąd wiedział, że brunet, mimo swojej złości, nie wyceluje w niego szklanką, było to poza logiką, zaufał intuicji, a ta go nie zawiodła. W pierwszej chwili nie wiedział co powiedzieć i dopiero, gdy przeczesał włosy dłonią, a drobinki szkła opadły na kanapę wraz z tymi strzepniętymi z ramienia, rozciągnął usta w nieprzyjemnym uśmiechu. Serce zabiło mu mocniej, nie chciał tego robić, tak źle mu się patrzyło jak Perseus nie radzi sobie ze swoim własnym zmartwieniem i złością, zapragnął usiąść obok niego, aby mieć go w ramionach, ułożyć jego głowę na swojej klatce piersiowej, ale nie wykonał żadnego z tych ruchów, pozostał nieruchomy w swojej zgryźliwości, chociaż wszystko w nim aż krzyczało, błagało o postawienie kroku do przodu.
- Witamy w rodzinie, Percy. Nikomu się raczej nie podoba - swoja szklankę odstawił na stolik nieopodal ramienia kanapy. Jego głos brzmiał krystalicznie, ale nie było w nim przyjemności, która płynęłaby z czystych dźwięków, raczej wbijał się ostrymi, wypolerowanymi do szpica krawędziami w uszy rozmówcy, powodując ten sam efekt, co przejechanie paznokciami po tablicy.
Pożałował swoich słów bardzo szybko, tak samo jak wypitego alkoholu, bo zrobiło mu się niedobrze. Nie był w stanie trzymać się w ryzach, w momencie, gdy jego największy lęk stał się rzeczywistością, gdy czuł jak obrzydzenie rozchodzi się po nim od stup do głów i spływa potem po plecach, a może tylko mu się wydawało? Uczucie ścisku żołądka miało go nie opuścić conajmniej do wieczora.
- Lepiej dla nas wszystkich, aby tak było - dodał tylko, nie przeciągając struny. Wstał z miejsca i mimo chęci, którą odczuwał, aby znaleźć się bliżej Perseusa po prostu wyciągnął różdżkę z wewnętrznej kieszeni marynarki.
- Reparo - wycelował w drobinki znajdujące się na oraz za kanapą, a te zmieniły się na powrót w szklankę, zakręciwszy się, wydając charakterystyczny dźwięk rysowania szkłem o drewno posadzki.
- Wolałbym, abyś nie wspominał Eunice, że tu byłem. Mam nadzieję, że zdołacie się dogadać, znam drogę do wyjścia - poinformował go sucho, prawie tak, jakby przejeżdżał po jątrzącej się ranie papierem ściernym i bez zwłoki udał się do wyjścia z mieszkania państwa Black.
Nienawidził siebie, chyba najbardziej za to, że pozwolił wypłynąć na wierzch prawdziwym uczuciom, które Black z łatwością mógł dostrzec - zawsze był jego słabością, czy z aurowidzeniem, czy bez, i na zawsze miało tak zostać.

Koniec sesji


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (2321), Perseus Black (1713)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa