Po wejściu do jaskini wyczarował na końcu swojej różdżki kulkę rozproszonego, białego światła. Może i szedł jako ostatni, pręż co chciał mieć pogląd na to co dzieje się za nim. Nie ufał temu miejscu, dlatego jako ostatni z czwórki pilnował ich pleców zostawiając skupienie się na przodzie reszcie.
Szkoda, że nie przykładał się do znajomości roślin tak jak Nora, pewnie by wiedział co to za dziwne porosty i czy są bezpieczne i można ich dotknąć. No ale w tym przypadku mieli jeszcze Ambroise, on też posiadał niebywała wiedzę na temat wszystkiego co rośnie z gleby. nic dziwnego, skoro twoim przeznaczeniem jest skończyć jako drzewo... Chociaż to nie było w sumie jednoznaczne.
Kiedy dotarli do rozwidlenia upewnił się tylko, że nic za nimi nie idzie i rozejrzał się, czy żadna z odnóg nie stanowi dla nich widocznego zagrożenia. Szukał jakichkolwiek oznak klątw zabezpieczających przed intruzami.
Włosy na karku stanęły mu dęba kiedy usłyszał kobiecy krzyk. W pierwszym odruchu chciał rzucić się w kierunku krzyków, przecież ktoś potrzebował pomocy, a co jak ten cały Thoran torturował kogoś? Zacisnął mocniej rękę na różdżce.
- Pułapka? - zapytał przerywając ciszę, a raczej zagłuszając odbijający się echem w jego głowie krzyk. Musieli podjąć decyzję, a raczej dwie. Którędy idą i czy spieszą się aby ratować kobietę, której krzyk słyszeli. Nadal czuł się nieswojo, że nie ruszyli od razu w kierunku krzyku, ale mieli jako takie pojęcie z kim walczyć im idzie, co jak to było wyreżyserowane, aby pogrywać sobie z nimi? Bo dobrze wiedział, ze zbliżają się do jego leża. -Jak się zgubiłeś, kieruj się nosem i idź tam gdzie mniej śmierdzi - mruknął jeszcze czekając, aż Edge i Geraldine ruszą jedną z odnóg. Dobrze wiedział, że nie powinni się rozdzielać i dzielić sił dość nierówno, szczególnie, że magomedyka mieli jednego i powinien on zawsze być przy Geraldine, jednak gdyby poszli sami nie mieliby specjalisty od pułapek. A podział trzy do jednego był już idiotycznie nierozsądny, choć Thomas nie miał problemu z brawurowymi działaniami, to jednak nawet on wiedział kiedy coś jest nierozsądne do cna.
Rzuty