Rozliczono - Ambroise Greengrass - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
To nie była lekka noc. Zdecydowanie należała do jednych z trudniejszych. Wizyta Giovanniego wzbudziła w niej wiele emocji. Nie chodziło tylko o informacje, jakie jej przekazał, ale było jej dane poznać również jego kolejną wersję, małą dziewczynkę. Jej przyjaciel nie miewał się najlepiej, nie miała pojęcia, czym było spowodowane to, że akurat przy niej obudziła się jego kolejna osobowoś, ćo której istnieniu nie wiedziała. To było wiele, zbyt wiele jak na jeden wieczór. Mimo zmęcznia po tym, co się wydarzyło nie spała przez to praktycznie do rana. Nie mogła pozbyć się z głowy napływu nie do końca wygodnych myśli. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Ambroisa nie było przy niej, miał dyżur, więc nie mogła podzielić się z nim tym, co ją gryzło.
Podejrzewała, że dotarły do niego wieści o tym, co zrobił Riddle. Na pewno w Mungu nie obeszło się to bez echa. Plotki docierały tam szybko. Musiał wiedzieć o tym, co się wczoraj wydarzyło.
Yaxleyówna myślała nawet o tym, że napięcie, które dało się zauważyć w ich świecie mogło doprowadzić do czegoś takiego. Najstroje od kilku lat nie były najlepsze, w końcu pojawił się ktoś, kto zamierzał to wykorzystać.
Wiedziała z czym się to wiąże, społeczeństwo zacznie się dzielić jeszcze bardziej. Będą musieli wybierać strony, prędzej, czy później. Nie do końca widziała siebie w świecie w którym trwała wojna. Nie chciała wybierać.
Jej życie wydawało się być niemalże idealne. Tworzyli z Greengrassem nie najgorszą parę, prowadzili dosyć aktywne życie, każdy miał swoje zajęcia, nie do końca legalne, ale znaleźli sposób, aby jakoś dostosować to do wspólnej egzystencji. Nie sądziła, że ten względny spokój może zostać zachwiany.
Trochę ją to przerażało. Jasne, bez problemu odnajdywali się w nowych sytuacjach, których los im nie szczędził, tyle, że teraz mogli zostać wplątani w coś większego, w czym nie do końca potrafiła odnaleźć swoje miejsce.
Nie umiałaby wybrać strony. Wiedziała, że źle by to wyglądało, gdyby czystokrwiści chętni przejęcia władzy poprosiliby ją o pomoc, a ona by jej im nie udzieliła, jeszcze gorzej, gdyby zdecydowała się zacząć pomagać tym drugim. Decyzje, które mieli niedługo podjąć mogły mieć wpływ na całe ich życie. Nie chciała o tym decydowac teraz, chciała po prostu żyć, egzystować jakoś pośród tego wszystkiego. Nie sądziła jednak, że na dłuższą metę będzie to możliwe.
Czuła niepokój. Siedziała na parapecie w kuchni i wyglądała przez okno czekając, aż wróci do domu. Zazwyczaj, gdy miał dyżury w Mungu nie martwiła się o niego, tym razem było inaczej. Wszystko się zmieniło. Kto wiedział, czy jego znajomi z Nokturnu nie pomyślą o tym, aby zmusić go do zaangażowania się w coś, w co wcale nie chciała, żeby się angażował. Paliła fajkę i piła czarną brązową kawę, nie wyglądała najlepiej, zdecydowanie można było dostrzec na jej twarzy zmęcznie.