03.10.2024, 04:28 ✶
Atreus natomiast nie dziwił się niczemu. Dzieciak mógłby nawet teraz deklamować konstytucję i dla aurora nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo nie takich ludzi widział na ulicach, ledwo wiążących koniec z końcem. Mogli tam trafić nawet najbardziej zdolni w danych dziedzinach, a dzieciak równie dobrze mógł tę całą widzę wygrzebać ze szkolnej biblioteki zanim skończył szkołę lub wyrzucili go stamtąd z hukiem, bo jak tak na niego patrzył to nie był pewien czy klasyfikować go jako absolwenta, wyrzutka czy może kogoś kto dorabiał sobie kradzieżą w wakacje.
- No proszę. Może jeszcze cały rodowód nam przedstaw? - parsknął, słysząc to pół-krwi, jakby to w tym przypadku miało jakieś znaczenie. Cóż, pewnie dla niektórych było lepsze niż kontakt z mugolakiem. Gówniarz już otworzył usta, wyraźnie niepewny czy powinien deklamować całą linię rodziny, ale Atreus machnął ręką, prostym gestem ucinając ten temat.
Uśmiechnął się też trochę krzywo, słysząc przemowę Icarusa. Szkoda, że nie powiedział mu żeby opowiedział następnego dnia o tym jak bardzo kochał Rzym, chociaż Bulstrode był absolutnie przekonany że może i zacznie się na zmywaniu naczyń, ale potem gładko przejdą do tych wszystkich mugolskich i niemugolskich historyjek związanych z antycznością. Zawsze traktował to z pewnego rodzaju pobłażliwością, bo był to dla niego podobnie specyficzny rodzaj zainteresowania, które wykazywały małe dziewczynki w stosunku do koni.
W sumie Icarus był trochę koniarą przez fakt że był Prewettem, ale może dlatego że był półkrwi to zmieniło to nieco formę na zainteresowanie Rzymem.
- Uważaj, żeby ci noża w plecy nie wbił - wymruczał, kiedy już dzieciak zniknął za drzwiami i wrócili do normalnej rozmowy. - A widzisz, na jednym i drugim, bo w tym przypadku to było jedno i to samo. W każdym razie, po tym jak Philipek dostał w nos i polała się krew to było już tylko lepiej. Nie bardzo wiem jaki był ciąg przyczynowo skutkowy, ale było jakoś tak. Po pierwsze Mulciberowie natychmiast chcieli dzieciakom których posadzili na stoisku zakazać sprzedaży tych kutasów, dlatego jako dobry obywatel zaraz kupiłem ile tylko dało radę. Florence też kupiła, no i jeszcze taka moja znajoma. W każdym razie, pojawił się stary Mulciber i dostał chyba zawału bo ledwo żył. Przyleciała jego córka i próbując rzucić zaklęciem w kuzyna coś źle zrobiła i dostała rykoszetem. W TYM CZASIE przybiegł jeden brygadzista i rzucił się z pięściami do Alexandra Mulcibera, który ogólnie darł mordę i mu się należało, bo nie znoszę tej wszy. Tak dostał w mordę, że aż stracił zdolność normalnego mówienia, chwiał się na nogach i się porzygał z tego wszystkiego. Trzy osoby, które ledwo żyją i potrzebują potrzeby medycznej, a na to wchodzi ten Nott, cały na biało, z rozbitym nosem i podchodzi do aurora który był akurat na służbie i mówi; bo ja chcę zgłosić napaść.
Atreus mówił to wszystko z coraz to większym i złośliwym uśmiechem, bo za każdym razem jak powtarzał te historię to to była jebana tragikomedia i nie wiedział jak właściwie na to zareagować. Ostatecznie jednak, parsknął śmiechem i pokręcił głową, no bo płakać przecież nie miał zamiaru.
- No proszę. Może jeszcze cały rodowód nam przedstaw? - parsknął, słysząc to pół-krwi, jakby to w tym przypadku miało jakieś znaczenie. Cóż, pewnie dla niektórych było lepsze niż kontakt z mugolakiem. Gówniarz już otworzył usta, wyraźnie niepewny czy powinien deklamować całą linię rodziny, ale Atreus machnął ręką, prostym gestem ucinając ten temat.
Uśmiechnął się też trochę krzywo, słysząc przemowę Icarusa. Szkoda, że nie powiedział mu żeby opowiedział następnego dnia o tym jak bardzo kochał Rzym, chociaż Bulstrode był absolutnie przekonany że może i zacznie się na zmywaniu naczyń, ale potem gładko przejdą do tych wszystkich mugolskich i niemugolskich historyjek związanych z antycznością. Zawsze traktował to z pewnego rodzaju pobłażliwością, bo był to dla niego podobnie specyficzny rodzaj zainteresowania, które wykazywały małe dziewczynki w stosunku do koni.
W sumie Icarus był trochę koniarą przez fakt że był Prewettem, ale może dlatego że był półkrwi to zmieniło to nieco formę na zainteresowanie Rzymem.
- Uważaj, żeby ci noża w plecy nie wbił - wymruczał, kiedy już dzieciak zniknął za drzwiami i wrócili do normalnej rozmowy. - A widzisz, na jednym i drugim, bo w tym przypadku to było jedno i to samo. W każdym razie, po tym jak Philipek dostał w nos i polała się krew to było już tylko lepiej. Nie bardzo wiem jaki był ciąg przyczynowo skutkowy, ale było jakoś tak. Po pierwsze Mulciberowie natychmiast chcieli dzieciakom których posadzili na stoisku zakazać sprzedaży tych kutasów, dlatego jako dobry obywatel zaraz kupiłem ile tylko dało radę. Florence też kupiła, no i jeszcze taka moja znajoma. W każdym razie, pojawił się stary Mulciber i dostał chyba zawału bo ledwo żył. Przyleciała jego córka i próbując rzucić zaklęciem w kuzyna coś źle zrobiła i dostała rykoszetem. W TYM CZASIE przybiegł jeden brygadzista i rzucił się z pięściami do Alexandra Mulcibera, który ogólnie darł mordę i mu się należało, bo nie znoszę tej wszy. Tak dostał w mordę, że aż stracił zdolność normalnego mówienia, chwiał się na nogach i się porzygał z tego wszystkiego. Trzy osoby, które ledwo żyją i potrzebują potrzeby medycznej, a na to wchodzi ten Nott, cały na biało, z rozbitym nosem i podchodzi do aurora który był akurat na służbie i mówi; bo ja chcę zgłosić napaść.
Atreus mówił to wszystko z coraz to większym i złośliwym uśmiechem, bo za każdym razem jak powtarzał te historię to to była jebana tragikomedia i nie wiedział jak właściwie na to zareagować. Ostatecznie jednak, parsknął śmiechem i pokręcił głową, no bo płakać przecież nie miał zamiaru.