To nie tak, że był ślepy na istnienie konsekwencji swoich akcji. Wręcz przeciwnie - był całkowicie świadomy tego, że istnieją i mogą w każdej chwili ugryźć go w dupę. Po prostu miał na to teraz wywalone. Działo się stanowczo zbyt wiele, żeby był w stanie kulturalnie ważyć wypowiadane słowa, dbając o to, żeby nikt nie poczuł się urażony. Szczególnie ktoś taki jak szczurkowaty kumpel Geraldine, specjalista od drążenia podziemnych tuneli i piszczenia w nich jak mała pizda zaaferowany gryzoń.
W oczach Greengrassa ten typ od samego początku stanowił najsłabsze ogniwo grupy, która sama w sobie i tak nie była najbardziej zgrana. Zdarzało mu się pracować z naprawdę różnymi ludźmi, ale to, co reprezentował sobą Crow było istnym kabaretem. Choć gdyby znał tego człowieka wcześniej, zdecydowanie dobrałby tu inne słowo: cyrk. I to nawet nie taki na kółkach, bo ten człowiek nie potrafił niczym kierować. Ani grupą, którą prowadził (inaczej nie zgubiliby Thomasa i nie musieliby zawracać) ani nawet własnym życiem.
Z jednej strony angażował się w bardzo konkretną misję, w której mieli jeden, także bardzo konkretny cel. Z drugiej strony nagle był w stanie to wszystko rzucić pod wpływem emocji, które wylewał z siebie jak ze szlaufa. Uzewnętrzniał się wtedy, kiedy jeszcze szli w jednej zwartej grupie, opowiadał wysrywy o tunelach, jakby był przewodnikiem Nawiedzonej Wycieczki po Londynie, mimo że byli w lesie w Snowdonii.
To jeszcze było do przełknięcia, ale uderzenie w bardziej personalne i z automatu trudniejsze do przełknięcia wybory, które Ambroise podejmował dla dobra sprawy, sprawiły, że Roise zaczął całkiem poważnie rozważać pomniejszenie ich grupy o jeszcze jedną osobę.
Chciał odzyskać Thomasa. Wbrew temu, co powiedział, pozostawienie przyjaciela na pastwę losu nie było czymś, co nie odbiło się bez echa. Wewnątrz czuł się paskudnie. Naprawdę obrzydliwie. I tak się pięknie składało, że choć nie mógł zaradzić temu uczuciu to mógł ulżyć sobie chociaż po części. No. Mógłby, gdyby nie Geraldine stojąca między nimi.
Został przyblokowany. Przynajmniej na teraz, ale dzięki temu miał jeszcze kilka chwil, żeby zdecydowanie nie próbować weryfikować swojej opinii o Crowie a wręcz napędzić swą frustrację, pomacerować się w niej jeszcze trochę. Jak do tej pory, ten człowiek nie wniósł nic wartościowego. Tak właściwie to był tchórzliwym śmieciem, którego całkiem przypadkiem zawiało do tej jaskini. To, że próbował im na siłę udowodnić, że jest lepszy, bo chce przerwać pościg za Thoranem i ratować Thomasa...
...to było wyłącznie dodatkowym powodem, dla którego Ambroise tak bardzo nie trawił tego kolesia. Intencje może miał dobre, słuszne, ale sam w dalszym ciągu był jąkliwym posrańcem, który nawet nie umiał tego przedstawić w taki sposób, żeby porwać za sobą tłum. Za to jak pięknie przebierał nogami! Znacznie lepiej niż ozorem.
- Cóż za przejaw kretynwności. Skąd żeś go wytrzasnęła? To twój projekt pomocy społecznej? - Parsknął pogardliwie, unosząc górną wargę w grymasie na kształt uśmiechu, ale jednocześnie ukazując przy tym rząd zębów. - Grzyby, debilu. Jebane świecące czarcie grzybki, wyjmij oczy z dupy zanim cię do końca posra - zarekomendował, bo odgówniane zapalenie spojówek było już blisko - ich kolega zdecydowanie wyglądał, jakby miał robić pod siebie na rzadko.
A jednak czymś go zaskoczył. W pierwszej chwili Ambroise był nawet w stanie się roześmiać, choć tego nie zrobił, instynktownie usiłując odbić atak i zapoznać towarzysza z grzybną ścianą. Celował tak, żeby nie tylko mu się wywinąć, ale uderzyć go przy tym w splot słoneczny, którego umiejscowienie jako uzdrowiciel (i nie tylko) znał bardzo dobrze. Powiedzmy, że dziś leczył pięścią. Nie chciał być tym, który wyląduje na ziemi. Szczególnie, że ich przyjaciel miał tak wymownie ciasne spodnie, że mógłby się wtedy zacząć bać nie tyle o kolejne ciosy co o własną dupę.
Aktywność fizyczna (•••) + Walka wręcz (I) - reakcja na atak ze strony Crowa: próbuję go złapać i oddać cios zanim mnie pchnie na ścianę; w taki sposób, żeby to on się spotkał z grzybami, skoro musi je zobaczyć z bliska, żeby posłuchać porady
Sukces!
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
Geraldine