• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[29 VIII 1972] Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją

[29 VIII 1972] Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#11
11.12.2024, 21:46  ✶  

Mógłby zrobić to samo. Och, jak ciężko jest być mną, Antoniuszem, ale jego stwierdzenie i skończeniu pierdolenia, wcześniej, właśnie to wyrażało, cały ten egzaltowany lament. Antoniusz nie miał dramatycznych wizji, o których mógł opowiadać w taki sposób, więc pozostawało mu przedrzeźnianie przyjaciela. Zaakceptował to już dawno temu i nawet zaśmiał się ochryple na popis tarzania się po podłodze. Tak na pewno nie wyglądał, bo on lądował na deskach podłogi tylko wtedy, gdy mdlał podczas epifanii lub w wizyjnych konwulsjach przypominających padaczkę.

— Jest tylko jeden problem, Antoniuszu. Od jakiegoś czasu jestem impotentem. I to nie tak, że nie próbowałem — westchnął. — Jesień mojego życia, mój drogi. Poza tym... Wydaje się, że to dobry chłopak. Nie popsuję go dla własnej przyjemności, w tym wypadku wątpliwej. I tak, jest ładny. Może zmiana scenerii mi pomoże albo afrodyzjaki ze sproszkowanej mumii.

Zrobił minę jakby zjadł coś paskudnego, bo sama myśl o herbatce z ludzkich szczątków i resztek bandaży wzbudzała w nim odruchy wymiotne. Nie wiedział, czemu o tym pomyślał, prawdopodobnie to przez ciągły brak snu, cofanie się w czasie i dziwne tereny, w jakie zapędzał się jego umysł. Postanowił, że nie będzie unikał medyka, który, owszem, wpasowywał się w jego preferencje i miał całkiem ładne dłonie, podczas afrykańskiego szczytu, ale nie będzie niczego wymuszał, ani od Basiliusa ani od siebie. Od początku stycznia, gdy wsmarował w niego ciasto, zdawało mu się, minęły wieki. Inny czas, a wszystko przez obsesje i coraz mroczniejsze wizje.

— Co wiesz o naszej ministrze? — zapytał nagle. — Miałem o niej dziwną wizję i nie wiem, co z nią zrobić. Wzbudza we mnie pewien... Niepokój. Wiesz, skupiłem się na Fortinbrasie i koledze Jonathana, ale ona też wydawała się dziwna. Chociaż może to mój uraz do luster? — Opowiedział swojemu Anam Carze co zobaczył trzecim okiem, gdy dotknął nim kobietę. Gdy jaźń otworzyła się na mglistą przyszłość. Lustro, jak portal. Kłamstwo. Coś było nie tak.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#12
12.12.2024, 17:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2024, 17:17 przez Anthony Shafiq.)  
Kluczem była zapewne samoświadomość i autorefleksja. Anthony obecnie z wielkim sceptycyzmem przyglądał się swoim lipcowym poczynaniem, egzaltacją właśnie, którą obarczał nie tylko najbliższych, ale też spotkanych dalszych znajomych, co absolutnie nie powinno mieć miejsca. Cokolwiek miałoby się wydarzyć w przyszłości, jeśli Erik zdecyduje się pójść swoją drogą samotnie, Shafiq obiecywał sobie, że po wyjaśnieniu sprawy nie będzie pogrążał się w żalu, który czyni z niego niekoniecznie impotenta, co osobę niekompetentną w działaniach. A teraz tych działań na horyzoncie kreowało się ponad miarę.

Nie pamiętał co to nuda.

— Ty? — uniósł brwi w zdziwieniu stricte nad nowiną, z oczywistych względów nie nad tym, że przyjaciel był gotowy na takie zwierzenie. Jak to było panie Longbottom posiadać od jedenastej swojej wiosny osobę, której można było powiedzieć wszystko, z cichością zapewnienia wybrzmiewającego niczym uniwersalna prawda, że ta konkretna osoba przyjmie wszysko, zaakceptuje wszystko i nie wbije noża w plecy? — Mam nadzieję, że nasze połączone dusze nie działają w ten sposób, że tylko jeden z nas może mieć libido, bo chyba nie jestem gotów na wstrzemięźliwość w mojej obecnej, dynamicznie rozwijającej się sytuacji. — jego usta zadrgały w dziwnym uśmiechu mężczyzny, któremu wieczór wcześniej bardzo energicznie utrwalano w głowie, że mimo upływu czasu wciąż jest atrakcyjny, wciąż może konkurować ze słodkim ciastkiem nasączonym migdałowym syropem. — Na tyle na ile Cię znam, to raczej wszystko siedzi w głowie. — dodał już poważniej, troskliwiej. — Nie radzę Ci przecież, że masz stać się seksualnym predatorem, ale odrobina otwarcia się na nowe możliwości... Zabawnie się o Tobie wspomina przy nim wiesz? Zawsze staje się jakoś taki mniej blady i ma ewidentny problem z tym co zrobić z oczami. A o ewentualne umizgi się nie martw. Na miejscu zorganizuję nieco sproszkowanej pustynnej mandragory. Zadziałała nawet na mnie, w tym szalonym okresie, gdy myślałem, że może warto jednak byłoby mieć dziecko. – machnął z lekceważeniem dłonią i wesparł się na oparciu fotela by dźwignąć się z ziemi. Sięgnął po jedwabną białą chusteczkę wyszywaną srebrzystą nicią, pozbywając się z twarzy reszty łez. Ulżyło mu tym wybuchem, oboma, ulżyło, że nie musiał udawać chociaż przed jedną, jedyną osobą.

Jonathan był bliski temu stopniowi zażyłości, ale miał swoje zmartwienia.

— Koniecznie trzeba kogoś nasłać na Fortinbrasa. Moja wczorajsza rozmowa z jego córką utwierdziła mnie w przekonaniu, że to może być jeden z naszych oponentów, a hrabia... cóż — zamyślił się na moment szukając odpowiednich słów —Mam wrażenie, że jeśli Jonathan okrzepnie i przestanie odbijać się jak piłeczka od ścian, to doskonale poradzi sobie z tą sytuacją. Wiesz, że uznał, że atak na mnie tych osiłków w podziemiach teatru to sprawka de la Rochefoucauld'a? Za moment okaże się prawą ręką, jeśli nie samym lordem! — oczywiście martwił się tą sytuacją i martwił się o przyjaciela, ale... cóż, cała trójka miała tendencje do dramatyzowania, czyż nie? Sam rozpaczał na marmurach swojego ogrodu, bo nie porozmawiał z Erikiem otwarcie o swoich pragnieniach. Sam rozpaczał u stóp Śpiącego posągu, w żałobie i poczuciu winy, choć to Alcuin zastraszał go i mógł uczynić jego życie złamanym i pozbawionym wszystkiego do czego doszedł. Na jego sygnecie lśniła waga. Wierzył, że Selwyn podejmie słuszne kroki i zamierzał wspierać go w każdej decyzji, byle tylko nie była to decyzja podejmowana w afekcie, pod wpływem emocji rozsadzających mu czaszkę. Dość samolubnie wierzył, że ostatnia wspólnie spędzona noc pomoże mu w tym jakkolwiek.

— Co wiem o Jenkins? Ambitna, ale bez pleców bardzo słaba. Ma dość silny front, do którego przez podległość Bletcheyowi siłą rzeczy należę. Cały czas nie udało mi się potwierdzić romansu z Cattermorem, ale to tak na prawdę nie ma większego znaczenia. Jest powszechnie lubiana, spędza nad tym dużo czasu i podejrzewam, że jeszcze dlatego nie poleciała po Beltane. Nic na nią nie mam, nie potrzebowałem mieć, jej nominacja była wygodna. A teraz i tak, jeśli jakkolwiek miałbym przejąć inicjatywę, nie mogę ani szukać osobiście, ani atakować frontalnie. Lustro... Cóż, każdy z nas ma swoje dziwactwa prawda? Nie odbiega to za bardzo mimo wszystko od mieszkania ze ścianami z róż.
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#13
16.12.2024, 20:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2024, 12:10 przez Morpheus Longbottom.)  

— Jeśli to tak działa, weź moje, ale mi nie opowiadaj — zaśmiał się, nawet szczerze, marszcząc przy tym nos. Z całym układem był taki problem, że Morpheus mógłby słuchać dokładnych opisów życia erotycznego Antoniusza, szczerze mu coś podpowiedzieć, nawet rozentuzjazmowane opisy uderzającej o siebie skóry nie byłyby w stanie wyprowadzić go z równowagi. Z jednym małym ale. Nie chodziło nawet o to, że Shafiq zachowywał takie detale dla siebie, bo z natury w tej kwestii wylewny nie byl. Tym ale była sama tożsamość jego połowicy.

Przynajmniej teraz Antoniusz nie mógł go oceniać, nawet jeżeli pewne imię nie padło między nimi głośno, nie zawisło w przestrzeni. Nie musiało przecież, Shafiq wiedział o runie pamięci, brzydkiej bliźnie, zanim Anam Cara nauczył się ciąć eleganckie kształty na swojej skórze.

— Lustra, róże, zegary... — burnął pod nosem, bardzo niezadowolony z symboliki wszystkiego. Miał wrażenie, że powoli dostawał paranoi, związanej z tym, aby widzieć dalej, więcej. Chwycił swoją filiżankę z herbatą i eliksirem nasennym. Spojrzał na Antoniusza. — Twoje zdrowie!

Zanim zdążył jednak napić się mieszaniny, na tafli odbiło się coś więcej, niż to, co powinno. Dłoń Morpheusa zadrżała. Nie widywał symboli dla samego siebie, więc to nie była wróżba z fusów, a cichy szept przyszłości.


Wróżba z fusów  dla Anthony'ego
Rzut Symbol 1d258 - 136
Moneta (spłata długu)

— Mojry wspominają coś o supełkach spłaty długu — oznajmił mu. Czyjego wobec kogo, nie wiedział.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#14
19.12.2024, 11:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2024, 11:25 przez Anthony Shafiq.)  
Parsknął tylko rozbawiony bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo niekomfortowa może być to sytuacja dla Morpheusa. Dlatego też zawczasu uprzedził Erika, że ta delegatura będzie wyglądać zupełnie inaczej niż każdy jeden ich poprzedni wyjazd. Owszem, powodów było wiele. Chociażby fakt, ze ojciec z pocałowaniem w rękę przyjąłby hak na własnego syna i dziedzica, by móc sprawnie sterować jego życiem, a identyfikacja jego kochanka byłaby doskonałą kartą przetargową do szantażowania Shafiqa. Drugim sążnistym argumentem było wielkie marzenie dyplomaty, by ich relacja ostatecznie wyszła z kręgów przygody na rzecz związku, relacji w której można otwarcie mówić o uczuciach, a nie tylko cielesnym pragnieniu. Choć ostatni miesiąc mocno na to wskazywał, jakoś tak wyszło, że polityk upatrzył sobie właśnie wyjazd i to co zaplanował po powrocie, jako ostateczną graniczną linię tego czy opłacało im się dalej inwestować w tę znajomość, czy - zgodnie z własnymi obawami - nie był tylko chwilowym zaspokojeniem potrzeb młodszego czarodzieja. Gdzieś w tym wszystkim spokojność Morpheusa, który w ostatnim czasie zaczął mieć więcej spontanicznych objawień, była najmniejszym zagrożeniem, ale nie dało się ukryć, że wciąż pozostawała priorytetem. I o ile Anthony miał oklumencję, która chroniła jego plany na wieczór, o tyle Erik...

...będzie musiał zacząć dawać mu lekcje i to w sensie zdecydowanie bardziej dosłownym niż łóżkowe gry.

– Znajdziemy sposób Morpheus. Bez seksu dziwaczejesz, to nie może zostać w tym stanie. – Oświadczył autorytarnie, zupełnie już zapominając o niedawnych łzach. Zamiast tego sięgnął do wstępnie przygotowanej dokumentacji i szkicu organizacji, którą zamierzał założyć, a która chodziła mu po głowie od dwóch dni. Były to wyselekcjonowane szkice, ścięte o dane, które lepiej żeby nie wypłynęły z głowy Longbottoma nieproszone. Takie które mógł znać.

– Dług... ciekawe, czy to ja będę musiał spłacić przysługę komuś, czy ten ktoś mi. Ale nie będę Ci kłamać... to... – rozłożył szeroko palce na papierze niosącym jego myśli – To będzie wymagało pociągnięcia za wiele nitek. W ogóle myślałem o nazwie i chodzi mi akronim od Victoria In Fortitudine Omnia Nitet, albo Vitae Iustitiae Fundamentum Omne Nitet. Zwycięstwo w męstwie wszystkim lśni lub Życie sprawiedliwości jest fundamentem wszelkiej jasności. Może nazbyt patetyczne, ale sam akronim jest przyjemny, dobrze układa się na języku. No chyba, że Syndykat Obsydianowego Smoka. Ale nie wiem, czy nie jest to zbyt orientalne? O, a tu pieczęć. Patrz, mam takie trzy projekty... – Może to nie było najważniejsze, może to nie była kwestia ratująca życie tym, którzy byli najdrożsi sercu jednej duszy w dwóch ciałach. Mieli półtora roku w plecy w tym wyścigu zbrojeń, ale to nie oznaczało, że szanse na powodzenie ich misji były pogrzebane. I zgodnie z tym co mówił Morpheus, Anthony skupił się na działalniu. I zgodnie z tym co mówił Anthony, Morpheus być może wykonał krok, do zakończenia zbyt długiej żałoby. Mieli świat, swój świat do uratowania. Czas na łzy już się skończył.

[Obrazek: 8K5VXrT.png]

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (3593), Morpheus Longbottom (2276)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa