• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[6.09.72, późne popołudnie] Wczuj się w ducha. Bądź duchem

[6.09.72, późne popołudnie] Wczuj się w ducha. Bądź duchem
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#11
21.06.2025, 03:02  ✶  
– Oh, nigdy bym nie odmówił wieńców odo ciebie i cioci Rose – powiedział z uśmiechem, ciesząc się, że Hannibal nie wypytywał bardziej o przyczyny jego stanu. – Chyba będę nieco staroświecki i poproszę o jesienne kolory. Potem domówimy szczegóły.

Mabon niby zbliżało się już wielkimi krokami, a jednak Jonathan na razie w ogóle o nie myślał o dniu, podczas którego zasiądzie do suto zastawionego stołu wraz z podstarzałymi ciotkami i wymieni kilka uprzejmych uwag z każdą z nich. Nie kiedy w jego głowie wciąż tańczył tango pewien wampir, nawet jeśli coraz bardziej oddalał się on od sceny.

Zaśmiał się i poklepał Hannibala po ramieniu.
– Obawiam się mój drogi, że to ty z naszej deójki potrzebujesz najbardziej tych wymówe. Na mnie chyba położono już łatkę starego kawalera. Ale na pewno padnie jakaś wzmianka o tym, że Mona mogłaby znaleźć sobie jakiegoś kawalera, a Robert  dobrze by wyszedł gdyby ponownie się ożenił, więc nie będziesz osamotniony. W każdym razie mi pewnie zasugerują to tylko raz, czy dwa, ale tobie? Oh, nie zdziwiłbym się gdyby niektórzy potajemnie już szukali dla ciebie kandydatek.

Jonathan oczywiście był młody i oczywiście uważał, że ten stary kawaler nie był trafionym stwierdzeniem. Nie zmieniało to jednak faktu, że to Hannibal był młodym dziedzicem, a takim chętniej znajduje się żony.
Potem jednak Jonathan sobie coś uświadomił.
– Ah nie zaraz. Przecież mam się żenić. I to na jesieni – powiedział, tonem jasno sugerującym, że miało to związek z jakąś konspiracją. – Tak mówią plotki, czyż nie? Zupełnie o tym zapominam. Okropny ze mnie narzeczony, naprawdę. Nie zdziwiłbym się, gdyby jednak ślubu znowu nie było, skoro tak podwija mi się noga. A Robert? W porządku. Enid poszła do Hogwartu. Wyobrażasz to sobie?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#12
21.06.2025, 10:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2025, 09:52 przez Hannibal Selwyn.)  
No tak, jaki najmłodszy dostępny do ożenku kawaler i w dodatku potencjalny dziedzic swojego nazwiska, fortuny rodzinnej i samego teatru, w którym się znajdowali, był najbardziej wystawiony na matrymonialne insynuacje. Trzeba jednak było uciec z tym cyrkiem.
Nie, tak naprawdę, to nie. Nie dość, że musiałby sypiać w namiocie albo w wozie, co było może zabawne raz czy dwa na jakiś czas, ale zapewne uciążliwe w zimie, to jeszcze te akrobacje na trapezie? Hannibal miał wątpliwą przyjemność spróbować raz swoich sił, kiedy reżyser widowiska burleskowego w paryskim teatrze uznał, że ciało młodego tancerza świetnie się będzie prezentować ponad głowami widowni. Cóż, jego psychika tego nie wytrzymała, wysokość była nie do przejścia i jedyne, co Hannibal zaprezentował na próbie, to kurczowe wczepienie się w olinowanie i oznajmienie, że oto za chwilę spadnie i zginie, nieodżałowana strata zarówno dla paryskiej, jak i angielskiej sceny teatralnej, i owszem, on chętnie złoży swe życie na ołtarzu sztuki, ale może jeszcze nie teraz.

Wciąż siedząc na skraju sceny, z dramatycznym westchnieniem przyłożył wierzch dłoni do czoła w uniwersalnym geście omdlenia.
- Osamotniony wobec ataków ciotek! Oto ugiąć mi się przyjdzie wobec naporu Rozsądku i Przyzwoitości, i oddać rękę i moją niewinność jakiejś wybranej przez nie pannie! - zawołał, nie zastanawiając się chwilowo nad tym, że jest to dość… używana niewinność.

- Daj spokój, 43 lata to nie taki znowu stary kawaler! Co innego, jakbyś miał o jedno zero więcej! - rzekł, myśląc o swoje niedawnej rozmowie z Gabrielem, o stuleciach, jakie prawdopodobnie przeżył, zanim zaznał prawdziwej miłości. Wieki wolności. Wieki samotności.

- Jak to, okropny narzeczony? Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie ciebie źle traktującego jakąkolwiek kobietę, a tym bardziej Charlotte… Czyżbyście planowali kolejną ucieczkę sprzed ołtarza? - zachichotał, zachwycony perspektywą uczestnictwa, choćby tylko jako widz, w powtórce skandalu sprzed lat - Chociaż to może już nie zrobić takiego wrażenia, no wiesz, drugi raz.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#13
02.07.2025, 03:15  ✶  
Jonathan roześmiał się widząc jak jego kuzyn bohatersko stawia czoła perspektywie ciotek-swatek.
– Ale przyznaj, że ich wybory przynajmniej  zawsze potrafią zaskoczyć. Nigdy nie możesz się w pełni spodziewać, którędy ich myśl zacznie błądzić – powiedział, kręcąc głową z rozbawieniem.
– Oh nie Hannibalu – oznajmił zakładając nogę na nogę, a zmęczenie z jego twarzy na chwilę zniknęło. – Źle mnie zrozumiałeś. To inni przypięli mi taką łatkę. Jak za kawalera się uważatakbo stanu cywilnego nie oszukam, tak za starego absolutnie nie. — On? Stary? Po pierwsze nie wygladał nawet na czterdziestkę, a po drugie przy przeciętnej długości życia czarodziejów cztery dekady to było nic. A przynajmniej mniej, niż u mugoli.
Chociaż nie tylko mugole mieli inne postrzeganie czterech dekad...
Nie miał prawa o tym wiedzieć, a gdyby widział to ta rozmowa nie odbywałaby się w aż tak przyjemnej atmosferze, ale oboje obecnie myśleli o tym samym wampirze i co im kiedyś mówił. Jonathan jednak wspominał to jak Jean jednocześnie lekceważył wiek, a potem uprzejmie raczył mu wytknąć, że się starzał. Eh... A najgorsze, że chyba czasem rozumiał.
– Nie, nie. Nic z tych rzeczy. Po prostu spotkaliśmy matkę Charlotte na ślubie Blacków i... No cóż. Możliwe, że nieco się z nią podrażniliśmy i oznajmiliśmy, że bierzemy ślub, a plotka się poniosła dalej.  Żadnego małżeństwa w moim życiu raczej więc na razie nie będzie. – Chociaż Morpheus przecież wywróżył mu ślub. O co więc chodziło? Tę plotkę? To że gdy spotkał ponownie Jeana, oboje ubrani byli w białe szaty, niczym panny młode? A może coś jeszcze się wydarzy?
Przyjrzał się uważnie Hannibalowi. Czy zainspirowany swoimi ostatnimi przeżyciami nie powinien zachować się jak na tego starszego kuzyna przystało i udzielić młodszemu Selwynowi paru rad? Zwłaszcza skoro sam obecnie przechodził przez pokłosie dość... Trudnego romansu.
– Wiesz Han... Jak już tak mówimy o ślubach... Ogólnie to wczoraj byłem z dobrymi znajomymi i... No cóż. Opijałem ich problemy miłosne. Czy raczej oni je zapijali – To znaczy on zapijał, ale nikt nie musiał o tym obecnie wiedzieć. – Z tym trzeba uważać wiesz? Bo inaczej skończy się na zbyt dużej ilości osób do wyboru, trudnym związku, lub rozwodem.,
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#14
02.07.2025, 12:30  ✶  
Rozmowa przybrała nieco poważniejszy, życiowy obrót i może to był dobry moment, żeby zapytać. Hannibal nie miał w tej chwili nikogo na stałe i jego romanse generalnie miewały raczej przelotny charakter, ale po pierwsze, temat ślubu jakoś często się  ostatnio przewijał w rodzinnych rozmowach, a po drugie, nie mógł nie być ciekawy. Jak to jest, kochać kogoś tak bardzo, że jest się gotowym obiecać mu całe życie? Odwrócić się od wszystkich przyszłych szans na miłość? Dlaczego wszyscy tak bardzo chcą widzieć młodych na ślubnym kobiercu? Dlaczego żadne z kuzynostwa Selwynów jakoś nie było w stałym związku? Robert rozwiódł się w paskudnej atmosferze, Jonathan z radością pomógł swojej narzeczonej uciec sprzed ołtarza, a Mona… Mona była singielką, chociaż Hannibal podejrzewał, że w jej przeszłości musiała czaić się jakaś historia miłosna.
Jonathan wydawał się być w nastroju do udzielania porad i Hannibalowi wydawało się, że z całej rodziny to on najprędzej by go zrozumiał.

- A właściwie, skoro wszyscy tak bardzo reklamują zamąż-... ożenek - poprawił się szybko - to dlaczego Tobie jakoś niespieszno? To znaczy, mnie też, ale… zawsze myślałem, że z wiekiem się do tego dojrzewa, nie wiem, jakoś się… wie, jak to zrobić, kogo wybrać i w ogóle?

W miarę bezpieczne pytanie na początek. Jeżeli nie liczyć tego iście Freudowskiego przejęzyczenia. Plotki o niedyskryminującym stosunku Hannibala do kochanków płci obojga nie były niczym nowym, ale pozostawały, no właśnie, plotkami. Z nikim z rodziny nie rozmawiał nigdy otwarcie o tym, że przystojni chłopcy kręcą go na równi z pięknymi dziewczętami. Że owszem, przetestował to w praktyce, mężczyzna w łóżku był dla niego równie satysfakcjonującą opcją, jak kobieta. Że parę lat temu, jako nastolatek oczywiście użył magicznej toaletki do transmutowania się w dziewczynę i to doświadczenie było tak przedziwne, że aż obawiał się je powtórzyć, ale zarazem tak zachwycające, że myślał o nim bardzo często.
Nigdy nie przeszło mu przez głowę, żeby to z nim miało być coś nie w porządku z wymienionych powodów, jeżeli już, to uważał, że nie w porządku jest coś ze światem, skoro tak powszechne, poszerzające horyzonty i nieszkodliwe doświadczenia są uważane za problem. Albo może z angielskim społeczeństwem, bo paryską bohemę wspominał jako bardziej - choć wciąż nie całkiem - tolerancyjną.

- Mówisz o zbyt dużym wyborze, ale czy nie o to chodzi, żeby poznać jak najwięcej osób i wybrać tę jedyną? Co jeżeli za rogiem czeka ktoś jeszcze odpowiedniejszy?
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#15
09.07.2025, 01:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2025, 01:26 przez Jonathan Selwyn.)  
– Hm... – Jonathan przejechał palcami po włosach. I jak miał na to odpowiedzieć? Owszem miał wiele nastoletnich i nieco późniejszych miłości, ale żadna z nich nie była trwała, związki raczej przelotne, a kiedy w końcu znalazł osobę, która mogłaby być tą jedyną... No cóż. Może w tym wypadku lepsze było złamane żebro niż złamane łóżko w noc poślubną. Nie, że w ogóle mogliby wziąć ślub. To znaczy... Może gdyby się wtedy zgodził i poczekali dekady to... Ale do tego czasu i tak by się pewnie rozstali. A tak poza tym to chyba rzeczywiście nie było nikogo.

W końcu dużo pracował. Możliwe też, że często jego potencjalne partnerki mogły być paradoksalnie zniechęconego jego wspaniałością. A ślub z rozsądku? Hm... Były na tym świecie jedynie trzy osoby, które po przyjacielsku kochał i z którymi mógłby zawrzeć tego rodzaju związek. Z Charlotte rozumiał się doskonale i byliby najwspanialszą parą magiczną w całej Wielkiej Brytanii . Nie wątpił również, że pewnie zostaliby poproszeni nie raz i nawet nie dwa o wywiady. Ludzie zdecydowanie chcieliby poznać sekrety tak wybitnej pary. Ale jednak głupio byłoby brać ślub z kimś, komu już raz pomogło się uciec sprzed ołtarza.

Małżeństwo z Morpheusem mogłoby stanowić pewne wyzwania ze względu na jasnowidzenie przyjaciela, ale... Zakładał, że nie mieliby najmniejszego problemu, aby udekorować wspólne mieszkanie i oboje mogliby wspierać się w oddawaniu się pracy.  Oh, no i mieliby najwspanialsze szaty ślubne. Ogólnie byliby piękni. Wątpił jednak, czy, gdyby to było w ogóle możliwe, jego przyjaciel chciałby zdecydować się na stały związek.

A Anthony? Praktycznie już i tak mieli własne dziecko, jakim był OMSHM i doskonale rozumieli się wspólnie lawirując od lat w tym politycznym chaosie. Zaliczyli też okresy nieodwzajemnionego zauroczenia sobą nawzajem (a to brzmiało jak przepis na udany zwiazek, przynajmniej w książkach) i naprawdę dużo szczerych rozmów. Ah no i patrząc że to głownie Jonathan wykonywał biurowe obowiązki, już na start bezpiecznie wiedzieliby o co mogliby się kłócić. Pomijając jednak sprawy legalności takiego związku, Anthony był przecież zajęty. Zresztą ślub z rozsądku nie był mu do niczego potrzebny.



– Obawiam się, że nie usłyszysz żadnej dramatycznej historii jeśli na nią liczysz. Można powiedzieć, że po prostu czasem tak jest, że do jednej roli zgłasza sie wiele aktorek, ale los tak chciał, że ta odpowiednia akurat się nie pojawiła. Zresztą chyba można śmiało powiedzieć, że jestem oddany pracy.
No i wcześniej byłem oddany mojej reputacji ślubnego skandalisty, a to zachęcało jednych do wyjścia za mnie, a innych wręcz przeciwnie. Poza tym tobie większość reklamuje ślub, nie abyś się zakochał, a "ustatkował"
– Tu wykonał palcami gest cudzysłowia. – I pokazał się jako odpowiedni dziedzic.

Jonathanowi nie umknęło przejęzyczenie kuzyna,  ale nie chciał na razie drążyć tematu, bo hm... Hannibal nie byłby pierwszym człowiekiem, który mylił te dwie czynności.

– Oczywiście, że tak. Po prostu... – Ciężko mu było przywołać przykład Millie bez przywoływania Millie. – Gorzej, gdy tych kandydatek jest dużo i wszystkie chce się wybrać. Zresztą to nie istotne. Chodzi mi po prostu o to, że tak jak nie każde zauroczenie to miłość, tak nie każda... Miłość to dobry znak. Jak u Martynki! Nasz duch był niemalże obsesyjnie zakochany w jednym przedmiocie i niemal nie skończyĺ tragicznie.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#16
09.07.2025, 12:49  ✶  
Jonathan i Hannibal, najstarszy i najmłodszy z kuzynostwa Selwyn, byli do siebie najbardziej podobni. Tak przynajmniej zawsze uważał młodszy z czarodziejów, traktując Jonathana w latach dzieciństwa jak ulubionego wujka. a teraz niemalże jak starszego brata. Teraz wcale nie zdziwiło go to, że starszy czarodziej nie miał nic szczególnie pomocnego do powiedzenia na temat związków i małżeństw. “Po prostu nie spotkałem tej odpowiedniej”, ”Gorzej, gdy kandydatek jest dużo i wszystkie chce się wybrać” - to brzmiało, jakby zgadzał się ze wszystkimi wątpliwościami Hannibala, a jednocześnie nie chciał się do tego przyznać na głos. Może nie wypadało mu, jako poważnemu panu politykowi w średnim wieku, zgadzać się, że też uważa porządek społeczny, w którym długowieczni czarodzieje muszą zdecydować się na przeżycie tych wszystkich lat w monogamicznym związku, za co najmniej wadliwy. Szkoda.

Hannibal czytał o “komunach” - nowym modelu rodziny zyskującym popularność wśród amerykańskich mugoli, w którym kilka osób żyło pod jednym dachem i tworzyło wspólnotę. Nikt nie był przypisany do nikogo, albo może raczej każdy należał do każdego. O, taki układ by mu pasował. Już nawet nie chodziło o wianuszek adoratorów płci obojga, Hannibal za drzwiami sypialni (metaforycznej, bo to przecież niekoniecznie musiała być sypialnia)  wcale nie domagał się bycia stawianym na piedestale. Niekoniecznie też była to tylko kwestia ciągłych zmian partnerów. Młody Selwyn po prostu obawiał się, że jedna osoba może nie zaspokoić jego potrzeby bycia kochanym. Przechodzić przez wiele rąk, być pożądanym przez wszystkich wokół, czuć kogoś swojego zawsze obok siebie, zawsze w zasięgu ręki. Nigdy nie być samotnym. To było dużo dla jednej osoby, ale brzmiało jak spełniony sen dla Hannibala.

Rozważył to, co powiedział Jonathan o braku odpowiedniej kandydatki.
Nie ożenił się z Charlotte, bo ta kochała innego - oczywista decyzja, pomóc prawdziwej miłości wbrew wszystkim wokół. Sam zrobiłby to samo na jego miejscu, a potem marzyłby nocami o trójkącie z młodą parą. Ciekawe, czy Jonathan…
Uśmiechnął się, zerkając na kuzyna w zamyśleniu. Nie wątpił w jego powodzenie, wysoki i po selwynowemu przystojny, zamożny, o dobrej pozycji społecznej... Kobiety nazywały go czarującym, co w ustach czarownic brzmiało zabawnie, określenie w oczywisty sposób zaczerpnięte od mugoli.
Skoro on miał problemy z podjęciem decyzji, co miał powiedzieć Hannibal, dla którego pula osób do potencjalnego zakochania się była dwa razy większa?...
Chwileczkę…

Aktor spojrzał na kuzyna uważniej. A co, jeżeli Jonathan po prostu nie znalazł odpowiedniej kobiety, bo to nie na kobietach powinien się skupiać w swoich poszukiwaniach? Wszyscy wokół udawali, że są tacy poprawni, tacy porządni, ale przecież od dawna było wiadomo, że w społeczeństwie jest znacznie więcej homoseksualistów i biseksualistów, niż się do tego realnie przyznaje. Hannibal nie miał nigdy zacięcia naukowego, ale raport Kinseya przeczytał od deski do deski. Czy jego starszy kuzyn, bardziej należący do poprzedniego pokolenia, niż on, bardziej być może zakorzeniony w skostniałej obyczajowości, bardziej związany oczekiwaniami związanymi ze swoją pozycją zawodową, w ogóle rozważał taką możliwość?

Myśli błądzące w głowie natrafiły najpierw, całkiem bez związku, na wspomnienie klasycznie regularnych, urodziwych rysów twarzy Gabriela, a potem, niejako przez asocjację, na twarz, którą znał z widzenia, ale zdążył o niej zapomnieć.
Anthony Shafiq.
Hannibal, uderzony nagłym podejrzeniem, ledwo zamaskował gwałtowny wdech zmianą pozycji. Jonathan i jego szef byli zaprzyjaźnieni od lat szkolnych, pracowali razem, tworząc doskonały zespół w ministerialnym Organie Handlu Magicznego, czy jak to się tam dokładnie nazywało. Jonathan, taki oddany pracy. Shafiq, zafascynowany teatrem. Obaj samotni, mimo wieku, w którym od czystokrwistego czarodzieja już oczekiwano tego głupiego “ustatkowania”. Byliby dobraną parą. I piękną.
Szkoda, że jako filarom społeczności, jako pracownikom Ministerstwa Magii, nie wypadało im wywoływać skandali obyczajowych. Szkoda, że jako poważni, dorośli mężczyźni na stanowiskach, pewnie wręcz oburzyliby się na sugestię, że któryś z nich mógłby z tym drugim… w taki sposób…  Hannibal westchnął, ubolewając nad stanem współczesnej moralności.

- No i widzisz, jest tyle pięknych dziewcząt wokoło - powiedział lekko, zachowując pozory, powstrzymując “i chłopców”, które cisnęło mu się na usta - Jak mam wybrać jedną, a odmówić tym innym? Poza tym muszę podtrzymywać moją reputację skandalisty i wizerunek przystojnego, niegrzecznego chłopca do wzięcia.

Lekka odpowiedź. Niepoważna odpowiedź. Pęta konwenansów cięższe, niż łańcuchy ducha, którego grał.

- Poza tym mój ojciec był starszy od Ciebie, kiedy się ożenił i proszę - wskazał na siebie gestem pełnym zadowolenia - widać geny, jak dobre wino, im starsze, tym lepsze!

Na nawiązanie do próbowanej sztuki, na wzmiankę o miłości, która prawie doprowadziła do śmierci, jego dłoń drgnęła niespokojnie, odruchowo chcąc podskoczyć do zasłoniętej iluzją blizny po ugryzieniu na szyi. Kto byłby potencjalną ofiarą gabrielowej zawiedzionej miłości? Wampir, gotów z żalu oddać się słońcu? Hannibal, gotów w tamtym momencie oddać się wampirowi na pocieszenie? Co za romantyczny sposób na śmierć Dobrze, że Gabriel opamiętał się na czas!

- Jestem… przekonany, że intencją autora scenariusza był inny morał - odpowiedział, bo przecież wspomnienia z tamtej nocy były jedyne w swoim rodzaju, a koniec końców nic złego się nie stało.

Nie mogli o tym nawet rozmawiać.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#17
19.07.2025, 21:37  ✶  
Wywołany rozbawieniem uśmiech nie schodził z twarzy Jonathana, ani przez chwilę, a może jedynie jeszcze bardziej rozszerzył się.
– Wiesz... Myślę że w przeciwieństwie do naszych kochanych ciotek ja absolutnie nie każę ci się spieszyć. Chyba wręcz przeciwnie, jak tak teraz o tym myślę. Tak, chyba lepiej przekonać się na pewno, że ta jedna z pięknych dziewcząt też cię kocha i jest odpowiednią kandydatką, a przecież pewne wady mogą wyjść dopiero po wielu latach. – Zamyślił się. – Może masz rację. Może rzeczywiście czasem warto poznawać jak najwięcej ludzi. Tylko proszę. – Podszedł do Hannibala i położył mu rękę na ramieniu. – Miej przy tym głowę, dobrze? Ale na pewno rację masz w tym, że geny mamy doskonałe.

Byli z Hannibalem podobni do siebie, ale czy to na pewno koniecznie oznaczało, że młodszy czarodziej mógł popełnić te same błędy co on? W końcu jak często na drodze jakiegoś Selwyna, pojawiał się czarujący, przystojny wampir (lub wampirzyca) z pięknym uśmiechem i głosem tak cudownym, że każde słowo wypowiedziane po francusku posyłało przyjemny dreszcz po plecach, a który jednocześnie potem łamie żebro? Niewielka. Z drugiej strony było osoby problematyczne inaczej i te zagrożeniem dalej były.

– Oh, ale przecież sztukę można interpretować na wiele różnych sposobów, czyż nie? Zaraz... Proszę nie mów, że autor tego scenariusza napisał wam gdzieś tutaj jedyną, słuszną interpretację. Nie zrobił tego, prawda? Na Merlina, jeśli tak to niech ktoś z nim porozmawia, bo nie obchodzi mnie ze to sztuka dla dzieci, trzeba je uczyc od najmłodszych, że interpretacji może być wiele i zachęcać ich do wyciągania ze sztuki własne przemyślenia. Czy to jakiś kraj Związku Radzieckiego z połproduktami takimi jak meblościanki, aby tak kaleczyć umysł kustosza sztuki?
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#18
20.07.2025, 12:05  ✶  
Jonathan uśmiechał się, Hannibal odpowiadał uśmiechem, i obaj trochę grali, dwóch doskonałych aktorów krążących wokół prawdy owiniętej tak grubo bawełną, że nie można było rozpoznać jej kształtów.

Hannibal nie miał akurat nikogo konkretnego na myśli, kogo Jonathan mógłby określić z takim naciskiem mianem ”jednej z pięknych dziewcząt". No bo przecież nie żaden z mugoli, z którymi zdarzało mu się sypiać, niezobowiązująco, dla zabawy, i to była w istocie zabawa, ale nic więcej, nic głębszego. Nie żadna z panien na wydaniu, o których istnieniu na pewno będą mu przypominać ciotki - Prewettówna, Blackówna, Dolohov - tak, jakby Hannibal mógł zdecydować się na ożenek jedynie z nazwiskiem, a nie z osobą, która je nosiła. No i na pewno nie… nikt inny.

Doskonale wiedział, że trzeba mieć głowę na karku w takich sprawach. Dorastał wśród publicznego zainteresowania jego osobą. I tak pozwalał sobie na wiele, wizerunek enfant terrible był wygodny pod tym względem, widzowie wręcz oczekiwali pewnego poziomu kontrowersji. Nie był jedyny w tym gronie - jego własny ojciec przed laty, daleki kuzyn Laurence, nawet Jonathan ze swoim niedoszłym ślubem - Selwyni tacy byli. Fani kochali ich kochać - krytycy kochali ich nienawidzić. Póki była publiczność, trwało przedstawienie. Ale trzeba było umiejętnie kroczyć po cienkiej linii między byciem czarującym a niesmacznym, między rozgłosem, a PR-ową katastrofą.
Hannibal wiedział. Ale pewne błędy trzeba popełnić samemu.

- Przecież jestem ostrożny. To tylko zabawa. Co może się stać? - odpowiedział. Nigdy nie rozmawiali z Jonathanem o życiu uczuciowym tego drugiego, poza tamtą sprawą z Charlotte. Młodszy kuzyn chciałby zapytać, ale… jakoś tak głupio było domagać się zwierzeń. Mimo wszystko łączyła ich nieco inna relacja, niż z przyjaciółmi w tym samym wieku.

Sam czuł się bezpiecznie wśród mugoli w klubach, które odwiedzał pod osłoną nocy, a niekiedy dodatkowo jeszcze metamorfomagii. No dobra, otarł się o śmierć niecałe dwa tygodnie temu, ale kto mógł się spodziewać wampira w mugolskiej dyskotece? Zresztą ten wampir, jak się okazało, potrzebował tylko wysłuchania, zrozumienia i odrobiny czułości. Jak my wszyscy, pomyślał Hannibal.
I krwi. No dobra, nie jak wszyscy.

Może jednak powinien być trochę ostrożniejszy. Trochę. Poza tym… ”nie pozwól by jakiekolwiek inne zęby przebiły Twoją skórę.” To było... miłe. Budziło pewne poczucie przynależności.

- O nie, nie, spokojnie - oczywiście, że sztuka jest otwarta do interpretacji. Po prostu raczej odbieram ją tak, że… - zawahał się - hm, że może nie każdy, kto na pierwszy rzut oka wydaje się zły, jest zły, tak po prostu?... Niektórzy są… głęboko zranieni albo niezrozumiani. Niektórzy pod wpływem emocji mówią i robią rzeczy, których potem żałują - to było trudne. Czy to znaczyło, że powinno się wybaczać krzywdy? Gdzie leżała granica tego przebaczenia? Hannibal nie wiedział.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#19
04.08.2025, 11:37  ✶  
Co się mogło stać? Wiele. Albo i nic. Wszystko zależało od tego na kogo Hannibal by trafił i prawdę mówiąc sam Jonathan trochę żałował, że nie mógł mieć w tej sprawie podobnego podejścia co jego kuzyn. A przecież kiedyś tak nie było. Kiedyś, gdy był w jego wieku, chętnie chodził na randki i co najwyżej głośno potem wzdychał, że miłości nie ma bo ktoś mu złamał serce. Kiedy to się w sumie zmieniło? Na pewno stał się bardziej ostrożny po powrocie z Francji i wtedy też na pewno, nawet kiedy już nieco ochłonął, znacznie rzadziej umawiał się na jakieś wyjścia. Może musiał się wybrać na jakąś randkę, aby nie myśleć o pewnym wampirzym spotkaniu w domku na plaży? Tylko może tym razem nie na taką która kończy się strzelaniną jak wtedy w Mediolanie z Lottie. Tak, to była jakaś myśl.

Niektórzy pod wpływem emocji mówią i robią rzeczy, których potem żałują.


Niesamowite jak rozmowa z kuzynem, a właściwie to jedno zdanie, mogło wywołać w nim tak wiele rozważań, nawet jeśli nie dał tego po sobie poznać, a Hannibal na pewno nie zrobił tego specjalnie. Nie wiedział przecież.

Nie wiedział, że przez te słowa Jonathan ponownie zacznie rozważać tak wiele co gdyby? i czy przypadkiem sam nie był winny części konfliktu. Odrzucił od siebie te myśli. To nie były rozważania na ten moment. Zwłaszcza, że upił się przez nie wczoraj.
Dzisiaj już nie wypadało.
– Mówiłeś co się może stać – powiedział przyjmując nieco żartobliwy ton głosu. Pewnie powinien zupełnie inaczej poprowadzić tę rozmowę i zapewne tak by właśnie było gdyby nie okoliczności ostatnich dni. – Była kiedyś taka książka, Elementarz Dobrego Wychowania, jeśli skonsultujesz się z tym tytułem to według autorki po trzech randkach z różnymi osobami drastycznie podwyższasz swoje szansę na morderstwo lub podpalenie – Prychnął rozbawiony. – W sumie to brzmi jak dobry materiał na komedię. Trzeba będzie podrzucić ten pomysł twojemu ojcu. No dobrze. Chyba nie powinienem tak zmieniać tematu. To co? Którą scenę chciałbyś teraz odegrać? Mogę czytać dialogi Martynki jeśli potrzebujesz.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#20
04.08.2025, 14:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2025, 14:25 przez Hannibal Selwyn.)  
Jonathan wciąż wydawał się trochę błądzić myślami i Hannibal nadal podejrzewał, że trapiło go coś, czym nie chciał się dzielić z młodszym kuzynem. Miał ochotę powiedzieć, że przeszłe rozczarowania nie muszą kłaść się cieniem na całym życiu, że czasami trzeba się otrzepać, poprawić ubranie, zamówić na tyle mocnego drinka, żeby spłukał niesmak w ustach i ruszyć dalej, zamykając za nieudaną znajomością drzwi w swojej głowie.
Miał też poczucie, że nic, co by powiedział ponaddwukrotnie starszemu od siebie mężczyźnie, nie będzie pomocne.
Milczał więc, póki Jonathan nie powołał się na “Elementarz Dobrego Wychowania”. Niewiarygodne.
Ciekawe, czy piszą tam coś o organizacji wesel, pomyślał, ale trochę zabrakło mu odwagi, by powiedzieć to na głos.

Zamiast tego parsknął śmiechem, słysząc archaiczną propagandę mającą zniechęcić młodzież do dobrej zabawy. Coś takiego mógł wymyślić tylko ktoś bardzo sfrustrowany i pewnie nie cieszący się powodzeniem.
- Ale szanse na stanie się sprawcą, czy ofiarą? Gdyby to była prawda, samych moich randek by wystarczyło, żeby spalić pół miasta! - zachichotał - To chyba jakaś książka z dziewiętnastego wieku!
Randki z mniej niż trzema różnymi osobami, też coś! I co, może jeszcze z przyzwoitką?

Nie miał pojęcia, jak miałaby wyglądać fabuła komedii o mordercy-podpalaczu-podrywaczu, ale na szczęście to nie było jego zmartwienie. To mogłaby być nawet zabawna rola do grania.
Westchnął i zgrabnie podniósł się na nogi.  Godzina zwierzeń dobiegła końca, trzeba się było brać do pracy. Zawinął peleryną - nigdy nie przestanie go to bawić. Może, wzorem starszych czarodziejów, powinien zacząć ubierać się w tradycyjne szaty, tylko po to, żeby mogły za nim dramatycznie powiewać? Ech, może za dwadzieścia lat.

- No dobra, to może przelecimy akt trzeci, tam jest konfrontacja Martynki i ducha. Zapraszam na scenę, założę się, że dziewczynki w wieku szkolnym to jeszcze nie grałeś!

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (4128), Jonathan Selwyn (3326)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa