10.07.2025, 16:29 ✶
![[Obrazek: 2d5f29ccd5c981d696e3dc6de3ccd9bf.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/2d/5f/29/2d5f29ccd5c981d696e3dc6de3ccd9bf.jpg)
Podobno życie takie jest
Stała, słuchając jak strzela i iskrzy, jak syczy i huczy, jak gruz się osypuje.
Wpatrywała się w zasnute kruczoczarnymi chmurami niebo jakoby chciała wywróżyć z nich przyszłość.
Stała, słuchając jak w akompaniamencie krzyków i pisków i błagań ludzi, demony składają swoje przesiąknięte chichotem szepty.
Stała, mrużąc ślepia, czując jak nagromadzona złość powoli zaczyna odpuszczać, odpływać i ta jedynie uskakuje na dźwięk głosu czarownicy dla której chwilę wcześniej ryzykowała życiem własnym, a teraz nie mogła znieść jej żałosnych jęków. Jej życie już nie miało znaczenia, jej strach, jej troski, jej los, to nie było już ważne.
Słuchała Helloise, gdy ta prowadziła rozmowę, gdy uspokajała i gdy starała się odesłać kobietę - gdzieś, gdzie nie miało znaczenia.
Nie podeszła, bo bezpieczniej dla nieznajomej było zostać dalej od niej i jej płaczliwego skowytu. Westchnęła.
Nos palił porażką. Wydęła usta, wiedząc, że ten gorzki posmak będzie za nią stąpać jeszcze dłuższy czas, a Ona nie mogła traktować go jak coś więcej niż posmak.
Spójrz na nią, chwilę - zmarszczyła nos w niezadowoleniu, zaraz przybierając nonszalancki wyraz twarzy. Upierdliwe. Powiodła spojrzeniem na rozdygotaną kobietę, która co prawda nieco się uspokoiła, a jednak wciąż była irytująca.
Stanęła tuż obok niej, ociągając się przy tym znacznie, wiodąc spojrzeniem za jasnowłosą, która była dużo atrakcyjniejszym widokiem, szczególnie obserwując to co ta wyczynia.
Jak słodko - szepnęło spojrzenie, które karmiło swoją frustrację jakże urokliwymi obrazami, gdy Hela wbijała obcas w dłoń jednego z napastników. Zmrużyła oczy na ów gwałtowny ruch i mimo, że nie słyszała, bo w całym tym zamieszaniu nie było możliwe usłyszeć, to poczuła wręcz trzask kości. Usłyszała zaś pisk, gdy uratowana niewiasta pisnęła w przerażeniu, gdy Helloise nastąpiła na dłoń mężczyzny, a Mulciber się mimowolnie skrzywiła stwierdzając, że jest bardziej upierdliwa niż przed chwilą.
Czarownica zbierała różdżki niczym trofea, a Scarlett nie mogła oderwać od niej spojrzenia i sama nie była do końca pewna dlaczego. Czy to ten niepokój, który powodowała? A może spokój, który towarzyszył będąc tuż obok?
Opanowanie, które działało niczym hamulec.
Jasnowłosa wróciła, a Scarlett z niewzruszoną nicią obserwowała ich wymianę zdań.
Nie zasługiwali. Miała rację.
Nieznajoma została odesłana. Gdzie? To już nie było zmartwienie blondynek.
-Upierdliwa - mruknęła, obserwując miejsce, gdzie jeszcze chwilę wcześniej stała nieznajoma. I chociaż dykcja Scarlett była bezbłędna, to jej akcent szeptał, że dziewczyna nie była tutejsza. Powoli odwróciła wzrok w kierunku Helloise przez dłuższą chwilę przypatrując się jej twarzy w kompletnej ciszy, gdy błękitne tęczówki badały każdy detal jej buzi, zatrzymując się na oczach towarzyszki, utrzymując kontakt wzrokowy jak zwykła robić.
-Scarlett - rzuciła w końcu, wyciągając rękę w kierunku kobiety.
Zerknęła w kierunku budynku, po czym delikatnie skinęła głową
-Chodźmy stąd... nawet jeśli kusi zostać - jej spojrzenie na powrót zaległo na błękitnych oczach towarzyszki- Właściwie co za syropkami częstujesz, hm? - na jej usta wpłynął delikatny, zaczepny uśmiech. Blondynka powoli ruszyła do swojej torby, którą podniosła.