• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[Jesień 72, 13.09.1972 Ceolsige i Basilius, Burke's Crossroads] Zacieki

[Jesień 72, 13.09.1972 Ceolsige i Basilius, Burke's Crossroads] Zacieki
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#1
26.10.2025, 14:53  ✶  
13.09.1972 późne popołudnie, Burke's Crossroads

Obracając się miała jeszcze na twarzy uspokajający uśmiech, który momentalnie przeobraził się w pewną skupienia twarz. Jej delikatna smukła dłoń, która pewnie trzymała ramie mężczyzny teraz zacisnęła się niemal wbijając paznokcie w jego ciało. Sekwencja ce-wu-en dotarła do swojego najbardziej nieprzyjemnego efektu. W jednej chwili ich ciała osunęły się w nieważką nicość gwałtownie odrywając się od fizyki świata jaki znają. Było to ostatnio znośnie wrażenie procesu. Zanim jeszcze umysł mógł zarejestrować to doświadczenie już na ciało zaczynała napierać cała materia miejsca docelowego. Całe ciało osoby na jedną krótką chwilę trafia do powoli rozprężającego się kokonu z materii =znajdującej się w nowym położeniu. Każdy twardy element - guziki, pasek, broszka... każdy takie element na jedną krótką chwilę wbijał się boleśnie w ciało dociskane sprasowaną garderobą.
Kiedy ucisk zelżał pojawiło się ostatnie znajome odczucie. Gwałtowne, wywołujące mdłości, przypomnienia o powrocie z nicości do świata materialnego. Najwyraźniejsza jest grawitacja, która uświadamia człowiekowi jego ciężar. Ceolsige zwyczajowo i dla bezpieczeństwo celowała zawsze kawałek nad podłogą. Tym razem jednak przedobrzyła i pojawili się dobre dziesięć centymetrów nad podłogą. Wrażenie brakującego stopnia chwyciło ją kiedy próbowała zachować równowagę.
Uczucie wymiotów uderzyło z przezornie niemal pustego żołądka. Nie mniej, wcześniej ustawiła w saloniku dwie duże misy... na wszelki wypadek.
Wszystko wydawało się odbywać niemal rutynowo. Trafili do jej saloniku na parterze. Dwa miękkie fotele, stolik, biblioteczka, kominek... wszystko wyglądało znajomo i normalnie. Nawet charakterystyczne wzory zacieków na dotychczas kremowych ścianach się zgadzały.
Odwróciła się w stronę aportującego się z nią mężczyzny. Uświadomiła sobie w tej chwili, ze nadal kurczowo ściska go za ramię do tego stopnia, że aż ją palce pieką. Delikatnie poluźniła uchwyt ale nie puściła. Przełknęła gulę w gardle i przybrała uprzejmy, nieco przepraszający uśmiech na zdecydowanie bledszej niż zwykle twarzy.
- Jesteśmy na miejscu. - w melodyjnym głosie natomiast, nie było śladu po trudnym doświadczeniu szybkiej podróży - Jak się czujesz? Może usiądziesz. - zaproponowała, delikatnie naciskając na jego ramię by skierować go na fotel obok stolika gdzie stały misy.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
09.11.2025, 15:40  ✶  
W pierwszej chwili stopa Basiliusa natrafiła na nicość, kiedy teleportowali się do mieszkania. Prewett skrzywił się nieco, gdy stracił na chwilę równowagę, a chwilę później po raz kolejny, gdy do jego nosa dotarł nieprzyjemny smród, którego zdecydowanie nie było tu ostatnim razem. Zapach dymu i spalenizny wdarł się do płuc Prewetta, który jeszcze chwilę temu oddychał relatywnie czystszym miejskim powietrzem, a jego ciało zaprotestował wobec tej zmiany krótkim kaszlem.
– Przywykłem – mruknął nieco ochrypne w odpowiedzi na pytanie Ceo, ale i tak skorzystał z oferowanego przez nią siedzenia. Z teleportacją problem był taki, że nawet gdy czasem Basilius na nią narzekał, to bardzo szybko przypominał sobie, że nie raz najprostszą dla niej alternatywą było chodzenie, a miewał dni, kiedy i za tym szczególnie nie przepadał. Nie wspominając już o tym, że po tej części miasta w ogóle nie chodził zbyt chętnie. – A ty? Pobladłaś.
Gdy już usiadł, rozejrzał się po pomieszczeniu, aż jego wzrok nie natrafił na odznaczające się na kremowym kolorze ścian zacieki i zmarszczył brwi.
– To wygląda inaczej niż u mnie – powiedział nie odrywając spojrzenia od źródła problemów w tym mieszkaniu. – Wszystko tam jest w sadzy, ciężko się oddycha, a w nocy hm... Pojawiają się u ciebie jakieś ślady dłoni? Czy coś takiego? – Zamyślił się na chwilę. – Ale mój brat ma podobny problem w swoim barze. Możesz zapalić tutaj ogień?
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#3
10.11.2025, 15:38  ✶  
Pomieszczenie do jakiego trafili było niedużym, do niedawna ciepłym salonikiem. Było to miejsce jakie Ceolsige rozbudowała i zaadoptowała z małego składziku umieszczonego koło schodów na piętro. Od roku było to wygodne miejsce do oczekiwania na klientów, doglądania interesów i czytania książek.
Kremowe ściany stanowiły ciepłe tło dla zdecydowanie ciemniejszych mebli i niemal hebanowej podłogi. W samym centrum leżał burgundowy dywanik stanowiący okrąg, na którego obrzeżach znajdował się kominek, fotele i stolik.
Wyposażenie nie było strojne ani bogate ale stonowane i zadbane… przyjemniej do niedawna. Obecnie po drewnianym suficie rozlały się szaro czarne ślady okrągłych zacieków, jakby niedawno przesączyła się przezeń pełna sadzy woda. Te same okręgi kumulowały się na łączeniu ściany z sufitem i tam długimi wąsami i jęzorami spływały czarnym śladem aż do podłogi. Kremowa niegdyś ściana wyglądała opłakanie. Całość pomieszczenia przypominała miejsce, które miało nieszczęście być tuż poniżej obficie gaszonego pożaru.
Obrazu nieszczęścia dopełniał jednak zapach. Charakterystyczny dla Ceolsige zapach tytoniu został niemal całkowicie wypchnięty z pomieszczenia przez gryzący swąd dymu. Niemal jakby pożar nadal trwał każdy oddech wywoływał wrażenie dymu.
- Schudłeś nieco. - Odparła na pytanie mężczyzny, jakby tłumacząc się z nieprecyzyjnej aportacji. Poprawiła ubranie na barkach i wygładziła spódnicę szaty rozluźniając ciało po nieprzyjemnej podróży. Nie było to codzienne doświadczenie ale przywykła na tyle, że wolała postać niż siadać. Szybciej odzyskiwała formę.
Spojrzała ponownie na niego i przyjęła ponownie gościnny wyraz twarzy.
- U każdego wygląda to trochę inaczej. U mnie goszczą zacieki i dym. - Usiadła w końcu zwiewnie na fotelu. - Wybacz, że niczym Cię nie poczęstuje ale czeka nas jeszcze skok powrotny… niestety aromat też nie sprzyja. Odparła z przepraszającą miną wyjmując różdżkę i szybkim gestem zamiatając nią w powietrzu okrąg z którego mała iskra skoczyła ponad dywanem na polana w kominku. Niewielki język ognia nieśmiało błysnął pośród nich by migotliwym światłem błyskać ciepło na dywan.
- Nie zauważyła problemów z tą czynnością. - Spojrzała na niego badawczo zbierając informacje. - Źródłem wydają się zacieki. Można je na chwilę usunąć ale wracają, przynosząc ze sobą zapach dymu. Zechcesz się podzielić tym co dostrzegłeś w innych domach? Problemy z rozpaleniem ognia wydają się czymś nowym.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#4
11.11.2025, 03:21  ✶  
Parsknął w odpowiedzi na uwagę i pokręcił głową.
– O nie, nie możesz zrzucić na to winy. Nie kiedy niedawno spędziłem kilka dni z egipskim jedzeniem – powiedział pół żartem, pół serio chociaż zaraz potem zerknął kontrolnie na swoje ręcę, jakby chciał się upewnić, czy rzeczywiście nie stracił na wadze. Ogólnie to patrząc na to, że jadł raczej normalnie, a stresy i zmartwienia po pożarach jsszcze nie zdążyły się odcisnąć na jego zdrowiu, Prewett zdecydowanie wolałby tajemniczo nie chudnąć. Poza tym Millie... Podejrzanie mocno dbała ostatnio o to aby jadł, więc jedyny deficyt na jaki mógł cierpieć to snu. – I nie przejmuj się. Potem możemy iść na herbatę... Gdziekolwiek indziej. Na razie po prostu skupmy się na tym.
Z tymi słowami wstał z fotela i podszedł powoli do ozdabiających pomieszczenie zacieków.
– Z tego co mówił mi Icarus, wszystko... Rozpala się bardziej. Płomienie szybują do góry. Powinienem był już na to zerknąć, ale... – Przetarł dłonią po twarzy. – Jeszcze nie miałem na to czasu. – Cholera. Naprawdę powinien zobaczyć co się działo z Convivium. Po prostu był zajęty albo pracą, albo skakaniem po cudzych domach wraz z Millie i Thomasem. A jutro jeszcze był pogrzeb jego kuzynki. Może więc zrobi to jutro, po wszystkim? Może... Na razie powinien się jednak skupić na obecnym problemie.
– Sporo osób ma wszystko w sadzy. Dziwnej sadzy. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale gdy teraz jestem w rodzinnej kamienicy czuję... Zaniepokojenie? Sam nie wiem. Coś jest nie tak. No i te zacieki. Nie jesteś jedyna. Ze smrodem jest podobnie. Co jeszcze? Sporo osób skarży się na kaszel. Ah i ludzie stają się coraz głupsi i przestają wierzyć w lecznicze eliksiry, ale to chyba nie wina pożarów. Rozumiesz, że ostatnio diwe osoby upierały się, że wolą mugolskie środki? Dwie.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#5
11.11.2025, 21:26  ✶  
- Z żalem muszę stwierdzić, że herbata również nabrało zbyt dymnego aromatu. - odparła ze smutkiem, posępnie kiwając głową. Nieco zbyt teatralnie. - Bardzo chętnie skorzystam z twojego towarzystwa w jakiejś uroczej kawiarni. Możesz wybrać. - Dodała z szerokim, nieco szelmowskim uśmiechem.
Przekrzywiła głowę wspierając ją na dłoni w taki sposób, że wyprostowany wskazujący palec schował się pod kosmkiem blond włosów na skroni. Wyglądała trochę jak zaintrygowana nauczycielka przysłuchująca się, ze szczerym zainteresowaniem wykładowi swojego prymusa. - Pozwól, że jeszcze raz wyrażę swoją wdzięczność za tak priorytetowe potraktowanie mojego zaproszenia. Mam nadzieję, że twoi najbliżsi przetrwali ostatnią nawałnicę w dobrym zdrowi i dachem nad głową. - Wyrażona troska była niemal machinalna ale ton jej głosu zupełnie naturalnie sygnalizował szczere zatroskanie. Przechyliła nieco ciało, obracając je na biodrze. Wyprostowała głowę, płynnym ruchem przekrzywiając nieco resztę ciała. Zwiewnie założyła nogę na nogę, ustawiając je pod niewielkim kątem. - Przewlekły kaszel wydaje się oczywistym objawem niedawnych pożarów, nieprawdaż? Zaskakujące reakcje. Członkowie naszej społeczności rzeczywiście wykazują postępujący spadek stabilności umysłowej w ostatnich tygodniach. -  w jej głosie dało się wyczuć ton pewnego rozczarowania. - Dotychczasowe obserwacje pozwalają sądzić, że wiele z klątw, jakie pojawiły się po feralnej nocy ma pełnić maskującą rolę. Zapach dymu jaki wyczuwasz jest łudząco podobny do zapachu jaki towarzyszy bardziej zapadłym czarnoksiężnikom. Ciekawa jestem twojej ekspertyzy w moim przybytku. - Uniosła palec do ust, na których zagościł tajemniczy uśmiech. - Postaram się nic nie sugerować.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#6
02.12.2025, 13:01  ✶  
– Świetnie. W takim razie mugolska. Mają świetne ciasta. – Nie dość, że mniej znana to jeszcze Basilius kojarzył taką, która, w przeciwieństwie do niektórych magicznych kawiarni, nie została dotknięta pożarem. No i czasem dobrze było usiąść w miejscu, gdzie na pewno żaden z innych klientów nie zwiastował upadku całej magicznej społeczności.
Na pytanie o bliskich Prewett w pierwszym odruchu chciał powiedzieć, że tak, wszystko było w porządku, kiedy zorientował się że przecież wcale tak nie było.
– Jutro mam pogrzeb kuzynki – odpowiedział więc cicho, zanim zdążył zmusić się do kłamstwa, czy chociaż pominięcia pewnych faktów, aby nie wprowadzać grobowej atmosfery. Odchrząknął i szybko zmienił temat. – W każdym razie ludzie cierpią na kaszel i próbują się leczyć bursztynem. Sam kaszel niepokoi uzdrowicieli, ale z pewnością niepokój zwiększa fakt, że niektórzy nie chcą się leczyć i jeszcze gadają głupoty innym.
Przez chwilę w milczeniu wpatrywał się zaciekom, aż wreszcie spojrzał zaskoczony na Ceolsige.
– Maskującą? Myślisz, że maskują czarną magię? – Kurwa mać, jakby mieli obecnie za mało problemów. Czy naprawdę nie mogło być to zwykłe, głupie zaklęcia rzucone w wyniku, zwykłej złośliwości Śmierciożerców? Nieee... To by najwyraźniej było zbyt proste! Maskująca rola... W takim razie co do Matki one miały maskować i jak bardzo mieli przechlapane tak naprawdę?;– Daj mi chwilę. Muszę się temu przyjrzeć.
Rola maskująca kurwa mać. A gdyby tak po prostu był to zwykły, chociaż irytujący, skutek uboczny magicznego ognia. Z cichym westchnieniem Basilius zaczął swoją profesjonalityczną ocenę sytuacji.

Rzut na zbadanie zacieków, Rozproszenie IV + klątwołamanie
Rzut PO 1d100 - 77
Sukces!
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#7
02.03.2026, 11:11  ✶  
Była tylko jedna rzecz, której mogłeś być pewien – to nie była magia, którą dało się rozproszyć. Cóż więc innego? Gdyby zacieki miały swoje oczywiste źródło, można by je wyeliminować i wyczyścić mieszkanie, ale tak przecież nie było. Skoro nie mogłeś tego rozproszyć, zacieki musiały być materią, która została tutaj w jakiś sposób przeniesiona, albo... wyciekała z innego miejsca? Oboje wiedzieliście, że atak Voldemorta na sabat dotyczył miejsca znajdującego się poza ludzkim wyobrażeniem, a przynamniej tak mówiła zbijająca na tym popularność Aurorka... Być może to miejsce wcale nie potrzebowało klątwołamacza tylko egzorcysty?

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. @Basilius Prewett @Ceolsige Burke
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#8
04.03.2026, 21:29  ✶  
Ceolsige przytaknęła, a jej głowa opadła w lekkim, pełnym aprobaty skinięciu. Z tym skiniecie przyszła świadomość, że jest zadowolona z fakty możliwości zgodzenia się na jego towarzystwo. Towarzystwo, które nie trafiło pomiędzy popioły ostatniej zawieruchy. Krótkie wahanie Basilliusa, to niemal niedostrzegalne napięcie mięśni twarzy, zanim padły słowa o pogrzebie nie ominęło jednak jej uwagi.

– Przykro mi to słyszeć, Basilliusie. Przyjmij moje najszczersze kondolencje – powiedziała, a jej głos nabrał miękkości i ciepłej, niemal aksamitnej barwy.

Jej dłoń spoczęła na chwilę na oparciu fotela, a kciuk leniwie przesunął się po fakturze materiału. Choć jej twarz wyrażała współczucie, w myślach Ceolsige układała fakty z niewielkich informacji. Przez ułamek sekundy jej wzrok stał się nieobecny, gdy próbowała dopasować nazwisko lub twarz do zasłyszanej wieści. Zawodowy odruch identyfikacji strat był silniejszy niż chwila zadumy, lecz gdy tylko mężczyzna podjął temat „głupoty” czarodziejów, Ceolsige natychmiast wróciła do rzeczywistości. Mentalnym machnięciem ręki zagarniając myśl do szufladki "nieistotne".

Prychnęła cicho, a szum jej oddechu wyraźnie zdradzał dezaprobatę. Wyprostowała się, a materiał jej szaty zaszeleścił, układając się w nowe, sztywne fałdy.
– Pożałowania godne. – powtórzyła z niedowierzaniem, kręcąc głową. Nie była to jednak zbyt zaskakująca diagnoza. Kolejny objaw skarlenia czarodziejskiej społeczności. Mimo dezaprobaty była to kolejna informacja, która odnalazła w jej głowie rozwinięcie rozważające nowy popyt i jego konsekwencje.

Gdy Basillius zapytał o maskowanie, Ceolsige jedynie uniosła ramiona w lekkim, niemal niedbałym geście, który sprawił, że broszka przy jej kołnierzu błysnęła w świetle kominka.
– Raczej własne upodlenie – mruknęła, a jej wargi wykrzywiły się w drapieżnym, choć krótkim grymasie. Widziała, że temat budzi w nim emocje, więc pozwoliła tej uwadze zawisnąć w dymnym powietrzu saloniku jako rodzaj kotwicy.

– Nie będę ci przeszkadzać w ekspertyzie – dodała, wykonując zapraszający gest dłonią w stronę zacieków na ścianie.

Płynnym, wyćwiczonym ruchem sięgnęła po leżącą na stoliku grubą książkę w ciemnej oprawie, kiedy zauważyła jak jego uwaga zawisa na uporczywych zaciekach. Ciężki tom o metalurgii i odporności na transmutację spoczął na jej kolanach.

Ułożyła się wygodniej, opierając plecy o miękkie obicie fotela. Choć jej wzrok spoczął na wersach tekstu, a palce delikatnie gładziły brzeg strony, cała jej uwaga pozostała skupiona na Basilliusie. Słuchała każdego szmeru jego szat, każdego stuknięcia różdżki o tynk. Jego działania ciekawiły ciekawiły ją, zastanawiała się na ile podejrzenia, wynikające głównie z przeczucia okażą się zbieżne z poczynionymi obserwacjami.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#9
21.03.2026, 15:48  ✶  
Docenił kondolencje, ale jeszcze chyba bardziej docenił to że współdzieliła jego poglądy na temat szurskich metod leczenia kaszlu. Uśmiechnął się więc nieznacznie, a następnie po prostu skupił swoją całą uwagę na postawionym przed nim zadaniu. I niestety musiał przyznać, że sprawa prezentowała się zdecydowanie dziwnie. Basilius był dobrym klątwolamaczem. Nie myślał tak tylko dla przechwałek w końcu nie zależało mu na nich i nie uważał że powinien przestać się rozwijać, czy też że nie mógł popełnić żadnego błędu. Po prostu znał swoje zdolności i był przekonany, że w każdym innym wypadku nie powinien mieć trudności z rozwiązaniem problemu mieszkania Ceolsige. A jednak magia rozproszenia nie dała tutaj rady i im dłużej o tym myślał, tym bardzoej docierało do niego, że chyba nie ona była tutaj rozwiązaniem. Westchnął cicho i spojrzał na czarownicę.
– Mam nadzieję, że nie robiłaś z nikim zakładów, że klątwołamacz byłby w stanie rozwiązać ten problem, bo inaczej wlasnie straciłaś pieniądze – mruknał, przejeżdżając dłonią po zmęczonej twarzy. Wciąż wpatrywał się w zacieki, jakby oczekiwał, że nagle ożyją, powiedzą mu że tylko tak żartowały i pójdą sobie w cholerę. Ale nie mogło być tak prosto. Oczywiście, że nie mogło być tak prosto. Odwrócił się w stronę Ceolsige. Oczy klątwołamacza najpierw spoczęły na przepastnej książce, zanim nie skupiły się na twarzy jej właścicielki. – One... Magia rozproszenia tutaj nie działa. Normalnie można byłoby wyeliminować coś takiego, likwidując jego źródło, ale... Mam wrażenie, że nie mają swojego źródła, czy raczej że to źródło nie znajduje się tutaj. Zakładam więc że albo ktoś to tutaj przeniósł, albo... Albo wycieka z zupełnie innego miejsca. Może ten atak znowu był połączony z Limbo. Może powinnaś zawołać egzorcystę. Nie wiem. Znasz różnych ludzi Ceolsige. Nikt nie mówił, że widział duchy na ulicy?
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#10
26.03.2026, 21:24  ✶  
Pierwsze słowa Basilliusa sprawiły, że brwi Ceolsige uniosły się wysoko, a na jej twarzy odmalował się krótki, niemal komiczny grymas zaskoczenia. Po chwili jednak jej postawa zmiękła, a z piersi wydobył się cichy, perlisty chichot. Nie był to śmiech drwiący, lecz pełen ciepłego rozbawienia, który na moment rozproszył ciężką atmosferę saloniku.
- Obstawiałam, że ty byłbyś w stanie. - miękki pełen teatralnej kokieterii głos, ciekła przyjacielską złośliwością i przekorą. W jej oczach zatańczyły ogniki chwilowej, niewymuszonej wesołości. - To rozczarowanie będę zmuszona sobie na tobie zrekompensować. - zakończyła jakoby mówiła od niechcenia o czymś absolutnie oczywistym i przyziemnym. Delikatne wzruszenie ramion dopełniło wrażenia.
Przymknęła trzymaną na kolanach księgę z głuchym stuknięciem. Jednym płynnym ruchem różdżki, bez wstawania z fotela, posłała tom z powrotem na regał. Opasła księga trafiła w przypadkowe miejsce między innymi, pochylając się nieco. Westchnęła cicho, a jej głos stracił zaczepny ton, przechodząc w miękkie, uspokajające brzmienie.
– Nie przejmuj się tym. Naprawdę. – Jej spojrzenie spoczęło na zaciekach, a dłoń machinalnie wygładziła materiał spódnicy na udzie. – Z tego, co słyszę od innych, nikt nie ma pojęcia, czym tak naprawdę są te emanacje. Każdy przypadek jest jak odrębny, złośliwy organizm, który łączy jedynie data narodzin.
Jej ton stał się rzeczowy, przesycony tą specyficzną melancholią, która która towarzyszy ludziom obserwującym upadek świata. Splotła palce u rąk, opierając na nich brodę.
- Widuje się zjawy w wielu miejscach. Są one jednak nadal zamknięte w swoich żywych skorupach. - pozwoliła sobie na ujście dla tej ponurej myśli jaką wywołało jego końcowe pytanie. - Mimo rozmiarów tragedii poziom nawiedzeń wydaje się zaskakująco znikomy. - Jej głos nabrał żywszego wydźwięku, a spojrzenie szerzej otwartych oczu zastygło na twarzy mężczyzny. Jakby myśl, którą właśnie wypowiedziała była nowym przebłyskiem.
Przechyliła głowę, a blond pasmo włosów musnęło jej policzek. Wyglądała teraz na wyjątkowo skupioną, jakby układała w głowie skomplikowaną mozaikę.
– Limbo... – powtórzyła szeptem. – Podejrzewałam, że granica między światami mogła zostać wtedy nadwyrężona, ale nie chciałam nic sugerować. Twoja ekspertyza tylko to potwierdza, co samo w sobie jest cenną informacją.- Uśmiechnęła się ciepło, jakby nagle cała jej uwaga porzuciła wewnętrzne myśli i przeniosła się na gościa. - Dziękuję ci za to, Basilliusie.
Przez moment milczała, obserwując taniec ognia w kominku, po czym znów spojrzała na mężczyznę z tą swoją charakterystyczną, uprzejmą czujnością. – Znasz może Lazarusa Lovegooda? – zapytała, a jej głos brzmiał teraz zupełnie neutralnie. - Przepraszam. Usiądziesz jeszcze na chwile czy może twoje talenty są już potrzebne gdzie indziej? - Zapytała głosem pełnym autentycznego zafrapowania przypominając sobie o skali zapotrzebowania na te właśnie talenty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1065), Ceolsige Burke (1725), Eutierria (101)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa