• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[22.09.1972 | Mabon] Rodzinna atmosfera

[22.09.1972 | Mabon] Rodzinna atmosfera
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
18.10.2025, 04:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2025, 04:23 przez Atreus Bulstrode.)  
Nie było większych wątpliwości, że ten sabot wcale nie miał być taki szczęśliwy, nie ważne gdzie by się odbywał. Śmierć Florence wciąż kładła się cieniem na życiu rodzinnym Bulstrodów, ale Enida nalegała by uroczystości odbyły się w ukrytej kamienicy. Całe domostwo zostało więc przystrojone w jesienne ozdoby, a każdy kąt doprowadzony do najwyższego stanu czystości, jakby nadmierne przygotowania miały świadczyć o tym, że wszystko było dobrze. Atreus zdawał sobie jednak sprawę z tego, ze wcale tak nie mogło być i nie chodziło nawet o śmierć jego ukochanej, i wcale nie dlatego że jedynej, siostry. Spalona Noc niosła za sobą terror. Ten o wiele większy niż przyniosło Beltane, a do tego nieprzebrane straty wpływały na to, co ludzie mieli teraz na stołach. Chodziło mu to po głowie, jakby i on sam miał przez to ucierpieć, ale obiadowy stół uginał się od typowych dla święta potraw; nadziewane ptactwo, dyniowe placki, paszteciki z dziczyzną i grzybami, dyniowe ciasta, pieczone owoce... Wszystko, czego dusza mogła zapragnąć. Wszystko w towarzystwie win, o które Atreus postarał się u przybranego chrzestnego.

Stół, który ustawiony był w jadalni, był długi i z powodzeniem mógł pomieścić wszystkich, a nawet i ze dwie kolejne rodziny. Ciężki, z ciemnego, lakierowanego drewna i pasującymi do niego krzesłami, obitymi ultramarynową tkaniną brokatową. Na obrusie naczynia zostały ustawione tak, by każdy miał do nich swobodny dostęp, a świeczniki zostały usunięte - światło biło z żyrandola i naściennych kinkietów, nie narażając gości na nieprzyjemne uczucie związane z klątwą ognia. Przy stole zostało postawione jedno dodatkowe nakrycie, które wraz z życzeniem matki, miało upamiętniać Florence.

Siedzieli przy stole i od pięciu minut męczyli się z obiadem. To znaczy Atreus głównie się męczył, bo grająca z gramofonu muzyka i ciche szmery rozmowy, nie były w stanie zdominować stukania widelców i pewnej niezręczności. Młodzież, jak to przewrotnie nazwała jego matka, została usadowiona blisko siebie, podczas gdy starsi okupowali drugi koniec stołu i przez ten podział brakowało mu tutaj tylko stolika dla dzieciaków. Przynajmniej w zasięgu miał Basiliusa, Icarusa, Electrę i Laurenta, więc spokojnie mógł sięgnąć po butelkę wina i rozlać go do kieliszków, jeśli komuś brakowało. On już swój osuszył.
- Basil, czy wyhodowałeś może ostatnio komuś kolejnemu trzecią nogę, czy jak na razie bez powtarzających się incydentów? - zapytał, uśmiechając się do niego złośliwie i po kolei oferując kuzynostwu alkohol, ciupkę więcej lejąc Electrze, w ramach idei że najmłodszym co najlepsze, niech się wprawiają w świecie.

Proszę nas wszystkich o odpisy w przeciągu tygodnia od mojego posta, żebyśmy nie zawiśli w czasoprzestrzeni. Jak się nie uda to będę płakać i was kopać. Czas na odpis do: 26.10

@Laurent Prewett żebyś nie zgubiła
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
25.10.2025, 11:13  ✶  

Jeśli miał być całkowicie szczery to Basilius w tym całym szaleństwie radzenia sobie z pokłosiem pożarów i, co się z tym łączyło, koleinymi zleceniami jak i sprawami prywatnymi, zorientował się, że zaraz będzie Mabon... Zdecydowanie za późno. To znaczy oczywiście pamiętał o tym przez jakiś czas. Jakiś. Sam rozmawiał z rodziną, że przyjmą zaproszenie, rozmawiał nawet z matką, że wpadną do niej najpierw z Electrą, zanim nie udadzą się na obiad do kamienicy Bulstrode, a potem... A potem dwa dni przed świętem, jak to nie on, niemal nie pacnął się kalendarzem w twarz, gdy zorientował się jaka jest już data. Świetnie. Po prostu świetnie. Oczywiście na obiad przyszedł tak jakby pamiętał o nim od samego początku i wcale nie przeszukiwał przedwczoraj odpowiednich ubrań, które nie zostały zainfekowane wszechobecną w ich kamienicy smołą. Nawet się wyspał, więc rodzina nie musiała się martwić, czy przypadkiem nie męczył się za bardzo w pracy. Chyba się nieco za bardzo męczył. Ale wysypiał więc nieco się wyrównywało. No i nie w pracy a w ramach popożarowej pomocy, którą przeprowadzał razem z Millie i Thomasem.

Ale musiał przyznać, że chociaż brakowało mu tu strasznie Florence, cieszył się że mógł siedzieć z bratem i siostrą przy wspólnym stole skoro ostatnio nie mieli okazji do wspólnych posiłków. Brakowało mu tego. To znaczy nieco bardziej brakowało mu ich psa Cerbera, ale nie zamierzał dzisiaj narzekać.

A potem oczywiście odezwał się Atreus i Prewett musiał z całych sił powstrzymać się aby nie westchnąć ciężko. Bulstrode chyba marzył o tym, aby tę nogę jednak stracić, naprawdę prosił się o to.
– Nie – oznajmił nakładając sobie na talerz kolejny pasztecik z grzybami. Mógł oczywiście protestować, że to wcale nie on zepsuł jeszcze bardziej nogę kuzyna, a stażyści, ale chciał jak najszybciej skoncentrować uwagę wszystkich na innym aspekcie tej historii. – Ale jestem pod wrażeniem, że tak długo nie widziałem cię w Mungu. Poszedłeś na jakieś kursy doszkalające, czy po prostu chodzisz wszędzie na piechotę?
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#3
25.10.2025, 20:56  ✶  
Święta z brakującym członkiem rodziny zawsze stanowiły dziwną okoliczność. Świętowanie równonocy jesiennej zwykle bywało raczej miłe. Piło się grzaniec, jadło korzenne dyniowe przysmaki, a i można było pogadać z członkami rodziny, z którymi człowiek od dawna się nie widział. Florence natomiast... brakowało szczególnie. To ona zwykle była tą osobą, która wszystko organizowała. Ona sadzała gości na właściwych miejscach, mówiła, kiedy, jak, co i gdzie. Teraz siedziało się gdziekolwiek, a i z apetytem nie było najlepiej.

Icarus żałował, że nie było z nim Mony. Przy niej czuł, że gdzieś pasował. Jego miejsce było obok niej. Tu jednak od zawsze był bękartem. Zdążył się przyzwyczaić, pewnie. Nie miał innego wyjścia. Tyle, że z Mo choć przez chwilę poczuł, że mógł się nie czuć jak odszczepieniec.

Szczególnie ciężko było mu z alkoholem. Kiedy otrzymał kieliszek z winem, przez chwilę przyglądał się mu. Podniósł go, powąchał zawartość, wbrew rozsądkowi. Zapach alkoholu był oszałamiający. Mieszał mu w głowie, krzyczał "wypij mnie!". Krwista czerwień kusiła go tak, jakby był nie zwykłym czarodziejem, lecz wampirem. Nie. Nie mógł nawet przy tej trudnej okazji ulec tej pokusie. Obiecał Mo, że nie będzie pił. Obiecał to też sobie. Musiał dotrzymać tej przysięgi, bo inaczej... jakim byłby człowiekiem?

Nachylił się lekko w kierunku siedzącej obok niego Electry.

– Chciałabyś wypić moje wino? Przyjmę każdy pomysł na to, jak można by było dyskretnie to zrobić – uśmiechnął się krzywo. – Możesz skończyć swoje, a potem zamienimy się kieliszkami.

Upił odrobinę soku dyniowego, który dostał w szklance obok. Czuł się trochę, jak dzieciak. Dorośli pili alkohol, a on soczek. Przywoływało to nawet miłe wspomnienia. Takie z czasów, gdy może nie wszystko było dobrze, ale przynajmniej rodzina zbierała się w pełnym składzie.
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#4
26.10.2025, 23:11  ✶  
Electra nie przepadała za oficjalnymi rodzinnymi obchodami świąt; te spotkania były na jej gust zbyt sztywne i nudne. Jedyne co motywowało ją do przyjścia, to możliwość spędzenia czasu z bliskimi, z którymi na co dzień rzadko się widywała. Prewettówna miała całą gromadkę kuzynów w podobnym wieku (o ile różnica dziesięciu lat podchodziła pod podobny wiek), więc zazwyczaj nie mogła narzekać na brak towarzystwa. Jednakże tegoroczne Mabon było inne...

Dalej nie pozbierała się po śmierci Florence. Od czasu pogrzebu starała się znaleźć jakieś zajęcie, by nie dopuścić do siebie tych wszystkich smutnych myśli, które kłębiły się w jej głowie. Przebywanie wśród przyjaciół takich jak Hannibal i Henry również pomagało poprawić jej nastrój. Jednak im bliżej Mabon, tym bardziej powracały negatywne uczucia. Jeszcze jakoś udało jej się utrzymać w ryzach popołudniu, kiedy razem z Basilem odwiedzili mamę na obiad. Ale teraz, gdy siedziała w kamienicy Bulstrode'ów i miała przed oczami puste krzesło Florence... Zbierało jej się na łzy.

W przeciwieństwie do stypy, na rodzinnej kolacji nie wypadało jednak płakać. Sądząc po wyglądzie kamienicy oraz zachowaniu cioci Enidy, wszyscy mieli udawać, że dzisiejsze święto było zupełnie normalne. Że wszystko było dobrze. Electra czuła się z tym okropnie, ale w typowym dla Prewettów stylu, musiała robić dobrą minę do złej gry.

By choć trochę się odprężyć, popijała wino, które tak hojnie nalał jej Atreus. Z tego też powodu ochoczo zgodziła się, gdy Icarus zaproponował jej własny trunek.
– Jasne. – odpowiedziała cicho bratu. – Hm, możemy spróbować odwrócić ich uwagę. – spojrzała konspiracyjnie w stronę Atre i Basila, którzy dyskutowali właśnie o jakichś stopach. – Hej, jak tam wasze karty? Kto teraz wygrywa? – rzuciła głośniej w stronę Bulstrode'a i Prewetta licząc, że zajmą się wtedy sobą.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
28.10.2025, 03:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2025, 03:37 przez Atreus Bulstrode.)  
Atreus uśmiechnął się do Basiliusa grzecznie w ten obślizgły sposób, wyuczony na potrzeby socjety, ale zmodyfikowany na tyle by nie dało się przegapić tej leżącej pod nim złośliwości. Bo to nie było przecież takie istotne, że to praktykanci byli odpowiedzialni za pomieszanie składników. Nie im przecież mógł siedzieć nad głową i utyskiwać.

- Miałem wolne do osiemnastego. Jako mój lekarz powinieneś wiedzieć takie rzeczy - odpowiedział wesoło, nic sobie nie robiąc z otrzymanego przytyku. - Ale no już, złapałeś tych swoich stażystów i wyszkoliłeś ich jak trzeba? - zapytał jeszcze ugodowo, zerkając mimowolnie na szepczących coś do siebie Icarusa i Electrę.

Nie zwrócił specjalnej uwagi na to, że ten pierwszy zdawał się zainteresowany tylko i wyłącznie swoim dyniowym sokiem. Nikt przecież nikomu nie zabraniał popijać czegoś oprócz alkoholu, chociaż Atreus chyba zwyczajnie nie wyobrażał sobie, że ktoś tu mógł odmówić chociaż jednego kieliszka. To było... zwyczajnie niewyobrażalne dla kogoś, kto przecież z taką samą łapczywością jak Icarus, potrafił łapać za szklankę czy butelkę.

Odstawił butelkę wina na stół - oczywiście zaraz po tym jak po chwili zastanowienia, dolał sobie jeszcze odrobinę - a potem przyjrzał się nieco uważniej kuzynce. Teraz nie grali w nic, ale może chodziło jej o zwyczajny ogół prowadzonych przez nich rozgrywek.
- Karty? Oczywiście, że ja - zakomunikował pewnym siebie głosem, upijając parę łyków z kieliszka i sięgając po pasztecik w ślad za Basiliusem. - A co, chciałabyś z nami zagrać? Oboje byście chcieli?

- Żadnego grania w karty przy stole, Atreusie - odezwał się głos matki z drugiego końca stołu, która może i był zajęta rozmową z ciotką, ale wciąż pozostawała najwyraźniej czujna.

- Możemy też zagrać pod stołem - dodał szeptem, pochylając się do kuzynostwa konspiracyjnie.

Czas na odpis do: 04.11
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#6
09.11.2025, 03:36  ✶  
– O nie, nie. Jestem jedynie czasami twoją doraźną pomocą medyczną, nie twoim oficjalnym lekarzem. Nie wrobisz mnie w to – powiedział i już miał odwrócić głowę, aby spotkać karcące go spojrzenie Florence, gdy... Przypomniał sobie, że żadnego karcącego spojrzenia nie będzie. Zamrugał dziwnie i nagle wbił wzrok w swój talerz, przez chwilę czując się jakby miał przejść przez niego wyjątkowo nieprzyjemny dreszcz. Nic jednak takkego się nie stało, a uwaga Basiliusa została bardzo szybko przekierowana w stronę siostry.
– Nie graliśmy w karty – powiedział przyglądając się jej z uwagą. Chodziło o coś wcześniej? Wcześniej też nie grali chociaż zapewne prędzej, czy później dzisiaj to zrobią. Może Electra po prostu się z nimi droczyła słysząc, ale postanowił nie drążyć tematu, zwłaszcza że Atreus ponownie się odezwał, a on ponownie przewrócił oczami.
A potem oczywiście chciał się zgodzić na grę w karty, skoro już tyle zaczął o niej myśleć, ale ciotka szybko ukróciła ten pomysł.
– Daj spokój – rzucił całkiem głośno do kuzyna, biorąc łyk wina, ale w jego oczach pojawił się ten dziwny blask. Właściwie to... Czemu by nie? – Mogę się założyć o coś, że nawet nie dasz rady rozdać ich potajemnie – dodał już zdecydowanie ciszej, tak aby słyszało go tylko rodzeństwo i Atreus.
strength [reversed]
Your hands protect the flames
From the wild winds around you
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Przedsiębiorca
Wzrost: 177 cm, czarne włosy, brązowe oczy, silny londyński akcent, ubrany zwykle w luźny garnitur: często bez marynarki, z kamizelką i kilkoma rozpiętymi guzikami koszuli.

Icarus Prewett
#7
16.11.2025, 20:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.11.2025, 15:47 przez Icarus Prewett.)  
Podczas, gdy Electra skutecznie odwróciła uwagę reszty rodziny, Icarus szybko zamienił ich kieliszki. W szaleństwie dziewczyny była metoda. Basil i Atreus zaczęli gadać o graniu w karty pod stołem, a ciotka Enida chciała ich odciągnąć od tego pomysłu w imię dobrych manier i przyzwoitości. Prawda była taka, że ta rodzina nigdy nie była tak naprawdę przyzwoita. Każdy miał swoje sekrety, jakiś mrok w duszy. Przy kolacjach rodzinnych nie dało się być sobą z samej natury takiego wydarzenia. Wszystkie zasady, które tam obowiązywały, były analogiczne do balu maskowego.

— Dzięki, siostra — uśmiechnął się do Electry. Nalał sobie wody do szklanki. — W domu możemy zagrać w jakieś karty. Tutaj mam wrażenie, że niechybnie bym poległ przeciwko Atreusowi i Basilowi.

W tym jednym elemencie Prewettowskiej kultury Icarus znacznie gorzej radził sobie od brata. Gra w karty jako niewątpliwy talent Basila mogła początkowo dziwić, ale kiedy człowiek przyjrzał się szczegółom, wszystko się doskonale zgadzało. Ari kompletnie nie potrafił zachować pokerowej twarzy, jego emocje zawsze w jakiś sposób wydzierały się spoza jego tarczy. A Basil? On był pod tym względem uzbrojony niczym najlepszy fort. Nic dziwnego, że potrafił to wykorzystać.

Przynajmniej tak to wyglądało w perspektywie młodszego z Prewettów. Od czasu Spalonej Nocy rzadziej widywał się z Basilem, ale też nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której to starszy brat opuściłby na chwilę gardę. Tego nauczyć go musiało życie z Dedalusem Prewettem.

— Chciałabyś się pomodlić przy ołtarzyku po obiedzie? — zapytał Electrę. — Sam nie jestem jakiś strasznie religijny, ale... po tym wszystkim, co się stało, człowiek potrzebuje trochę wsparcia z góry, nie?
sweet summer child
Savor every moment 'til she has to go
'Cause her boyfriend is the rock 'n' roll
wiek
19
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
modelka
Dość wysoka (177 cm) młoda dziewczyna z długimi, ciemnymi lokami i brązowymi oczami. Pełna energii i ubrana jak z żurnala, zwraca na siebie uwagę wszystkich wokół.

Electra Prewett
#8
29.11.2025, 21:49  ✶  
Gra w karty była typowym elementem spotkań rodzinnych u Prewettów, a z młodszego pokolenia to właśnie Basil i Atreus najchętniej oddawali się tej rozrywce. Wspominając o kartach, Electra miała na myśli właśnie regularne rozgrywki tej dwójki czarodziejów. Nie było więc nic dziwnego w tym, że Blustrode od razu złapał haczyk.

– Niee. Wiem, że od razu byście mnie ograli. Ale zawsze fajnie się patrzy na wasze pojedynki. – nie było to kłamstwo. Matka Electry nie przepadała za tradycjami Prewettów i starała się wychować córkę na podręcznikową Rosierównę. Efekty tych działań były wątpliwe, ale przynajmniej udało jej się zniechęcić córkę do gier karcianych i hazardu. Nie wynikało to nawet z żadnych ideologicznych pobudek; Electra po prostu nie interesowała się takimi aktywnościami. Zresztą, nie miała cierpliwości ani samokontroli koniecznych do gier karcianych. Krewni dobrze o tym wiedzieli, więc dziewczyna stanowiła łatwego przeciwnika podczas rodzinnych rozgrywek.

Można było przewidzieć, że ciotka Enida zawetuje wszystkie pomysły naruszające nastrój rodzinnego Mabon (może gdyby kolacja odbywała się w siedzibie rodu Prewettów, tolerancja na takie wybryki byłaby większa). Na szczęście kuzynostwo było wystarczająco sprytne, by sięgnąć po zakazane rozrywki – przynajmniej w ich własnym mniemaniu. Basil ewidentnie się wkręcił, bo już chciał robić zakłady (jak na prawdziwego Prewetta przystało).

– Nie ma sprawy. – odpowiedziała cicho Icarusowi. – Dzięki, ale wiesz, że ja potrafię grać tylko w wojnę i makao. – wypiła łyk drinka, starając się ukryć zadowolenie z udanego fortelu.

Propozycja Ariego ją zdziwiła, bo zdawała sobie sprawę, że brat nie był szczególnie wierzący. Nie mogła jednak nie zgodzić się z tym, że w trudnych czasach modlitwa mogła dodawać otuchy.
– Jasne, możemy pomodlić się razem. – ostatnio spędzała tak mało czasu z braćmi, że chciała cieszyć się każdą wspólnie spędzoną chwilą.


The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
02.12.2025, 23:12  ✶  
- Obawiam się, że stałeś się czymś na wzór lekarza rodziny - uśmiechnął się do kuzyna grzecznie. Może i dodałby, że szczególnie teraz, ale nie był zwyczajnie w stanie. Z resztą, Basilius już wcześniej mógł liczyć na liczbę prośby i listy, by przysłużył się w czymś członkom rodziny, a Atreus na przykład, kiedy tylko zmuszony był zajrzeć do Munga, z miejsca wolał skonsultować się z krewnymi, a nie znosić obecność innych uzdrowicieli. Rodzinę mógł przynajmniej odrobinę poobrażać.

- Hmm... pomyślmy. Jeśli mi się uda, pozwolisz umówić się na randkę z jakąś uroczą panną? - zapytał, mimowolnie zerkając w stronę tak samo Electry, jak i Icarusa. Oczywiście też, ściszył przy tym konspiracyjnie głos, tak by tocząca się teraz rozmowa pozostała między ich czwórką. Nie było to aż takie trudne, bo bardziej dorośli dorośli prowadzili swoje własne rozmowy.

- Nie martw się - zwrócił się do Icarusa, a jego dłonie poruszyły się pod krawędzią stołu, kiedy zaczął tasować talię kart, którą wyciągnął przed chwilą z kieszeni. Jeśli można było na coś w życiu liczyć to właśnie na to, że Atreus miał coś takiego w której kieszeni. - Liczy się zabawa, prawda? - liczyła się niepewność, czy otrzymane karty faktycznie były w stanie coś ugrać.

- Ważniejsze pytanie to takie, co jeśli mi się nie uda? - zapytał znowu Basiliusa, kontynuując przerwany na moment wątek. Równie dobrze mógł przyjąć, że karą by było nawrzeszczenie na niego przez matkę, ale cóż... to było zwyczajnie oczywiste.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#10
04.12.2025, 15:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2025, 15:27 przez Basilius Prewett.)  
Basilius posłał Electrze uśmiech. Rzeczywiście gdyby miał grać z siostrą, musieliby zapewnie zagrać w makao, lub wojnę - coś co nie wymagałoby, aż tyle kombinowania, a było po prostu przyjemną rozgrywką. Nie że szczególnie mu to przeszkadzało. W końcu lubił grać w karty na pieniądze, czy też inne zakłady, ale lubił też po prostu grać w karty z rodziną jako element dobrej zabawy.
– Możemy też zagrać w makao – rzucił do rodzeństwa i kuzyna, chcąc jednak zachęcić wszystkich do gry. Ciotka, jakby wiedziona dziwnym przeczuciem, nagle zerknęła w ich stronę. Basilius uśmiechnął się i sięgnął po porcję wytrawnych placków dyniowych.
– Nałożyć też wam? – spytał uprzejmym głosem, jak na nieoficjalanego lekarza rodziny przystało. – Musicie też koniecznie spróbować pasztecików z grzybami.

Wreszcie starsza część rodziny ponownie straciła nimi zainteresowanie, a Basilius bardzo szybko pożałował, że w ogóle rozpoczął temat zakładu.
– Nie – odpowiedział krótko kuzynowi, na chwilę naprawdę koncentrując się na swoim talerzu. Jeszcze tego by mu w tym wszystkim brakowało. Aby jego kuzyn wypchnął go na jakąś randkę, kiedy on próbował nie myśleć o tym, że podobała mu się ktoś inny, z którym jutro w ogóle szedł na te wesele. Zaraz... Czyli może właśnie powinien się zgodzić na jakąś randkę? Tak aby tamte uczucia ponownie wróciły jedynie do przyjaźni. Ale nie mógł pozwolić na to, aby Atreus go z kimś umówił. Nie kiedy dalej odczuwał pewne wkurzenie na myśl o poprzednich próbach swatania go przez tutaj zgromadzonych. Nie. Randka nie mogła być częścią zakładu. Absolutnie nie. Chociaż... Ryzyko grania o taką stawkę było bardzo kuszące. Nie. I tak nie. Musiał być minimalnie rozsądny. – Myślałem, że już to ustaliliśmy. Żadnego swatania mnie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1466), Basilius Prewett (1560), Electra Prewett (1080), Icarus Prewett (1445), Laurent Prewett (985)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa